Rzeczy, których uczy praca na etacie

Sierpień 25, 2015

Jak myślicie, co było najbardziej modne w ostatnich latach? Kasza jaglana czy jarmuż? A może burgery z serkiem halloumi?

Nic z tych rzeczy.

Bardziej modne od całego hipsterskiego jedzenia razem wziętego było zwolnienie się z pracy na etacie. A zwłaszcza z korpo! Trzaśnięcie drzwiami, obsypanie się brokatem i oświadczenie szefowi: „Mój drogi robaczku, mam cię dość, znikam, wybieram krótkie spodenki, spanie do 12.00 i mobilne biuro w środku lasu”.

Uhm

Jak sami być może wiecie, ja również zakończyłam dwa miesiące temu swoją przygodę z pracą na etacie (przeczytaj wpis na temat zmian w moim życiu).

Nie, nie obsypałam się wtedy brokatem. Po prostu nie udało mi się go kupić tego dnia rano.

Oczywiście żartuję. Ja po prostu nie należę do hejterów prac na etacie, ponieważ uważam, że tam naprawdę można się dużo nauczyć (o ile nie utknie się w tym samym miejscu na 20 lat).

Już tłumaczę, o co konkretnie chodzi.

Czego uczy praca na etacie?

Nawykowego wstawania rano

Po prostu musisz pójść do tej pracy na określoną godzinę rano i już. Koniec kropka. Zaczniesz się spóźniać albo w ogóle nie przychodzić? Zapomnij o pracy. Brzmi banalnie, ale znam dziesiątki osób, które pracując na swoim, notorycznie zawalają jedną rzecz za drugą, bo przecież zawsze mogą „dzisiaj dłużej pospać”. Jeśli ktoś pracował wcześniej kilka lat na etacie, to jednak w jakimś tam stopniu ma wyrobiony nawyk systematycznego wstawania i nie będzie sobie codziennie ucinał drzemek do 15.00.

Szybkiego ogarniania się

Nie mam żadnego problemu z pobudką o 7.00 i sprawdzaniem fejsa, robieniem sobie śniadania, myciem się, czesaniem się, sprawdzaniem fejsa, jedzeniem drugiego śniadania, poprawianiem loków, dzwonieniem do koleżanki, sprawdzaniem fejsa i zaczynaniem pracy o 13.00.

Spoko, mogę tak robić, jeśli muszę popracować kilka godzin w weekend, żeby domknąć jakąś sprawę. Ale w tygodniu naprawdę warto umieć wstać, zjeść, ubrać się, umalować, związać włosy i usiąść do pracy. W mniej niż godzinę. Kto musiał wstawać o 6.00 rano, ten wie, o czym mówię. Każda minuta jest cenna, a wszystko da się zrobić szybciej niż nam się wydaje.

Trzymania języka za zębami

Bardzo śmiesznie jest od czasu do czasu powiedzieć komuś, co się o nim myśli. Na szczęście, kto pracował na etacie, ten wie, że w 99% przypadków lepiej tego nie robić. Wiem, że niektórzy mają taki charakterek, że nie potrafią tłumić w sobie emocji i muszą natychmiast oczyszczać swoją duszę, mówiąc ludziom wprost, co o nich sądzą. Znam osobiście jeden przypadek osoby, której wyszło to na dobre, ale mówię tutaj o jednostce wybitnej w swoim zawodzie (a wybitność ta potwierdzona była mnóstwem podpisanych umów z klientami). Cała reszta skończyła marnie.

Dogadywania się z ludźmi, z którymi normalnie nie planowałabyś się dogadać

Kolegów z pracy się nie wybiera. Można trafić rewelacyjnie (pozdrawiam moje koleżanki z byłej pracy!), ale można też trafić tragicznie. Tej drugiej opcji szczerze współczuję, ale nawet z sytuacji bez wyjścia można się czegoś nauczyć. Otóż umiejętność porozumienia się z osobami, z którymi poza pracą nigdy w życiu nie podzieliłabyś się nawet najmniejszym i najbardziej suchym kawałkiem pizzy, bardzo przydaje się na resztę życia. Prędzej czy później, nawet pracując samotnie w lesie, będziesz musiała dogadać się z podwykonawcą/klientem/kimkolwiek innym, kto będzie budził w Tobie tylko i wyłącznie negatywne uczucia. A więc jeśli masz okazję, to trenuj na etacie!

Umiejętność organizacji pracy

Okay, o ile jesteś typem osoby, która lubi się poobijać do 15.30 i poheheszkować z kolegami, a potem robić nadgodziny, żeby pokazać, jak to ciężko pracujesz i z niczym się nie wyrabiasz, to Ciebie ten punkt nie dotyczy.

Ale na przykład ja w swojej pracy musiałam czasem zrobić trzy rzeczy jednocześnie, dzięki czemu utrwaliłam sobie nawyk szybkiego podejmowania decyzji i organizacji pracy według tego, co bardzo bardzo pilne, co bardzo pilne a co tylko pilne. Teraz pomaga mi to niesamowicie w pracy na swoim, ponieważ lista rzeczy, które powinnam wykonać w tym samym czasie wzrosła z trzech do dziesięciu, a czas na podjęcie decyzji jeszcze bardziej się skurczył. Ale jestem już zaprawiona w bojach i intuicyjnie wiem, od czego zacząć.

Dojścia do tego, o co nam w życiu chodzi

Wcale nie jest tak, że wszyscy powinni pracować na swoim, bo tak jest modniej. Nie, nie, nie. Nie dajcie sobie tego wmówić. Praca na etacie ma mniej więcej tyle samo plusów i minusów, co praca na swoim. Po prostu jedni ludzie są stworzeni do tego, żeby o 16.00 (o ile nie pracują w Mordorze) zamykać za sobą drzwi i spokojnie wracać do domu, a inni czują, że jednak woleliby robić coś swojego. Nie da się tego odkryć, zanim nie spróbuje się jednego i drugiego, dlatego powtórzę po raz kolejny – nikomu nie odradzam pracy na etacie. Idźcie, spróbujcie, nauczcie się czegoś, a w międzyczasie dowiedzcie się, czego oczekujecie od Waszego życia, i wtedy podejmujcie decyzje.


Podoba Ci się ten post? Udostępnij go znajomym. Dzięki!

 

 

 

  • Jasne, że bywa różnie. Ale chciałam pokazać też drugą stronę pracy na etacie, bo mam wrażenie, że ostatnio wszyscy strasznie na to psioczą. Dlatego napisałam, że spoko opcja również istnieje ;) i to w Polsce, nie w Szwajcarii ;)

  • Ha, ha! Pracuję w Mordorze, dzięki za wyjaśnienie ;)
    Potwierdzam, ja w pracy nauczyłam się trzymać język za zębami (czasami) i obcowania z ludźmi, których nie mam ochoty oglądać.

  • Prawda :) Praca na etacie może też nauczyć odgradzania życia prywatnego od zawodowego, co przy prowadzeniu własnej firmy może być dość trudne do osiągnięcia. Wychodząc z biura w piątkowy wieczór, łatwiej nauczyć się zapominania o stresach i odcinania się, niż żyjąc z laptopem pod pachą.

  • Sama prawda! Mi kilka miesięcy pracy na etacie uświadomiło, że tak nie chcę, za bardzo mnie ograniczało i miałam wrażenie, że marnuję czas. Ale choćby dla tej wiedzy było warto :) Nie każdy się do tego nadaje, jak nie każdy nadaje się do prowadzenia własnego biznesu. Cieszę się, że o tym drugim jest ostatnio głośniej, bo to sprzyja porzuceniu stereotypu przedsiębiorcy-oszusta, a to w moim otoczeniu nagminne :/

  • Zdrowit Tka

    Świetny wpis, sama jeszcze pracuję na etacie i zdobywam doświadczenie ale w przyszłości marzę o założeniu własnej działalności…na razie zdobywam doświadczenie;)

  • Bardzo trafny wpis :-) Podobno ludzie sukcesu tak potrafią: z każdej sytuacji, nawet nie do końca fajnej, wyciągnąć jakieś pozytywy dla siebie :-)

  • Każdy medal ma dwie strony. Podzielam Twoje zdanie, że nie każdy powinien mieć własną firmę. Z drugiej strony są osoby do tego stworzone i lepiej się w tym czują. Nie ważna jest moda, a własne poczucie, by robić to, co jest zgodne z naszą naturą :)

Rzym zimą – warto czy nie?

Luty 14, 2018

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, czy warto pojechać zimą do Rzymu albo w ogóle do Włoch, to mam nadzieję, że ten wpis rozwieje Twoje wątpliwości.

Nie będę Ci setny raz pisać o tym, jak bardzo kocham kraj wina i węglowodanów zapiekanych z serem. Najlepiej świadczy o tym fakt, że w tym momencie nie jestem już w stanie doliczyć się, ile razy byłam w słonecznej Italii. Możesz więc przyjąć, że jestem w tym temacie ekspertem. Dlatego z pozycji encyklopedii odpowiem teraz na tytułowe pytanie.

Uwaga!

Odpowiadam!

Nie wiesz nawet, jak bardzo WARTO.

Dlaczego? Oto pięć powodów, po przeczytaniu których będziesz siedzieć w samolocie.

Tanie bilety

Mamy 14 lutego, a ja w tym roku byłam we Włoszech już trzy razy. Pewnie myślisz, że nie mam co robić z pieniędzmi? Otóż mam, i właśnie dlatego nie pojechałam do Krakowa, bo było za drogo. Za to Rzym w jedną stronę kosztował mnie 80 zł (Ryanair), a Mediolan… rekordowe 44 zł (WizzAir). I o ile faktycznie pierwszy bilet kupiłam pół roku temu, o tyle drugi – niecałe trzy tygodnie przed wylotem. Do polowania na takie bilety polecam stronę www.superlot.pl oraz zwyczajne regularne przeglądanie stron przewoźników. Systematyczność działa! Za tydzień lecę do Barcelony za mniej niż 160 zł w dwie strony (znów WizzAir). Jeśli dodasz do tego noclegi tańsze niż w sezonie letnim (bardzo polecam Airbnb w okolicy Piazza Navona, klikając w TEN LINK, możesz odebrać 110 zł na darmowy nocleg), to naprawdę wyjdzie na to, że bardziej opłaca się wybrać do Włoch niż do Zakopanego.

Cokolwiek widać

Zastanów się: chcesz zobaczyć Koloseum czy ludzi na tle Koloseum? Ja wybieram to pierwsze. Szczególnie polecam zimę, jeśli chcesz porobić zdjęcia, bo chociaż sama – jak każdy – jestem turystką, to czasami chciałabym mieć taki przycisk, który po wypowiedzeniu magicznego zdania „Tu jest tak pięknie, że chcę zostać sama” wyłącza rzeczywistość i zostawia mnie sam na sam z fontanną di Trevi. To byłoby magiczne! Technologio, rozwijaj się!

Brak kolejek 

Okay, albo prawie brak kolejek. Do mojej ulubionej rzymskiej restauracji Da Francesco nawet zimą bywają problemy z wejściem bez rezerwacji, ale mimo wszystko to nie są te same kolejki, na które możemy trafić w sezonie wysokim. Mój rekord oczekiwania na stolik latem to około 1,5 godziny, zimą zwykle to nie więcej niż 30–40 minut. Oczywiście istnieje sposób na ominięcie tej rozrywki rodem z Manekina: wystarczy sprawdzić, o której restauracja się otwiera. Wieczorem jest to zwykle 19.00, a wtedy dla większości Włochów jest jeszcze za wcześnie na kolację. Polecam z tego skorzystać i zanim pojawi się więcej osób (zwykle po 20.00), bez czekania zająć wolny stolik.

O kolejkach zakręcających wężykiem przez cały plac Świętego Piotra, żeby wejść do Bazyliki, już nie wspomnę, bo kto tego nie widział na żywo, to i tak nie uwierzy. Niestety swoje odstać trzeba również zimą, ale trwa to znacznie krócej. Mimo wszystko warto!

Brak wyrzutów sumienia

Kiedy robi się chłodniej i ciemniej, nie masz wyrzutów sumienia, że nie zwiedzasz, bo jedyne, co możesz robić, to siedzieć w knajpie, jeść i degustować wina. Włochy są przecudowne i naprawdę warto zobaczyć każdy ich centymetr, ale pamiętaj, że kraj to również atmosfera. W Rzymie wypada więc poczuć dolce far niente. Potraktuj to jako jeden z zabytków, a nie pożałujesz! Rzym to idealne miejsce na relaks – jestem pewna, że Ty na niego zasługujesz.

Ciepełko i witamina D

Będę całkiem szczera: z tym bywa różnie, ale jeśli przez Europę nie przechodzi akurat fala mrozów, to we Włoszech w styczniu możesz spodziewać się nawet 17°C. Podczas Pitti Uomo pierwszego dnia chodziłam bez płaszcza. Biorąc pod uwagę, że w naszym kraju wiecznie nie ma słońca, to kilka dni we Włoszech może naładować Twoje akumulatory szybciej, niż Usain Bolt biegnie 100 metrów.

To jak? Siedzisz już w samolocie? Zanim wyłączysz internet, zerknij jeszcze na szósty powód: włoskie światło. Zdjęcia robią się same!

Wschód słońca widziany z dachu naszego apartamentu.

Z drugiej strony miałyśmy widok na Zamek Świętego Anioła. Via dei Coronari to idealna lokalizacja, bo z tej ulicy w zasadzie w większość najciekawszych miejsc można dotrzeć pieszo.

Tej zimy nie rozstaję się z golfami, a czerwony to mój ulubieniec lutego. Dziś możesz kupić golf w walentynkowej promocji 20%.

Pinsa – taki trochę inny rodzaj pizzy. Ma mniej tłuszczu, a więcej wody, dzięki czemu jest bardziej lekkostrawna. Dodaje się do niej również kwas chlebowy, który podkręca delikatnie smak. Dla mnie mocne 7/10.

To nie jest brudne zdjęcie, chociaż na takie wygląda. Te czarne plamki to ptaki, które akurat przelatywały mi nad głową, tworząc atmosferę rodem z filmów Hitchcocka.

Czy ja już coś mówiłam o tym, jakie w Rzymie jest światło?

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Dawno mnie we Włoszech nie było  #skyporn #milano #milan #fly #sky #bluesky #view #perfectview  Na relację z @pitti_uomo_ zapraszam Was na profil @monikakaminska_official #pittiuomo #pitti93 #pitti #pitti93 #pu93 #pittipeople #pittistyle #pittiphotos #redjacket #ootd #redcoat #woolcoat #wooljacket #streetstyle #womaninsuit #pittuwoman #elegantstyle #classy #sartorial #bespoketailoring #bespoke #luxuryfabrics
 "Italy is a dream that keeps returning for the rest of your life". #colloseo #rome #roma #rzym #italyphotos #italiandays #awesomeplaces #italy #romephoto #koloseum #wlochy #traveltoitaly #traveltoitaly✈️🇮🇹 #travelinspo #italiandream #trip #italytrip #romatrip #placestobe #placetosee  Zaraz znajdziecie się w owsiance  #raspberries #sundaymood #sundaymorning #breakfastinspo #sundaybreakfast #pooridge #winterbreakfast #onthetable #sundaychill #pornfood #healthfood #fruitlovers
 • sunrise • #sunrise #morning #saturdaymorning #rome #rzym #roma #sunriseinrome #view #awesomeplaces #awesomeviews #italianstyle #italiandays #italytravel #italytrip #sun #january2018 #winterinitaly #travelawesome #travelinspiration #italyinspired #favouriteplace #roof #rooftop  Prezent ode mnie dla mnie  @seebychloe / @shopbop #shopbop #bag #seebychloe
 ❤ ROME  ❤ P.S. Bielety lotnicze do Rzymu zimą są tańsze niż PKP Krakowa. 185 zł za loty w dwie strony  #ootd #ootdinspo #streetstyle #streetstyleinspo #redcoat #wool #cashmere #italianstyle #italiandays #streetstyleluxe #rome #rzym #wlochy #travelinspo #travelinspiration #trip #travelawesome #placestobe  Szara wełniana czapka smerfetka @monikakaminska_official #ootd #wool #greywool #winterootd #streetstyle #minimalstreetstyle
 Szczęśliwa kobieta w Rzymie, 1967 r. #rome #italy #italianstyle #italiandays #evening #eveningmood #city #travel #trip #view #streetstyle #january2018 #redcoat #italia #rzym #wlochy #blondhair   @sam_edelman shoes Są tak ładne, że aż szkoda je zakładać  @shopbop #samedelman #shopbop #newshoes #shoesaddict