Różnice w podróżowaniu – po czym poznać, że jesteś dorosła?

Listopad 10, 2016

Pierwszy raz na samodzielne wakacje wyjechałam, mając 17 lat. I na tym powinnam ten wpis skończyć, ponieważ mama czyta mojego bloga, a nawet po tylu latach nie jestem pewna, czy chciałabym, żeby dowiedziała się, co działo się tamtego lipca.

Powiedzieć, że byłyśmy z koleżanką skrajnie nieodpowiedzialne, to tyle, co nie powiedzieć nic. Na pewno jednak trzeba zaznaczyć, że miałyśmy więcej szczęścia niż rozumu. Cóż, nie napiszę, że żałuję, bo skłamałabym. Jakieś wspomnienia na starość trzeba mieć. Natomiast kiedy patrzę na to z obecnej perspektywy, to zauważam, jak diametralnie zmienia się podejście do podróżowania, kiedy człowiek zbliża się do trzydziestki. Zobaczcie, jak wyglądało to u mnie, kiedy miałam 17 lat, a jak wygląda ponad 10 lat później.

Kierunek podróży

Kiedyś liczyły się dla mnie tylko i wyłącznie wakacje w mieście. Zawsze szukałam kwatery na wynajem w takiej odległości, żeby powrót z centrum nie wynosił więcej niż 10 zł taksówką. Nie ukrywajmy, chciałam mieć blisko do lokali, które odwiedza się, by spożyć złote i czerwone płyny. Jurata, Sopot, Kraków. To były moje cele.

Dzisiaj najchętniej wyjeżdżam na Mazury. Zaszywam się w środku lasu i cieszę z ciszy. Jeśli udaję się za granicę, to jednak preferuję wyspy niż duże miasta. Non stop żyję w biegu, więc chociaż poza Warszawą lubię zwolnić.

Jedzenie

Pamiętam taki pobyt w Spocie, kiedy przez miesiąc jadłam dwa razy dziennie zupę pomidorową (tzn. w moim wydaniu był to koncentrat z wodą) z zieloną soczewicą. Niczego więcej tam nie było. Wątpię, żeby moje ówczesne zdolności kulinarne pozwalały na dodanie chociaż pieprzu i soli. Najtańsze danie świata. Kolacja to była zjedzona w środku nocy zapiekanka w budce na Monciaku. Z zupkami chińskimi również byłam wtedy zakolegowana.

Dzisiaj, zanim zarezerwuję hotel, sprawdzam na zdjęciach, czy na pewno oferta śniadaniowa wygląda interesująco. Przed wyjazdem googluję również, jakie są najciekawsze restauracje w miejscu, do którego się udaję. Potrafię na ciekawe jedzenie wydać znacznie więcej pieniędzy niż na bilet lotniczy. I nie żałuję, bo odkrywanie świata poprzez smaki to dla mnie jedna z najciekawszych form podróżowania.

Znajomi

Bardzo szybko wyrosłam z tego, że na wakacje trzeba jechać ze znajomymi. Jednak miałam taki moment w życiu (która nastolatka nie miała?), że obsesyjnie bałam się pojechać dokądś sama. Wynikało to z braku pewności siebie. Bałam się, że wyjazd samemu świadczy o tym, iż nie jestem lubiana. W ten sposób pewnego lata trafiłam nad morze z grupą ludzi, z którą kompletnie nie mogłam się dogadać i której tak naprawdę nie lubiłam. Koszmar.

Obecnie minimum raz na rok muszę przez kilka dni pobyć całkowicie sama. Uwielbiam w pojedynkę zwiedzać nowe miejsca. Nie boję się poprosić w restauracji o jednoosobowy stolik i naprawdę świetnie bawię się sama ze sobą.

Wielkość bagażu

Naprawdę jestem zdziwiona, że jako nastolatka nie dorobiłam się prywatnej ciężarówki, która zabierałaby moje walizki na wakacje. Ponad 10 lat temu tygodniowy wyjazd na wakacje spakowałam się w bagaż, który ledwo byłam w stanie podnieść. Jestem przekonana, że gdyby konkursy na podnoszenie ciężarów zakładały podnoszenie walizek, a nie sztang, to miałabym złoty medal w kategorii młodzików. Dodatkowo kompletowanie tego wszystkiego zajmowało mi kilka dni. Poprzedzone oczywiście tygodniem zakupów.

Obecnie (nie licząc wyjazdów służbowych, bo moja praca wiąże się z zabieraniem dużej ilości ubrań) mieszczę się w bagaż podręczny i często zostaje mi jeszcze miejsce na zakupy, które przywożę do Polski. Znacznie skrócił się u mnie również czas pakowania – potrafię bez problemu zrobić to w 10 minut. Na zakupy ubraniowe, z wiadomych względów, nie muszę chodzić już wcale.

Hotele

Ponad 10 lat temu wygląd i wielkość miejsca, w którym będę spała, interesował mnie naprawdę średnio. Mam za sobą kila nocy w 8-osobowym pokoju w hostelu oraz niezliczoną ilość noclegów w akademikach, o których można powiedzieć wszystko, ale nie to, że były czyste i wygodne.

Teraz nie ukrywam: chcę mieć przyjemny hotel. Przyjemny – to znaczy ładny, w dobrej lokalizacji i w przystępnej cenie. Tak, stałam się bardziej wygodna, ale pracuję, więc uważam, że przyjemny odpoczynek mi się po prostu należy. Tobie też.

Obecnie korzystam ze strony Hotels.com, szczególnie z zakładki „Luksusowe hotele w niższych cenach”. Można tam znaleźć niesamowite perełki w korzystnych cenach. Teraz poluję na jakiś ciekawy hotel na początku roku we Włoszech. Bardzo wygodna jest też aplikacja mobilna, która pozwala na szybkie znalezienie odpowiedniego hotelu, kiedy już jesteśmy w trasie. Dzięki temu w trakcie podróży możesz być bardziej elastyczna.

Dzisiaj razem z Hotels.com mam dla Was łatwy konkurs, w którym możecie wygrać wyjazd!

Nagrody:

Miejsce 1

2 noclegi dla 2 osób w hotelu Alexander Plaza w Berlinie

2 bilety Ecolines z dowolnego miejsca w Polsce do Berlina

Miejsce 2

2 noclegi dla 2 osób w hotelu Swissôtel w Dreźnie

2 bilety Ecolines z dowolnego miejsca w Polsce do Drezna

Zadanie:

Na stronie Hotels.com zostaw krótki (max. 500 znaków) opis Twojej najbardziej nietypowej/ciekawej historii z podróży. Zaakceptuj otrzymywanie newslettera. Jurorzy wybiorą 5 najlepszych historii, a o zwycięzcach zdecydują w głosowaniu internauci. Najlepsze historie zostaną opublikowane na Facebooku Hotels.com oraz na stronie Hotels.com, gdzie będzie można oddawać na nie głosy. Można angażować znajomych do głosowania ;)



Powodzenia! Mam nadzieję, że Twoja historia wygra i wyślesz mi fotkę z wyjazdu!

 

baner-poziomy

 

  • Monika Waszynska

    Świetnie Cię rozumiem- z wiekiem zmienia się podejście do wielu rzeczy, w tym również do podróży. Konkurs- fajna opcja, zwłaszcza, że z Ecolines już kilka razy jeździłam i to naprawdę dobry komfortowy przewoźnik.

    • Trzymam kciuki za Twoje zgłoszenie <3

  • Ula

    Akurat w temacie jedzenia myślę, że właśnie wiele zmieniły czasy, a nie sam wiek. 10 lat temu w Polsce nie było praktycznie nic w porównaniu do knajp, które mamy teraz :)

  • Dagmara

    Chyba również i ja dojrzałam do bardziej świadomego podróżowania :) Masz ode mnie plusa za konkurs- uwielbiam takie inicjatywy na blogach! Chętnie bym się wybrała do Niemiec z Ecolines. Krótki weekendowy wypad zawsze się przyda! Pozdrawiam!

  • Moje wakacje musza być samotne i koniec. Na co dzień mam wokół siebie masę ludzi i podróż to głównie czas na pobycie wreszcie samemu. Nie znoszę jeździć z kimś bo podczas urlopu nie lubię chodzić na kompromisy. Chcę zwiedzić wszystkie miejsca, które chcę zwiedzić i zjeść wszystko co chcę zjeść, a nie rezygnować z czegoś bo mój towarzysz takiego jedzenia nie lubi ;) Jak dotychczas kazdy wyjazd z kimś kończył się potężną kłótnią.
    Potrafię wydać każde pieniądze na jedzenie i zwiedzanie ale oszczędzam na noclegach. Chcę jak najtaniej w najlepszej mozliwej lokalizacji. To też jeden z powodów przez które nie lubię towarzystwa. Większość osób ceni sobie wygodne hotele, podczas gdy ja mogę spać w ośmioosobowym dormie.

  • Pionierka

    Wygląda na to, że mam ponad 30 lat i nadal nie dorosłam. Tyle tylko, że zawsze miałam mikroskopijny bagaż, bo nie lubię bez sensu dźwigać. W wieku nastoletnim tak jak i dzisiaj uwielbiałam wypady w góry i łażenie z plecakiem, spanie w chatach i bazach namiotowych.
    Miejsca na nocleg wybieram najtańsze, 3-metrowy pokój w hostelu w Kijowie całkowicie mi wystarcza. Nie mam też problemu ze spaniem w wieloosobowych pokojach, chyba że planuję pracować. Zdarza się, że wszystko wydam na wyjazd i na jedzenie niewiele zostaje, choć ostatnio spadek kursu rubla i hrywny sprzyjały najedzeniu się.

    • Góry z plecakiem są super! I spanie w hostelach również, chociaż chrapanie może mocno dawać w kość.

      • Ja już jestem za stara i za wygodna ;D

      • Pionierka

        Chrapanie mam na co dzień w domu, więc mnie nie rusza :) Korki do uszu to genialny wynalazek. No i tylko w hostelu można z rana dostać wódkę prosto do łóżka :)

        • Wódka nawet z wieczora jest okropna ;))))

          • Pionierka

            W Polsce też mi wódka nie smakuje :)

Garnitur damski – wywrotowa historia

Luty 7, 2017

Klasyczny garnitur jest dla eleganckich kobiet czymś oczywistym. Jednak jeszcze do niedawna wzbudzał wielkie kontrowersje. Służył do prowokacji i walki o pozycję, a czasem do śmiałej zabawy stylem.

Wiecie, co jest niezwykłe w dzisiejszych czasach? Między innymi to, że damski garnitur w klasycznej formie, wzorowanej na formalnym krawiectwie męskim, jest dziś traktowany jako normalny ubiór do pracy, a nawet na bardziej uroczyste wyjścia. Taki strój nie wzbudza sensacji ani poczucia, że ktoś tu przebiera się za mężczyznę czy obnosi się ze swoją siłą. Na topie są uniwersalne fasony – dopasowane do ciała kobiety, ale pozbawione udziwnień i ozdobników. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś damski garnitur traktowano z rezerwą, a jeśli już się pojawiał, to rzadko w tym prostym, klasycznym stylu.

Ale uwaga, wcale nie twierdzę, że kiedyś podejście do damskiego garnituru było złe, a wszystkie fasony z lat minionych nadają się na śmietnik. Moda – nawet ta klasyczna – rozwija się dzięki eksperymentom. O niektórych trzeba szybko zapomnieć, ale inne będą nas inspirować i już niedługo powrócą w zmienionej formie. Na historię ubioru nie patrzę jak na zbiór niepotrzebnych nikomu ciekawostek. Widzę w niej raczej skrzynię pełną pomysłów, z których zawsze można coś wybrać. To jak to było z damskim garniturem?

Prehistoria

Początków trzeba szukać wśród XIX-wiecznych skandalistek, które publicznie paradowały w męskim stroju przypominającym garnitur. Należała do nich George Sand. Polacy pamiętają ją przede wszystkim jako partnerkę Fryderyka Chopina, ale we Francji znana jest jako autorka ponad 40 powieści i ważna postać dla ówczesnej bohemy. To niezwykle barwna osobowość.

Sand zdarzało się przemierzać ulice Paryża w męskim stroju, co wywoływało tak wielką sensację, że rozprawiano o tym również poza granicami Francji. Jeśli wierzyć ilustracji, nosiła surdut (przypominający suknię dopasowaną w talii i szeroko rozkloszowaną poniżej), a także szerokie spodnie. Komplet męskich akcesoriów – z cylindrem, fularem i laseczką – pokazywał, że jest to przebranie, próba naśladowania silnej płci.

George Sand

 

 George Sand

Sand starała się przesuwać obyczajowe granice; chciała większej akceptacji dla obecności kobiet w życiu publicznym. Dlatego używała męskiego pseudonimu (naprawdę nazywała się Amantine Dupin) i przebierała się za mężczyznę, chcąc chodzić do miejsc, których kobiecie nie wypadało odwiedzać. Nie był to jedyny taki przypadek!

Na początku XX wieku inna pisarka i skandalistka z Paryża – Colette –chętnie pokazywała się w smokingu. Ale w jej czasach już chyba więcej w tym było zabawy niż faktycznej potrzeby kamuflowania się podczas wyjść.

2 – sufrażystka z Chicago, 1916 rok

Sufrażystka z Chicago, 1916 rok

W tym samym czasie dzienne zestawy ze spodniami pod długą spódnicą nosiły amerykańskie sufrażystki. W ich wypadku ten dziwaczny strój miał stopniowo oswajać konserwatywne społeczeństwo z wizją kobiety w męskim ubiorze. Paradowanie w spodniach wciąż było uznawane za obrazę moralności.

3 – Marlene Dietrich we fraku w filmie Maroko, 1930 rok

Marlene Dietrich we fraku w filmie „Maroko”, 1930 rok

Gwiazdy inne niż wszystkie

Lata 30. XX wieku to okres przełomowy. Z męskim ubiorem obnosiły się wówczas dwie wielkie gwiazdy. Właściwie to dzięki nim klasyczny garnitur damski na dobre zaistniał w zbiorowej wyobraźni.

Pierwsza z tych gwiazd to wszechstronnie utalentowana Marlene Dietrich, która wprost hipnotyzowała odbiorców swoją grą, śpiewem i oczywiście wyglądem. Często nosiła bardzo kobiece ubrania – futra, zdobne kapelusze, oszałamiające suknie balowe, skąpe stroje sceniczne odsłaniające nogi. Zadziwiała śmiałością tych stylizacji. Ale wcale nie mniejsze wrażenie – przez kontrast – robiły jej występy we fraku albo noszone na co dzień garnitury.

4 – Dietrich w dziennym garniturze, 1933 rok

Dietrich w dziennym garniturze, 1933 rok

W tamtych czasach nikt by się nie spodziewał spotkać damę w takim stroju. Na zdjęciach widać Dietrich między innymi w garniturze z grubej wełny, skrojonym w zasadzie po męsku. Nie jest to jednak przebranie, rzecz pożyczona od partnera, ale uszyta na miarę. Marynarka została idealnie dopasowana do biustu, talii i bioder.

5 – kolejny garnitur Dietrich w tak zwanym stylu wiejskim, 1935 rok

Kolejny garnitur Dietrich w tak zwanym stylu wiejskim, 1935 rok

Nie ma to nic wspólnego z karykaturalnymi garsonkami, które nas prześladują. Chodzi mi o te w krzykliwych kolorach, zrobione z błyszczących materiałów i pełne ozdóbek. Styl Dietrich to przeciwny biegun. Szerokie spodnie z mankietami, duże klapy marynarki, koszula i krawat – wszystko to tworzy wizerunek kobiety silnej, zrównoważonej i aktywnej. Czującej się w męskim świecie automobili równie dobrze jak na scenie rozświetlonej jupiterami.

6 – Katharine Hepburn w filmie Sylvia Scarlett z 1935 roku

Katharine Hepburn w filmie „Sylvia Scarlett” z 1935 roku

Druga gwiazda kojarzona z damskim garniturem to Katharine Hepburne. Gdy w Hollywood na topie był typ femme fatale w powłóczystej sukni, ona chętnie nosiła nieco luźne garnitury skrywające damską figurę. I to ją wyróżniało – wyglądała zupełnie inaczej niż pozostałe piękności złotej epoki kina. Czasem nosiła koszulę o męskim kroju z krawatem, ale częściej wybierała fantazyjne kołnierze i apaszki. Wizerunek sceniczny Hepburn pokrywał się z prywatnym. Dzięki temu błyskawicznie zyskała rozpoznawalność – wszędzie pokazywała się w garniturach.

7 – Hepburn w filmie Filadelfijska opowieść z 1940 roku

Hepburn w filmie „Filadelfijska opowieść” z 1940 roku

Miało to wszystko posmak skandalu, ale też wiele osób było zachwyconych. Propozycje dwóch gwiazd przygotowały grunt pod współczesną akceptację damskiego garnituru. Dzisiaj inspirujemy się raczej stylem Dietrich, ale Katharine Hepburn mocno oddziałała na modę lat 80.

8 – Garsonka nawiązująca do sylwetki X propagowanej przez Diora, Londyn, 1951 rok, fot. Toni Frissel

Garsonka nawiązująca do sylwetki X propagowanej przez Diora, Londyn, 1951 rok, fot. Toni Frissell

Niecodzienny styl

Lata 40. to okres, w którym moda damska mocno się zmilitaryzowała i upodobniła do męskich krojów. Jednocześnie spodnie wciąż były rzadkością; rewolucja obyczajowa aż tak szybko nie postępowała. Damski garnitur jeszcze się nie przyjął, popularność zyskiwały za to kostiumy złożone z żakietu i spódnicy. Z kolei lata 50. to czas zachwytu kobiecymi kształtami, które podkreślano między innymi za pomocą krojów poszerzających biodra. To nie moda męska była inspiracją dla projektantów.

I wtedy zaczęły się dziać rzeczy bardzo ciekawe. Damski garnitur na przełomie lat 50. i 60. stał się przedmiotem coraz chętniej podejmowanych eksperymentów. Nie był widokiem częstym, ale pokazywały się w nim kobiety ze świata sztuki i showbiznesu albo po prostu te obdarzone nieprzeciętnym gustem, chcące bawić się stylem.

9 – Brigitte Bardot, lata 60.

Brigitte Bardot, lata 60.

Raczej nie naśladowano już Dietrich i Hepburn z ich szarymi i brązowymi garniturami ze zgrzebnych wełen. W modzie były gładsze materiały, często w ciemnych tonacjach. Pojawiały się rozmaite formy. Ciemny garnitur dwurzędowy, w którym pokazywała się Brigitte Bardot, wygląda niemal współcześnie. Zarazem oddaje gusta epoki Beatlesów. Obcisłe spodnie kojarzą się z młodą, szczupłą sylwetką, a marynarka dwurzędowa ma nieco dandysowski charakter. Podobnie nosili się w tym czasie Rolling Stonesi. Oczywiście marynarka Bardot ma kobiecy fason poszerzający biodra. Mimo to szerokie klapy w zestawie z krawatem robią bardzo męskie wrażenie. To ciekawa odmiana po kipiących od kobiecej seksualności rolach Bardot.

pn1

źródło

Francuska gwiazda wielokrotnie wracała później do garniturów. A jeszcze częściej nosiła je Twiggy. Choć kojarzymy ją z dziewczęcymi sukienkami, to jej zdjęcia pokazują, jak wiele moda damska może zaczerpnąć z brytyjskiego krawiectwa męskiego. Twiggy nosiła garnitury zarówno z poważnych tkanin w prążki, jak i z materiałów w przyciągające wzrok kraty. Raz widzimy ją w marynarce dwurzędowej, z nieco przypominającym sukienkę dołem, i w rozszerzanych spodniach. Innym razem ma na sobie modną marynarkę jednorzędową, wąskie spodnie i zabawną kamizelkę. Kolejna sesja zdjęciowa pokazuje Twiggy jako londyńskiego bankiera w obszernej marynarce. To już styl power look.

aaa1

źródło

Ciekawe propozycje miał też Yves Saint Laurent. Najbardziej znana jest kolekcja Le Smoking z roku 1966 – frywolna wariacja na temat męskiego ubioru wieczorowego. Fasony były klasyczne, ale kobiecość udało się wyraźnie zaznaczyć poprzez okrągłe ramiona, spodnie poszerzane dołem oraz dodatki. Zestawy uzupełniano lśniącymi wstążkami wiązanymi jak muchy i koszulami z żabotem. Wyglądało to oryginalnie.

10 – Le Smoking, 1966 rok

Le Smoking, 1966 rok

Oryginalność to słowo klucz, jeśli chodzi o damskie garnitury w latach 70. Nosiło się wtedy rzeczy w krzykliwych, ciepłych barwach i z wielkimi wzorami. Czy zestaw złożony z króciutkiej marynarki i bardzo długich dzwonów można nazwać garniturem? Chyba nie, ale do tej formy nawiązuje. To kolejny rozdział w historii damskiego garnituru.

11 – na Wyspach Kanaryjskich, lata 70. (1)

Na Wyspach Kanaryjskich, lata 70.

Ikoną szalonych lat 70. była Diane Keaton, znana z tego, że rzeczy o męskich fasonach nosiła niedbale i z niezwykłym wdziękiem. Przepadała za szerokimi krawatami i kamizelkami, a na ważne wyjścia wkładała nieraz biały lub czarny garnitur. Do dzisiaj zresztą wraca do męskich fasonów. Według mnie szczególnie zachwycająco wyglądała w filmie „Zagraj to jeszcze raz, Sam” (1972). Marynarka ma klasyczny, a zarazem odważny deseń w czarno-białą pepitę. W przypadku mężczyzny taki wzór byłby kontrowersyjny, ale kobieta może sobie na niego pozwolić na co dzień. Krój marynarki podkreśla ramiona, ale nie likwiduje biustu. I o to chodzi!

12 – Diane Keaton w filmie Zagraj to jeszcze raz, Sam z 1972 roku

Diane Keaton w filmie „Zagraj to jeszcze raz, Sam” z 1972 roku

Czas walki

Lata 80. to okres przełomowy, jeśli chodzi o obecność kobiet w biznesie. Zmienił się także ubiór noszony do pracy. Coraz więcej kobiet, wspinając się po szczeblach kariery, szukało stroju, który pomoże im w codziennej walce o pozycję społeczną i wysokie zarobki. Rezygnowały więc ze staroświeckich sukienek i bluzek, które kojarzyły się z sekretarką albo nauczycielką (taką drogę przebyła Margaret Thatcher, wchodząc do wielkiej polityki). Nastała epoka damskiego garnituru. Normą były również kostiumy prostego kroju, nawiązujące do mody męskiej. Ale one, jak wspominałam, zostały spopularyzowane już przedtem. Natomiast damski garnitur na taką skalę był nowością. Co rano w miastach całego Zachodu wkładały go miliony kobiet.

13 – reklama Ralpha Laurena, lata 80.

Reklama Ralpha Laurena, lata 80.

Jakie były te garnitury? Często takie jak w reklamie Ralpha Laurena – obszerne, z typowo biznesowej tkaniny w prążki, niemal niczym nieróżniące się od męskich. Normą były wielkie poduchy w ramionach i krój całkowicie ukrywający sylwetkę. Wiele osób uważa stylistykę lat 80. za koszmar, jednak zdarzały się ciekawe przykłady.

14 – luźny garnitur od Armaniego, lata 80.

Luźny garnitur od Armaniego, lata 80.

Rzućmy okiem na jedną z propozycji Giorgio Armaniego. Długi i dość luźny krój marynarki pozwala na urozmaicenie całości poprzez kieszenie i kontrastujące guziki. Nie spodziewałabym się, że coś takiego może wyglądać ładnie – a jednak! W ogóle Armani świetnie wtedy wyczuwał rynek. Jego dom mody wziął na celownik właśnie kobiety robiące karierę w biznesie i oferował im kolekcje ubiorów o formalnym i nietuzinkowym charakterze.

15 – asymetryczny garnitur od Armaniego, lata 80.

Asymetryczny garnitur od Armaniego, lata 80.

Moim zdaniem damski garnitur Armaniego z asymetryczną marynarką jest absolutnie olśniewający. Szara tkanina, szpiczaste ramiona, tylko jeden wyłóg i brak dekoltu – wszystko ma niezwykle wyrazisty, a jednocześnie oszczędny charakter. Jest w tym profesjonalizm, ale i seksapil. Warto zwrócić uwagę na wyczucie projektanta przejawiające się w szczegółach. Zamiast ogranych w tamtym czasie maklerskich prążków zastosowano drobną kratkę, która doskonale ożywia ten zgeometryzowany ubiór. Z męskiej mody zaczerpnięto brustaszę (kieszonkę piersiową) i białą poszetkę – to rozwiązanie przełamuje monotonię szarości. Dla mnie to wirtuozeria.

16 – pantsuit z początku lat 90.

Pantsuit z początku lat 90.

W latach 80., a zwłaszcza 90., między innymi pod wpływem Armaniego, przybywa propozycji spod znaku pantsuit. Dla jednych ten termin oznacza dokładnie to samo, co damski garnitur. Dla innych (w tym dla mnie) garnitur powinien mieć marynarkę z klapami i dekoltem. Tymczasem współczesny pantsuit coraz bardziej odbiega od męskiego wzorca, co czasem służy kobiecej sylwetce, a czasem ją szpeci. Niedawno omawiałam kilka interesujących przykładów w artykule o Hillary Clinton.

Mimo wszystko pod koniec XX wieku dominowały damskie garnitury w zachowawczym stylu. Charakterystyczne dla mody biznesowej od lat 80. było unikanie żywszych kolorów; szczególnym uznaniem cieszyły się czerń i szarość. Kwintesencję ówczesnej elegancji widać w teledysku Madonny:

Na dłuższą metę monochromatyczny ubiór noszony do pracy stawał się nudny. W latach 90. ten trend był przełamywany, a czasopisma lansowały damskie garnitury i kostiumy w kolorze czerwonym, błękitnym, zielonym czy nawet żółtym. Można było sobie wyobrażać, że za chwilę stanie się to w pełni akceptowalne i powszechne. Oczywiście mamy przykład Angeli Merkel czy Hillary Clinton, które noszą marynarki w dosłownie wszystkich kolorach tęczy. Ale wciąż za klasyczny garnitur damski uważa się szary lub czarny.

17 – klasyczny garnitur dwurzędowy i garsonki z początku lat 90.

Klasyczny garnitur dwurzędowy i garsonki z początku lat 90.

Trend z lat 80. przyjął się na dobre, to już dzisiaj klasyka. Obecnie dominuje zwyczaj komponowania ubioru formalnego w oparciu o duży kontrast – czyli na przykład czarny garnitur i biała koszula. Ja jednak zostawiłabym taki zestaw na ważniejsze okazje, zwłaszcza wieczorne. Do pracy lepsza będzie stylizacja z mniejszym kontrastem, na przykład szary lub granatowy garnitur damski razem z bluzką albo koszulą w kolorze błękitnym czy różowym. Odpowiednie dodatki pozwolą stworzyć interesującą kompozycję, nie tak zimną i oficjalną jak czerń i biel.

18 – Jennifer Lawrence wygląda elegancko i atrakcyjnie w garniturze od Diora, 2014 rok

Jennifer Lawrence wygląda elegancko i atrakcyjnie w garniturze od Diora, 2014 rok

Przyszłość damskiego garnituru

Dzisiaj zasady dress code’u są poluzowane; nawet w wielkich firmach międzynarodowych rzadko wymaga się klasycznej elegancji. Kostiumy i damskie garnitury nie są koniecznością, ale na pewno pozostaną obecne w naszej codzienności. Te noszone do pracy będą przybierać bezkompromisowe formy – bardzo oszczędne i uniwersalne, wzorowane na męskim garniturze, albo przeciwnie: bardziej odważne i awangardowe. To oczywiście tylko przypuszczenie, ale naprawdę dostrzegam tu potencjał (nie mogę narzekać na brak zainteresowania garniturem Monika Kamińska, który widzicie na zdjęciu głównym wpisu).

Jeśli chodzi o ubiór wieczorowy, myślę, że coraz częściej będziemy widywać kobiety w ciemnych garniturach i smokingach – zarówno w restauracjach, jak i na czerwonym dywanie. A może zwłaszcza na czerwonym dywanie? Jeśli chodzi o sukienki, widzieliśmy już chyba wszystko (włącznie z bardzo skąpymi kreacjami Rihanny i innych gwiazd). Czas na piękne garnitury.

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 #morning #newspaper #work  Do @talariaspa w weekendy maja wstęp tylko kobiety, co oznacza święty spokój i ciszę, heheh. Genialny pomysł! #relaxtime #talaria #talariaspa #fridayevening
 Sunday morning ;) #sundaymornng #onthebed #relaxtime #prosseco #lazymorning  Gotowa na damski weekend w SPA @talariaspa #talaria #talariaspa #spa #relaxtime
 Lazy day @talariaspa #talaria #talariaspa #interiordesign #spa #onthebed #lazyday  Razem z architektami pracujemy nad koncepcją nowego butiku! Wygląda na to, że jesteśmy na idealnej drodze do tego o czym zawsze w wystroju sklepu marzyłam! #nowybutik #n7
 Śniadanie w @talariaspa (okay, zjadłam też podwójną porcję jajecznicy, ale nie pasowała mi do zdjęcia :D) #talaria #talariaspa #saturdaymornings #onthetable  Wszystkiego najlepszego z okazji Międzynarodowego Dnia Pizzy! #pizzalovers #pizzaismylife #instapizza #pizzamargherita
 #roses #pinkroses #saturdaymornings  Sunday morning #sundaymornng #lazymorning #coffeetime