Rzeczy, których nauczy cię blogowanie

Styczeń 12, 2015

Od kilku lat obserwuję, jak moi znajomi zaczynają zakładać blogi. Ściślej mówiąc, patrzę głównie na proces zakładania, bo później, poza pierwszymi kilkoma notkami, nie ma się czemu przyglądać. 99 % tych blogów przestaje być prowadzona w ciągu pierwszych trzech miesięcy.

Dlaczego?

Otóż zauważyłam, że blogowanie wymaga posiadania kilku cech. Oczywiście wszystkie z nich można wypracować w tracie regularnego (słowo klucz) pisania notek, więc nie macie się czym stresować.

Obserwując siebie i innych piszących blogerów, zauważyłam, że każdego z nas charakteryzują cechy, które często przekładają się potem na istotne osiągnięcia: lepszą jakość życia, efektywniejszą pracę, większą skuteczność podejmowanych działań itp.

O co dokładnie chodzi?

10 rzeczy, których nauczy Cię blogowanie

 

1. Cierpliwość

Sukces, sława i miliony UU w trzy miesiące? Zapomnij. Blogowanie częściej przypomina zwykłe pisanie na komputerze niż taplanie się w brokacie i szampanie na eventach. Po prostu trzeba robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i robić swoje, i wiecie, co robić.

2. Systematyczność

Jeśli piszesz notkę wtedy, kiedy przypomni Ci się, że powinieneś uprać dywan, to równie dobrze możesz nie pisać jej wcale. Oczywiście rozumiem, że ktoś tworzy internetowy pamiętnik tylko i wyłącznie dla siebie, ale raczej wszedłeś tutaj, żeby się dowiedzieć, co może dać Ci pisanie dla ludzi. A tworzenie bloga, który ma czytelników wymaga (i uczy) systematycznej pracy.

3. Chęć doskonalenia się

Wyznaję teorię, że bloger zadowolony z siebie to bloger, który się skończył. Oczywiście jest to żart, ale jak to z każdym żartem bywa – zawiera w sobie część prawdy. Blogowanie rozwija się w tak astronomicznym tempie, że wymaga od autorów bezustannego doskonalenia się. „Wymaga” to złe słowo – dobrzy autorzy sami rwą się do tego, żeby robić rzeczy coraz lepiej i bez przerwy się uczyć.

4. Umiejętność podejmowania rozsądnych decyzji

Masz wolny weekend. Co zrobisz?

Pójdziesz na kilka imprez, a potem będziesz spał i wpisywał w google hasło „kac, domowe sposoby”? Zastanowisz się, jak podzielić czas pomiędzy odpoczynek i pisanie notek? Może kino i jakiś artykuł inspirowany filmem? Albo bieganie i notka o tym, jak to robić w styczniu? Albo jeden weekend imprez, a drugi opisywania, co się na nich działo? Trudne decyzje. Bloger umie podjąć te właściwe.

5. Mówienie logicznie i z sensem

Mam jedną (na potrzeby tej notki jedną) straszną cechę – nie potrafię słuchać ludzi, którzy nie wiedzą, o co im chodzi. Kiedy ktoś plącze się w tym, co mówi, powtarza po pięć razy to samo, gubi wątki i używa znanych tylko sobie skrótów myślowych, to mój mózg zaczyna wizualizować sobie jedzenie. Wtedy słucham takiej osoby z uśmiechem na ustach. W końcu kto by się nie uśmiechał na myśl o spaghetti?

Na szczęście ten problem nie istnieje, kiedy rozmawiam z blogerami. Oni są już nauczeni, że muszą komunikować się w sposób zrozumiały dla otoczenia, bo inaczej nikt by ich nie czytał.

Dobrze, dobrze, macie rację, to akurat dotyczy PRAWIE wszystkich blogerów. Wyjątki są wszędzie.

6. Perfekcyjna organizacja czasu

Większość blogerów, których znam, robi 981231203029380129380129830128 rzeczy w ciągu tygodnia. Niekoniecznie związanych z blogowaniem. I dają radę. Żeby być ciekawym blogerem, trzeba być ciekawym człowiekiem. A nie da się nim zostać, jeśli w wolnym czasie głównie nie robi się nic. Dlatego prawdopodobnie pierwszą osobą na świecie, która opanuje zdolność bilokacji będzie jakiś bloger.

7. Negocjacje

A w zasadzie świadomość tego, ile jest się wartym. To naprawdę każdemu na początku trudno ocenić. Większość blogerów zgadza się wtedy na zdecydowanie zbyt niskie stawki za reklamę, tylko dlatego że boją się, iż akcja im przepadnie. Na szczęście z czasem się z tego wyrasta i e-mail o treści „pani cena jest stanowczo za wysoka” umie się zamienić w konkretne negocjacje – co mogę zrobić, a czego już nie.

8. Umiejętność słuchania

Wiecie, jak powstają notki albo skąd blogerzy czerpią inspiracje? Z innych ludzi. Rozwinięta zdolność słuchania to nie tylko umiejętne przekładanie mowy na język pisany, ale również kopalnia pomysłów na teksty.

9. Brak zawiści

Pomijając kręgi blogerskie, które tak bardzo chcę pominąć, że o nich nie wspomnę, blogerzy nie rysują sobie samochodów z zazdrości o to, że ktoś dostał lepszą kampanię albo ma wyższe statystyki. Wynika to oczywiście z faktu, że po prostu nie stać nas na razie na samochody, które warto byłoby komuś niszczyć. Okay, to żart. A całkiem serio – środowisko blogerów, w którym ja się obracam, jest naprawdę niezwykle motywujące, oferuje wsparcie i pomoc. Owszem, każdy patrzy co robi kolega, ale zamienia to w inspirację, a nie zawiść.

10. Uczenie się na własnych błędach

Notka Ci nie wyszła? To wspaniale! Trzeba się zebrać w sobie i dowiedzieć dlaczego, żeby uniknąć jeszcze raz tych samych błędów.

 

To jak, kto jeszcze jest chętny, żeby zostać blogerem?

 

 

 

  • I robić swoje. I robić swoje. Cała prawda.
    Idę robić swoje :)

  • Wszystko prawda! U mnie pojawił się również ogromny wzrost pewności siebie. Gdybym dwa lata temu usłyszała, że w ciągu jednego roku zaliczę kilka imprez z totalnie obcymi ludźmi, w kilku różnych zakątkach Polski, pewnie postukałabym się w czoło. Szalenie bałam się obioru innych ludzi i chyba mogę uznać, że udało mi się z tego wyleczyć :)

  • PKT 5 – zgadzam się w 100% :)

  • Edwin Zasada

    Z jednym punktem nie mogę się zgodzić. Mianowicie chodzi o „9. Brak zawiści”. Niestety tutaj również znane są wyjątki, ale da się z nimi żyć. PS. jakie spaghetti, to Ty wtedy nie myślisz o pizzy?

    • To też napisałam o tym :)
      Co to spaghetti – to taki zamiennik pizzy :D

      • Edwin Zasada

        Ok, ok… potraktowałem ten punkt w zbyt dużej ogólności względem środowiska. :)

        PS. mi co najwyżej można porysować autobus miejski, ale trzeba wcześniej wiedzieć którym dziś będę jechał. Tyle ich mam. ;)

        • Wiem o co Ci chodzi, ale na szczęście można sobie wybrać znajomych :)

  • Zgadzam się ze wszystkim, ale najbardziej z 5. punktem :) Według moich (nieblogowych) znajomych mam ADHD, bo przecież jest zima, a zimą powinno się leżeć na łóżku i czekać, aż przyjdzie wiosna. A ja po prostu nie umiem usiedzieć na miejscu, gdy dzieje się coś ciekawego (nawet na drugim krańcu Polski) :) Pozdrawiam!

    • ADHD to zaburzenie :) Masz raczej dużo energii :)

      • Ups, to jednak punkt 6. ;) Ja to wiem, ale oni jak widać niekoniecznie ;)

  • Jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę z pkt 5 :)

    • Ja też :) Poza tym wszystko się zgadza :) Blogowanie jest fajne :)

  • Olga (tequilagotuje)

    Bardzo rozsądny i dobrze napisany tekst!

  • Cieszę się, że zostałam blogerką :) część z cech, o których piszesz już miałam ukształtowane (np. numer 6), teraz utwierdzam się w przekonaniu, że nadal je posiadam a dodatkowo ulepszam te nowe (2 i 3). Myślę, że blogowanie to doskonały sposób na rozwój osobisty dla tych, którzy rzeczywiście mają taką potrzebę. Wiele razy trafiałam na blogi, które jak wspominałaś, były pisane kilka miesięcy lub tygodni – ba! sama miałam 2 podejścia do blogowania, które zakończyły się fiaskiem. Dodatkowo, podobnie jak pisząca niżej Paulina, bałam się tego, jak na mojego bloga zareagują znajomi, gdy już się ujawnię (przez miesiąc pisałam w ukryciu). Dzisiaj piszą mi, że czytają moje posty z zainteresowaniem i podziwiają za systematyczność i samozaparcie w tym, co robię a ja, cóż … rozglądam się dookoła, słucham ludzi w tramwaju, obserwuję rzeczywistość i co rusz wpisuję do kalendarza nowe propozycje tematów blogowych – to naprawdę świetne zajęcie :)

  • Większości osób wydaje się, że prowadzenie bloga to jak jazda cadillakiem po mieście. Widzimy najczęściej efekt końcowy blogowania np: podróże po świecie Kominka czy niebotyczne zarobki Michała Szafrańskiego. Nie dostrzegamy drogi, którą przeszli, rzeczy które sobie odmówili czy chociażby tysięcy godzin pisania, które nie przyniosły żadnego dochodu.

    Półtora miesiąca temu zacząłem przygodę z blogowaniem. Zgadzam się w 100% z twierdzeniem, że większość blogów przestaje być prowadzona po 3 miesiącach, bo po prostu dosięga nas szara rzeczywistość i przychodzi rozczarowanie. Kasa świeci pustkami, a liczba wyznawców nie przekracza liczby mieszkańców bieguna północnego.

  • Punkt 8 – bardzo, bardzo. I wyostrzona umiejętność patrzenia na świat.
    I punkt 9. Blogerzy są zaprzeczeniem stereotypu o zazdrosnym Polaku, który podstawia drugiemu nogę.

    • Idealne podsumowanie punktu 9. Przyznam szczerze, że dopiero w kręgach blogerskich przekonałam się, że takie środowiska po prostu istnieją i to nie jest tam niczym niezwykłym, a wydaje się to być wręcz czymś oczywistym. Na co dzień, w naszym zwyczajnym otoczeniu – niestety (!) niekoniecznie.

    • Blogosfera to chyba jedyne miejsce, gdzie wyścig szczurów jeszcze nie dotarł. Albo przynajmniej nie zdominował. Blogerzy są bardziej wiarygodni i autentyczni, niż niejedno forum czy portal, to prawda.

  • Masz rację w 100 procentach. Widać, że jesteś dobrym obserwatorem. Pozdrawia serdecznie.

  • Ja bym dodała, że jako bloger nauczysz się wielu rzeczy takich technicznych – od ogarniania social media, wordpressa czy blogspota, konstruowanie i podpisywanie umów, czasem prowadzenie własnej DG, aż po – w niektórych przypadkach – montowanie filmów. To sporo.

  • Wszystko się zgadza! Nic tak bardzo mnie nie rozwinęło jak blogowanie i mam nadzieję jeszcze długo się tak rozwijać :)

    P.S. Gratuluję Srebrnej Dziesiątki! Bardzo na nią zasłużyłaś i tylko czekałam aż Cię ujrzę w czołowym zestawieniu.

  • Punkt 4 <3

    Ostatnio właśnie miałem taką sytuację. Napisałem na FB, że 3 dziewczyny spytały czy idę z nimi na imprezę, a ja powiedziałem, że nie mogę bo piszę bloga. Ile głosów się pojawiło, że to głupota, powinienem iść itp ;) Ehhh… Te wybory blogera ;)

  • Robić swoje! To należy powtarzać jak mantrę. Jak @Zapetlone:disqus, idę robić swoje. I gratuluję srebra!

  • Punkt 9 – żyć w zgodzie ze sobą i nie patrzeć na blogera przez pryzmat UU.
    Dodaję punkt 11 – pokora :)

  • Zakochałam się w punkcie 5 :) I właśnie ogarnęłam, że masz racje, tylko nie myślę o jedzeniu tylko jak przedstawić kolejny tekst na blogu, po czym łapię się, że uśmiecham się do kogoś kto właśnie opowiedział smutną historię.

  • Zgadzam się z każdym punktem i pod każdym śmiało się mogę podpisać! Zakładając bloga wręcz nie myślałamo tym, że moje życie tak może się odmienić. Choć z punktem 9 mam problem :) Jak to zwykle bywa kłamstwo ma krótkie nogi i niektórzy myślą, że „posłodzą” a swoje za plecami zrobią i nikt się o tym nie dowie. Miałam styczność z zawiścią blogową i byłam wręcz zdumiona, że można tak nisko upaść. Raz, bo raz (o którym przypadkowo się dowiedziałam), ale cóż zrobić, w końcu blogosferę tworzą te same osoby, które mijamy na ulicy.

  • Trudno się nie zgodzić. 1, 2 i 4 – punkty z mojego życia :)

  • Muszę przyznać, że zgadzam się z każdym punktem. Co prawda mój blog raczej nie startuje do żadnych poważnych kampanii, jest bardziej hobbystyczny, ale jednak satysfakcją jest dla mnie to, że ktoś go czyta i dlatego wiem, że cierpliwość, systematyczność, a przede wszystkim ciągłe doskonalenie umiejętności jest koniecznie. Ja przeszłam olbrzymią metamorfozę w kwestii zdjęć co nie zmienia faktu, że nadal nie jestem z nich zadowolona. Chyba nigdy nie powiem, że jestem zadowolona z mojego bloga w 100%, ciągle jest coś co można poprawić :)

  • O matulu, jeśli wiem o czym mowisz, to może znaczyć tylko dwie rzeczy: Ty do perfekcji opanowałas punkt nr 5; do szpiku kości czuje całą 10-tke ;)
    Ale nie powiem Ci „dobra robota”, bo i tak nie uwierzysz :)

  • Zgadzam się, zwłaszcza z punktem 9.
    Oprócz naprawdę sporadycznych przypadków (które mogę wymienić na palcach jednej ręki) nigdy nie zdarzyło mi się tak, żeby inny bloger mi nie pomógł albo nie doradził życzliwie.

    Do tej pory pamiętam, kiedy byłam początkującą blogerką i Paulina z Kotlet.TV która już wtedy miała potężnego bloga pomagała mi stawiać pierwsze kroki na YouTube, doradziła ze sprzętem wielokrotnie i w ogóle.
    Dlatego ja też się staram pomagać jak mogę i środowisko naprawdę jest fajne, trzymające się razem – ludziom z zewnątrz trudno w to uwierzyć i czasem się im wydaje że to na pokaz, ale tak po prostu jest:)

  • niektórych z tych cech mi brakuje a bloguje od 2008

  • I na pewno uczy też pokory, która częściowo wiąże się z cierpliwością :) I z drugiej strony pewności siebie, bo trzeba mocno stąpać po ziemi i znać swoją wartość!

  • Ja dodałbym umiejętność szybkiego zaznajomienia się z danym tematem. Większość z nas przecież nie miała pojęcia jak działa WordPress, jak zarządzać blogiem (poprawianie CSS, zmiana wyglądu, administracja bazą danych – kopie, używanie właściwych wtyczek). Spora część nauczyła się robić zdjęcia, by upiększyć bloga, podszkoliła się wpisaniu, nauczyła się występować przed kamerą, musiała na własną rękę nauczyć się podstaw SEO i pracy w social media i tak dalej i tak dalej.

    Co do cech wymienionych przez Ciebie, za najważniejszą uznałbym cierpliwość bo bez niej nie ma bloga. Amen

  • Mimo że jestem Świeżakiem. To traktuje swoje „blogowanie” jak studia MBA w systemie eksternistycznym. Jak do tej pory ogarnąłem Photoshopa, Indesign’a, WordPressa. Kilka elementów z dziedziny marketingu, biznesu i e-biznesu. Zyskałem oraz rozwijam pozytywne cechy charakteru. A przede mną jeszcze masa materiału do przemielenia :(
    Podobno bloger jest wiecznym studentem, to prawda?

  • Przede wszystkim cierpliwość i systematyczność…o to najtrudniej, zwłaszcza na początku drogi; grunt, to wypracować sobie jakiś schemat i konsekwentnie się tego trzymać… „i robić swoje” :)

    Gratuluję:)

  • Punkt 6. Prawda, prawda – trzeba być ciekawym człowiekiem :) Najlepsze rzeczy tworzy się pomiędzy jednym zajęciem a drugim, wydzielając te krótkie chwile na opisanie wszystkiego-co-siedzi-w-głowie-od-ho-ho-ho ;)

  • Systematyczność i podpatrywanie (ale nie kopiowanie) lepszych od siebie to klucz do myślenia o sukcesie. Poza tym warto wracać do swoich starych wpisów. Najczęściej można się z nich pośmiać i zauważyć swój postęp.

  • rozsądne i prawdziwe :)

  • blogowy dekalog. amen!

  • Monika, to teraz szybkie pytanie odnośnie ostatniego punktu – co jest wyznacznikiem tego, że notka się nie udała?
    Mówiąc szczerze czasem miewam z tym problem o tyle, że:

    a) mnie się wpis podoba, ale nie wiem czemu nie łapie;
    b) wpis zrobięłm szybko, niemal na kolanie, na podstawie luźnej, szybkiej myśli i okazuje się strzałem w *10*

    I bądź tu mądry ;)

    • To zależy co sobie założysz jako efekt. Też tak miałam kiedyś, że wpisy na kolanie miały więcej odsłon, ale teraz mam totalnie odwrotnie i dopiero jak się napracuję nad tekstem to lecą odsłony.

  • Dobra notka. Punkt 3 jest prawdziwy. Jeżeli ktoś osiadł na laurach i chce spijać śmietankę to naprawdę się skończył. Konkurencja nie śpi :)

  • Do tej pory uważam, że jestem gdzieś na początku drogi blogowej. Im dłużej trwa, im staje się bardziej systematyczna tym jestem coraz bardziej w lesie. Mnóstwo tu zakamarków, człowiek nieustannie się dowiaduje o czymś o czym nie wiedział, koniecznie musi się uczyć, być otwarty i prowadzić życie, które wymaga ogromnych umiejętności organizacyjnych. Kojarzę Cię Moniko od bardzo dawna i niesamowicie podziwiam za wytrwałość w tym co robisz i co reprezentujesz sobą. :) Pozdrawiam ciepło

  • Nadal chętna, a co! Chwilowo pracuję nad zdolnością trilokacji, bo bilokcji to wymagają ode mnie już pozostałe zajęcia :)

  • Prowadzenie bloga dało mi też otwarty umysł – ciągle coś oglądam, węszę, podpatruję i nie po to, by to skopiować, ale po to, żeby się zainspirować. Bardzo trafne spostrzeżenia – mam bardzo podobne. Choć mój blog jest specyficzny i pamiętam, że jedna (dosyć znana) blogerka zasugerowała mi, że szybko zamknę bloga, bo wyczerpią mi się tematy i nikt mi nie komentuje ;). Trochę wtedy zwątpiłam, dziś śmieję się z tego, bo strona się rozwija, a komentarzy mam 2 razy więcej od niej. Wszystko zawdzięczam wielu godzinom pracy, oczywiście to zaledwie rok prowadzenia strony i wiele przede mną.

  • Zaczęłam niedawno, uczę się systematyczności. Opornie, ale do przodu. A pkt 8. rozwinęłabym na oczy i uszy dookoła głowy. Inspiracje czerpię ze wszystkiego.

  • „taplanie się w brokacie i szampanie na eventach” hehe! Na szczęście mnie ten aspekt blogowania najmniej pociąga. Odnośnie cierpliwości i systematyczności – mhm, mhm, czyli jak przetrwam pierwsze 3 miechy, to już potem będzie luzik, wpadnę w cug? ;) A tak serio to bardzo pomaga fakt, że jestem tytanem pracy – zarówno w życiu zawodowym, jak i w blogowaniu. Co tam, że śpię maks. 5 godzin na dobę, to jest fajne! Czuję, że coś „tworzę”, a nie spędzam czas w sieci bezproduktywnie jak kiedyś, przed startem bloga.

  • Skoro tego wszystkiego nauczy człowieka blogowanie, to ustawowo każdy uczeń w podstawówce powinien na zaliczenie mieć swojego blogaska i na nim działać. Przez długi czas, systematycznie. Wszystkie punkty, które znalazły się we wpisie przeciętnemu człowiekowi są potrzebne w całym życiu.

  • Cierpliwość i systematyczność, do tego umiejętność przetwarzania informacji, podpatrywanie, chęć uczenia się od bardziej doświadczonych, a przede wszystkim poświęcenie czasu. Bez tego ciężko nawet próbować. :)

  • Też to zaobserwowałam, ba mam kilku znajomych, którzy założyli blogi, ba nawet zainwestowali w nie pieniądze, a stronka pożyła może z 3 miesiące. Oczywiście później tłumaczą się tym, że mają dużo pracy, nie mają czasu. No bo przecież my blogerzy nie robimy nic oprócz pisania notek…

  • Dodałabym jeszcze cierpliwość do odpowiadania na różnorakie pytania (i te głupsze, i te poważniejsze) i umiejętność wytłumaczenia, czym jest prawdziwa satysfakcja :)

  • Opis szóstego punktu fest daje do myślenia.
    Ale, Monika, no weź, nie wiesz, że nikt nie wpisuje znaków przystankowych w zapytaniach do Wujka Google? :D

  • Pisanie bloga to ciężka praca. Trzeba się nauczyć całego mnóstwa różnych rzeczy.

    Ten wpis pojawił się idealnie w momencie, kiedy zastanawiam się czy nie zrezygnować. Nie wiem czy mam wszystkie te cechy.

  • „Żeby być ciekawym blogerem, trzeba być ciekawym człowiekiem” – niekoniecznie moim zdaniem. Trzeba umieć dobrze pisać. Za wieloma fantastycznymi blogami stoją ludzie zupełnie przeciętni i nie próbujący dostarczać sobie atrakcji tylko po to, by móc je opisać – za to potrafiący opowiedzieć o kupowaniu ziemniaków w sposób absolutnie zachwycający.
    No i oczywiście wszystko jest kwestią tego, po co właściwie blog się prowadzi, bo ciągle są tacy, którzy stukają w klawiaturę jedynie po to, żeby gdzieś upuścić nieco swoich myśli.

    • Heh, ale samo im to pisanie nie przyszło, musieli na przykład przeczytać znacznie więcej książek niż inni ludzie ;) A to już jest ciekawe.

  • Słuchanie wzmocnione obserwacją…czytanie, szukanie, próbowanie…a na to wszystko systematycznośc (smile).W blogowaniu pojawią się trend „Żyj życiem, o którym warto blogować”- to chyba kilka punktów wyczerpuje.

  • Marcelina Nobis-Szczepańska

    Nie pozostaje mi nic innego jak przyznać Ci rację:-)

  • Bardzo pomocny tekst, dużo przydatnych informacji. Ja pisałam wcześniej blog kulinarny, ale doszłam do wniosku, że już nie kręci mnie pisanie tylko o ciastach. Trzeba wypłynąć na szersze wody:-) zobaczymy co się z tego urodzi.

  • Ludzie kończą pisać po 3 miesiącach, bo nie jest to ich pasja. „Pasja rodzi profesjonalizm”

  • „Mówienie logiczne i z sensem” z tym mam zawsze problem. Strasznie szybko i strasznie dużo mówię. Chcę powiedzieć kilka rzeczy na raz i przez to gro ludzi mnie nie rozumie. Z każdym postem, który stworzę wyłania się obraz logicznego pisania w schemacie działanie-skutek, a moim największym marzeniem jest ogarnięcie mojej chaotyczności (mam to po mamie) i wolniejsze życie. Pozdrawiam!

  • No cóż jako blogerka pisząca o czasie nie mogę nie napisać, że punkt 6 jest trafiony na 100%. Jak tego nie dasz rady ogarnąć to nie blogujesz i już. A łatwo rozpoznać kiedy ktoś przestaje ogarniać – wysyła wtedy do swoich czytelników informacje/posty/statusy typu: „dzisiaj już nie dałam rady, bo wiele rzeczy się działo itp.)
    Albo bierzesz to na poważnie i dajesz radę, albo piszesz sobie do pamiętnika od czasu do czasu :)

    • Nie jestem pewna, czy jest dokładnie tak jak mówisz w przedostatnim zdaniu. Jeśli ktoś bloguje regularnie i napisze coś takiego, to dla mnie jest to +1 do wiarygodności, znak, że człowiek nie jest robotem i nie poświęca czegoś bardzo ważnego na rzecz blogowania.

  • Pingback: Cotygodniowy Przegląd Internetu #9: Sasha Grey, "Breaking Bad" i "House of cards"()

  • Asia Hadzik

    Zgadzam sie!

  • Bardzo trafne spostrzeżenia. Słusznie odniesienie do punktu 9 :)

  • Swietny tekst! Taki prawdziwy! Ja czesto szukam rad, porad- kupuje ksiazki o blogowaniu. Dopiero sie ucze i pewnie wiele podpunktow mi przypasowalo. Nie napisze ”glosno” bo az wstyd! Jednakze, musze przyznac ,ze Twoj tekst naprawde dal mi do myslenia. Ja juz tutaj zostaje. Dziekuje.

  • O, ta notka jest do mnie!

  • Żeby być ciekawym blogerem, trzeba być ciekawym człowiekiem. A nie da się nim zostać, jeśli w wolnym czasie głównie nie robi się nic.Super mysl w 100% zgadzam sie i pozdrawiam Beata

  • Oj ja też obserwuję, jak to niektórzy moi znajomi z uczelni (skądinąd dziennikarze, więc pisać powinni umieć) tak wiele mówili o blogowaniu, a po 2-3 notkach im się znudziło. No cóż, blogowanie wymaga wysiłku i cierpliwości, nie odrazu obsypią nas złotem (o ile w ogóle).

  • Bardzo motywujący wpis :) Trudno mi napisać coś więcej niż to, że poczułem się zmotywowany, zainspirowany i wypełniony pozytywną energią jednocześnie. :)

  • Wpis daje do myślenia. Zwłaszcza kiedy jest się młodym blogerem. U mnie punkt 6 kuleje i to bardzo ;) Ale staram się to zmienić, a nadchodząca wiosna i przyszłe lato sa najlepszym motorkiem ;) Pozdrawiam :)

  • Podpisuję się pod punktem 5. Naprawdę niełatwo czasem sensownie ująć w słowa chaos myśli. Blog zmuszą do wyrobienia pióra i pewnej logiki w pisaniu.

  • Świetny post! Od siebie dodałabym jeszcze, że blogowanie uczy wydobyć swój własny głos. Początkowo bloguje się nieśmiało, z pewnymi zahamowaniami, z czasem jednak zaczynamy się przełamywać (wydaje mi się, że to w tym momencie dużo ludzi przestaje pisać). W naszych postach widać ‚nas’. 10 blogerów może pisać o tym samym, ale każdy post będzie inny, wyjątkowy

  • ja myślę, że najważniejsze jest posiadanie dobrego celu i ważnej misji, jeśli wiemy gdzie chcemy dążyć i co osiągnąć i mamy naprawdę ważny cel, to wszystko inne przyjdzie samo po drodze :)

  • Pingback: To już rok! - Primo CappuccinoPrimo Cappuccino -()

  • Wiem, że to dośc stary tekst, ale właśnie na niego trafiłam i strasznie mi się podoba. :) Polecę go moim Czytelnikom! :)

  • Pingback: To już rok! - Primo CappuccinoPrimo Cappuccino - Blog o Włoszech, pracy pilota wycieczek, slow life, slow travel i slow coffee.()

  • Bartłomiej Kotarski

    Bardzo

  • Bartłomiej Kotarski

    Mimo, że jestem początku

  • aleksandrasowinska

    Jestem autorką bloga o języku włoskim. Podpisuję się obiema rękami (i nogami też) pod każdym słowem tego artykułu. Zabierając się za prowadzenie bloga, nie miałam pojęcia, że to ciężka praca i że wymaga systematyczności i rzetelności. Ale też muszę powiedzieć, że daje ogromną satysfakcję :)

Summer vibes

Lipiec 24, 2017

Pierwsze sukienki z letniej kolekcji w mojej marce pokazywałam Ci już w kwietniu (Klasyczna sukienka za kolano) oraz w maju (Klasyczna sukienka do pracy). Prawda jest taka, że dzisiejszą sesję wykonałam już kilka tygodni temu; chociaż od dłuższego czasu jest ona widoczna na stronie sklepu, to po prostu nie miałam czasu napisać o niej na blogu.

Mimo że zamieszanie z remontem się skończyło, okazuje się, że nowy butik oznacza jeszcze więcej obowiązków. To oczywiście nie jest dla mnie nic zaskakującego, ale trochę odczuwam potrzebę wytłumaczenia się, skąd takie dość niespodziewane jak na mnie opóźnienie. Mam nadzieję, że ten jednorazowy poślizg zostanie mi wybaczony.

Okay, to wstęp już za mną, teraz przechodzimy do konkretów!

Pamiętam, jak kilka sezonów temu – podczas targów tkanin Milano Unica – oglądałam pierwszy raz wełnę z naturalnym stretchem. Marzyłam wtedy, że kiedyś uszyję z niej coś dla swoich klientek. A ponieważ marzenia należy spełniać, to już podczas zeszłorocznej zimy w mojej marce pojawiła się flanelowa spódnica z naturalnym stretchem. Na wiosnę poszłam o krok dalej. Tkaninę, z której zostały uszyte Ravenna Dress oraz Adria Dress, utkano we Włoszech specjalnie na moje zamówienie. Poza naturalnym stretchem materiał jest pokryty powłoką hydrofobową, dzięki czemu tkanina jest odporna na zabrudzenia (możecie wylać na nią czerwone wino, a ono po prostu spłynie, nie pozostawiwszy plamy). Ponadto ma bardzo wysokie parametry oddychalności oraz odbija promienie słoneczne. Więcej zalet wełny jako tkaniny na lato możesz zobaczyć na poniższej grafice.

 

Przyznam szczerze, że chociaż długość za kolano w pierwszym odczuciu wydaje się bardzo oficjalna, to po chwili całkowicie się o tym zapomina, a ja sama jestem ogromną fanką tego, jak tkanina pięknie układa się w ruchu i po prostu buduje całą sylwetkę.

W mojej pracy bardzo często nie wiem rano, co wydarzy się do końca dnia. Bardzo lubię tę sukienkę, ponieważ daje mi komfort tego, że nie muszę się zastanawiać, czy jestem ubrana stosownie do sytuacji. Spotkanie biznesowe? Pasuje, bo pomaga wzbudzić zaufanie i podkreśla profesjonalizm. Niespodziewana wizyta w szwalni, wymagająca ode mnie taszczenia belki z tkaniną przez pół parkingu? Naturalny stretch sprawia, że jest mi wygodnie. Wieczorne wino z przyjaciółmi? Chociaż od rana jestem w biegu, nadal wyglądam świetnie, a odcień jasnego granatu sprawia, że nie widać po mnie zmęczenia.

Z tej samej wełny została również uszyta Adria Dress, którą dokładnie możesz obejrzeć we wpisie Klasyczna sukienka do pracy.

Całkowitą nowością jest w tym roku kapelusz panama. Został ręcznie wykonany z oryginalnych liści panamy ekwadorskiej, dzięki czemu chroni przed słońcem, a jednocześnie sprawia, że naszej głowie jest po prostu chłodno. Testowałam go we Florencji podczas 35-stopniowego upału, więc musisz mi uwierzyć! Można go nie zdejmować przez cały dzień.

Chociaż na blogu pokazywałam go w dość eleganckich sytuacjach, to nie ukrywam, że w Warszawie ratuje mnie, kiedy spontanicznie potrzebuję dokądś wyjść, a nie bardzo chce mi się czesać i malować. Wybieram proste spodnie i koszulę, a włosy wiążę w koczek lekko powyżej linii karku. Kapelusz mnie trochę ukrywa i sprawia, że wtapiam się w miejski tłum.

Zanim przejdę do koszuli, nadmienię tylko, że widoczne na zdjęciu czarne spodnie zostały uszyte na miarę. Na szycie miarowe zapraszam oczywiście do butiku przy Niecałej 7. Pomożemy Ci wybrać tkaninę i zaprojektować dokładnie takie ubranie, o jakim marzysz. Albo jakiego po prostu potrzebujesz – tak jak ja potrzebowałam czarnych cygaretek. I naprawdę uszycie ich na miarę to było najprostsze rozwiązanie.

Boss Cuffs Shirt to był dość spontaniczny pomysł, który okazał się totalnym strzałem w dziesiątkę. Poprzez odpowiednie zmiany konstrukcyjne dostosowałam męski krój do damskiej sylwetki. Następnie zleciłam uszycie go w nieco inaczej niż zazwyczaj (bardzo sztywne makiety i kołnierzyk) i tak powstała koszula, z którą naprawdę nie sposób się rozstać. Mówiąc wprost: robi całą stylizację, jest nonszalancka oraz elegancka jednocześnie i trudno przejść obok niej obojętnie. Uwielbiam to, jak buntowniczo się w niej czuję, a przecież to po prostu koszula, więc ten bunt jest połączony ze zgrabnym mrugnięciem okiem.

Koszula jest dostępna w usłudze szycia made to measure, dzięki czemu klientka sama może wybrać stopień jej szerokości i długości rękawów, tkaninę (mamy kilkadziesiąt kolorów i wzorów) oraz zdecydować, czy makiet oraz kołnierz mają kontrastować, czy też nie. Obserwuj Instagram Kingi – ona wybrała zupełnie inny kołnierzyk i tkaninę w prążek. Niedługo pojawi się więcej zdjęć!

Dodatkiem, z którym również ostatnio nie mogę się rozstać, są jedwabne apaszki dostępne w trzech kolorach: szarym, czerwonym oraz granatowym. Jeśli obserwujesz mój prywatny Instagram, to na pewno kilka tygodni temu widziałaś serię zdjęć z apaszkami w roli głównej. Można wiązać je naprawdę na milion sposobów – zarówno na szyi, jak i na ręku lub przy torebce. W mgnieniu oka dodają każdej stylizacji charakteru i klasy.

Last but not least – Cremona Dress, czyli sukienka uszyta z brytyjskiej wełny typu cool wool. Jak już być może wiesz, ta tkanina jest bardziej przewiewna od bawełny i rewelacyjnie sprawdza się podczas cieplejszych dni. Bez względu na to, ile mam kolorów w szafie, to do szarego i czarnego będę wracać zawsze. Minimalizm w klasycznym wydaniu to coś, co dodaje mi pewności siebie, siły i stanowczości. Chciałabym, żeby szary przestał się kojarzyć z szarą myszką, ponieważ to obłędnie piękny kolor, który wspaniale komponuje się z karnacją Polek.

Jeśli jednak chcesz trochę zaszaleć, to ten sam model dostępny jest również w bladym różu – Ferrada Dress. To sukienka do spędzania niezapomnianych wieczorów. Kawiarniany stolik w letnim ogródku, lampka prosecco, migające nad głową lampiony i radość z prostych czynności oraz chwili wolnego. Czego więcej potrzeba do szczęścia? Tylko uśmiechu!

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Summer vibes #summermood #summervibes #vscogreece  • blue sky • #bluesky #instagreece #vscolife #vscogreece
 The time is now  #vscolife #vscogreece #vscotravel #awesomeplaces  Siedzę sobie dzisiaj spokojnie na plaży, patrzę przed siebie i nagle w wodzie coś zaczyna pojawiać się i znikać. To delfiny postanowiły popływać przy brzegu. Niestety nie udało mi się tego złapać na fotce, ale wrażenia niesamowite  A dla atencji zdjęcie zachu słońca. Tak, znów nikogo nie ma. Jak płacić to za święty spokój
 Czy Wy widzicie to światło  @cavoolympo #sunset #luxuryhotels #vscogreece  Tak, tu prawie nikogo nie ma. Idealne wakacje dla mizofoników  #verandaseaside #vscogreece #greecestagram #instagreece
 Mogłabym tak cały rok . Co ciekawego ostatnio czytaliście? #vscogreece #instabook #greecestagram #greece #chilln  Jestem serem. #instafood #vscofood #vscogreece #vscoflatlay #flatlaygood
 Po raz kolejny potwierdziła się teza, że najlepsze jedzenie to proste jedzenie. Oliwki, sery, pomidory: świeże składniki i proste receptury. Kocham takie jedzenie  #vscofood #vscogreece #simplefood  • friday morning • #fridaymood #fridaymorning #chilln #champagne #panamahat