Żyj po swojemu

Kwiecień 18, 2017

Męczy mnie, kiedy czytam, jak mam żyć. Otwieram przeglądarkę i dowiaduję się, że wszystko robię nie tak, jak powinnam. Kiedyś nawet dostałam wiadomość od kobiety, która zapewniała mnie, że muszę być najbardziej niezadowoloną i sfrustrowaną osobą na świecie. Jej zdaniem dokonuję samych złych wyborów, źle odpoczywam, źle organizuję sobie życie, źle pracuję, źle podejmuję decyzje, mam złe priorytety, źle obrałam sobie cele w życiu. Tragedia antyczna.

W takim razie: co powinnam robić, żeby było dobrze?

Wszystko to co ona. Bo ona wie lepiej. A ja wiem źle.

Przeraża mnie to, jak łatwo przychodzi innym mierzenie wszystkich swoją własną miarą. W ciągu ostatnich trzech miesięcy przeczytałam w sieci około dziesięciu różnych wpisów, z których jasno wynikało, że skoro pracuję dużo oraz wielozadaniowo, to znaczy, że jestem skończona.

Jestem frajerem, który nie radzi sobie z organizacją własnej pracy. Powinnam się wstydzić, a nie chwalić. Na pewno nie mogę być szczęśliwa. Moje życie to porażka. Przegrałam je. Jedynym wyjściem dla mnie jest schowanie się w najdalszym zakątku Wysp Owczych i nieprzyznawanie się do tego, że istnieję.

Nie wpisuję się w obecne trendy. Nawet przy placu Zbawiciela zamieszkałam o pięć lat za późno. Jem gluten na śniadanie, wychodzę z pracy po zmroku i chociaż lubię wieś, to za nic w świecie nie wyprowadziłabym się z centrum miasta. Nie wyszłam za mąż, nie planuję mieć dzieci. Na pewno coś przegapiam, na pewno będę żałować – tak mówią inni. Twierdzą, że dowiem się po czasie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie mi, że ciągle jestem za młoda. Miałam dwadzieścia lat i nic nie wiedziałam o życiu. Mam trzydzieści i nadal nic nie wiem. Jestem pewna, że kiedy będę miała osiemdziesiąt, to dogoni mnie jakaś dziewięćdziesięcioletnia staruszka i machając mi nad głową laską, powie: „Dziecko, dorośniesz, to zrozumiesz”.

Ja tymczasem zastanawiam się, jak poprzestawiać szampony stojące na półce przy na wannie, żeby zmieścił mi się na niej kieliszek wina. Przede wszystkim ważne jest to, żeby nie spadł, bo jeśli spadnie, to będę musiała sprzątać, a tego nie lubię. A więc przestawiam te szampony, wlewam olejek, wybieram książkę i naprawdę jedyne, co mam ochotę powiedzieć światu, to: róbcie, co chcecie. Tylko bądźcie szczęśliwi.

 

baner-poziomy

 

  • Smok

    Oh, jak ja lubię czytać takie posty. Posty ludzi szczęśliwych i idących po swoje! :)

  • Cudowne<3 mądre, dojrzałe i zgadzam się z każdą kropeczką:) choć mam zupełnie inny status quo:)
    wszyscy inni, lepsi, mądrzejsi bądźcie szczęśliwi, amen;-)

  • Monika, ja tu tylko zostawię <3

    I tak, skończyłam dziś pracę o 20. A miejsca na kieliszek nie szukam, bo wypiłam zapas wina przez święta…

  • Mam takie wrażenie, że najpierw jest się za młodym, żeby coś wiedzieć, a potem od razu za starym, żeby się liczyć. Błędne koło.

  • Widzisz, przynajmniej sama sprzątasz. Ja mam sprzątaczkę, a POWINNAM nie mieć…

    • Już się pakujesz na te Wyspy Owcze?

    • Czytałam :D
      Mam Panią do sprzątania, ale jeszcze nie stać mnie na to żeby do niej dzwonić po każdym potłuczonym kieliszku, aczkolwiek kiedy tylko to nastąpi to Cię poinformuję :D

  • Monika

    Ta kobieta brzmi bardzo podobnie do mojej tesciowej i jej meza , dlatego widujemy sie z nimi w okolicach swiat , czyli dwa razy w roku , i o dwa za duzo . .Monika jestes moja totalna inspiracja , sama mam butik i nie wyobrazam sobie przeprowadzenia remontu na taka skale. Zyj szczesliwie :)

  • stopthedot

    Ja z pracy na szczęście o zmroku nie wychodzę odkąd czas się zmienił na letni ;) Nie pamiętam od kiedy śledzę Twojego bloga, na pewno z czasów przedsukienkowych. I chociaż trochę brakuje mi dawnych wpisów i ich częstotliwości, to bardzo Ci kibicuję i chętnie śledzę, co się u Ciebie dzieje. I tak sobie myślę, że chyba każdy, kto wybiera własne życie, własną wygodę, własny pomysł na to, co dalej, musi się nasłuchać, że to wszystko nie tak, że powinien inaczej. Że mieszkanie kupić, że dzieci zrobić, że za mąż wyjść. A my radośnie w wynajmowanym, na kocią łapę. I zamiast dzieci przygarnęliśmy dodatkowe 8 kocich łapek, jakby nam mało było ;)
    Nie powiem Ci, żebyś się nie przejmowała, bo za duża już jesteś i wiem, że się nie przejmujesz :D

  • emk

    Niestety, wielu ludzi lubi narzucać innym swój światopogląd. Najważniejsze to nie przejmować się tym 😊

  • Aleksandra Frątczak

    Och, jak ja to rozumiem ❤

  • Ojejku, znam to. Mam 22 lata, a rodzina usiłuje mi wmówić, że nie jestem już pierwszej młodości i że jak tak dalej będę wybrzydzać, to sama w końcu zostanę :D Tak, najlepiej wyjść za pierwszego lepszego, żeby był. Ale po co?

    • Jak Ty nie jestes pierwszej młodości, to ja już jestem jedną nogą w grobie.

  • aleksandrasowinska

    Ja powinnam mniej pracować, więcej zarabiać, wyjść za mąż, pracować na etacie zamiast mieć działalność, uprawiać sport, mieć dziecko, zdrowo gotowac… POWINNAM tyle rzeczy!

  • Dobrze to czytać. Ja mam presję społeczną na nieco innym tle, ale mechanizm jest podobny – aż człowiek prawie sobie daje wmówić, że coś POWINIEN… kiedy po prostu można woleć żyć inaczej i to wcale nie znaczy, że jesteśmy nieszczęśliwi albo niespełnieni.

  • Najważniejsze, że masz to gdzieś.
    Wiele osób chce iść swoją drogą i po każdej kąśliwej uwadze walczy jak lew, a potem wraca do domu i czuje to brzydkie uczucie, że może się myli. Że może inni mają rację. Zaczyna wątpić, zaczyna się wiercić.
    Dobrze, że nie masz takich problemów i idziesz dalej przez życie ;)

  • Pamiętaj, że nic nie powinnaś, a Ci co zwracają uwagę po prostu zazdroszczą Ci tego co robisz. Ale rzeczywiście ten post nawet mnie rozbawił

  • Avarati

    Nic tak nie rozbawia, jak ktoś, kto nam mówi, jak mamy żyć… Gratuluję takiego dystansu, czasami mi go brakuje, chciałabym się nauczyć olewać wszystko, co mówią ludzie…

    Ile ja słyszę takich nacisków, że chłopa nie mam, że mam prawie 25 lat, że powinnam przestać pisać jakieś pierdoły, bo to zabiera czas, mogłabym za to uczyć się niemieckiego, bo „angielski to przeżytek”, ubierać się dłuższe spódnice, wrócić do swojego naturalnego koloru włosów, ubierać się „bardziej kobieco” (takie „kobiece” ubieranie bardziej mi szkodziło niż pomogło :P).

    PS. ja też jem gluten! :D A winka bym się napiła :D

    • Przypomniało mi się, że mam tekst dokończyć o tym czym jest kobiecość :D dzięki!

Nie potrzebuję lansu w social mediach

Kwiecień 26, 2017

Jestem kobietą, blondynką, blogerką i na dodatek zajmuję się ubraniami. Gorzej być nie może. Mówię całkiem szczerze i bez narzekania, bo nie o to mi chodzi. W wielu rozmowach biznesowych te cztery wymienione cechy stawiają mnie w ekstremalnie złej pozycji. Trafiają się ludzie, którzy z automatu uważają mnie za głupią. I nie mam do nich żalu. Stereotypy to stereotypy. Przynajmniej później to ja się długo się śmieję, kiedy oni odkrywają, jak bardzo się pomylili. A wiadomo: śmiech to zdrowie!

Pamiętam, że kiedy odchodziłam z pracy na etacie, a jednocześnie zmieniałam zawód z logopedy na blogera i właścicielkę marki odzieżowej, przeraźliwie bałam się tego, co ludzie pomyślą.

Logopedia zawsze wzbudzała podziw, uznanie i zainteresowanie. Półżartem mogę powiedzieć nawet, że na nic innego nie podrywało mi się mężczyzn tak dobrze jak na bycie studentką logopedii i polonistyki jednocześnie. Hitem mojego życia był podryw (skuteczny, haha), w trakcie którego tłumaczyłam kandydatowi, jaka jest różnica pomiędzy: „podaj mi chleb” a „a podaj mi chleba”. Robiłam to na środku najmodniejszego warszawskiego klubu i byłam wtedy tak niesamowicie wkręcona w tego typu smaczki językowe, że każdemu wmawiałam, że jego też to interesuje. Komedia, ale skuteczna.

W kręgach, w których się obracałam lans na wiedzę był naprawdę pożądany. Tylko w moim przypadku się skończył. Bo co mądrego może wiedzieć blogerka?

Ostatnio pewna osoba poinformowała mnie, że „ma dużo zleceń w realnym życiu, więc nie potrzebuje lansu w social mediach”.

To najprawdopodobniej miało mnie zaboleć. Ten ktoś liczył na to, że poczuję się gorsza. Delikatna sugestia, że moja praca polega na lansie w social mediach, miała uzmysłowić mi, że nie jestem osobą poważną.

Yhm.

Pewnie jakiś czas temu bym się przejęła. Do tej pory pamiętam jedną z pierwszych sesji zdjęciowych, którą robiłam po zwolnieniu się z pracy. Patrzyłam wtedy w lustro i próbowałam sobie uświadomić, że to, co teraz robię – a akurat poprawiałam szminkę na ustach – to moja praca. To nie jest hobby, zabawa, spędzanie czasu wolnego czy weekendowy kaprys. To regularna praca. Kilka lat temu pracowałam w szkole specjalnej, a teraz maluję usta w pracy. Masakra. Po co mi trzy dyplomy?

Dziś jednak, kiedy słyszę takie przemądrzałe wypowiedzi, mogę się po prostu uśmiechnąć. I wiesz co? Nawet nie chciało mi się tej osobie tłumaczyć, dlaczego się myli. Szkoda mojego czasu na czyjąś krótkowzroczność. I jeśli kiedykolwiek trafi Ci się taka sytuacja, to pamiętaj: Twojego czasu również szkoda.

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 #mondaymood #newhair #blueshirt #pierwszeselfieidroku  #leaf #nature #inspo
 #lilac #instaflowers #flowers #flowersgram #springinspired #springmood  Uwielbiam taka pogodę ☀  ⛱ @monikakaminska_official dress #ootd #wooldress #summerwool #fabrics #luxuryfabrics #minimalstreetstyle #minimalstyle
 Czuję, że będzie to moje nowe jedzeniowe uzależnienie @coco_bowls_warsaw robi śniadaniowe mistrzostwo świata    #veganfood #vegan #onthewhitetable #onthetable #handsintheframe #instafood #flatlay  Ja wiem, że szczęścia kupić nie można, ale jednak... @benandjerryspl    #benandjerrys #icecream #purehapiness
 #sundaymood #sundaymornng #morningligh #jeffreycampbell #shopbop  #gypsophilla #morningligh #onthetable #onthewhitetable
 W @monikakaminska_official szliśmy w 3 dni suknie ślubną. Postanowiliśmy też trochę przyszłą Pannę Młodą zaskoczyć i zamówiliśmy dla niej ciastka z projektem jej sukienki  #dreamjob #weddingdress #coolwool #luxuryfabrics #bespoketailoring #weddinginspiration  #warsaw #instawarsaw #igerswarsaw #alejeujazdowskie #springmood #springinspired