Niecała 7 – butik już otwarty!

Czerwiec 29, 2017

Niecała 7  jest już otwarta! Zapraszamy do naszego nowego butiku, który mieści się w Warszawie pomiędzy Ogrodem Saskim i placem Piłsudskiego.

Ostatnie dwa tygodnie to była dla mnie jakaś abstrakcja. Najpierw Pitti Uomo i sześć wydań Vogue, a chwilę później szybka przeprowadzka i otwarcie butiku. Z emocji codziennie budziłam się o 4 rano i chociaż byłam ekstremalnie zmęczona, to nie da się ukryć, że było to (w przeciwieństwie do tego, co spotykało nas przez poprzednie kilka miesięcy), zmęczenie pozytywne i motywujące. Do tematu remontu na razie nie chcę wracać. Na pewno kiedyś opiszę to na blogu, ale na razie chcę się cieszyć z otwarcia.

Do samego końca nie było łatwo, ponieważ dzień przed otwarciem nie dojechał neon na wymianę oraz pękła inna ważna rzecz w butiku. Na szczęście wszystko udało nam się sprytnie zamaskować i nikt nic nie zauważył. Ma się już to doświadczenie budowlane, haha.

I chociaż byłam w butiku w sobotę rano żeby wszystko jeszcze raz dokładnie sprawdzić, ustawić kwiaty i uzupełnić zapasy pianek marshmallow, to kiedy jechałam do niego na godzinę przez imprezą, złapał mnie stres jak przed egzaminem magisterskim. Teoretycznie byłam przygotowana, ale zawsze tak naprawdę nie wiadomo co się może wydarzyć.

Dziś, ogromnie szczęśliwa, mogę napisać, że wszystko poszło idealnie. Przyszło tak dużo osób, że momentami naprawdę nie wiedziałam co się dzieje, z kim rozmawiam, ani jak się nazywam. To naprawdę niesamowicie miłe czuć wsparcie od tylu przyjaciół, czytelników oraz klientów. Po trwającym pięć godzin otwarciu zorientowałam się, że nie zdążyłam zjeść nawet jednego ciastka!

Jestem za to wszystko ogromnie wdzięczna! I wciąż nie mogę uwierzyć, że ta cała historia zaczęła się od tego, że po prostu kilka lat temu potraktowałam moje hobby – blogowanie, w nieco bardziej poważny i zorganizowany sposób. Oraz, że na mniej więcej podobny pomysł wpadł Roman Zaczkiewicz, właściciel marki ZACK ROMANZACK ROMAN, z którym otworzyłam ten butik.

Jedwabna sukienka, którą wybrałam dla siebie na otwarcie to oczywiście projekt zaprojektowany przeze mnie i uszyty na miarę uszyty na miarę w naszej pracowni. Dokładnie widać ją na filmiku z Florencji, który możesz zobaczyć tutaj. Jeśli marzysz o takim kroju lub kolorze (lub podobnej sukience) to oczywiście zapraszam na szycie na miarę. Mamy duży wybór, przepięknych, matowych i nie prześwitujących tkanin jedwabnych. Tylko jedna prośba – jeśli chciałabyś swoje szycie na miarę ubranie odebrać jeszcze w wakacje, to prosimy o jak najszybszy kontakt. Na letnie miesiące zostało nam już tylko kilka terminów. Możecie umówić się poprzez email: info@monikakaminska.com, dzwoniąc: +48 531 880 233 lub po prostu odwiedzając nas przy Niecałej 7. Uwaga, mamy nowe godziny otwarcia:

pon.-pt.: 11.00-19.00

sob.: 11.00-15.00

Nie da się ukryć, że otwarcie nie pewno by się nie odbyło gdyby nie pomoc wielu osób. I chociaż lista osób, których zdecydowanie do współpracy przy remontach nie polecam jest dłuższa niż ta, która polecam, to postanowiłam jednak opublikować tę drugą. Niech wieść się niesie, kto robi dobrze!

Zacznę od osoby, której nie zatrudnicie: dziękuję swojej mamie za cierpliwe wysłuchiwanie na jakich partaczy w pierwszej części remontu trafiliśmy; za ściągnięcie w krytycznym momencie ekipy, która dokończyła pracę; za to że na dzień przed otwarciem gnała ze mną do Leroy, a przede wszystkim za to, że miała na to wszystko energię, podczas kiedy w jej domu…również trwał remont. Już wiecie po kim mam nadludzkie moce.

Nasz butik z największych dramatów tak naprawdę uratowało dwóch stolarzy, których bardzo serdecznie polecam, możecie do nich dzwonić: Pan Wojciech: 510383414 (drugi pan stolarz to jego syn). Za wsparcie koncepcyjne w ostatniej chwili, w najgorszym momencie i na już dziękujemy również Panu Michałowi Siedleckiemu.

Za samo znalezienie butiku w tak świetnej lokalizacji dziękujmy agencji nieruchomości En Casa.

W trakcie otwarcia niesamowicie pomogła mi właścicielka sklepu RoseTown, o którym wielokrotnie pisałam już na blogu oraz Ania z bloga Grochem o garnek.

I last but not least, dziękuje zespołowi pracującemu z nami na Niecałej 7. Nie tylko za otwarcie, ale również za wyrozumiałość do większej ilości pracy przed otwarciem.

Chciałabym napisać, że przed nami teraz chwila spokoju, ale tak naprawdę mam ogromną nadzieję, że coś takiego w moim życiu nie nastanie. Mam już kolejny pomysł do zrealizowania, który przyczyni się do rozwinięcia oferty w naszym butiku. Wierzę, że za kilka miesięcy uda mi się go zaprezentować. Trzymaj kciuki!

A tymczasem zapraszam na fotorelację z otwarcia! I pamiętaj:

Never stop trying. Never stop beliving. Never give up. Your day will come!

WIDZIMY SIĘ NA NIECAŁEJ 7!

Poziom zmęczenia plus milion, poziom radości plus dwa miliony!

U Romana na blogu możecie również przeczytać notkę o otwarciu Niecałej 7.

Mieliśmy ciastka w kształcie czarnych sukienek, akcesoriów krawieckich oraz koszul z kołnierzykiem button down! Spójność to moje drugie imię.

Obecnie dwie sukienki (Adria dress oraz Ravenna dress) mamy uszyte z plamoodpornej tkaniny. Nikt mi  to nie wierzy, więc postanowiłam zalać tkaninę winem.

Plamy nie było. Gdyby dalej ktoś nie wierzył, to Edie nagrała filmik, który możecie zobaczyć tutaj. Żeby było śmieszniej to podczas tego testu niestety wino trafiło również na moją jedwabną sukienkę, która plamoodporna nie jest. Nie wiedziałam, co z tym zrobić, bo zamykanie się w łazience i zapieranie plamy na początku otwarcia nie wydawało mi się dobrym pomysłem. Na szczęście wino było różowe i po 5 minutach wyschło tak, że nie było po nim ani śladu. A więc albo plamoodporna sukienka, albo wino pod kolor kreacji!

Pianki marshmallow chyba zostaną z nami na stałe. Zawsze marzył nam się sklep do którego nie przychodzi się ponieważ musi się coś kupić, ale taki w którym z przyjemnością spędza się czas, jednocześnie pracując nad swoim wizerunkiem. Stąd dla komfortu klientów dwie przymierzalnie, pufy i przekąski. Dla chętnych mamy również kawę, wodę i wino. Możesz przyjść do nas po pracy i po prostu się zrelaksować.

W butiku mamy kilka nowych spódnic, tradycyjnie – dostępnych tylko stacjonarnie.

Od delegacji z mojej rodzinnej miejscowości dostaliśmy nasze zdjęcia w magazynach oprawione w ramki. Mega cenę sobie takie rzeczy, bo wiadomo, że screen to gdzieś tam zawsze zginie, a ramka zostaje. Dziękuję – za prezent, ale przede wszystkim za obecność!

 

Dodaję to zdjęcie, bo tu bardzo dobrze widać moją sukienkę. O nic innego nie chodzi.

I końcówka. Z szampanem czekaliśmy do 20.00. Przezorny, zawsze ubezpieczony. Później oczywiście poszliśmy zjeść pizzę, ale nie była to najdłuższa impreza w moim życiu. Chociaż strasznie chciało mi się spać, to kiedy położyłam się do łóżka, to czułam, że całe moje ciało jest tak ekstremalnie rozbudzone, że w ogóle nie wiedziałam co się dzieje. Jedno z dziwniejszych uczuć w życiu. Kiedy nagle kończy się wielotygodniowy stres, a wszystko wychodzi tak jak miało wyjść. Więc z wrażenia i tak nie ogarniasz. Mimo wszystko polecam. W takich chwilach zawsze się pije szampana, więc wiadomo, że warto!

Monika Kamińska &  ZACK ROMAN

Niecała 7, Warszawa

pon.-pt.:11.00-19.00

sob.: 11.00-15.00

info@monikakaminska.com

 

 

 

  • tymianek

    Śledzę od dawna, ale jakoś tak się złożyło, że po raz pierwszy komentuję – gratulacje! Z przyjemnością czyta się o tym, jak czyjaś pasja przeradza się w sposób na życie. Sądząc po zdjęciach, radość była szczera i naprawdę wielka.To zasłużony sukces będący po części wynikiem konsekwencji i upartego podążania za swoim marzeniem. Pięknie :-) <3

  • Iwona

    ” Chociaż strasznie chciało mi się stać” ;) mnie by się po takich obcasach nie chciało;)

    • Haloooo, Ula co ta korekta zrobiła:D

  • Fantastycznie, że się udało i remont się skończył. Nieustannie kibicuję <3 You go, girl!

  • Roman trenuje do maratonu :D Ja schudłam ostatnim rzutem na taśmę :D Cały remont albo tyłam, albo chudłam bardzo widocznie. 2 tygodnie przed Pitti był dramat, bo się nie dopinałam w ubraniach. Szybka dieta, dużo stresu i jakoś poszło:D
    A tak, Pani Dominika pracuje na Niecałej i to uszyta przez naszą pracownie sukienka według jej projektu.

  • Jak pięknie! Gratuluję i kibicuję! :*

  • Olga Gach

    Jestem zachwycona! Butik piękny, zdjęcia piękne, Ty piękna… Następnym razem będąc w Warszawie wpadnę choćby po to, żeby pobyć w tak pięknym i klasycznym otoczeniu!

  • Sami cudownie ubrani ludzie! Życzę sukcesów i mocno kibicuję !

  • pani Mondro

    jak będę w w-wie na pewno zerknę, choć pewnie przez szybę, bo mnie takie miejsca onieśmielają

    • Jak zobaczę kogoś zaglądającego przez szybę to siłą wciągnę do butiku :D

  • Agnieszka Wróbel

    Gratulacje :)

  • Pingback: Seersucker suit – Pitti Uomo 92 | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Pingback: 29 myśli na 29 urodziny | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Ruda

    Hurra, najprawdopodobniej w ciągu miesiąca będę służbowo w Wa-wie (jeszcze nigdy nie cieszyła mnie tak jazda do sądu do stolicy). Muszę odwiedzić Twój sklep. Tylko jak ja tylko zrzucę w ciągu miesiąca te ostatnie 5 kilogramów…

    • Daj znać, postaram sie być osobiście i oczywiscie mega zapraszam :))) a co do zagubienia 5kg…jest notka na ten temat na blogu :D :D :D #jajestemnawiecznejdiecie

      • Ruda

        Tak, właśnie do tego robiłam aluzję… Dam znać. Już sobie ostrzę zęby na Adria dress.

  • Pingback: Moje najpiękniejsze greckie wakacje | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

Rzym zimą – warto czy nie?

Luty 14, 2018

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, czy warto pojechać zimą do Rzymu albo w ogóle do Włoch, to mam nadzieję, że ten wpis rozwieje Twoje wątpliwości.

Nie będę Ci setny raz pisać o tym, jak bardzo kocham kraj wina i węglowodanów zapiekanych z serem. Najlepiej świadczy o tym fakt, że w tym momencie nie jestem już w stanie doliczyć się, ile razy byłam w słonecznej Italii. Możesz więc przyjąć, że jestem w tym temacie ekspertem. Dlatego z pozycji encyklopedii odpowiem teraz na tytułowe pytanie.

Uwaga!

Odpowiadam!

Nie wiesz nawet, jak bardzo WARTO.

Dlaczego? Oto pięć powodów, po przeczytaniu których będziesz siedzieć w samolocie.

Tanie bilety

Mamy 14 lutego, a ja w tym roku byłam we Włoszech już trzy razy. Pewnie myślisz, że nie mam co robić z pieniędzmi? Otóż mam, i właśnie dlatego nie pojechałam do Krakowa, bo było za drogo. Za to Rzym w jedną stronę kosztował mnie 80 zł (Ryanair), a Mediolan… rekordowe 44 zł (WizzAir). I o ile faktycznie pierwszy bilet kupiłam pół roku temu, o tyle drugi – niecałe trzy tygodnie przed wylotem. Do polowania na takie bilety polecam stronę www.superlot.pl oraz zwyczajne regularne przeglądanie stron przewoźników. Systematyczność działa! Za tydzień lecę do Barcelony za mniej niż 160 zł w dwie strony (znów WizzAir). Jeśli dodasz do tego noclegi tańsze niż w sezonie letnim (bardzo polecam Airbnb w okolicy Piazza Navona, klikając w TEN LINK, możesz odebrać 110 zł na darmowy nocleg), to naprawdę wyjdzie na to, że bardziej opłaca się wybrać do Włoch niż do Zakopanego.

Cokolwiek widać

Zastanów się: chcesz zobaczyć Koloseum czy ludzi na tle Koloseum? Ja wybieram to pierwsze. Szczególnie polecam zimę, jeśli chcesz porobić zdjęcia, bo chociaż sama – jak każdy – jestem turystką, to czasami chciałabym mieć taki przycisk, który po wypowiedzeniu magicznego zdania „Tu jest tak pięknie, że chcę zostać sama” wyłącza rzeczywistość i zostawia mnie sam na sam z fontanną di Trevi. To byłoby magiczne! Technologio, rozwijaj się!

Brak kolejek 

Okay, albo prawie brak kolejek. Do mojej ulubionej rzymskiej restauracji Da Francesco nawet zimą bywają problemy z wejściem bez rezerwacji, ale mimo wszystko to nie są te same kolejki, na które możemy trafić w sezonie wysokim. Mój rekord oczekiwania na stolik latem to około 1,5 godziny, zimą zwykle to nie więcej niż 30–40 minut. Oczywiście istnieje sposób na ominięcie tej rozrywki rodem z Manekina: wystarczy sprawdzić, o której restauracja się otwiera. Wieczorem jest to zwykle 19.00, a wtedy dla większości Włochów jest jeszcze za wcześnie na kolację. Polecam z tego skorzystać i zanim pojawi się więcej osób (zwykle po 20.00), bez czekania zająć wolny stolik.

O kolejkach zakręcających wężykiem przez cały plac Świętego Piotra, żeby wejść do Bazyliki, już nie wspomnę, bo kto tego nie widział na żywo, to i tak nie uwierzy. Niestety swoje odstać trzeba również zimą, ale trwa to znacznie krócej. Mimo wszystko warto!

Brak wyrzutów sumienia

Kiedy robi się chłodniej i ciemniej, nie masz wyrzutów sumienia, że nie zwiedzasz, bo jedyne, co możesz robić, to siedzieć w knajpie, jeść i degustować wina. Włochy są przecudowne i naprawdę warto zobaczyć każdy ich centymetr, ale pamiętaj, że kraj to również atmosfera. W Rzymie wypada więc poczuć dolce far niente. Potraktuj to jako jeden z zabytków, a nie pożałujesz! Rzym to idealne miejsce na relaks – jestem pewna, że Ty na niego zasługujesz.

Ciepełko i witamina D

Będę całkiem szczera: z tym bywa różnie, ale jeśli przez Europę nie przechodzi akurat fala mrozów, to we Włoszech w styczniu możesz spodziewać się nawet 17°C. Podczas Pitti Uomo pierwszego dnia chodziłam bez płaszcza. Biorąc pod uwagę, że w naszym kraju wiecznie nie ma słońca, to kilka dni we Włoszech może naładować Twoje akumulatory szybciej, niż Usain Bolt biegnie 100 metrów.

To jak? Siedzisz już w samolocie? Zanim wyłączysz internet, zerknij jeszcze na szósty powód: włoskie światło. Zdjęcia robią się same!

Wschód słońca widziany z dachu naszego apartamentu.

Z drugiej strony miałyśmy widok na Zamek Świętego Anioła. Via dei Coronari to idealna lokalizacja, bo z tej ulicy w zasadzie w większość najciekawszych miejsc można dotrzeć pieszo.

Tej zimy nie rozstaję się z golfami, a czerwony to mój ulubieniec lutego. Dziś możesz kupić golf w walentynkowej promocji 20%.

Pinsa – taki trochę inny rodzaj pizzy. Ma mniej tłuszczu, a więcej wody, dzięki czemu jest bardziej lekkostrawna. Dodaje się do niej również kwas chlebowy, który podkręca delikatnie smak. Dla mnie mocne 7/10.

To nie jest brudne zdjęcie, chociaż na takie wygląda. Te czarne plamki to ptaki, które akurat przelatywały mi nad głową, tworząc atmosferę rodem z filmów Hitchcocka.

Czy ja już coś mówiłam o tym, jakie w Rzymie jest światło?

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Dawno mnie we Włoszech nie było  #skyporn #milano #milan #fly #sky #bluesky #view #perfectview  Na relację z @pitti_uomo_ zapraszam Was na profil @monikakaminska_official #pittiuomo #pitti93 #pitti #pitti93 #pu93 #pittipeople #pittistyle #pittiphotos #redjacket #ootd #redcoat #woolcoat #wooljacket #streetstyle #womaninsuit #pittuwoman #elegantstyle #classy #sartorial #bespoketailoring #bespoke #luxuryfabrics
 "Italy is a dream that keeps returning for the rest of your life". #colloseo #rome #roma #rzym #italyphotos #italiandays #awesomeplaces #italy #romephoto #koloseum #wlochy #traveltoitaly #traveltoitaly✈️🇮🇹 #travelinspo #italiandream #trip #italytrip #romatrip #placestobe #placetosee  Zaraz znajdziecie się w owsiance  #raspberries #sundaymood #sundaymorning #breakfastinspo #sundaybreakfast #pooridge #winterbreakfast #onthetable #sundaychill #pornfood #healthfood #fruitlovers
 • sunrise • #sunrise #morning #saturdaymorning #rome #rzym #roma #sunriseinrome #view #awesomeplaces #awesomeviews #italianstyle #italiandays #italytravel #italytrip #sun #january2018 #winterinitaly #travelawesome #travelinspiration #italyinspired #favouriteplace #roof #rooftop  Prezent ode mnie dla mnie  @seebychloe / @shopbop #shopbop #bag #seebychloe
 ❤ ROME  ❤ P.S. Bielety lotnicze do Rzymu zimą są tańsze niż PKP Krakowa. 185 zł za loty w dwie strony  #ootd #ootdinspo #streetstyle #streetstyleinspo #redcoat #wool #cashmere #italianstyle #italiandays #streetstyleluxe #rome #rzym #wlochy #travelinspo #travelinspiration #trip #travelawesome #placestobe  Szara wełniana czapka smerfetka @monikakaminska_official #ootd #wool #greywool #winterootd #streetstyle #minimalstreetstyle
 Szczęśliwa kobieta w Rzymie, 1967 r. #rome #italy #italianstyle #italiandays #evening #eveningmood #city #travel #trip #view #streetstyle #january2018 #redcoat #italia #rzym #wlochy #blondhair   @sam_edelman shoes Są tak ładne, że aż szkoda je zakładać  @shopbop #samedelman #shopbop #newshoes #shoesaddict