Klasyczne torebki – 5 typów, które musisz mieć!

Styczeń 31, 2017

Klasyczne torebki na wiosnę 2017! Czas na przegląd nowości w sklepach. Wybrałam dla Ciebie pięć typów, które warto mieć w swojej szafie. To uniwersalne torebki, które sprawdzą się w wielu stylizacjach. Zobacz, co wpadło mi w oko, oraz koniecznie daj znać w komentarzach pod wpisem, która propozycja najbardziej podoba się Tobie!

kolaż1

Pierwszy typ to brązowe torebki na ramię. Moim faworytem z tego kolażu jest numer 2 – torebka marki Zign w koniakowym odcieniu. Chociaż gdybym miała w ogródku drzewko z rosnącymi pieniędzmi, to przygarnęłabym każdą! Wszystkie świetnie sprawdzą się w wiosennych stylizacjach z beżowym trenczem lub granatową marynarką. Idealnie pasują zarówno do eleganckich ubrań, jak i do jeansów. Koniecznie zerknij na inne torebki na ramię z oferty Zalando, z którym przygotowałam ten wpis. Ten model Zign możecie również znaleźć w czarnym kolorze. Megauniwersalna opcja!

1. Fossil

2. Zign

3. Mint & Berry

4. Zign

kolaż2

Jeśli jednak nie mała brązowa, to duża czarna. Torba, do której można schować pół świata. Zawsze kiedy oglądam takie duże modele, to przypomina mi się koleżanka, która nosiła w torebce młotek. Niestety nie pamiętam w jakim celu, ale nie był to jednorazowy kaprys. Miała go przy sobie przez kilka tygodni. Ja może młotka nie noszę, ale za to dzisiaj wracałam do domu z nożycami do drewna (trzeba kiedyś tę choinkę w końcu z domu wynieść…). Cóż, nie da się ukryć, że nawet jeśli musisz przynosić tylko laptop do pracy, to mimo wszystko większa torba się przyda. Ja w tym wypadku celuję w czarną, ponieważ jest uniwersalna.

1. Kiomi

2. Pepe Jeans

3. LYDC London

4. Zign

kolaż3

Kiedy natomiast rozprawisz się z całodniowym zamieszaniem, warto wyjść z domu z jak najmniejszą kopertówką. Ja zwykle wieczorem zabieram ze sobą gotówkę, dowód, szminkę i klucze. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba, dlatego wybieram poręczne modele z delikatnymi łańcuszkami. Kiedyś wyjście z domu z czymś wielkości portfela wydawało mi się nierealne, ale chyba wszystko przychodzi z wiekiem, bo teraz nie stanowi to dla mnie żadnego problemu, a wręcz bardziej elegancko się czuję. Więcej małych torebek znajdziesz w kategorii kopertówki.

1. Anna Field

2. Karen Millen

3. Menbur

4. Menbur

kolaż4

Wiosna nie musi oznaczać rezygnacji z czarnego! Moje modowe wybory pozostają niezmienne bez względu na porę roku i nawet w samym środku upalnego wieczoru lubię postawić na czarny total look – stąd wybór takich kopertówek. W połączeniu z czarną sukienką ratują mnie zawsze w sytuacji, w której nie mam czasu zastanawiać się, co na siebie włożyć, ani tym bardziej dobierać dodatków.

1. Aldo

2. LYDC London

3. Modalu

4. Whistles

kolaż5

I na koniec trochę szaleństwa. Uważam, że jedną bardziej wyrazistą torebkę zawsze warto mieć. To taka kropka nad i. Możesz włożyć jeansy i białą koszulę, a do tego dobrać każdą z powyższych torebek. Szczególnie jeśli masz w szafie rzeczy raczej w stosowanych kolorach, to jedno małe szaleństwo nada całości wyrazistego charakteru. A przy okazji posłuży jako ozdobna część ubrania, więc nie musisz dodatkowo martwić się biżuterią. Proste rozwiązania są najlepsze!

1. Furla

2. Glamorous

3. Michael Kors

4. New Look

 

baner-poziomy

 

  • Duża torba „na wszystko”, to jest to! Jak się nosi do pracy pojemniki z obiadem, robi po drodze zakupy czy nosi inne ciekawe rzeczy (choć młotek i tak wygrywa ranking :) ) to taka wielka jest niezastąpiona. Szkoda tylko, że tak rzadko w środku można spotkać więcej niż jedną kieszonkę, i portfel, klucze, telefon, i inne szpargały walają się luzem na samym dnie :)

    • Ja pamiętam, że jeszcze jak pracowałam jako logopeda, to poza obiadem targało się wiecznie ze sobą pomoce logopedyczne :D Do tego to była potrzebna naprawdę DUŻA TORBA.

  • MagdaMi

    Koniakowa Zign i Menbur (nr 3) podobają mi się najbardziej. Furla… moja torebkowa miłość, choć ten model który pokazałaś średnio mi się podoba z uwagi na duże zapięcie. Podejrzewam jednak, że cieszy się dużym powodzeniem bo już któryś sezon z kolei mają go w swojej kolekcji. Generalnie Furle polecam, mam dwie i zdecydowanie to najlepsze torebki jakie w życiu miałam.

    • Ja mam na razie tylko jedną, ale zdecydowanie mają boskiej jakości skóry i na pewno będę miała więcej.

  • Na pewno będzie jeszcze bardziej pod górkę, ale już jestem na to przygotowana mentalnie :D
    Granatowa torebka to też moje wielkie marzenie, ale jeszcze idealnej nie znalazłam.

  • matylda.semadeni

    Ja najbardziej lubię wyraziste torebki, wtedy nie trzeba się wysilać z wymyślaniem dodatków, trudniej jest tylko w lecie, kiedy więcej ubrań mam jednak we wzory, wtedy lepiej sprawdzają się jednokolorowe torebki.

    Nie podobają mi się prawie nigdy żadne kopertówki, dlatego kupiłam sobie kiedyś jeden z tych dużych portfeli, który używam jako kopertówkę, jeśli naprawdę okazja zmusza do małej torebki.

A w zasadzie to co u mnie słychać?

Marzec 23, 2017

Chciałam opublikować notkę o tym, co warto robić wiosną, ale uznałam, że to już milion razy wszędzie było. Siedziałam więc przed otwartym wpisem w WordPressie i poczułam nagle chęć napisania takiego zwykłego tekstu – bez żadnej myśli przewodniej. Kiedy szesnaście (sic!) lat temu zakładałam pierwszego bloga, blogosfera właśnie na tym polegała. Na pisaniu o tym, co u mnie. I chociaż to dopiero profesjonalizacja internetowych pamiętniczków dokonała rewolucyjnej zmiany w moim życiu, to jednak przelewałam myśli na klawiaturę długo wcześniej. I na chwilę chciałabym do tej konwencji wrócić.

Mamy 23 marca 2017 r.

Jestem potwornie szczęśliwa. Tak, wiem, że „potwornie” i „szczęśliwa” do siebie nie pasują, ale Jeremi Przybora zawsze mówił, że coś mu się strasznie podoba – więc ja mogę być potwornie szczęśliwa.

W moim wymarzonym butiku trwa remont. Obecnie wybieramy krzesła i przyznam, że nie sądziłam, że to takie trudne. Mam nadzieję, że znajdziemy coś ciekawego. Szczególnie że kupiliśmy już genialne szklanki, tak więc krzesła nie mogą być gorsze. Szukam też czarnych, matowych filiżanek. Może widziałaś gdzieś ładne?

Co najważniejsze, myślałam, że dojazd z mieszkania do butiku będzie zajmował mi dużo czasu, ale okazało się, że w sumie nie jest tak tragicznie. To dobrze, bo naprawdę nienawidzę marnować czasu na dojazdy.

W weekend miałam całkiem udaną sesję zdjęciową nowych ubrań, zatem niedługo zobaczysz pięć nowych sukienek, a chwilę później dwie spódnice. Cały czas rozwijamy też moje małe dziecko, czyli projekt szycia limitowanych serii, które dostępne są tylko stacjonarnie. To coś pomiędzy szyciem na miarę a ready-to-wear. Ubrania są unikalne, a jednocześnie w przystępnej cenie. W marcu trochę zaszaleliśmy, bo uszyliśmy na przykład czerwone spódnice, które w ostrym słońcu łapią pomarańczowy odcień. Niesamowicie dodają energii.

A poza sklepem? W zasadzie im więcej mam pracy, tym więcej mam czasu dla siebie, a raczej: tym więcej staram się robić w wolnych chwilach.

Przede wszystkim wciągam jak pizzę książki Remigiusza Mroza. Jego „Wotum nieufności” ma zakończenie, którego na pewno zazdroszczą mu scenarzyści „House of Cards”. Nie przesadzam.

Poza tym oglądam bardzo dużo seriali. Wszystko dlatego, że nadal mam przed telewizorem postawiony orbitrek. Chociaż wszyscy wróżyli mi klęskę, to ćwiczę na nim regularnie. Aktualnie robię to, oglądając brytyjski kryminał psychologiczny pt. „Luther”. Szału nie ma, ale jest całkiem przyjemnie – i przede wszystkim ma wartką akcję, więc nadaje się do treningu. Na dniach będę musiała wrócić do biegania, bo choć faktycznie nie przytyłam przez całą zimę, a nawet schudłam w talii, to chyba mi się za bardzo mięśnie rozrosły na udach. Ewentualnie jest to wina tego, że teraz mieszkam na czwartym piętrze ekstremalnie wysokiej kamienicy, można więc liczyć jak za ósme. Bez windy oczywiście. Panowie z Ezakupów Tesco mnie nienawidzą, kiedy zamawiam zgrzewki wody mineralnej.

Uwaga, teraz będzie śmiesznie. Od stycznia chodzę również na zajęcia… tańca na szpilkach. Taaaaak, dobrze przeczytałaś. Zgrabne poruszanie się nigdy nie było moją zaletą, dlatego postanowiłyśmy się z koleżanką ogarnąć i zapisałyśmy na tzw. high heels. Niestety, ćwiczenie na każdych zajęciach nowej choreografii chyba nie jest do końca tym, o co nam chodziło. Szukamy więc czegoś innego – ostatnio chodzi nam po głowie balet dla dorosłych. Ponoć uczą też od podstaw takie sieroty ruchowe jak ja. Jeszcze nie jestem przekonana, więc jeśli słyszałaś o jakichś ciekawych zajęciach, które nie są czymś typowym jak salsa, a jednocześnie uczą ładniej się poruszać, to daj znać.

Przedwczoraj zgłupiałam na punkcie piosenki „Hard to Be a Woman” śpiewanej przez połowę jednego z moich ulubionych zespołów, czyli The Pierces. Słucham tego non stop. A ponieważ mamy wiosnę, to również śpiewam. Mam nadzieję, że sąsiedzi mnie nie słyszą. Nie to, żeby mi jakoś tragicznie szło, ale – biorąc pod uwagę częstotliwość – mogą uznać, że coś jest ze mną nie tak.

W ogóle słucham ostatnio bardzo dużo muzyki, co nie jest takie oczywiste, ponieważ w zasadzie można by powiedzieć, że przez ostatnie kilka lat jej unikałam. Jeśli chciałam czegoś lub kogoś posłuchać, to szłam na koncert. W każdym innym wypadku wybierałam ciszę. Nie wiem z jakiego powodu, ale dźwięki mnie denerwowały. Kiedy byłam na studiach, to nie wyjmowałam słuchawek z uszu i nie potrafiłam przejść pięciu metrów bez odsłuchania jakiejś piosenki oraz wyobrażania sobie, że biorę udział w teledysku. Potem chyba się zmęczyłam, a teraz czuję, że znów jestem na scenie i śpiewam dla publiczności. Taki tam płodozmian.

Poza tym jest mi zwyczajnie dobrze ze wszystkim. Ze sobą, z pogodą, z ludźmi, którzy mnie otaczają, i z tym, co robię. Mam nadzieję, że ta wiosna będzie cudowna, a po niej przyjdzie jeszcze lepsze lato. Nie mam wobec najbliższego pół roku żadnych konkretnych planów i oczekiwań. Wiem, że po otwarciu butiku pewnie nie odpocznę, ale jakoś niespecjalne mi to przeszkadza. Ciepłe dni zawsze są dla mnie okresem spontanicznych decyzji i chwil do zapamiętania na całe życie. I wierzę, że tak samo będzie w tym roku.

To tyle u mnie. A co słychać u Ciebie?

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Ok, Monday, let's do this! #mondaymorning #flatlay #morningligh #applejuice  Sunday morning #sundaymornng #relaxtime #teatime
 Tylko dla @timferriss jestem w stanie przerwać czytanie książki @remigiuszmroz #timferriss #toolsoftitans #instabook #flatlay #booklovers  Nowa, wiosenna paletka od @iliabeauty do kupienia w @rosetown_official Obłędne kolory! #ilia #rosetown #eyeshadow #flatlay #morningligh
 Na blogu dość nietypowa notka. O niczym konkretnym. #onthetable #flatlay #blogger #blog #flowers  Spring! #lalique #lamour #tulips #flowersgram #instaflowers
 #sky #inspo #nature #springinspired  #flowers #flatlay #inspo #onthetable #flowersgram
 Kilka sztuk tej soczyście kolorowej spódnicy czeka na Was na Poznańskiej 24/20 (wejście od Wspólnej 53, I piętro). Zapraszamy: pon - pt: 10.00 - 18.00 #minimalstyle #elegantstyle #ootd #fabrics  Spring is nature's way of saying: let's party! #springinspired #ootd #navybluedress #elegantstyle #blondhair #dresslovers