To dopiero początek

Maj 30, 2017

Przyznaję się bez bicia, że był taki moment w 2016 r., kiedy ogłosiłam, że moim zdaniem konferencje dla blogerów niedługo nie będą mały sensu. Dlaczego? I czy nadal tak twierdzę? Już wyjaśniam.

W „zebraniach” blogosfery uczestniczę aktywnie w zasadzie od początku, bo od pięciu lat. 1 czerwca 2012 r. pełna stresu poszłam na spotkanie zorganizowane przez Ilonę Patro. Nie znałam nikogo, nikt nie znał mnie. Ale wzięłam aparat i napisałam z tego wieczoru notkę na bloga. Wszyscy chyba wtedy napisaliśmy. Naprawdę warte odnotowania wydarzenie. Dziesięć osób z internetu zarezerwowało dwa stoliki w prawdziwym świecie i wypiło razem kilka piw.

Od tamtej pory wzięłam udział w setkach takich spotkań oraz w dziesiątkach konferencji. I to właśnie o tych drugich chciałam dziś napisać. Przez dwa lata podczas takich wydarzeń byłam słuchaczem, od trzech mam przyjemność również być prelegentką.

Mam nadzieję, że nikogo nie urażę, ale w związku z powyższym akapitem – gdzieś tam byłam, coś tam słyszałam, więc się wypowiem – pokuszę się o stwierdzenie, że rok 2016 w blogosferze trochę przespaliśmy. Blogi jako platformy znacznie (z n a c z n i e) straciły na znaczeniu. Okazało się, że więcej zarabia się, robiąc dramy na Snapie niż dyskutując o tym, który szablon wybrać. A zdjęcia to generalnie lepiej wrzucać na Instagram, chociaż w sumie może trzeba by było ogarnąć YouTube’a, bo chyba tam się wszyscy przenieśli. Tylko jak się do tego zabrać?

Blogosfera moim zdaniem w ubiegłym roku była podobna do końca imprezy. Czwarta rano, bawimy się resztkami sił, trochę się pląsamy, gdzieś tam podskoczymy, ale generalnie grubo już było, teraz pora iść spać.

Miałam takie straszne wrażenie, że utknęliśmy. I o ile kilka lat wcześniej wychodziłam z konferencji z głową pełną pomysłów, o tyle wtedy powoli zaczynałam uważać, że ten rodzaj spotkań chyba zaraz powinien się skończyć, ponieważ nie dzieje się nic nowego, a wszyscy ciągle mówią to samo. Wałkujemy wciąż i wciąż podobne tematy, a nic z tego nie wynika.

W swojej krótkiej karierze naukowej dość intensywnie uczestniczyłam w konferencjach organizowanych przez uniwersytety i doskonale zdaję sobie sprawę, że przez wiele lat można omawiać te same definicje, a nauka będzie stała w miejscu. Bo w działaniu nie o definicję chodzi. A ja lubię działanie.

Na szczęście okazuje się, że chwilowy przestój to czasem tak naprawdę tylko branie rozpędu. W ubiegły weekend miałam przyjemność prowadzić warsztaty z budowania marki podczas Blog Conference Poznań. Wysłuchałam znacznej większości prelekcji i mogę odwołać to, co pisałam w pierwszym akapicie. Po sennym 2016 r. zaczynamy się budzić. Znaleźliśmy miejsce dla siebie – i to nie jest Instagram, YouTube ani Snapchat, tylko biznes.

I chociaż zabieramy się do czegoś, czego wszyscy uczymy się od zera, to zaczynam dostrzegać w nas taki sam entuzjazm, jaki widziałam kilka lat temu, kiedy ktoś odkrył kafelki (taki rodzaj szablonu, może pamiętacie). Ja wiem, że mówienie w blogosferze wprost o zarabianiu nie jest w najlepszym tonie, ale weźcie pod uwagę jedno. Większość z nas zaczynała, kiedy była na studiach – teraz mamy po 30 i więcej lat. Gdybyśmy zatrzymali się na etapie wybierania kolorów do szablonu na bloga, to byłoby naprawdę słabo. Tymczasem my wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Nie siedzimy i nie czekamy, aż ktoś nam przyśle dary losu, tylko zakładamy własne firmy, wymyślamy produkty, zatrudniamy ludzi i wciąż uczymy się nowych rzeczy. Czy kilka lat temu ktoś z nas myślał o kursie online? O otworzeniu własnego butiku? O wydawaniu samodzielnie książek?

Owszem, blogi straciły na znaczeniu, ale myślę, że między innymi właśnie dzięki konferencjom i temu, że regularnie się spotykamy, udało nam się znaleźć dla siebie inną drogę. Przy tym najważniejsze jest to, by nadal robić to, co się kocha, działać po swojemu i mieć z tego ogromną satysfakcję. A przecież w życiu chodzi o to, żeby mieć fun! Bez tego nie dalibyśmy rady działać w blogosferze tak długo i wciąż wszystkiego zmieniać, poprawiać oraz wymyślać na nowo.

PS I jeszcze taki wątek organizacyjny. Podbijam pomysł Michała Góreckiego, który pisze o tym, żeby w trakcie konferencji planować więcej trwających równolegle wyspecjalizowanych bloków, zwłaszcza warsztatowych. Zaczynamy robić tak różne rzeczy, że jeśli mamy się szybko rozwijać, to musimy uczyć się tego, co jest nam potrzebne, a nie wszyscy tego samego.

 

baner-poziomy

 

  • wyspecjalizowane bloki warsztatowe – genialny pomysł!! :)

  • Zdecydowanie popieram pomysł podzielenia warsztatów i tematów konferencji również według celów i powodów prowadzenia bloga. Uczestniczyłam w prelekcjach i panelach tylko podczas pierwszego dnia BGP i chwilami miałam wrażenie, że jestem jednak bardziej obserwatorem, niż uczestnikiem. Piszę od kilku już lat, nie zarabiam na blogu, z biznesem w obecnej formie i treści nie będzie mi z pewnością po drodze. A jednak czuję się blogerką. Z Poznania wróciłam z podobnym wnioskiem: to nie musi być koniec. Nie zarabianie na blogu jest ok. Najważniejsze, że bycie częścią blogosfery daje radochę, pomaga poznać siebie, rozwijać się i poznać wielu naprawdę fantastycznych ludzi. A kto wie? Może wydanie kiedyś tej wymarzonej własnej książki jest bliżej, niż myślę?:)

  • Mnie BCP dało bardzo dużo, bo pomogło wytyczyć kierunek, w którym powinnam pójść, jeśli chcę zarabiać na blogu aktywnie, zamiast czekać na potencjalnych zleceniodawców. Wiedziałam, że BCP było tematycznie nastawione na biznes, więc pod tym względem uważam, że jak najbardziej zrealizowali swoje założenie.
    Sama trochę żałuję, że blogosfera tak poszła do przodu, że już nie wystarczy tylko pisać i być fajnym, żeby nas czytano, lubiano i oferowano hajs. No ale co zrobić? Możemy usiąść i płakać, jak to było dobrze, a już nie jest, albo się dostosować – przynajmniej, jeśli chcemy zarabiać. Jak w każdej branży.

  • Monika, nie udało mi się tym razem dostać na warsztaty, które prowadziłaś, ale wszystko przede mną :) W blogosferze stawiam pierwsze kroki, właściwie dopiero raczkuję – 10 miesięcy to nic. Po BCP wróciłam jeszcze bardziej nakręcona, z mętlikiem w głowie i w końcu uwierzyłam w powodzenie czegoś, o czym piszesz, a w co nie do końca wierzyłam – własny biznes. Widząc tam Was wszystkich, słuchając jak opowiadacie o pracy, o biznesie i jak doskonale się przy tym bawicie dostałam niesamowitego kopa motywacyjnego. Dlatego bardzo się cieszę, że takie osoby jak Ty chcą się udzielać, dzielić doświadczeniem i pomagać tym, którzy dopiero zaczęli przygodę z blogowaniem! Pozdrawiam!

  • Też byłam na Blog Conference Poznań! Nawet brałam udział w Twoim warsztacie o budowaniu własnej marki. Fajnie, że jesteś optymistycznie nastawiona co do przyszłości blogosfery :)

Co daje mi szczęście?

Czerwiec 19, 2017

Facebook zapytał mnie wczoraj: „Co daje ci szczęście?”. Bez wahania stwierdziłam, że pizza, bo to fajnie wygląda w biogramie. Chwilę później uznałam jednak, że ciekawie będzie rozwinąć odpowiedź w formie wpisu na blogu. Zauważyłam bowiem, że często rozmawiamy o tym, co nas denerwuje, a naprawdę mało o tym, co nas cieszy. Pora to zmienić. Mam nadzieję, że się włączysz i na dole w komentarzach napiszesz, co Tobie daje radość!

Co daje mi szczęście?

Zapach kawy rano

Najpierw obsesyjnie wącham same ziarna, a później już zmieloną kawę. Na koniec bardzo powoli ją piję. Uwielbiam celebrować takie rytuały.

Fakt, że mogę pojechać do mamy i podpijać jej whisky z barku

To oczywiście tylko pretekst, żeby po prostu posiedzieć i porozmawiać. Bo czasami nawet nic nie robię.

Śpiewanie

Tak, lubię śpiewać na głos. Po prostu. I nie, nie zapiszę do się chóru ani nie wydam płyty. Zwyczajnie lubię sobie śpiewać. Tak jak lubię jeść.

Moment, w którym moja klientka wkłada sukienkę i wygląda jak milion dolarów

Szczęście razy milion – nie do opisania!

Pierogi od babci

Mam w zamrażalniku sześć porcji. A w lodówce dwie.

Ciepłe noce spędzone w gwarnych miejskich ogródkach…

To daje mi poczucie, że jeszcze nie jestem stara.

…i jeszcze cieplejsze poranki spędzone w lesie na Mazurach

A to dla odmiany uświadamia mi, że nawet jeśli się zestarzeję, to dramatu nie będzie.

Czas spędzony z przyjaciółmi

Tu chyba nawet nie ma co dodawać.

Lody w wafelku zjedzone nad Wisłą – najlepiej te o smaku ciasteczkowym

Cóż, mam nadzieję, że idą we włosy. Tak, lody na pewno powodują, że włosy grubną.

Kiedy ktoś opłaca mi fakturę na czas

Tego uczucia prawie nie znam.

Spacerowanie

Bardzo rzadko mam na to czas, ale uwielbiam chodzić bez celu.

Moment, w którym znajduję nową genialną tkaninę

I zaczynam kombinować, co z niej uszyć. Niesamowicie ekscytujące!

Świadomość, że w tym miesiącu jadę i do Włoch, i do Gdańska

W ogóle każda świadomość, że niedługo dokądś pojadę.

Kiedy ktoś mnie o coś pyta i umiem pomóc

Czasem rozwiązanie cudzego problemu „robi mi” cały dzień.

Truskawki, maliny i jagody

Strasznie dużo jedzenia w tym zestawieniu. Ciekawe dlaczego.

Kiedy się budzę i świeci słońce

Easy. Natura jest piękna.

Morze

I najlepiej do tego pusta plaża, koc i książka.

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Kiedy twoja przyjaciółka drukuje ci ciebie w gazetach i oprawia w ramki  #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #harpersbazaar #esquire #smile #happytime #silkdress #bespokedress #bespoketailoring  #ilovegdn #molowbrzeznie #moloteka #gdansk #balticsea #lazyday #mondaymood
 Bardzo nam zależało żeby #niecala7 nie była po prostu kolejnym sklepem, lecz miejscem, w ktorym można z przyjemnością oraz w spokoju dopracować swój wizerunek. Dlatego dla Waszego komfortu mamy dwie duże przymierzalnie, a poza tym pufy, pianki (takie do jedzenia) i mnóstwo kwiatów! #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #bespoketailoring #madetomeasure #readytowear #interiorgoals #interiorinspo #peonies #instaflowers #marshmallow  Całe pół dnia urlopu w #gdansk #ilovegdn #miastogdansk #molowbrzeznie #flatlay #lazyday
 Brak pogody nie przeszkadza mi nad morzem zupełne. Przynajmniej nikt mi w kadr nie wchodzi :D #zatokasztuki #sopot #balticsea #summervibes #poland  Niecała 7 jest już oficjalnie otwarta. Zapraszamy Was w tygodniu w godz 11.00 - 19.00 oraz w soboty w godz. 11.00 - 19.00. Tym, którzy byli z nami w sobotę bardzo dziękujemy!!! #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #n7
 All I need is food #allineedisfood #foodporn #flatlay #ilovegdn #moloteka  Kończę psuć sobie spójny instagram informacją o tym, że razem z @zackroman_official jesteśmy w każdej relacji z Pitti Uomo w Vogue, jaka pojawiła się w Internecie. Mamy @vogueitalia @vogueparis @britishvogue @voguegermalny @voguerussia oraz @vogueukraine. Wszystkie stylizacje pochodzą oczywiście z @monikakaminska_official KOCHAM SWOJĄ PRACĘ!!! #pittiuomo #pittiuomo92 #pittipeople #pittiwoman #seersucker #seersuckersuit #sartorial #womaninsuit #bespoke #bespoketailoring
 Takie kadry tylko w #gdansk #ilovegdn #gdansk #mondaymood #moloteka #aperolspritz #balticsea #summervibes  Ja wiem, że to zdjęcie już było, ale teraz to ekstra repost z Instagrama @britishvogue, więc sami rozumiecie. MUSIAŁAM :D #pittiwoman #pittiuomo #pittiuomo92 #pu92 #britishvogue #vogue #sartorial #womaninsuit #seersucker #seersuckersuit #doublebreastedsuit #panamahat