Różnice w podróżowaniu – po czym poznać, że jesteś dorosła?

Listopad 10, 2016

Pierwszy raz na samodzielne wakacje wyjechałam, mając 17 lat. I na tym powinnam ten wpis skończyć, ponieważ mama czyta mojego bloga, a nawet po tylu latach nie jestem pewna, czy chciałabym, żeby dowiedziała się, co działo się tamtego lipca.

Powiedzieć, że byłyśmy z koleżanką skrajnie nieodpowiedzialne, to tyle, co nie powiedzieć nic. Na pewno jednak trzeba zaznaczyć, że miałyśmy więcej szczęścia niż rozumu. Cóż, nie napiszę, że żałuję, bo skłamałabym. Jakieś wspomnienia na starość trzeba mieć. Natomiast kiedy patrzę na to z obecnej perspektywy, to zauważam, jak diametralnie zmienia się podejście do podróżowania, kiedy człowiek zbliża się do trzydziestki. Zobaczcie, jak wyglądało to u mnie, kiedy miałam 17 lat, a jak wygląda ponad 10 lat później.

Kierunek podróży

Kiedyś liczyły się dla mnie tylko i wyłącznie wakacje w mieście. Zawsze szukałam kwatery na wynajem w takiej odległości, żeby powrót z centrum nie wynosił więcej niż 10 zł taksówką. Nie ukrywajmy, chciałam mieć blisko do lokali, które odwiedza się, by spożyć złote i czerwone płyny. Jurata, Sopot, Kraków. To były moje cele.

Dzisiaj najchętniej wyjeżdżam na Mazury. Zaszywam się w środku lasu i cieszę z ciszy. Jeśli udaję się za granicę, to jednak preferuję wyspy niż duże miasta. Non stop żyję w biegu, więc chociaż poza Warszawą lubię zwolnić.

Jedzenie

Pamiętam taki pobyt w Spocie, kiedy przez miesiąc jadłam dwa razy dziennie zupę pomidorową (tzn. w moim wydaniu był to koncentrat z wodą) z zieloną soczewicą. Niczego więcej tam nie było. Wątpię, żeby moje ówczesne zdolności kulinarne pozwalały na dodanie chociaż pieprzu i soli. Najtańsze danie świata. Kolacja to była zjedzona w środku nocy zapiekanka w budce na Monciaku. Z zupkami chińskimi również byłam wtedy zakolegowana.

Dzisiaj, zanim zarezerwuję hotel, sprawdzam na zdjęciach, czy na pewno oferta śniadaniowa wygląda interesująco. Przed wyjazdem googluję również, jakie są najciekawsze restauracje w miejscu, do którego się udaję. Potrafię na ciekawe jedzenie wydać znacznie więcej pieniędzy niż na bilet lotniczy. I nie żałuję, bo odkrywanie świata poprzez smaki to dla mnie jedna z najciekawszych form podróżowania.

Znajomi

Bardzo szybko wyrosłam z tego, że na wakacje trzeba jechać ze znajomymi. Jednak miałam taki moment w życiu (która nastolatka nie miała?), że obsesyjnie bałam się pojechać dokądś sama. Wynikało to z braku pewności siebie. Bałam się, że wyjazd samemu świadczy o tym, iż nie jestem lubiana. W ten sposób pewnego lata trafiłam nad morze z grupą ludzi, z którą kompletnie nie mogłam się dogadać i której tak naprawdę nie lubiłam. Koszmar.

Obecnie minimum raz na rok muszę przez kilka dni pobyć całkowicie sama. Uwielbiam w pojedynkę zwiedzać nowe miejsca. Nie boję się poprosić w restauracji o jednoosobowy stolik i naprawdę świetnie bawię się sama ze sobą.

Wielkość bagażu

Naprawdę jestem zdziwiona, że jako nastolatka nie dorobiłam się prywatnej ciężarówki, która zabierałaby moje walizki na wakacje. Ponad 10 lat temu tygodniowy wyjazd na wakacje spakowałam się w bagaż, który ledwo byłam w stanie podnieść. Jestem przekonana, że gdyby konkursy na podnoszenie ciężarów zakładały podnoszenie walizek, a nie sztang, to miałabym złoty medal w kategorii młodzików. Dodatkowo kompletowanie tego wszystkiego zajmowało mi kilka dni. Poprzedzone oczywiście tygodniem zakupów.

Obecnie (nie licząc wyjazdów służbowych, bo moja praca wiąże się z zabieraniem dużej ilości ubrań) mieszczę się w bagaż podręczny i często zostaje mi jeszcze miejsce na zakupy, które przywożę do Polski. Znacznie skrócił się u mnie również czas pakowania – potrafię bez problemu zrobić to w 10 minut. Na zakupy ubraniowe, z wiadomych względów, nie muszę chodzić już wcale.

Hotele

Ponad 10 lat temu wygląd i wielkość miejsca, w którym będę spała, interesował mnie naprawdę średnio. Mam za sobą kila nocy w 8-osobowym pokoju w hostelu oraz niezliczoną ilość noclegów w akademikach, o których można powiedzieć wszystko, ale nie to, że były czyste i wygodne.

Teraz nie ukrywam: chcę mieć przyjemny hotel. Przyjemny – to znaczy ładny, w dobrej lokalizacji i w przystępnej cenie. Tak, stałam się bardziej wygodna, ale pracuję, więc uważam, że przyjemny odpoczynek mi się po prostu należy. Tobie też.

Obecnie korzystam ze strony Hotels.com, szczególnie z zakładki „Luksusowe hotele w niższych cenach”. Można tam znaleźć niesamowite perełki w korzystnych cenach. Teraz poluję na jakiś ciekawy hotel na początku roku we Włoszech. Bardzo wygodna jest też aplikacja mobilna, która pozwala na szybkie znalezienie odpowiedniego hotelu, kiedy już jesteśmy w trasie. Dzięki temu w trakcie podróży możesz być bardziej elastyczna.

Dzisiaj razem z Hotels.com mam dla Was łatwy konkurs, w którym możecie wygrać wyjazd!

Nagrody:

Miejsce 1

2 noclegi dla 2 osób w hotelu Alexander Plaza w Berlinie

2 bilety Ecolines z dowolnego miejsca w Polsce do Berlina

Miejsce 2

2 noclegi dla 2 osób w hotelu Swissôtel w Dreźnie

2 bilety Ecolines z dowolnego miejsca w Polsce do Drezna

Zadanie:

Na stronie Hotels.com zostaw krótki (max. 500 znaków) opis Twojej najbardziej nietypowej/ciekawej historii z podróży. Zaakceptuj otrzymywanie newslettera. Jurorzy wybiorą 5 najlepszych historii, a o zwycięzcach zdecydują w głosowaniu internauci. Najlepsze historie zostaną opublikowane na Facebooku Hotels.com oraz na stronie Hotels.com, gdzie będzie można oddawać na nie głosy. Można angażować znajomych do głosowania ;)



Powodzenia! Mam nadzieję, że Twoja historia wygra i wyślesz mi fotkę z wyjazdu!

 

 

 

  • Monika Waszynska

    Świetnie Cię rozumiem- z wiekiem zmienia się podejście do wielu rzeczy, w tym również do podróży. Konkurs- fajna opcja, zwłaszcza, że z Ecolines już kilka razy jeździłam i to naprawdę dobry komfortowy przewoźnik.

    • Trzymam kciuki za Twoje zgłoszenie <3

  • Ula

    Akurat w temacie jedzenia myślę, że właśnie wiele zmieniły czasy, a nie sam wiek. 10 lat temu w Polsce nie było praktycznie nic w porównaniu do knajp, które mamy teraz :)

  • Dagmara

    Chyba również i ja dojrzałam do bardziej świadomego podróżowania :) Masz ode mnie plusa za konkurs- uwielbiam takie inicjatywy na blogach! Chętnie bym się wybrała do Niemiec z Ecolines. Krótki weekendowy wypad zawsze się przyda! Pozdrawiam!

  • Moje wakacje musza być samotne i koniec. Na co dzień mam wokół siebie masę ludzi i podróż to głównie czas na pobycie wreszcie samemu. Nie znoszę jeździć z kimś bo podczas urlopu nie lubię chodzić na kompromisy. Chcę zwiedzić wszystkie miejsca, które chcę zwiedzić i zjeść wszystko co chcę zjeść, a nie rezygnować z czegoś bo mój towarzysz takiego jedzenia nie lubi ;) Jak dotychczas kazdy wyjazd z kimś kończył się potężną kłótnią.
    Potrafię wydać każde pieniądze na jedzenie i zwiedzanie ale oszczędzam na noclegach. Chcę jak najtaniej w najlepszej mozliwej lokalizacji. To też jeden z powodów przez które nie lubię towarzystwa. Większość osób ceni sobie wygodne hotele, podczas gdy ja mogę spać w ośmioosobowym dormie.

  • Pionierka

    Wygląda na to, że mam ponad 30 lat i nadal nie dorosłam. Tyle tylko, że zawsze miałam mikroskopijny bagaż, bo nie lubię bez sensu dźwigać. W wieku nastoletnim tak jak i dzisiaj uwielbiałam wypady w góry i łażenie z plecakiem, spanie w chatach i bazach namiotowych.
    Miejsca na nocleg wybieram najtańsze, 3-metrowy pokój w hostelu w Kijowie całkowicie mi wystarcza. Nie mam też problemu ze spaniem w wieloosobowych pokojach, chyba że planuję pracować. Zdarza się, że wszystko wydam na wyjazd i na jedzenie niewiele zostaje, choć ostatnio spadek kursu rubla i hrywny sprzyjały najedzeniu się.

    • Góry z plecakiem są super! I spanie w hostelach również, chociaż chrapanie może mocno dawać w kość.

      • Ja już jestem za stara i za wygodna ;D

      • Pionierka

        Chrapanie mam na co dzień w domu, więc mnie nie rusza :) Korki do uszu to genialny wynalazek. No i tylko w hostelu można z rana dostać wódkę prosto do łóżka :)

        • Wódka nawet z wieczora jest okropna ;))))

          • Pionierka

            W Polsce też mi wódka nie smakuje :)

Klasyczne jesienne buty + sposób na oszczędzanie

Październik 19, 2017

Istnieje milion trików dotyczących tego, jak oszczędzać. Można zakładać subkonta, różowe świnki lub chować pieniądze w skarpecie. Próbowałam wielu z nich, nawet kilka lat temu miałam na blogu wpis poświęcony temu, że założyłam skarbonkę. Wszystko na marne. Przyznaję bez torturowania mnie pizzą z czosnkiem, że za każdym razem moje pieniądze się ulatniały. I to nawet nie dlatego, że jakoś specjalnie szalałam na zakupach. Po prostu prowadzenie własnej firmy wymaga inwestowania w rzeczy na długo przed tym, zanim one się sprzedadzą. Tak działa biznes i niestety w małych firmach często zamówienie produktów na cały sezon pochłania zawartości pudełek z napisem „wakacje poza Europą”. Oczywiście to się później zwraca, ale czasami ten proces trwa o wiele dłużej, niż by się mogło wydawać.

Już myślałam, że oszczędzanie jest tą rzeczą w życiu, która idzie mi najgorzej, i że nie mam w tym temacie naprawdę nic sensownego do powiedzenia. I wtedy mnie olśniło: że mądre oszczędzanie to niekoniecznie różowe świnki, miesięczne wyzwania typu „kwiecień bez kawy na mieście” albo tajne kasetki. To po prostu styl życia, nawyki i decyzje, jakie podejmuję codziennie. W końcu zanim wyjmę z tego pudełka pieniądze, najpierw muszę je odłożyć. Czyli jednak oszczędzam, uff. Jak to robię?

Sprawdzone marki

Jeśli czeka mnie duża inwestycja, to kupuję tylko produkty sprawdzonych marek. Generalnie staram się jak najmniej eksperymentować. Oczywiście poznawanie nowych rzeczy czasami prowadzi do odkrycia czegoś naprawdę fajnego, ale jeśli sięgam po produkt, którego totalnie nie znam, to robię to dlatego, że poleciła mi go zaufana znajoma. Natomiast sama decyduję się zwykle na marki, których jestem stałym klientem i co do których nie mam wątpliwości, jeśli chodzi o jakość. Dzięki temu udaje mi się uniknąć spektakularnych wtop finansowych.

Dbanie o rzeczy

Dbam o swoje rzeczy. I właśnie dzięki temu, że rzeczy niszczą mi się rzadziej, po prostu nie muszę kupować sobie czegoś nowego tylko dlatego, że stare się zniszczyło. To jest naprawdę świetny sposób na oszczędzenie ogromnej sumy pieniędzy. Zwyczajnie nie muszę ich wydawać. Wybieram klasyczne rzeczy. Jeśli szukam butów na jesień, to takich, żeby pasowały mi do jak największej ilości stylizacji i współgrały z tym, co już mam w szafie.

Klasyka

Do znudzenia będę to powtarzać, ale wybieram jakość, a nie ilość. Nie tylko w ubraniach, lecz także jeśli chodzi o zakupy spożywcze. Uważam, że jedząc dobre jakościowo jedzenie, w dłuższej perspektywie oszczędzam na lekarzach, lekach, suplementach itp.

Zwroty prowizji – Bonusway

Korzystam ze zwrotów prowizji za zakupy. O co chodzi? Ten wpis powstał przy współpracy z Bonusway – platformą, która niedawno pojawiła się w Polsce, ale na świecie jest już znana od dawna. Jeśli założysz sobie tam konto, a następnie ze strony Bonusway (bardzo ważne!) przejdziesz na stronę sklepu, w którym chcesz zrobisz zakupy, to Bonusway dostanie prowizję, którą – uwaga! – podzieli się z Tobą. W ten sposób może wrócić do Ciebie nawet 6% z sumy, którą wydałaś. Biorąc pod uwagę, że w Bonusway znajduje się bardzo dużo fajnych sklepów, takich jak m.in. Gino Rossi, Tous lub Sephora, oraz Booking.com (taaaak!), to robiąc zakupy lub rezerwując hotel, możesz zaoszczędzić konkretną sumę pieniędzy.

Naprawdę jest w czym wybierać – czego najlepszy dowodem jest to, że znalezienie klasycznych butów na jesień do tej grafiki zajęło mi zaledwie kilka minut. Nie linkuję tym razem bezpośrednio do sklepów, ponieważ chcę mieć pewność, że dostaniesz zwrot prowizji za zakupy, a żeby go otrzymać – musisz najpierw założyć konto w Bonusway (przy pierwszych zakupach dostaniesz dodatkowo 15 zł zwrotu gratis!), a następnie skierować się do kategorii „Buty” i tam znaleźć konkretny model. Jeśli jednak pojawią się jakieś problemy, to śmiało pisz w komentarzach – mam wszystkie linki i chętnie pomogę.

A teraz czas na buty!

1. Gino Rossi | 2. Gino Rossi | 3. Gino Rossi | 4. Asos | 5. Wojas | 6. Asos | 7. Asos | 8. Gino Rossi | 9. Gino Rossi

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Sorry:

- Instagram feed not found.