Porządki w szafie i kilka postanowień

Listopad 12, 2014

Sytuacja wygląda tak, że schudłam o cały rozmiar, a może nawet trochę więcej. Jednak nie popisuję się za bardzo, bo zima pewnie będzie obfitować w węglowodany zapiekane z serem. W każdym razie zmiana rozmiaru zawsze jest świetnym pretekstem żeby pójść na zakupy.

Tylko najpierw trzeba znaleźć na nie miejsce w szafie, czyli…nie bójmy się tego słowa – posprzątać.

Rozstania bez powrotów

Uczyniłam więc to i trochę się załamałam, ale doszłam również do wielu wniosków, które postanowiłam spisać. Ponad dwa lata temu napisałam publicznie, że przestaje robić zakupy w Zarze i spółce. Poza wyjątkiem jakim są spodnie z wysokim staniem oraz lniana chusta z Massimo Dutti udało mi się dotrzymać postanowienia. Efekt? Zaskoczył nawet mnie samą. Zaczęłam znacznie rzadziej chodzić na zakupy, totalnie nie ogarniam trendów, mam mniej szmatek do podłogi oraz nie przypominam sobie kiedy ostatnio reklamowałam jakieś ubranie. Można więc uznać, że pierwszy etap porządkowania swojej garderoby już za mną. Drugim było oddanie lub sprzedanie wszystkich ubrań, które mi się znudziły. Przez pół roku nie kupiłam niczego nowego, bo umówiłam się ze sobą, że zanim tego nie ogarnę, to mi nie wolno. Ogarnęłam. No to brniemy dalej. Jesteście świadkami.

Bluzki i koszulki

Punkt pierwszy i najważniejszy. Jak tego nie zrealizuję to będzie dramat. Muszę znaleźć sklep z dobrej jakości bluzkami, które da się założyć do spodni oraz do spódnicy. Mam w szafie milion powyciąganych t – shirtów i ciągle z tyłu głowy myśl – wyglądam w tym jak dres. Pomijam w ogóle moje zamiłowanie do noszenia koszulek większych o rozmiar, które po mojej półrocznej przygodzie z regularnym bieganiem są po prostu większe o dwa rozmiary i naprawdę cieszcie się, że mnie w tym nie widzieliście. Wiem, że taki test jakości koszulek robiła u siebie Styledigger i wyszło jej to samo co mi – jest źle, bardzo źle, wszystko po kilku praniach wygląda jak psu z gardła wyjęte. Joasia jako jedyny sensowny sklep wskazała COS, a ponieważ ja, skąpiradło, do tej pory wolałam kupić trzy bluzki w H&M niż jedną w COS, to uroczyście oświadczam, że podczas grudniowych przecen udaję się do COS i żadna inna bluzka nie ma prawa chodzić mi po głowie.

Ubranie idealne

Mark Zuckerberg nosi codziennie tę samą koszulkę, ponieważ chce podejmować w życiu jak najmniej nieistotnych decyzji. I ma w tym dużo racji. Gdybym tak naprawdę miała zacząć budować swoją szafę od zera, to na początku postawiłabym głównie na:

  • klasyczne  sukienki na każdą okazję
  • białe i niebieskie koszule
  • wąskie spodnie z wysokim stanem
  • kardigany
  • ołówkowe spódnice
  • białe t-shirty

Dopiero gdybym to wszystko miała w liczbie dwóch albo trzech sztuk (żeby mnie nie mogło o poranku zaskoczyć pranie, które nie wyschło), to bawiłabym się w inne ubrania. Na szczęście jestem już bardzo blisko idealne zestawu bazowego. W zasadzie ogarnę t-shirty oraz kardigany i gotowe, ale zanim tego nie zrobię, to niech mi nie przychodzi do głowy żadna sukienka w kwiatki!

Porządek

Nigdy nie dojdę do etapu w którym nauczę się wieczorem planować, co założę rano. Kilka razy próbowałam i zawsze wieczorem było ciepło, a rano padało, albo odwrotnie. Zawsze wstaję i wybieram ubrania w biegu. Nie jest to jakieś drastyczne obciążenie, ale jednak zawsze gdzieś zniknie TEN WŁAŚNIE CZARNY SWETER, KTÓRY CHCĘ ZAŁOŻYĆ AKURAT WŁAŚNIE DZISIAJ.

W mojej szafie ubrania są poukładane kategoriami. Najpierw wiszą sukienki, potem spódnice, swetry, koszule i żakiety. Na półkach leżą spodnie i bluzki. Za to moja sąsiadka ma system zestawów – obok siebie trzyma ubrania, które może zakładać razem. Np. kostium, dwie koszule, bluzka i sweter. Dzięki temu nie wypadają jej z szafy wszystkie koszulki, kiedy szuka tej właściwej.

Krótko mówiąc – czas przeorganizować sobie rozkład ubrań!

Szara ulica

Zawsze kiedy słyszę narzekania polskich stylistów na nasze krajowe, szare ulice, to robi mi się słabo. Szary to piękny kolor. Czarny i granatowy też. Po co mamy upodabniać się do domków w Cinque Terre, skoro tego nie lubimy? Dla czyjego zadowolenia mamy nosić ubrania we wzorki? Pamiętam, że kiedyś sobie kupiłam neonową, różową spódnicę. Wow, to było takie szalone, kiedy kilka miesięcy później sprzedawałam ją na Allegro z opisem: „założona tylko dwa razy”.

Kolory są fajne. Czerwień jest spoko, biel też cudowna, jak się znajdzie piękną kość słoniową to już w ogóle magia.

A odblaski i neony świetnie wyglądają na ubraniach sportowych. I tego się będę trzymać.

Wszystko fajnie, ale gdzie jest mój flanelowy dres?

I na koniec wątek, który mnie zaskoczył. Jakiś czas temu zadałam Wam kilka pytań. Jedno z nich brzmiało – w jakim ubraniu czujesz się najbardziej pewna siebie? Dużo odpowiedzi krążyło dookoła czarnej sukienki, szpilek, dopasowanej koszuli itp. Natomiast inne brzmiało – jeżeli miałabyś chodzić do końca życia w jednym ubraniu, to w jakim? I tutaj większość z was wymieniała dres, leginsy, tunikę itp.

Poza tym, że po raz kolejny dziękuję, bo potrzebowałam szerszego punktu widzenia na współczesne potrzeby ubraniowe (wyjaśnienie już niedługo!), to trochę mnie to zdziwiło.

Bo ja do końca życia chciałabym chodzić w czymś, w czym czuję się pewnie. A to na pewno nie są legginsy. W nich czuję się pewnie jedynie idąc sprzed telewizora do lodówki.

Po prostu chodzi mi o to żeby mieć w szafie rzeczy kobiece, mające swój kształt, nadające się do noszenia od rana do wieczora i nie przypominające worka na ziemniaki.

 

Trudne to wszystko, ale uda mi się!

Dam znać za jakiś czas! A tymczasem idę poćwiczyć, bo jak przytyję, to znowu będę musiała zmieniać garderobę, ale to już nie będzie takie fajne.

 

 

 

  • loanka

    Dla mnie pomysł z wieszaniem ubrań wg. zestawów jest dość abstrakcyjny, ale co kto lubi :) najważniejsze chyba, to mieć ubrania, które do siebie pasują, wtedy rzeczywiście wybór stroju dnia nie jest trudny. Ja akurat co wieczór planuję w głowie (po sprawdzeniu prognozy pogody) strój na kolejny dzień, ale zdarza się też, że rano mam taki a nie inny humor i po prostu zmieniam zdanie. Kocham sukienki – brak problemu z dobieraniem góry do dołu itp.!

    p.s. a wymiana garderoby po zejściu z rozmiaru – to jest dopiero uczucie! Super!

    • Brak problemu dobierania góry do dołu to jest najlepsza rzecz w sukienkach!

  • Pamiętam tamten post, i czytając inne komentarze też się dziwiłam że jako jedna z nielicznych w odpowiedziach na oba pytania wymieniłam dokładnie tę samą rzecz :)
    Trzymam kciuki za szafowe postanowienia!

  • Obiecywałam sobie to o czym piszesz już jakiś czas temu. Co prawda nie schudłam, ale musiałam zrobić drastyczny porządek w szafie, bo jedno z pomieszczeń w domu na stałe było wyłączone, bo był w nim taki burdel: ubrania leżały wszędzie. No to zaczęłam wyrzucać (strasznie dużo rzeczy było w okropnym stanie) i oddawać jeśli było w dobrym. A na koniec garderoba zmniejszona o połowę… była jak nie moja. Wszystko z innej bajki, niewiele rzeczy które tak naprawdę lubię, każda rzecz w innym stylu i mnóstwo takich właśnie modnych ,,nabytków” co to musiałam mieć, a wcale nie chcę teraz ich nosić. Obiecałam sobie nic nie kupować, zanim tego nie ogarnę do reszty.

    Jestem na etapie komponowania garderoby idealnej. Takiej bazówki, gdzie większość do siebie pasuje, jest dobrej jakości i naprawdę są to przemyślane zakupy. Twój post mnie zmotywował do dalszego działania.

  • rty

    Też nie kupuję już bluzek z pewnej ‚spółki’, postawiłam na jakość materiałów i darowałam sobie ‚dziwne’ kolory ubrań. To massimo dutti dają radę, kupuję je na allegro z outletów i wszystkie trzymają poziom, a h&m conscious będę chwalić i polecać, bo też nic się nie rozciąga i skręca;)

    • Marta Pawlica

      Massimo duttii to droższa linia zary ;)

      • Zgadza się, ale jakość mają nieporównywalną. Tak jak H&M i COS

  • Gdybym każdego wieczora miała szykować ubrania na dzień kolejny… skończyłoby się jak zawsze – wybrałabym inny ciuszek, bo akurat humor zmienił się o 180 stopni :)

  • małaja

    Ja ostatnio kupiłam w ByInsomnia dwa T-shirty. Jeden szary, drugi czarny, z dekoltem w serek i jestem z nich bardzo zadowolona. Były przecenione na nie całe 45 złotych, a podejrzewam, że trochę w nich pochodzę, więc może warto by było przypomnieć sobie tę markę, bo wiem, że już kiedyś ją nosiłaś :)

    • Faktycznie, jakimś cudem akurat mam od nich kilka rzeczy i mają się dobrze, ale klasycznej koszulki nie kupiłam nigdy tam.

  • matylda.semadeni

    Ja jestem bardzo zadowolona z bluzek Benettona, nie potrafię nawet powiedzieć ile takie kosztują, bo kupowałam je milion lat temu.
    Mnie się marzą fajne body do noszenia do spodni z wysokim stanem.

  • Marta

    Ja bym bardzo chciała stworzyć swoją bazę, ale patrząc na to, co jest w sklepach – także tych internetowych, odechciewa mi się jakichkolwiek zakupów. Zastanawiam się, co to za dziwna moda na wszystko co luźne lub oversize. Wyglądam w tym jakbym była w ciąży, tragedia. Wybór czegokolwiek w miarę podkreślającego sylwetkę i nie dodającego mi przy okazji kilka kilogramów to rzecz niemożliwa… I jak tu być kobieca…

    • Ja mam wiecznie ten sam problem. Najgorzej, że rok temu kupiłam taką ładną zimową sukienkę…ciekawe czy mi ją krawcowa zwęzi.

  • Kasia

    Oj, przyda mi się ten wpis :) ogarnięcie garderoby było moim noworocznym postanowieniem ad. 2014, na razie szło mocno średnio, ale twoja baza przemawia również do mnie i będzie dobrym punktem wyjścia.

    Największy problem jest mam wrażenie z dobraniem ubrań na zimę. Rzadko widzę stylowy i ciepły ciuch kobiecy, a niestety, musząc wybierać, zawsze wezmę ten drugi.

  • Mi udało się w drugą stronę, przytyć. Zrobiłam, co prawda ze łzami w oczach, porządek w szafie i nagle nie miałam nic, prawie. Obecnie udało mi się przez przypadek zrobić sobie taką jak by bazę i o dziwo stając przed szafa mam się w co ubrać. Nawiązując do bluzek to chyba jedyne, które jeszcze nie tylko mają kształt, ale i kolor to te kilka kupionych w BonPrixie.

  • Jestem na podobnym etapie reorganizowania szafy (wyprzedawania/rozdawania z myślą „co ze mną było nie tak, kiedy to kupowałam?!”). I podobnie jak Ty zrobiłam sobie listę ubrań bazowych i sukcesywnie sobie je gromadzę. Lista całkiem podobna, klasyczne koszule, płaszcze, spódnice ołówkowe. Dorzuciłam jeszcze dobrze uszyte i pasujące (!!!) jeansy i czapki bardziej eleganckie niż polarowo-narciarskie. Oprócz tego, że po namyśle staram się wyglądać jakoś poważniej i bardziej profesjonalnie (styl będący połączeniem wysokogórskiego i motocyklowego nie pomagał), to łatwiej się będzie zapakować do przeprowadzki. Jeśli znajdziesz gdzieś dobrej jakosci, nieprześwitujace, nie rozciągające się, nie zmieniające kształtu w praniu t-shirty bez nadruków – proszę podziel się źrodłem :)

    • „Jeśli znajdziesz gdzieś dobrej jakosci, nieprześwitujace, nie rozciągające się, nie zmieniające kształtu w praniu t-shirty bez nadruków – proszę podziel się źrodłem” rozważam wywieszenie ogłoszenia na słupach, że szukam. Ale właśnie, prześwitywanie – kolejny problem.

  • Z szykowaniem ubrań wieczorem z jednej strony mam tak jak Ty: rano pogoda w ogóle nie przystaje do mojego zestawu, z drugiej jest mi dużo łatwiej się ogarnąć, kiedy od razu wiem co mam na siebie włożyć. Dlatego szykuję sobie zestawy, w których mogę zmienić, dodać jedną rzecz i tak dostosować się do pogody :)

    Czytałam też, że ubrania w szafie powinniśmy układać dostosowując do tego, czy jesteśmy wzrokowcami, słuchowcami czy kinestetykami. I grupowanie wg kategorii odpowiada wzrokowcom – sprawdzam to ciągle na sobie i działa.

    A kompletowanie idealnej garderoby to niekończąca się przygoda i tak ja traktuję, choć nie znoszę robić zakupów!

  • Praline

    Powodzenia!
    Ja u siebie mam chyba tylko jedną spódnicę, która średnio leży, bo jest zimowa/wełniana/nie do końca ołówkowa.
    Reszta do siebie pasuje w KAŻDEJ konfiguracji. Posiadanie bardzo skromnej garderoby jest fantastyczne. I wszystkie rzeczy, oprócz grubego zimowego płaszcza mieszczą mi się w jednej walizce.

  • Charlie

    Odnośnie najzwyklejszych na świecie, bawełnianych t-shirtów polecam
    Fruit of the loom. Mnogo tego na Alledrogo, są bardzo tanie (właśnie
    czekam na trzy, jakoś 7 zł za sztukę), gramatura świetna (męskie nawet
    205g). Mam od nich bluzę z kapturem, noszę ją praktycznie ciągle w domu,
    jest regularnie szlajana na różnych biwakach i ogniskach, regularnie
    prana i trzyma się bardzo dobrze, szwy się nie przesuwają, nie
    rozciągnęła się, kolor się nie sprał. Koleżanka, z kolei, kupiła kiedyś
    ich męski t-shirt w lumpeksie, nosi go już chyba z 10 lat, wciąż wygląda
    tak samo. Z damskich koszulek są i bez rękawów i polo, zwykłe z krótkim
    rękawem i z długim, bez żadnych nadruków i innych bzdur. Jedyny minus,
    że firma robi ubrania sportowe (bluzy, dresy itp.), więc trochę obawiam
    się, jak te koszulki będą wyglądać na człowieku i czy będą pasować do
    spódnic.
    Jeśli Cię to zainteresuje, mogę dać znać za jakiś czas, jak
    te moje zamówione koszulki się noszą i czy nic się z nimi nie dzieje po
    praniu :)

    • Jerzozwierz

      Koszulki Fruit… są bardzo spoko! :) Jakiś dłuższy czas temu też wpadłam na to, że potrzeba mi bazowych rzeczy w mojej szafie, w tym koszulek. Przypomniało mi się wówczas, że ubrania kupione na początku LO, przeżyły ze mną nie tylko do matury ale jeszcze nosiłam je na studiach, gdzie dokonały swego żywota, ale powiedzmy sobie szczerze – studenckie czasy jednak są twardą szkołą przetrwania dla ubrań ;) W każdym razie, jak pomyślałam, tak zrobiłam – zaopatrywałam się w koszulki na allegro jakieś niecałe 3 lata temu ( mam w kolorach szarym, czarnym, białym oraz ciemnoszarym/grafitowym) i do tej pory jestem z nich zadowolona. Kolory się „trzymają”, żadne nitki nie wystają, no i min. 95% bawełny robi swoje. Nie wspominając już o bardzo konkurencyjnej cenie. Zatem, polecam! :)

      Aby tak totalnie nie robić reklamy Fruitsom ;), dodam że porządków w szafie nie znoszę organicznie. Ale! Warto podjąć się tego bojowego zadania, nie tylko dla ogarnięcia garderoby czy też uczucia katharsis ( można się śmiać, ale to prawda ;D), lecz też dla większej samoświadomości. Po moich szafowych porządkach zrobiło mi się strasznie głupio, kiedy uświadomiłam sobie, ile wydałam pieniędzy na ubrania, które nie były noszone ani razu (!!!) albo od wielkiego dzwonu (czyli ok. 2-3 razy od kupienia). Dzisiaj staram się kupować rzeczy, które faktycznie będą w regularnym użyciu, a nie będą stanowić jedynie ładnie wyglądającej zapchajdziury :)

      Pozdrawiam! :)

  • Nie do końca rozumiem punkt dot. organizacji w szafie. Jak się ma dobrze skomponowaną garderobę, można zestawić dowolną rzecz z drugą dowolną rzeczą i raczej będą pasować. Więc takie mini zestawy to tylko utrudnianie sobie życia. Tak mi się na logikę wydaje. Poza tym, to wszystko fajnie brzmi, takie ułożone i uporządkowane… i strasznie nudne. Zero miejsca na odrobinę szaleństwa czy spontaniczności. A szkoda.

    • Można mieć szalone życie, mając w szafie porządek ;)

      • mi nie chodziło o szaleństwo w życiu, tylko o odrobinę szaleństwa i swobody w garderobie… Ot tak, dla zdrowia psychicznego.

      • Blog LightStylowy

        Najgorzej, że nie da się mieć uporządkowanego życia mając szaloną, żyjącą własnym życiem szafę :(

  • Po pół roku biegania zmniejszyłaś rozmiar o jeden? Zazdrość!
    Ja po pół roku biegania (i to praktycznie codziennie) nie zmieniłam rozmiaru i to bynajmniej nie dlatego, że nie mam z czego chudnąć. #światmnienienawidziidęzjeśćchrupki ;)

    • Codziennie? Wow to duzo, ja biegam 3 razy w tygodniu. A jakie dystanse biegasz?

      • Biegałam po 7 do 10 kilometrów. Teraz od dłuższego czasu już nie biegam, bo mam duży problem z organizacją czasu właśnie. No i kręgosłup mi się trochę wysypał. Przymierzam się teraz do jakiegoś regularnego chodzenia na basen, bo pływanie grzbietowym polecił mi ortopeda, ale basen ma swoje wady i zalety. Główną wadą są tabuny dzieciaków (ostatnio prawie zarobiłam w twarz piłką). No i wiadomo – trzeba założyć kostium. Zawsze też mi się wydaje, że ratownicy na pewno się śmieją, że tak naprawdę pływam jak pokraka :D.

  • igroszka

    Ja mam zupełnie inny pogląd na ubrania niż Ty. :) Lubię szarości, brązy i biele i przeważnie w takie kolory ubieram się na codzień. Nie wyobrażam sobie chodzić w czarnym na codzień, to samo jeżeli chodzi o spódnice czy sukienki (no co innego w lato). U mnie to chyba kwestia wychowania, mama zawsze mówiła, że spódnice są tylko uroczyste np. Na święta, wesela czy imprezy, a czarny jest kolorem tak uroczystym, że powinno się go zakładać naprawdę tylko na specjalne okazje (no jej akuray chodziło o pogrzeby). Do dziś jak ubiorę na siebie czarne rajtki i czarną tunikę, to mi spokoju nie daje dopóki się nie przebiorę. :D

  • W sumie trochę tak. Ale trochę nie. Co jeśli jakaś kobieta zwyczajnie nie lubi kobiecych ubrań i woli pomykać w dresie i adidasach? Widuję „na mieście” kobiety, które w takim zestawie wyglądają bardziej kobieco niż niejedna ubrana kobieco w standardowym znaczeniu tego słowa. ;)

  • Alex S

    Widzę, że jesteśmy na tym samym etapie jeśli chodzi o podejście do ubrań :) Od siebie dodam, że aktualnie usiłuję skompletować szafę w „kapsułkach” – po jednej na każdą porę roku, do tego osobna na specjalne okazje i osobna „profesjonalna” (obracam się w takich kręgach zawodowych, że praktycznie nie da się do nich przenieść nic z normalnej, codziennej garderoby…).
    Najgorszy w tym wszystkim jest dla mnie czynnik finansowy – wolę „mieć mniej, ale lepiej” i niestety, z reguły przedmioty, które spełniają wszystkie moje kryteria nie grzeszą niską ceną, co jest frustrujące, bo oznacza, że mimo mojej znajomości własnych potrzeb na chwilę obecną nie jestem w stanie wprowadzić zmian od ręki…Koniec końców rzeczy, których bym się z chęcią pozbyła zostają w szafie, bo „w czymś trzeba chodzić” – i błędne koło się zamyka.

    • Pocieszę cię, że z moich wyliczeń wynika, że jeszcze 2-3 lata zajmie mi doprowadzenie garderoby do takiej poziomu do jakiego chcę. Głównie właśnie ze względów finansowych.

  • slubnaherbata.blogspot.com

    Bardzo podoba mi się ten wpis :) Trzymam kciuki za dalsze etapy Twojej rewolucji w szafie.
    Tematy ubraniowo-modowe + szafowe rewolucje w ogóle mnie nie dotyczą i pewnie wynika to z tego, że nie znoszę chodzić po sklepach (to dla mnie kara, udręka i wszystko, co najgorsze). Można mnie tam spotkać jedynie wówczas, gdy czegoś już naprawdę potrzebuje i wychodzę ze sklepu tylko z tą określoną rzeczą. Szczęśliwie nie mam w szafie niepotrzebnych ubrań ;) I ogóle wypadam okropnie nudno i sztywno w tej kwestii – co wieczór mam przygotowane ciuchy na następny dzień :P

  • Ej, ja próbuję tak kompletować szafę od dobrych kilku (nastu?) miesięcy i to dalej nie idzie :D Mimo tego, że większość to biel/czerń/szarość/jeans, to i tak nie umiem się powstrzymać przed kupnem czegoś innego (szaleństwo takie duże, wow) i potem to leży, z metką nawet, zajmując szafę. To jest niewykonalne! :<

  • aga

    ja mam problem taki, że po ciąży zostało mi 6 kg ( co prawda urodziłam 2 miesiące temu, więc jest szansa, że schudnę, bo 15 kg już poleciało), i mam 2 pary spodni, w które się mieszczę ( tzn. kupione już po porodzie), 3 tshirty, parę swetrów, jedną spódnicę…jeśli schudnę, to będę miała się w co ubrać, 3 wielkie worki ubrań w rozmiarze 36 mam pod łózkiem, a jeśli nie…to czekają mnie wielkie zakupy I wcale się nie cieszę na nie, mam problem z materiałami ( nie założę nic sztucznego, poliester i akryl oraz wiskoza ( bo trzeba prać ręcznie) odpadają), z rozmiarami ( wszędzie biodrówki, masakra) oraz jakością ( nienawidzę kupować tshirtów!) Więc nie wiem jak to ogarnę ;)

    • Szkoda, że zima idzie, bo bym napisała żebyś zaczęła biegać z wózkiem, ale ogarnij sobie ten temat na wiosnę ;)

  • Polecam porady z bloga Ubieraj się klasycznie. Ostatnio był wpis o tym jak skompletować bazę, a teraz są posty jak akcentować styl mając już swoją bazę. Super sprawa! Może takie porady pomogą i Tobie? (mnie z pewnością zmusiły do myślenia nad tym, co kupuję).

    • Znam tego bloga bardzo dobrze, ale nie ogarniam zupełnie. Kilka razy próbowałam podejść do tematu analizy kolorystycznej i dla mnie to jest jakaś abstrakcja. Mój mózg ogarnia tylko 4 podstawowe typy.

  • Mam wrażenie, że uporanie się z własną szafą – ubraniami, butami, torbami – ma funkcję trochę… terapeutyczną. Ostatnio na wielu blogach znajduję wpisy związane z minimalizmem, slow life’m czy oszczędzaniem pieniędzy (wszystko właściwie wiąże się ze sobą), a sama od kilkunastu miesięcy zmierzam w dobrym kierunku. Chyba jest trochę prawdy w przekonaniu, że jeśli uporządkujemy przestrzeń wokół, to w środku też czujemy się bardziej uporządkowani. :)

    • A niby blogosfera to samo ZUO :D
      Ja od wielu lat sprzątam terapeutycznie. Miałam okropny piątek w tym tygodniu, więc sobotę rozpoczęłam od 5 godzin sprzątania i dopiero jak poukładałam płyty CD to się uspokoiłam :D

      • Coś o tym wiem! To pomaga. Ja w sumie ostatnio nie umiem się skupić, kiedy wokół mnie jest bałagan, muszę usunąć z pola widzenia wszystkie niepotrzebne rzeczy, umyć naczynia itp. Same korzyści :D

  • U mnie dosyć dobrze sprawdzają się t-shirty z Cubusa z serii basic :)

  • kalimerka

    Jeśli chodzi o organizację szafy, kompletnie nie mogę się zgodzić! Według moich spostrzeżeń każdy ma swój własny system porządkowania szafy. Ja chyba zwariowałabym, gdybym miała wieszać kompletami, bo coś takiego u mnie zwyczajnie nie istnieje. Zdarza mi się, że dany zestaw założę tylko raz, potem miksuję ubrania w inny sposób. Ten system byłby dla mnie zwyczajnie ograniczający.
    Ja wieszam ciuchy w szafie kolorystycznie. I ten sposób zawsze się sprawdza, bo wiem, gdzie co leży.

    • Gorzej, jak masz większość czarnych rzeczy :D

      • kalimerka

        Dlatego mówię, że każdy musi mieć swój system:d
        Ja mam czarnych połowę i one faktycznie zajmują po prostu fragment szafy, ale tu następuje z kolei podział wewnętrzny: na te wzorzyste, jednolite, czarne z kolorem etc. Sprawdza mi się super, bo kolory swoich ciuchów zawsze się (chyba) pamięta:)

  • Pomaganie przez ubranie

    Ułożenie ubrań w szafie wg zestawów to bardzo dobry pomysł! :)

Nie ma mnie na blogu. Gdzie jestem?

Kwiecień 23, 2019

Nie ma mnie na blogu już od dłuższego czasu, ale to nie oznacza że porwała mnie Groźna Pizza z Ananasem i zniknęłam z Internetu.
Po prostu przeniosłam się na Instagram.
A dokładniej na InstaStory.
Tam teraz znajdziesz to, co kiedyś na blogu.
Jedzenie (trzeba mieć priorytety w życiu), kulisy mojej pracy, a nawet wpisy lifestylowe w formie pogadanek.
Do zobaczenia na Stories!

 

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Kiedy tak bardzo jesteś mistrzem unikania ludzi w kadrach, że nawet kiedy idą wprost przed tobą, to zasłaniasz ich sokiem z cytryny  Wasze zdrowie! #portotimoni #korfu #greece #corfuisland #travelexperience #travelinstagram #travelinfluencer #travelfun #travelquote #worldtravels #travelismylife #travelguru #travelphotograph #travelig #travelyam #travelpassport #travelpicsdaily #travelrepost #wdrodze #podróżemałeiduże #podrozemaleiduze #wypoczynek #wyjazd #wyprawa #turystyka #zwiedzamy #widoki #jestpieknie #podróż #przygoda  Zielone buty z ręcznie wiązaną kokardką? To możliwe  Każdy model butów @monikakaminska_official możemy wykonać dla Ciebie w dowolnie wybranym kolorze. Usługę made to order realizujemy w naszym butiku przy Niecałej 7 w Warszawie. pon.- sob. oraz niedziele handlowe: godz. 11.00 -19.00 tel. 531 880 233 #shoes #shoes #shoeslovers #buty #butydamskie #bow #greenshoes #weddingshoes #butyslubne
 Było mnóstwo pytań o ten hotel, więc oznaczam @marbellacorfuhotel Polecam i nie polecam. Mam mieszane uczucia, ale może to dlatego, że pierwszy raz byłam w tak dużym hotelu, a jak się okazało jednak wolę znacznie mniejsze, bo stanie w kolejce na śniadanie to nie jest to o co mi w życiu chodzi. Niestety mnóstwo obiektów przed sezonem było jeszcze zamkniętych. Mino wszystko hotel ładny, pięknie położony, obsługa bardzo miła i pomocna ☺️ ———————————————————————— #corfu #corfuisland #marbellacorfu #corfugreece #travelnow #podroze #podróże #greece #hoteles #beautifulhotels #travelexperience #travelinstagram #travelinfluencer #travelfun #travelquote #worldtravels #travelismylife #travelguru #travelphotograph #travelig #travelyam #travelpassport #travelpicsdaily #travelrepost  ✨ 3 odcinek insta kołcz serialu ✨ #instakolczserial (dodaję zdjęcie palm, bo akurat takie mam, a poza tym tęsknie za beztroskim czasem urlopu) W listach pytacie mnie jak radzić sobie z porażkami. Bardzo dobre pytanie. Gdybym miała opowiadać Wam o wszystkich swoich pomyłkach, porażkach i złych decyzjach podjętych w biznesie to pewnie teraz siedziałabym w Big Brother, bo było tego tak dużo, że udałoby mi się zmieścić tylko w trzymiesięcznym programie nadawanym 24/h. Poważnie, nie mówię o tym, bo jest tego mnóstwo. To po pierwsze. A po drugie, biznes to jednak biznes i nie wszystko można wylec na zewnątrz. Zakładając własną firmę naprawdę nie sądziłam, że ważniejsze od dobrego pomysłu jest to, żeby mieć nerwy ze stali i umieć sobie radzić w ekstremalnie kryzysowych sytuacjach. Ja nie byłam w żadnej biznesowej szkole, wszystkiego uczyłam się sama w trakcie prowadzenia firmy. Po 5 latach mam poczucie, że gdyby trzeba było zmienić branże i poprowadzić jakąś inną firmę, to w końcu mam o tym na tyle duże pojęcie, że dałabym radę. Ale wcześniej? Na początku to był jeden wielki dramat. Po drodze popełniłam milion błędów i każdy bardzo przecierpiałam. Jednak również z każdego wyciągnęłam lekcję. Wszystkie swoje pomyłki analizowałam aż do znudzenia. Do momentu, w którym miałam pewność dlaczego powstały i jak nigdy więcej do nich nie doprowadzić. I to jest moim zdaniem jedyne wyjście. Zarówno drobnych błędów i spektakularnych porażek nie da się uniknąć. Ale zawsze można zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby się więcej nie powtórzyły. To piekielnie trudne podejście, bo wymaga dużo autorefleksji, ale na koniec dnia naprawdę się opłaca. #losangeles #california #palmstree #sunset #sunsets #sunsetpics #rozwoj #motywacja #firma #motywacjadodziałania #rozwójosobisty #szefowa #praca #wiedza #dzialanie #sukces
 Przyznam szczerze, że przed wyjazdem Korfu nie kręciło mnie jakoś za specjalnie.Oczywiście uwielbiam wszystkie wyspy, ale w Grecji byłam już dwa razy, Europę widziałam naprawdę z wielu stron i prawdę mówiąc śnią mi się raczej dalsze kierunki. Tym razem zadecydowały po prostu najtańsze bilety jakie udało mi się znaleźć na Wielkanoc. Rok temu dokładnie z tego samego powodu (tanie bilety) byłam w Apulii we Włoszech i absolutnie nie żałuję. Tak jest i tym razem. Korfu okazało się przeurocze i dosłownie idealne na 3,5 dnia urlopu. ———————————————————————— Nie oszukujmy się – to nie jest jakaś spektakularna wyspa, ale ma kilka pięknych miejsc, przepyszne jeszcze oraz co najważniejsze – przed sezonem nie ma tam dzikich tłumów. Są tylko tłumy. Jeszcze nie dzikie  ———————————————————————— A więc polecam, jeśli jeszcze przed sezonem szukacie czegoś na krótki weekendowy wypad. Można się zrelaksować, mi nawet w kwietniu udało się trochę opalić oraz zwiedzić naprawdę przepiękne plaże. A poza tym można zjeść dużo pity. Zjeść dużo pity jest zawsze dobrze. Mam rację? Omomomo ————————————————————————#travelexperience #travelinstagram #travelinfluencer #travelfun #greece #corfu #corfuisland #places_wow #travelquote #worldtravels #travelismylife #travelguru #travelphotograph #travelig #travelyam #travelpassport #travelpicsdaily #travelrepost #wdrodze #podróżemałeiduże #podrozemaleiduze #wypoczynek #wyprawa #zwiedzamy #widoki #jestpieknie #podróż #przygoda #gialibeach  Spring mood  #springmood #tulips #tulips #tulipseason #wiosna #wiosna2019 #wiosnawdomu #kwiaty #flowerslovers #flowerstagram #flowers #sundaymood #sundaychill #chill #sunday #sunnuday #lazysunday #shopbop #asos #michaelkors #sparklingblush
 Dokładnie o tym marzyłam! Słońce, niebieska woda i sukienki noszone bez rajstop. Ostatnie miesiące dały mi się mocno we znaki i kompletnie zapomniałam o tym, że trzeba odpoczywać. Złapanie oddechu i nabranie dystansu do własnego biznesu jest tak samo ważne jak regularna praca. Czasem po prostu trzeba się całkiem zresetować żeby na niektóre rzeczy spojrzeć inaczej! ———————————————————————— A jak tam Wasze święta, udało się odpocząć? Dajcie znać co robiłyście! ———————————————————————— Na zdjęciu mam na sobie Denim Dress oraz jedwabną apaszkę w panterkę @monikakaminska_official Obydwie rzeczy dostępne są w butiku oraz online. Jak już wspominałam na Stories, skończyła się tkanina denimowa i niestety ta sukienka nie będzie już w tym roku doszywa, więc tak naprawdę macie teraz ostatnią szansę żeby ją kupić. Butik jest od jutra już regularnie czynny codziennie od godziny 11.00 do 19.00 #dressready #dressfashion #corfuisland #corfugreece #greece #lespecs #girlsdresses #dressupdaily #dressmodern #dressshoes #summerdresses #dresssimple #dressonline #dressuptime #dressitup #beautifuldresses #dressarmy #travelmood #travelpost #travelpictures #travelbucketlist #traveladdicts #travelingthroughtheworld #traveladventure #travelgo #travelforever #traveldestinations #traveldreamseekers #travelmoment  Kontynuując wczoraj temat: mnóstwo osób pyta mnie jak nauczyć się pewności siebie? Moim zdaniem tego nie da się nauczyć. Pewność siebie można nabyć tylko z czasem i doświadczeniem. Ja też nie byłam od zawsze pewna siebie. Kilka lat temu, kiedy ktoś mi mówił, że coś robię źle to od razu reagowałam płaczem. Teraz kiedy ktoś mi mówi, że coś robię źle, pytam go gdzie ma twarde dane, które potwierdzą jego opinię  Regularna, sumienna praca oraz towarzysząca jej nauka budują doświadczenie, które czyni z nas ekspertów. A to daje nam pewność siebie. (Monika Coelho). Ale tego naprawdę nie da się obejść. Nie można nauczyć się pewności siebie w jeden dzień. Nikt nie pstryknie palcem i nie sprawi, że będziesz pewna siebie. Pewność siebie wynika z doświadczenia, a doświadczenie oznacza też milion porażek, po których trzeba się podnieść, ogarnąć i iść dalej. Ale o porażkach będzie pod kolejnym zdjęciem, czyli w następnym odcinku naszego insta kołcz serialu ;) Tymczasem miłego dnia i idźmy po swoje  #instakolczserial #procida #isolaprocida #italy #winner #polscyprojektanci #polskieprodukty #kupujepolskieprodukty #rozwojosobisty #rozwoj #sila #motywacja #girlboss #szefowa #firma #wlasnafirma #praca
  Nowe bluzki czekają na Was w butiku @monikakaminska_official przy Niecałej 7 w Warszawie. Wyprzedzając pytania: pojechały już do packshotów i za około 10 dni będą online  #polskamarka #polskieprodukty #ss2019 #springmood #springinspo #flowers #flowerslover #springfashion #springfashion2019 #details #polscyprojektanci  Tak wyglądam, kiedy idę po swoje  Spojrzałam na to zdjęcie i stwierdziłam, że w sumie muszę Wam napisać, że determinacja jest jedną z najważniejszych cech jakie powinna posiadać osoba prowadząca swój własny biznes. Wiecie ile osób próbowało mi w ciagu ostatnich pięciu lat wmówić, że się nie znam na tym co robię, że wszystko robię źle, że w ogóle nie wiem co robię, że na pewno nie powinnam mieć własnej firmy, butiku, marki itp. ? Dziesiątki, spotkałam na swojej drodze dziesiątki osób, którym wydawało się, że pozjadały wszystkie rozumy i mają prawo mnie krytykować w nie swoim biznesie. I wiecie co z tymi osobami zrobiłam? Wszystkie usunęłam ze swojego otoczenia. A co sama robię? Coraz szybciej idę dalej. Bo wiem co i dlaczego robię. Jestem zdeterminowana, mam swój plan, strategię, cele i wszystko to realizuję tak jak ja chcę. Nie chodzi mi o to żeby nie słuchać zupełnie innych, bo oczywiście czasem ktoś z boku ma lepszy pogląd i podpowie coś ciekawego. Raczej mam na myśli to, żeby nie otaczać się krytykantami i ludźmi, którzy ciągną nas w dół albo sprawiają, że stoimy w miejscu. Ktoś krytykuje twój biznes? To niech idzie i zakłada swój. Droga wolna. Zobaczymy czy wszystko pójdzie tak gładko jak wyglada to z boku  A Ty rób swoje, tak jak umiesz najlepiej, a przede wszystkim tak jak chcesz to robić  fot. @aga.kumuda #instakolczserial #polscyprojektanci #polskiemarki #polskieprodukty #monikakaminska #kupujepolskieprodukty #girlboss #warsaw #whitedress #streetstyle #ootd #ootdfashion #elegantoutfit #minimalism #minimaloutfit #aestheticoutfit #summeroutfit #summerdress #motywacja #determinacja #sila #rozwojosobisty