Granatowy garnitur damski i eleganckie koszule

Listopad 15, 2016

Sześć miesięcy prac nad konstrukcją, odszywania prototypów, wybierania tkaniny i ustalania wyglądu detali. Dziesiątki przeanalizowanych męskich garniturów. Noce spędzone nad doprecyzowaniem położenia butonierki w stosunku do kieszonki piersiowej. Setki przejrzanych tkanin. Kilkanaście konsultacji z krawcami oraz konstruktorami. W końcu długie godziny poświęcone na przełożenie zdobytej wiedzy na ubranie, w którym kobieta będzie wyglądać olśniewająco.

Tak powstawał Harvey Suit, czyli damski garnitur inspirowany klasycznym męskim krawiectwem. Jego nazwa nawiązuje oczywiście do najprzystojniejszego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek widziano w garniturze, czyli Harveya Spectera z serialu „Suits”.

 

W damskich garniturach zawsze czułam się fatalnie. Marynarki były dla mnie za krótkie, rozchodziły się na brzuchu lub – co gorsza – na biuście. Tkanina była sztuczna i sztywna. Nie oddychała, więc nieprzyjemnie się ją nosiło. Czułam się jak w sztywnej i niesamowicie niewygodnej zbroi rycerskiej. Koszmar.

Trzeba było to zmienić.

Wszystkie te wady postanowiłam wyeliminować, projektując garnitur ready to wear dla swojej marki.

Zobaczcie, dlaczego Harvey Suit wyróżnia się na tle innych garniturów.

 

Tkanina

Harvey Suit jest w 100% wykonany z oddychającej, miękko układającej się wełny super 120’s o gramaturze 280 i splocie faille. Charakteryzuje się on trójwymiarową fakturą z drobnym żebrowaniem. Ponadto splot jest zbudowany z cięższych przędz wątkowych oraz z cieńszych i liczniejszych przędz osnowy. Dzięki temu wykończenie powierzchni jest delikatnie jedwabiste. Tkanina została wyprodukowana w jednej z tkalni znajdujących się w Huddersfield w Anglii. Wybór miejsca jest nieprzypadkowy – ten region słynie z dużej ilości wody o odpowiednich właściwościach do prania i czyszczenia wełnianych półfabrykatów. Jest to jeden z kilku obowiązkowych elementów wykańczania wełnianych tkanin (o innych napiszę Wam w osobnej notce), który sprawia, że materiał staje się bardzo przyjemny w dotyku.

Dodatkowym atutem jest fakt, że ta sama tkalnia sprzedaje wełnę dla wielu światowych marek, w tym dla Prady. Nie ukrywam, że to dla mnie zaszczyt móc współpracować z taką tkalnią.

To na zewnątrz. A w środku? Podszewka w garniturze została wykonana z wiskozy, co dodatkowo zapewnia przewiewność oraz lekkość noszenia. Zadbałam o każdy detal!

garnitur_0722

Konstrukcja

Jednorzędowa marynarka jest dłuższa niż standardowe damskie modele. Klapy są otwarte o szerokości 8 cm. W męskim krawiectwie jest to klasyczna szerokość, która nie podlega wahaniom mody. Marynarka zapinana jest na dwa guziki, które zostały umiejscowione w taki sposób, żeby dół nie rozchodził się na dwie części. Wszystko jest zasłonięte. Zaprojektowana w ten sposób marynarka dodaje sylwetce siły, a nam pewności siebie. Przy okazji zatuszowane są wszystkie mankamenty figury. Konstrukcja trzyma ciało w ryzach, ale dzięki wyjątkowo lekkiej i miękkiej tkaninie ubranie nosi się niezwykle komfortowo. Prawie jak piżamę! Nie żartuję. Garnitur ma nie tylko dobrze wyglądać, lecz także sprawiać, że jego właścicielka będzie się rewelacyjnie czuła.

W marynarce umieściłam trzy elementy typowe dla męskiego garnituru:

– kieszonkę piersiową (do noszenia poszetki),

– butonierkę (do noszenia goździka),

– kieszonkę wewnętrzną (do noszenia dokumentów).

Oczywiście wszystko jest opcjonalne. Ja na zdjęciach na razie nie mam dodatkowych męskich akcesoriów, ponieważ chciałam Wam pokazać najprostszą wersję, która sama w sobie wygląda rewelacyjnie. Na szaleństwa przyjdzie jeszcze czas.

Guziki w marynarce wykonane zostały z masy perłowej. Całość od środka obszyta jest ciemnobordową lamówką, która tworzy delikatny kontrast, jednocześnie dodając ubraniu lekkiego charakteru.

garnitur_0607

Granatowe spodnie mają wysoki stan oraz proste nogawki w kant. Chociaż słowo minimalizm jest obecnie nadużywane, to o tym modelu nie można powiedzieć nic innego niż to, że jest naprawdę minimalistyczny. Zrezygnowałam całkowicie z kieszeni (w marynarce są trzy, to wystarczy), dzięki czemu udało się uzyskać konstrukcję, która wspaniale rzeźbi sylwetkę. Spodnie doskonale się układają, nawet jeśli mamy kilka centymetrów więcej w pasie (o mnie mowa) lub biodrach, udach itp. Jedynym ozdobnym (oraz jednocześnie użytkowym elementem) są szlufki, które pozwalają na noszenie paska.

Z męskich modeli bespoke (szytych na miarę) zaczerpnęłam podszycie spodni, tzw. kolanówkę, czyli podszewkę na wysokości kolan. Z zewnątrz w ogóle tego nie widać. Co więcej, wewnątrz nawet tego nie czuć, a kolanówka zapobiega wypychaniu kolan oraz zwiększa komfort noszenia spodni.

Koszule

Do garnituru wyprodukowałam trzy koszule. Wszystkie w 100% zostały wykonane ze szwajcarskiej bawełny. Ich krój jest Wam doskonale znany. Są dłuższe niż typowe damskie koszule, dzięki czemu nerki nigdy nie będą odsłonięte. Mają perłowe guziki, które dodatkowo zostały zabezpieczone szwajcarską metodą Ascolite (nić owijana wokół guzika), która prawie całkowicie uniemożliwia odprucie się guzika. Są oddalone o 2 mm od tkaniny, żeby było łatwiej je zapinać. Dziurka przy rękawie została wszyta prostopadle w stosunku do guzików ukrytych pod plisą, dzięki czemu jej zapinanie również jest łatwiejsze. Podczas szycia wzmocniono szwy boczne oraz zastosowano szwy bieliźniane. Poprawia to komfort noszenia: brzegi są schowane, a tkanina się nie strzępi. Koszula ma ukryty pod kołnierzem button down, czyli guzik wraz z pętelką. Dzięki temu kołnierz – nawet wtedy, gdy się rozepniecie – zawsze znajduje się na swoim miejscu. Z zewnątrz jest to całkowicie niewidoczne.

garnitur_0569

Biała koszula jest najbardziej formalna, uszyta z tzw. pinpoint oxford. Ten splot ma drobniejszą fakturę niż typowy materiał oksfordzki. W rezultacie nadaje się bardziej na oficjalne okazje. Ma plisę krytą (guziki są niewidoczne) oraz dwufunkcyjny mankiet – można zapiąć go na guzik lub na spinkę. To obowiązkowy punkt w każdej klasycznej garderobie oraz model, od którego polecam zacząć.

garnitur_0694-copy

garnitur_0714

Różowo-biała koszula to najbardziej uniwersalna propozycja, którą z powodzeniem można nosić nie tylko z garniturem, lecz także z jeansami. Wykonana została przy użyciu unikalnego splotu – natte. Wybrany odcień rozświetla twarz i sprawia, że również bez makijażu wyglądamy promiennie. Zdradzę, że nawet jeśli nie jesteście przekonane do odcienia różowego (ja na początku nie byłam), to ta koszula skradnie Wasze serce. Spróbujcie!

garnitur_0849

garnitur_0862

Bordowa wykonana z twillu to propozycja dla odważnych. W połączeniu z granatowym garniturem tworzy zestaw, obok którego nie sposób przejść obojętnie. To wyrazista propozycja dla mocnych charakterów i osób, które cenią sobie konkretne rozwiązania.

Garnitur oraz koszule dostępne są w sklepie stacjonarnym oraz online. Do zobaczenia!

SKLEP STACJONARNY

Studio Zaczkiewicz

Poznańska 24/20

00-685 Warszawa

tel. 531 880 233

pon. – pt.: 10.00 – 18.00

SKLEP ONLINE

http://monikakaminska.com

ZDJĘCIA

Maciej Cioch

garnitur_0645

 

baner-poziomy

 

  • Joanna Krzak

    Garnitury piękne! Koszule też, ale garnitury są świetne!
    Już od samej nazwy je podziwiałam.
    A ta kieszonka piersiowa ma piękną nazwę, choć zapożyczoną i zowie się brustasza.

    • Wiem, ale kieszonka piersiowa ładniej brzmi ;)

      • Joanna Krzak

        Zdecydowanie delikatniej i do damskiego garnituru rzeczywiście może ładniej pasuje :) .

  • MagdaMi

    Przepiękne wszystko i wszystko chciało by się mieć. Zakochałam się w czerwonej koszuli. Coś muszę z tym zrobić bo dziwnym trafem od kilku miesięcy po raz pierwszy w życiu w mojej szafie nie ma ani jednej czerwonej rzeczy, a bywało że miałam po kilka, kilkanaście sztuk.
    Moniko, wyrosła z Ciebie rasowa modelka! :D

    Ostatnie czarno-białe zdjęcie – WOW!!!

    • Dziękuję <3 <3 <3
      Koniecznie musisz nadrobić braki w czerwonym! Genialny kolor do łączenia z innymi.

  • Monika

    Piękny garnitur. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam więc proszę o wyjaśnienie. Czy spodnie mają podszewkę na całej długości i kolanówkę dodatkowo czy tylko kolanówkę?

    • Spodnie mają tylko kolanówkę.

  • Pingback: Granatowy garnitur damski i eleganckie koszule()

Garnitur damski – wywrotowa historia

Luty 7, 2017

Klasyczny garnitur jest dla eleganckich kobiet czymś oczywistym. Jednak jeszcze do niedawna wzbudzał wielkie kontrowersje. Służył do prowokacji i walki o pozycję, a czasem do śmiałej zabawy stylem.

Wiecie, co jest niezwykłe w dzisiejszych czasach? Między innymi to, że damski garnitur w klasycznej formie, wzorowanej na formalnym krawiectwie męskim, jest dziś traktowany jako normalny ubiór do pracy, a nawet na bardziej uroczyste wyjścia. Taki strój nie wzbudza sensacji ani poczucia, że ktoś tu przebiera się za mężczyznę czy obnosi się ze swoją siłą. Na topie są uniwersalne fasony – dopasowane do ciała kobiety, ale pozbawione udziwnień i ozdobników. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś damski garnitur traktowano z rezerwą, a jeśli już się pojawiał, to rzadko w tym prostym, klasycznym stylu.

Ale uwaga, wcale nie twierdzę, że kiedyś podejście do damskiego garnituru było złe, a wszystkie fasony z lat minionych nadają się na śmietnik. Moda – nawet ta klasyczna – rozwija się dzięki eksperymentom. O niektórych trzeba szybko zapomnieć, ale inne będą nas inspirować i już niedługo powrócą w zmienionej formie. Na historię ubioru nie patrzę jak na zbiór niepotrzebnych nikomu ciekawostek. Widzę w niej raczej skrzynię pełną pomysłów, z których zawsze można coś wybrać. To jak to było z damskim garniturem?

Prehistoria

Początków trzeba szukać wśród XIX-wiecznych skandalistek, które publicznie paradowały w męskim stroju przypominającym garnitur. Należała do nich George Sand. Polacy pamiętają ją przede wszystkim jako partnerkę Fryderyka Chopina, ale we Francji znana jest jako autorka ponad 40 powieści i ważna postać dla ówczesnej bohemy. To niezwykle barwna osobowość.

Sand zdarzało się przemierzać ulice Paryża w męskim stroju, co wywoływało tak wielką sensację, że rozprawiano o tym również poza granicami Francji. Jeśli wierzyć ilustracji, nosiła surdut (przypominający suknię dopasowaną w talii i szeroko rozkloszowaną poniżej), a także szerokie spodnie. Komplet męskich akcesoriów – z cylindrem, fularem i laseczką – pokazywał, że jest to przebranie, próba naśladowania silnej płci.

George Sand

 

 George Sand

Sand starała się przesuwać obyczajowe granice; chciała większej akceptacji dla obecności kobiet w życiu publicznym. Dlatego używała męskiego pseudonimu (naprawdę nazywała się Amantine Dupin) i przebierała się za mężczyznę, chcąc chodzić do miejsc, których kobiecie nie wypadało odwiedzać. Nie był to jedyny taki przypadek!

Na początku XX wieku inna pisarka i skandalistka z Paryża – Colette –chętnie pokazywała się w smokingu. Ale w jej czasach już chyba więcej w tym było zabawy niż faktycznej potrzeby kamuflowania się podczas wyjść.

2 – sufrażystka z Chicago, 1916 rok

Sufrażystka z Chicago, 1916 rok

W tym samym czasie dzienne zestawy ze spodniami pod długą spódnicą nosiły amerykańskie sufrażystki. W ich wypadku ten dziwaczny strój miał stopniowo oswajać konserwatywne społeczeństwo z wizją kobiety w męskim ubiorze. Paradowanie w spodniach wciąż było uznawane za obrazę moralności.

3 – Marlene Dietrich we fraku w filmie Maroko, 1930 rok

Marlene Dietrich we fraku w filmie „Maroko”, 1930 rok

Gwiazdy inne niż wszystkie

Lata 30. XX wieku to okres przełomowy. Z męskim ubiorem obnosiły się wówczas dwie wielkie gwiazdy. Właściwie to dzięki nim klasyczny garnitur damski na dobre zaistniał w zbiorowej wyobraźni.

Pierwsza z tych gwiazd to wszechstronnie utalentowana Marlene Dietrich, która wprost hipnotyzowała odbiorców swoją grą, śpiewem i oczywiście wyglądem. Często nosiła bardzo kobiece ubrania – futra, zdobne kapelusze, oszałamiające suknie balowe, skąpe stroje sceniczne odsłaniające nogi. Zadziwiała śmiałością tych stylizacji. Ale wcale nie mniejsze wrażenie – przez kontrast – robiły jej występy we fraku albo noszone na co dzień garnitury.

4 – Dietrich w dziennym garniturze, 1933 rok

Dietrich w dziennym garniturze, 1933 rok

W tamtych czasach nikt by się nie spodziewał spotkać damę w takim stroju. Na zdjęciach widać Dietrich między innymi w garniturze z grubej wełny, skrojonym w zasadzie po męsku. Nie jest to jednak przebranie, rzecz pożyczona od partnera, ale uszyta na miarę. Marynarka została idealnie dopasowana do biustu, talii i bioder.

5 – kolejny garnitur Dietrich w tak zwanym stylu wiejskim, 1935 rok

Kolejny garnitur Dietrich w tak zwanym stylu wiejskim, 1935 rok

Nie ma to nic wspólnego z karykaturalnymi garsonkami, które nas prześladują. Chodzi mi o te w krzykliwych kolorach, zrobione z błyszczących materiałów i pełne ozdóbek. Styl Dietrich to przeciwny biegun. Szerokie spodnie z mankietami, duże klapy marynarki, koszula i krawat – wszystko to tworzy wizerunek kobiety silnej, zrównoważonej i aktywnej. Czującej się w męskim świecie automobili równie dobrze jak na scenie rozświetlonej jupiterami.

6 – Katharine Hepburn w filmie Sylvia Scarlett z 1935 roku

Katharine Hepburn w filmie „Sylvia Scarlett” z 1935 roku

Druga gwiazda kojarzona z damskim garniturem to Katharine Hepburne. Gdy w Hollywood na topie był typ femme fatale w powłóczystej sukni, ona chętnie nosiła nieco luźne garnitury skrywające damską figurę. I to ją wyróżniało – wyglądała zupełnie inaczej niż pozostałe piękności złotej epoki kina. Czasem nosiła koszulę o męskim kroju z krawatem, ale częściej wybierała fantazyjne kołnierze i apaszki. Wizerunek sceniczny Hepburn pokrywał się z prywatnym. Dzięki temu błyskawicznie zyskała rozpoznawalność – wszędzie pokazywała się w garniturach.

7 – Hepburn w filmie Filadelfijska opowieść z 1940 roku

Hepburn w filmie „Filadelfijska opowieść” z 1940 roku

Miało to wszystko posmak skandalu, ale też wiele osób było zachwyconych. Propozycje dwóch gwiazd przygotowały grunt pod współczesną akceptację damskiego garnituru. Dzisiaj inspirujemy się raczej stylem Dietrich, ale Katharine Hepburn mocno oddziałała na modę lat 80.

8 – Garsonka nawiązująca do sylwetki X propagowanej przez Diora, Londyn, 1951 rok, fot. Toni Frissel

Garsonka nawiązująca do sylwetki X propagowanej przez Diora, Londyn, 1951 rok, fot. Toni Frissell

Niecodzienny styl

Lata 40. to okres, w którym moda damska mocno się zmilitaryzowała i upodobniła do męskich krojów. Jednocześnie spodnie wciąż były rzadkością; rewolucja obyczajowa aż tak szybko nie postępowała. Damski garnitur jeszcze się nie przyjął, popularność zyskiwały za to kostiumy złożone z żakietu i spódnicy. Z kolei lata 50. to czas zachwytu kobiecymi kształtami, które podkreślano między innymi za pomocą krojów poszerzających biodra. To nie moda męska była inspiracją dla projektantów.

I wtedy zaczęły się dziać rzeczy bardzo ciekawe. Damski garnitur na przełomie lat 50. i 60. stał się przedmiotem coraz chętniej podejmowanych eksperymentów. Nie był widokiem częstym, ale pokazywały się w nim kobiety ze świata sztuki i showbiznesu albo po prostu te obdarzone nieprzeciętnym gustem, chcące bawić się stylem.

9 – Brigitte Bardot, lata 60.

Brigitte Bardot, lata 60.

Raczej nie naśladowano już Dietrich i Hepburn z ich szarymi i brązowymi garniturami ze zgrzebnych wełen. W modzie były gładsze materiały, często w ciemnych tonacjach. Pojawiały się rozmaite formy. Ciemny garnitur dwurzędowy, w którym pokazywała się Brigitte Bardot, wygląda niemal współcześnie. Zarazem oddaje gusta epoki Beatlesów. Obcisłe spodnie kojarzą się z młodą, szczupłą sylwetką, a marynarka dwurzędowa ma nieco dandysowski charakter. Podobnie nosili się w tym czasie Rolling Stonesi. Oczywiście marynarka Bardot ma kobiecy fason poszerzający biodra. Mimo to szerokie klapy w zestawie z krawatem robią bardzo męskie wrażenie. To ciekawa odmiana po kipiących od kobiecej seksualności rolach Bardot.

pn1

źródło

Francuska gwiazda wielokrotnie wracała później do garniturów. A jeszcze częściej nosiła je Twiggy. Choć kojarzymy ją z dziewczęcymi sukienkami, to jej zdjęcia pokazują, jak wiele moda damska może zaczerpnąć z brytyjskiego krawiectwa męskiego. Twiggy nosiła garnitury zarówno z poważnych tkanin w prążki, jak i z materiałów w przyciągające wzrok kraty. Raz widzimy ją w marynarce dwurzędowej, z nieco przypominającym sukienkę dołem, i w rozszerzanych spodniach. Innym razem ma na sobie modną marynarkę jednorzędową, wąskie spodnie i zabawną kamizelkę. Kolejna sesja zdjęciowa pokazuje Twiggy jako londyńskiego bankiera w obszernej marynarce. To już styl power look.

aaa1

źródło

Ciekawe propozycje miał też Yves Saint Laurent. Najbardziej znana jest kolekcja Le Smoking z roku 1966 – frywolna wariacja na temat męskiego ubioru wieczorowego. Fasony były klasyczne, ale kobiecość udało się wyraźnie zaznaczyć poprzez okrągłe ramiona, spodnie poszerzane dołem oraz dodatki. Zestawy uzupełniano lśniącymi wstążkami wiązanymi jak muchy i koszulami z żabotem. Wyglądało to oryginalnie.

10 – Le Smoking, 1966 rok

Le Smoking, 1966 rok

Oryginalność to słowo klucz, jeśli chodzi o damskie garnitury w latach 70. Nosiło się wtedy rzeczy w krzykliwych, ciepłych barwach i z wielkimi wzorami. Czy zestaw złożony z króciutkiej marynarki i bardzo długich dzwonów można nazwać garniturem? Chyba nie, ale do tej formy nawiązuje. To kolejny rozdział w historii damskiego garnituru.

11 – na Wyspach Kanaryjskich, lata 70. (1)

Na Wyspach Kanaryjskich, lata 70.

Ikoną szalonych lat 70. była Diane Keaton, znana z tego, że rzeczy o męskich fasonach nosiła niedbale i z niezwykłym wdziękiem. Przepadała za szerokimi krawatami i kamizelkami, a na ważne wyjścia wkładała nieraz biały lub czarny garnitur. Do dzisiaj zresztą wraca do męskich fasonów. Według mnie szczególnie zachwycająco wyglądała w filmie „Zagraj to jeszcze raz, Sam” (1972). Marynarka ma klasyczny, a zarazem odważny deseń w czarno-białą pepitę. W przypadku mężczyzny taki wzór byłby kontrowersyjny, ale kobieta może sobie na niego pozwolić na co dzień. Krój marynarki podkreśla ramiona, ale nie likwiduje biustu. I o to chodzi!

12 – Diane Keaton w filmie Zagraj to jeszcze raz, Sam z 1972 roku

Diane Keaton w filmie „Zagraj to jeszcze raz, Sam” z 1972 roku

Czas walki

Lata 80. to okres przełomowy, jeśli chodzi o obecność kobiet w biznesie. Zmienił się także ubiór noszony do pracy. Coraz więcej kobiet, wspinając się po szczeblach kariery, szukało stroju, który pomoże im w codziennej walce o pozycję społeczną i wysokie zarobki. Rezygnowały więc ze staroświeckich sukienek i bluzek, które kojarzyły się z sekretarką albo nauczycielką (taką drogę przebyła Margaret Thatcher, wchodząc do wielkiej polityki). Nastała epoka damskiego garnituru. Normą były również kostiumy prostego kroju, nawiązujące do mody męskiej. Ale one, jak wspominałam, zostały spopularyzowane już przedtem. Natomiast damski garnitur na taką skalę był nowością. Co rano w miastach całego Zachodu wkładały go miliony kobiet.

13 – reklama Ralpha Laurena, lata 80.

Reklama Ralpha Laurena, lata 80.

Jakie były te garnitury? Często takie jak w reklamie Ralpha Laurena – obszerne, z typowo biznesowej tkaniny w prążki, niemal niczym nieróżniące się od męskich. Normą były wielkie poduchy w ramionach i krój całkowicie ukrywający sylwetkę. Wiele osób uważa stylistykę lat 80. za koszmar, jednak zdarzały się ciekawe przykłady.

14 – luźny garnitur od Armaniego, lata 80.

Luźny garnitur od Armaniego, lata 80.

Rzućmy okiem na jedną z propozycji Giorgio Armaniego. Długi i dość luźny krój marynarki pozwala na urozmaicenie całości poprzez kieszenie i kontrastujące guziki. Nie spodziewałabym się, że coś takiego może wyglądać ładnie – a jednak! W ogóle Armani świetnie wtedy wyczuwał rynek. Jego dom mody wziął na celownik właśnie kobiety robiące karierę w biznesie i oferował im kolekcje ubiorów o formalnym i nietuzinkowym charakterze.

15 – asymetryczny garnitur od Armaniego, lata 80.

Asymetryczny garnitur od Armaniego, lata 80.

Moim zdaniem damski garnitur Armaniego z asymetryczną marynarką jest absolutnie olśniewający. Szara tkanina, szpiczaste ramiona, tylko jeden wyłóg i brak dekoltu – wszystko ma niezwykle wyrazisty, a jednocześnie oszczędny charakter. Jest w tym profesjonalizm, ale i seksapil. Warto zwrócić uwagę na wyczucie projektanta przejawiające się w szczegółach. Zamiast ogranych w tamtym czasie maklerskich prążków zastosowano drobną kratkę, która doskonale ożywia ten zgeometryzowany ubiór. Z męskiej mody zaczerpnięto brustaszę (kieszonkę piersiową) i białą poszetkę – to rozwiązanie przełamuje monotonię szarości. Dla mnie to wirtuozeria.

16 – pantsuit z początku lat 90.

Pantsuit z początku lat 90.

W latach 80., a zwłaszcza 90., między innymi pod wpływem Armaniego, przybywa propozycji spod znaku pantsuit. Dla jednych ten termin oznacza dokładnie to samo, co damski garnitur. Dla innych (w tym dla mnie) garnitur powinien mieć marynarkę z klapami i dekoltem. Tymczasem współczesny pantsuit coraz bardziej odbiega od męskiego wzorca, co czasem służy kobiecej sylwetce, a czasem ją szpeci. Niedawno omawiałam kilka interesujących przykładów w artykule o Hillary Clinton.

Mimo wszystko pod koniec XX wieku dominowały damskie garnitury w zachowawczym stylu. Charakterystyczne dla mody biznesowej od lat 80. było unikanie żywszych kolorów; szczególnym uznaniem cieszyły się czerń i szarość. Kwintesencję ówczesnej elegancji widać w teledysku Madonny:

Na dłuższą metę monochromatyczny ubiór noszony do pracy stawał się nudny. W latach 90. ten trend był przełamywany, a czasopisma lansowały damskie garnitury i kostiumy w kolorze czerwonym, błękitnym, zielonym czy nawet żółtym. Można było sobie wyobrażać, że za chwilę stanie się to w pełni akceptowalne i powszechne. Oczywiście mamy przykład Angeli Merkel czy Hillary Clinton, które noszą marynarki w dosłownie wszystkich kolorach tęczy. Ale wciąż za klasyczny garnitur damski uważa się szary lub czarny.

17 – klasyczny garnitur dwurzędowy i garsonki z początku lat 90.

Klasyczny garnitur dwurzędowy i garsonki z początku lat 90.

Trend z lat 80. przyjął się na dobre, to już dzisiaj klasyka. Obecnie dominuje zwyczaj komponowania ubioru formalnego w oparciu o duży kontrast – czyli na przykład czarny garnitur i biała koszula. Ja jednak zostawiłabym taki zestaw na ważniejsze okazje, zwłaszcza wieczorne. Do pracy lepsza będzie stylizacja z mniejszym kontrastem, na przykład szary lub granatowy garnitur damski razem z bluzką albo koszulą w kolorze błękitnym czy różowym. Odpowiednie dodatki pozwolą stworzyć interesującą kompozycję, nie tak zimną i oficjalną jak czerń i biel.

18 – Jennifer Lawrence wygląda elegancko i atrakcyjnie w garniturze od Diora, 2014 rok

Jennifer Lawrence wygląda elegancko i atrakcyjnie w garniturze od Diora, 2014 rok

Przyszłość damskiego garnituru

Dzisiaj zasady dress code’u są poluzowane; nawet w wielkich firmach międzynarodowych rzadko wymaga się klasycznej elegancji. Kostiumy i damskie garnitury nie są koniecznością, ale na pewno pozostaną obecne w naszej codzienności. Te noszone do pracy będą przybierać bezkompromisowe formy – bardzo oszczędne i uniwersalne, wzorowane na męskim garniturze, albo przeciwnie: bardziej odważne i awangardowe. To oczywiście tylko przypuszczenie, ale naprawdę dostrzegam tu potencjał (nie mogę narzekać na brak zainteresowania garniturem Monika Kamińska, który widzicie na zdjęciu głównym wpisu).

Jeśli chodzi o ubiór wieczorowy, myślę, że coraz częściej będziemy widywać kobiety w ciemnych garniturach i smokingach – zarówno w restauracjach, jak i na czerwonym dywanie. A może zwłaszcza na czerwonym dywanie? Jeśli chodzi o sukienki, widzieliśmy już chyba wszystko (włącznie z bardzo skąpymi kreacjami Rihanny i innych gwiazd). Czas na piękne garnitury.

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 #morning #newspaper #work  Do @talariaspa w weekendy maja wstęp tylko kobiety, co oznacza święty spokój i ciszę, heheh. Genialny pomysł! #relaxtime #talaria #talariaspa #fridayevening
 Sunday morning ;) #sundaymornng #onthebed #relaxtime #prosseco #lazymorning  Gotowa na damski weekend w SPA @talariaspa #talaria #talariaspa #spa #relaxtime
 Lazy day @talariaspa #talaria #talariaspa #interiordesign #spa #onthebed #lazyday  Razem z architektami pracujemy nad koncepcją nowego butiku! Wygląda na to, że jesteśmy na idealnej drodze do tego o czym zawsze w wystroju sklepu marzyłam! #nowybutik #n7
 Śniadanie w @talariaspa (okay, zjadłam też podwójną porcję jajecznicy, ale nie pasowała mi do zdjęcia :D) #talaria #talariaspa #saturdaymornings #onthetable  Wszystkiego najlepszego z okazji Międzynarodowego Dnia Pizzy! #pizzalovers #pizzaismylife #instapizza #pizzamargherita
 #roses #pinkroses #saturdaymornings  Sunday morning #sundaymornng #lazymorning #coffeetime