Catering dietetyczny – warto czy nie?

Październik 14, 2016

Kiedy pięć lat temu jedna z moich koleżanek została PR managerem marki, która oferowała catering dietetyczny z dowozem do domu, zupełnie nie rozumiałam sensu istnienia tego rodzaju biznesu. Wydawało mi się wtedy, że jeśli kogoś stać na jedzenie za 60 zł dziennie, to taka osoba stołuje się w restauracjach. Jakoś w ogóle nie docierał do mnie aspekt dietetyczny tego rodzaju pudełek. Ale cóż, byłam wtedy na studiach. Z racji zbliżającej się magisterki wyglądałam jak szparag, a 15 zł za obiad to była maksymalna kwota, jaką mogłam wydać na jedzenie na mieście.

Z tego, co pamiętam, ta firma upadła, zanim na dobre ruszyła, i wcale mnie to nie dziwi, ponieważ wtedy nikt nie wiedział, że potrzebuje pudełek. Tak działa rynek, że potrzeba dowozu jedzenia pod drzwi dopiero została wykreowana przez firmy, które to oferują. Kiedyś było w modzie chodzenie na długie lunche w środku pracy, a domowe kanapki były dość dużym obciachem. Potem powoli się to zaczęło zmieniać i wraz z przyjściem mody na bycie fit fajnie było pokazać się w biurze z własnym lunch boksem. W tym momencie momentalnie na rynek wkroczyło jedzenie w pudełkach. Wygodne, zdrowe, dostosowane do naszych potrzeb.

Obecnie wybór diet, które mogą zostać nam dostarczone do domu, jest ogromny i nawet najbardziej wybredni znajdą coś dla siebie. W końcu więc padło też na mnie.

Po wakacjach mój brzuch wyglądał, jakby zaraz miała urodzić wielkie, węglowodanowe dziecko, a moja krawcowa na pierwszej przymiarce nowej sukienki zadała najgorsze pytanie, jakie można usłyszeć: „Poszerzamy w pasie?”.

Powiedziałam, że nie, bo za dwa tygodnie wrócę do normy (czyli do wymiarów zdjętych ze mnie przez przypadek w tygodniu, w którym byłam najchudsza w poprzednim roku…). Pracy było dużo, czasu mało. Zamówiłam dietę koktajlową od firmy, którą polecała koleżanka. Od razu wiedziałam, że na niej nie przeżyję, więc na napady głodu (plus żeby zjeść coś na ciepło) miałam leczo oraz zupę krem na cały tydzień przygotowane przez najlepszą firmę pudełkową na świecie, zwaną Słoiki od Mamy.

Po tygodniu brzucha nie miałam, ale czasu też nie, więc przez następne tygodnie przetestowałam cztery różne diety wegetariańskie. Łącznie testowałam więc pięć różnych cateringów, w związku z czym znam się i wypowiem.

Smak

Najbardziej bałam się tego, że przywiezione potrawy nie będą mi smakować. Strasznie wybrzydzam podczas jedzenia, zatem ryzyko było spore. Okazało się jednak, że tak naprawdę przez wszystkie tygodnie nie smakowała mi tylko jedna potrawa – tajski makaron z tofu i groszkiem. Wywęszyłam w nim paskudną przyprawę, która nijak mi do groszku nie pasowała. Mimo wszystko zjadłam do końca. Średnio też smakowały mi różne dania na słodko, których nie wiedzieć czemu w niektórych cateringach jest mnóstwo (raz dostałam w trzech posiłkach owoce, to było dziwne). Generalnie wolę słone smaki, ale słodkie też jadłam. Kilka razy zdarzyło się tak, że przeżyłam kulinarny orgazm. I wtedy sprawdziłam, ile za ten catering zapłaciłam. Był najdroższy. Dlaczego mnie to nie dziwi?

Ciepłe/zimne

Być może wiecie, że mam obsesję na punkcie jedzenia na ciepło. Dobrze, że kiedy byłam na koktajlowym tygodniu, było jeszcze gorąco (chociaż przyznaję się, że koktajle z owsianką podgrzewałam…), bo dwa tygodnie później strasznie marzłam w ciągu dnia. Wynikało to z tego, że większość dowiezionych posiłków była do zjedzenia na zimno. Ratowałam się herbatą z lipy albo po prostu gotowałam sobie dodatkowo rozgrzewającą zupę krem. Jedyna rzecz, do której w ogóle nie mogłam się przyzwyczaić, to śniadanie na zimno. Nie jem kanapek na śniadanie od wielu lat. Dla mnie jest to najważniejszy posiłek w ciągu dnia i poza obudzeniem organizmu muszę go dodatkowo ogrzać. Nie podchodzę do tego rygorystycznie tylko w naprawdę ciepłe dni, ale niestety wrzesień już momentami do takich nie należał.

Jajka

Jajecznico, TĘSKNIŁAM! Bardzo się bałam, że któregoś dnia dostanę na śniadanie ugotowaną kilka godzin wcześniej jajecznicę i nie będę wiedziała, co z nią zrobić. Widziałam to na zdjęciu w jakiejś firmie i było to dziwne. Na szczęście mnie to ominęło. Raz tylko dostałam kotleta jajecznego i już to było wystarczająco creepy. Chyba mam jakiś problem z jajkami, które nie zostały ugotowane pięć sekund wcześniej. W każdym razie po dwóch tygodniach tak bardzo chciałam zjeść jajecznicę, że bez problemu pochłonęłam w trzy minuty taką z czterech jajek, chociaż mój standard to dwa. Nie wiem, jak ludzie sobie z tym normalnie radzą, jedząc z pudełek przez dłuższy czas. Przy okazji: nie mogłabym być weganką.

Regularność

Bardzo dużym plusem okazało się to, że miałam wyznaczone pory jedzenia. Jadłam o 8:00, 11:00, 14:00, 17:00 i 20:00. Kiedy gotuję sama, jedzenie pięciu posiłków dziennie jest dla mnie nierealne. Jestem w stanie czasowo zapanować nad trzema, chyba że podwójna porcja obiadu oraz podwójna porcja kolacji liczą się jako dwa osobne – wtedy wychodzi pięć. W każdym razie fakt, że jedzenie było gotowe, a ja nie musiałam przejmować się zakupami oraz przyrządzaniem, był cudowny. Pozwoliło mi to nie tylko jeść regularnie, lecz także skupić się na pracy i wyrobić we wrześniu 150% normy.

Mniejsze porcje

 

baner-poziomy

 

  • Ze względu na oszczędność czasu chętnie bym spróbowała, ale boję się dokładnie tego, co napisałaś: że będę musiała jeść za dużo zimnych rzeczy. A obecnie jem w zasadzie tylko ciepłe potrawy, więc chyba zostanę przy gotowaniu gigantycznego gara gulaszu z warzyw i drugie z kremem z buraków i jedzeniem tego przez 3 dni ;)

    • U mnie gigantyczny gar leczo :D

  • Też się tego bardzo bałam, ale to po prostu trzeba czytać dobrze przykładowo menu. Jak widziałam, że gdzieś są słodkie placki na śniadanie (których nie znoszę) to wiedziałam, że tam nie będę zamawiać.

  • Kasia

    W ubiegłym roku też testowałam całe mnóstwo cateringów. Jak chcesz bezmięsny to polecam Jarmuż <3 generalnie jest on wegański, ale jest przepyszny.
    Ja brałam opcję "do pracy" – 3 dania: sałatka (pyszna, świeża, nie same zwiędłe liście jak dają w niektórych miejscach), danie główne i zupa na kolację (też najlepsze zupy jakie jadłam!). Porcje były bardzo duże, więc dla mnie te 3 posiłki to był cały dzień jedzenia. I cenowo wychodziło bardzo korzystnie.

    • O, to brzmi ciekawie dla mnie. Dzięki!

  • Doris

    Polecam wypychanie lunchowych pudełek po nocy <3 cudownie też się gotuje o 6 rano, kiedy jest tak cicho. Fakt, zajmuje to bardzo dużo czasu, ale pozwala odpowiedzieć na wiele pytań, odnośnie nas i jedzenia. Bo jeśli jesteś w stanie wstać o 4, żeby wstawić żeberka na 2h do piekarnika, to chyba zdecydowanie je lubisz ;D

    • Nie jestem w stanie :( Nie da się ukryć, że ja pracuję znacznie ponad 8 godzin. Za to zawsze śpię 8 godzin, bo inaczej bym nie wyrobiła w swoim tempie.

SYSTEM PROFESSIONAL – pielęgnacja włosów szyta na miarę

Czerwiec 4, 2017

Nie da się ukryć, że remonty nie sprzyjają pielęgnacji. Bezustanny brak czasu w ostatnich tygodniach sprawił, że pierwszy raz w życiu nie używałam regularnie odżywki do włosów, ponieważ – mówiąc wprost – nie miałam siły i czasu iść po nią do drogerii. Niestety nie było to zbyt mądre rozwiązanie. Moje włosy zaczęły się puszyć, więc coraz więcej czasu spędzałam rano na doprowadzeniu ich do porządku.

Na szczęście z pomocą przyszła mi marka SYSTEM PROFESSIONAL, która zaprosiła mnie do Akademii Perfect Hair w Warszawie na zabieg, który nazywa się Mapowanie Kodu Energetycznego. Brzmi tajemniczo, jednak tak jak sugeruje tytuł tego wpisu, jest to coś na zasadzie zabiegu szycia na miarę – tylko nie dla ubrań, ale właśnie dla włosów.

Na zdjęciu głównym widzicie, jak za pomocą specjalnego aparatu fotograficznego był diagnozowany stan moich włosów oraz skóry. Zdjęcia były robione w kilku miejscach: na czubku głowy, z tyłu, na środku włosów oraz na końcówkach. (Czyli dokładnie tak jak zdejmujemy miarę z wielu miejsc ciała, żeby uszyć dla kogoś ubranie idealne). Później odpowiedziałam na kilka pytań dotyczących tego, jak dbam o włosy oraz jakie mam z nimi problemy. Z połączenia tych wszystkich informacji specjalny system dobrał dla mnie składniki spersonalizowanego zabiegu regenerującego włosy wykonanego w salonie fryzjerskim oraz ustalił, z pomocą których produktów powinnam kontynuować pielęgnację w domu.

Spodziewałam się, że po prostu dostanę jakąś serię kosmetyków do włosów rozjaśnianych i tyle. Tymczasem totalne zaskoczenie! Każdy kosmetyk został wybrany specjalnie dla mnie spośród różnych linii pielęgnacyjnych. Dzięki temu mam pewność, że zadbam o swoje włosy kompleksowo i naprawdę tak, jak tego potrzebują.

Moje kosmetyki to połączenie linii Solar (chroni włosy przed działaniem promieni słonecznych), Repair (regeneruje), Color Save (chroni keratynę i kolor) oraz Liquid Hair (molekularnie wypełnia włosy).

Najbardziej spodobało mi się to, że odżywka i maska działają już po 30 sekundach. Chyba z dedykacją dla osób w wiecznym niedoczasie dostałam jeszcze produkt Color Save, który zapobiega blaknięciu i wypłukiwaniu się koloru; mogę go stosować wtedy, kiedy naprawdę nie mam nawet pół minuty na poranną odżywkę. Jednak moim największym hitem jest Liquid Hair, czyli tzw. drugi włos – produkt, który zabezpiecza moje włosy przed zniszczeniami spowodowanymi stylizacją lokówką, prostownicą itp.

A tak wyglądałam po samym zabiegu pielęgnacyjnym wykonanym w salonie. Moje włosy zostały po prostu wyciągnięte na szczotce. Fryzjerka nie użyła do stylizacji żadnych produktów typu pianka, lakier itp. Niesamowite! W zasadzie w ciągu godziny moje puszące się włosy nagle zaczęły się same z siebie układać i zyskały zupełnie nową energię. Generalnie czułam się tak, jakby ktoś mi po prostu podmienił fryzurę na lepszą, a moją starą gdzieś ukrył. Włosy stały się sprężyste, lśniące i zdyscyplinowane. Bałam się, że to minie, ale kosmetyki, które dostałam do domu, nie dość, że utrzymały ten efekt, to jeszcze bardziej go podrasowały.

Naprawdę jestem bardzo zadowolona z tego zabiegu oraz wyboru kosmetyków. To jest po prostu pielęgnacja dopasowana tak idealnie jak sukienka uszyta na miarę. Niesamowicie wygodne i dające świetny efekt rozwiązanie!

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Kiedy twoja przyjaciółka drukuje ci ciebie w gazetach i oprawia w ramki  #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #harpersbazaar #esquire #smile #happytime #silkdress #bespokedress #bespoketailoring  #ilovegdn #molowbrzeznie #moloteka #gdansk #balticsea #lazyday #mondaymood
 Bardzo nam zależało żeby #niecala7 nie była po prostu kolejnym sklepem, lecz miejscem, w ktorym można z przyjemnością oraz w spokoju dopracować swój wizerunek. Dlatego dla Waszego komfortu mamy dwie duże przymierzalnie, a poza tym pufy, pianki (takie do jedzenia) i mnóstwo kwiatów! #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #bespoketailoring #madetomeasure #readytowear #interiorgoals #interiorinspo #peonies #instaflowers #marshmallow  Całe pół dnia urlopu w #gdansk #ilovegdn #miastogdansk #molowbrzeznie #flatlay #lazyday
 Brak pogody nie przeszkadza mi nad morzem zupełne. Przynajmniej nikt mi w kadr nie wchodzi :D #zatokasztuki #sopot #balticsea #summervibes #poland  Niecała 7 jest już oficjalnie otwarta. Zapraszamy Was w tygodniu w godz 11.00 - 19.00 oraz w soboty w godz. 11.00 - 19.00. Tym, którzy byli z nami w sobotę bardzo dziękujemy!!! #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #n7
 All I need is food #allineedisfood #foodporn #flatlay #ilovegdn #moloteka  Kończę psuć sobie spójny instagram informacją o tym, że razem z @zackroman_official jesteśmy w każdej relacji z Pitti Uomo w Vogue, jaka pojawiła się w Internecie. Mamy @vogueitalia @vogueparis @britishvogue @voguegermalny @voguerussia oraz @vogueukraine. Wszystkie stylizacje pochodzą oczywiście z @monikakaminska_official KOCHAM SWOJĄ PRACĘ!!! #pittiuomo #pittiuomo92 #pittipeople #pittiwoman #seersucker #seersuckersuit #sartorial #womaninsuit #bespoke #bespoketailoring
 Takie kadry tylko w #gdansk #ilovegdn #gdansk #mondaymood #moloteka #aperolspritz #balticsea #summervibes  Ja wiem, że to zdjęcie już było, ale teraz to ekstra repost z Instagrama @britishvogue, więc sami rozumiecie. MUSIAŁAM :D #pittiwoman #pittiuomo #pittiuomo92 #pu92 #britishvogue #vogue #sartorial #womaninsuit #seersucker #seersuckersuit #doublebreastedsuit #panamahat