Ostatni (pierwszy) striptiz w życiu

Grudzień 10, 2012

Moja koleżanka organizuje dla znajomej wieczór panieński.

Mówi do mnie:

– No i muszę teraz zebrać po 150 zł od osoby.

-Ile??? 150?

– No to i tak jest tanio, striptizera mamy po kosztach.

Nawet nie chcę wiedzieć jak wygląda striptizer po kosztach. Albo striptizer po znajomości. Cokolwiek.

Zastanawia mnie jedno. Ludzie decydują się wziąć ślub. Nie chciałabym być mężczyzną podczas oświadczanie się. To prawdopodobnie najtrudniejsza decyzja w życiu. Większość do niej w ogóle nie dorasta. Widziałam kiedyś kolegę, który siedział przez kilka godzin jak na szpilkach żeby oświadczyć się równo o północy (tak, Sylwester). Kobieta ma łatwiej – może się po prostu rozpłakać ;)

W każdym razie – ludzie podejmują decyzję o wspólnym życiu…a potem zamawiają striptizera.

Jakoś mi się to nie łączy. Wiecie – wybieranie białej sukni, kwiatów, obrączek, zaproszeń, pierwszego tańca i jednocześnie wymuszanie na swojej świadkowej tortu w kształcie penisa i blondyna albo bruneta w gratisie. Lub blondynki/brunetki – kogokolwiek w samych majtkach.

Miałam raz wątpliwą przyjemność bycia na takim wieczorze kawalerskim i hmm…no ja bym chyba odwołała ślub. To było po prostu obleśne. Z tańcem na rurze to ma niewiele wspólnego.

I tak się zastanawiam – serio gdzieś w tych marzeniach o wspólnym życiu pojawia się jeszcze chęć na „a może ostatni raz się wyszaleję?”, „a pójdę ten pierwszy raz zobaczyć jak to wygląda?”. I potem to kasowanie zdjęć z aparatów albo dzwonienie rano do znajomych z prośbą: „Tylko nikomu nie mów”.

Trochę to takie…słabe.

 

baner-poziomy

 

To dopiero początek

Maj 30, 2017

Przyznaję się bez bicia, że był taki moment w 2016 r., kiedy ogłosiłam, że moim zdaniem konferencje dla blogerów niedługo nie będą mały sensu. Dlaczego? I czy nadal tak twierdzę? Już wyjaśniam.

W „zebraniach” blogosfery uczestniczę aktywnie w zasadzie od początku, bo od pięciu lat. 1 czerwca 2012 r. pełna stresu poszłam na spotkanie zorganizowane przez Ilonę Patro. Nie znałam nikogo, nikt nie znał mnie. Ale wzięłam aparat i napisałam z tego wieczoru notkę na bloga. Wszyscy chyba wtedy napisaliśmy. Naprawdę warte odnotowania wydarzenie. Dziesięć osób z internetu zarezerwowało dwa stoliki w prawdziwym świecie i wypiło razem kilka piw.

Od tamtej pory wzięłam udział w setkach takich spotkań oraz w dziesiątkach konferencji. I to właśnie o tych drugich chciałam dziś napisać. Przez dwa lata podczas takich wydarzeń byłam słuchaczem, od trzech mam przyjemność również być prelegentką.

Mam nadzieję, że nikogo nie urażę, ale w związku z powyższym akapitem – gdzieś tam byłam, coś tam słyszałam, więc się wypowiem – pokuszę się o stwierdzenie, że rok 2016 w blogosferze trochę przespaliśmy. Blogi jako platformy znacznie (z n a c z n i e) straciły na znaczeniu. Okazało się, że więcej zarabia się, robiąc dramy na Snapie niż dyskutując o tym, który szablon wybrać. A zdjęcia to generalnie lepiej wrzucać na Instagram, chociaż w sumie może trzeba by było ogarnąć YouTube’a, bo chyba tam się wszyscy przenieśli. Tylko jak się do tego zabrać?

Blogosfera moim zdaniem w ubiegłym roku była podobna do końca imprezy. Czwarta rano, bawimy się resztkami sił, trochę się pląsamy, gdzieś tam podskoczymy, ale generalnie grubo już było, teraz pora iść spać.

Miałam takie straszne wrażenie, że utknęliśmy. I o ile kilka lat wcześniej wychodziłam z konferencji z głową pełną pomysłów, o tyle wtedy powoli zaczynałam uważać, że ten rodzaj spotkań chyba zaraz powinien się skończyć, ponieważ nie dzieje się nic nowego, a wszyscy ciągle mówią to samo. Wałkujemy wciąż i wciąż podobne tematy, a nic z tego nie wynika.

W swojej krótkiej karierze naukowej dość intensywnie uczestniczyłam w konferencjach organizowanych przez uniwersytety i doskonale zdaję sobie sprawę, że przez wiele lat można omawiać te same definicje, a nauka będzie stała w miejscu. Bo w działaniu nie o definicję chodzi. A ja lubię działanie.

Na szczęście okazuje się, że chwilowy przestój to czasem tak naprawdę tylko branie rozpędu. W ubiegły weekend miałam przyjemność prowadzić warsztaty z budowania marki podczas Blog Conference Poznań. Wysłuchałam znacznej większości prelekcji i mogę odwołać to, co pisałam w pierwszym akapicie. Po sennym 2016 r. zaczynamy się budzić. Znaleźliśmy miejsce dla siebie – i to nie jest Instagram, YouTube ani Snapchat, tylko biznes.

I chociaż zabieramy się do czegoś, czego wszyscy uczymy się od zera, to zaczynam dostrzegać w nas taki sam entuzjazm, jaki widziałam kilka lat temu, kiedy ktoś odkrył kafelki (taki rodzaj szablonu, może pamiętacie). Ja wiem, że mówienie w blogosferze wprost o zarabianiu nie jest w najlepszym tonie, ale weźcie pod uwagę jedno. Większość z nas zaczynała, kiedy była na studiach – teraz mamy po 30 i więcej lat. Gdybyśmy zatrzymali się na etapie wybierania kolorów do szablonu na bloga, to byłoby naprawdę słabo. Tymczasem my wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Nie siedzimy i nie czekamy, aż ktoś nam przyśle dary losu, tylko zakładamy własne firmy, wymyślamy produkty, zatrudniamy ludzi i wciąż uczymy się nowych rzeczy. Czy kilka lat temu ktoś z nas myślał o kursie online? O otworzeniu własnego butiku? O wydawaniu samodzielnie książek?

Owszem, blogi straciły na znaczeniu, ale myślę, że między innymi właśnie dzięki konferencjom i temu, że regularnie się spotykamy, udało nam się znaleźć dla siebie inną drogę. Przy tym najważniejsze jest to, by nadal robić to, co się kocha, działać po swojemu i mieć z tego ogromną satysfakcję. A przecież w życiu chodzi o to, żeby mieć fun! Bez tego nie dalibyśmy rady działać w blogosferze tak długo i wciąż wszystkiego zmieniać, poprawiać oraz wymyślać na nowo.

PS I jeszcze taki wątek organizacyjny. Podbijam pomysł Michała Góreckiego, który pisze o tym, żeby w trakcie konferencji planować więcej trwających równolegle wyspecjalizowanych bloków, zwłaszcza warsztatowych. Zaczynamy robić tak różne rzeczy, że jeśli mamy się szybko rozwijać, to musimy uczyć się tego, co jest nam potrzebne, a nie wszyscy tego samego.

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Kiedy twoja przyjaciółka drukuje ci ciebie w gazetach i oprawia w ramki  #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #harpersbazaar #esquire #smile #happytime #silkdress #bespokedress #bespoketailoring  #ilovegdn #molowbrzeznie #moloteka #gdansk #balticsea #lazyday #mondaymood
 Bardzo nam zależało żeby #niecala7 nie była po prostu kolejnym sklepem, lecz miejscem, w ktorym można z przyjemnością oraz w spokoju dopracować swój wizerunek. Dlatego dla Waszego komfortu mamy dwie duże przymierzalnie, a poza tym pufy, pianki (takie do jedzenia) i mnóstwo kwiatów! #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #bespoketailoring #madetomeasure #readytowear #interiorgoals #interiorinspo #peonies #instaflowers #marshmallow  Całe pół dnia urlopu w #gdansk #ilovegdn #miastogdansk #molowbrzeznie #flatlay #lazyday
 Brak pogody nie przeszkadza mi nad morzem zupełne. Przynajmniej nikt mi w kadr nie wchodzi :D #zatokasztuki #sopot #balticsea #summervibes #poland  Niecała 7 jest już oficjalnie otwarta. Zapraszamy Was w tygodniu w godz 11.00 - 19.00 oraz w soboty w godz. 11.00 - 19.00. Tym, którzy byli z nami w sobotę bardzo dziękujemy!!! #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #n7
 All I need is food #allineedisfood #foodporn #flatlay #ilovegdn #moloteka  Kończę psuć sobie spójny instagram informacją o tym, że razem z @zackroman_official jesteśmy w każdej relacji z Pitti Uomo w Vogue, jaka pojawiła się w Internecie. Mamy @vogueitalia @vogueparis @britishvogue @voguegermalny @voguerussia oraz @vogueukraine. Wszystkie stylizacje pochodzą oczywiście z @monikakaminska_official KOCHAM SWOJĄ PRACĘ!!! #pittiuomo #pittiuomo92 #pittipeople #pittiwoman #seersucker #seersuckersuit #sartorial #womaninsuit #bespoke #bespoketailoring
 Takie kadry tylko w #gdansk #ilovegdn #gdansk #mondaymood #moloteka #aperolspritz #balticsea #summervibes  Ja wiem, że to zdjęcie już było, ale teraz to ekstra repost z Instagrama @britishvogue, więc sami rozumiecie. MUSIAŁAM :D #pittiwoman #pittiuomo #pittiuomo92 #pu92 #britishvogue #vogue #sartorial #womaninsuit #seersucker #seersuckersuit #doublebreastedsuit #panamahat