Jak stałam się pewna siebie?

Maj 8, 2018

Rok 2007, początek czerwca.

Ostatni dzień, który spędzam w liceum, jest skrajnie upalny. To wspaniała nagroda za maraton matur, który na szczęście już przebiegłam. Z tej okazji wystroiłam się jak na otwarcie nowej pizzerii. Mam na sobie półprzeźroczystą bluzkę, sztuczne perły i dziesięciocentymetrowe szpilki. Dziś w końcu jestem dorosła, kończę trzecią klasę. Przede mną upragnione studia, na których zamierzam pokazać światu, że za długo na mnie czekał. Tylko najpierw pożegnam się z wychowawcą.

Mam bombonierkę i kwiaty. Mówię, że dziękuję za te kilka wspólnych lat i że dużo się nauczyłam. W odpowiedzi – poza standardową formułką „Powodzenia na studiach” – słyszę życzenia, które zapamiętam na kolejne dziesięć lat:

– Życzę Ci, Monika, pewności siebie. Tej prawdziwej.

Rok 2018, połowa kwietnia.

Równo za trzy miesiące zdmuchnę na urodzinowym torcie trzydzieści świeczek. Nie wiem, ile to jest lat, wiek do mnie nie dociera. W głowie wciąż bliżej mi do dziewczynki, która kończy sześć lat. Przecież mieliśmy nigdy nie być dorośli!

Sobie z nastoletnich czasów muszę przyznać Oscara. Byłam mistrzem w maskowaniu emocji, szczególnie nieśmiałości. Przez wiele lat udawałam pewną siebie, okazując to na przykład ekstremalnie głośnym zachowaniem. A tak naprawdę – jak większość osób w tym wieku – byłam mocno zagubiona i wciąż szukałam potwierdzenia swojej fajności w oczach innych. Wtedy bałam się wszystkiego i wszystkich, chociaż głównie chyba siebie samej.

Dziś bez sekundy zawahania mogę powiedzieć, że jestem pewna siebie. Nie najgłośniejsza, nie cool dla innych, ale pewna dosłownie wewnątrz siebie.

Zastanawiasz się, co się zmieniło w ciągu tych jedenastu lat? Chętnie opowiem.

STRACH

Jestem pewna siebie, co nie znaczy, że czasem się nie boję. Zrozumienie tego, że strach nie jest niczym negatywnym, zajęło mi naprawdę pół życia. Kosmicznie bardzo uwielbiam występować na konferencjach, ale jednocześnie zawsze niesamowicie mnie to stresuje. Czy to dlatego, że jestem nieśmiała i boję się występować przed dużą grupą ludzi? Nie, to dlatego, że mi zależy.

Odróżniłam strach od nieśmiałości i… polubiłam się z nim. Dzięki temu, kiedy mam coś powiedzieć przed większą publicznością, nie uciekam w ostatniej chwili ze sceny, tylko godzę się z tym, że każde wyjście ze strefy komfortu wiąże się z nowymi emocjami. Pozwalam je sobie przeżyć i nie rezygnuję z czegoś tylko dlatego, się boję.

KRÓLOWA

Najwięcej czasu zajęło mi zrozumienie, że pewność siebie nie ma nic wspólnego z byciem królową parkietu, imprezy ani życia. Pewność siebie nie jest na pokaz. To wewnętrzna siła, którą buduje się latami. Nie pojawia się od pstryknięcia palcem ani od rzucenia magicznego zaklęcia. W moim przypadku był to po prostu efekt siadania i wyciągania wniosków z sytuacji, które mi nie wyszły. Tak, dobrze czytasz. Analizuję swoje drobne niepowodzenia i większe porażki. Dzięki temu rośnie moja samoświadomość, a ja czuję się i zachowuję pewniej.

PIOSENKARKA

Bardzo długo bawiłam się w teatr i nawet jeszcze w trakcie studiów bywały takie momenty w moim życiu, kiedy… śpiewałam przed publicznością. Jak się domyślasz, była to poezja śpiewana. Na szczęście dużo osób tego nie słyszało, ale doświadczenie pozostało doświadczeniem. Jeśli chodzi o wystąpienia publiczne, to zdecydowanie poza jakością liczy się również ilość. Ze sceną trzeba się poznać i polubić, co wymaga czasu. Jeśli dasz radę zaśpiewać coś publicznie, to gwarantuję Ci, że Twoja pewność siebie mocno wystrzeli w górę, a to będzie widać w życiu prywatnym oraz w pracy. Zastanawiasz się, czy karaoke też się liczy? W sumie tak. Liczy się nawet podwójnie, kiedy mówi Ci to tak sztywna osoba jak ja. Baw się, masz moje błogosławieństwo! Tylko nie zdziw się, kiedy na jakiejś imprezie wyrwę Ci mikrofon, żeby zaśpiewać drugi głos.

NAUKA

Jestem fanką możliwości uczenia się. Nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nigdy nie będę w punkcie, w którym stwierdzę, że wiem wszystko i jestem mądrzejsza od każdego. Czasami obserwuję ludzi, którzy zachowują się, jakby pozjadali wszystkie rozumy, którzy zawsze muszą mieć ostatnie zdanie, w każdym temacie wiedzą lepiej niż ty i zwykle emanują olbrzymią pewnością siebie. Stawiam najlepszą pizzę w Neapolu za to, że udają tak samo, jak ja udawałam w liceum. Każdy nastolatek jest najmądrzejszy na świecie.

Jestem pewna siebie dlatego, że wciąż szukam, pytam i poznaję. Mam świadomość tego, że nie jestem ekspertem w każdej dziedzinie, ale ja wcale nie chcę nim być. Za to bardzo chętnie zawsze nauczę się czegoś nowego. Wiedza daje mi siłę.

CZAS

Chociaż prawdopodobnie masz mnie za robota, który non stop siedzi w pracy, musisz wiedzieć, że ogromnie cenię sobie czas, który spędzam sama ze sobą. Po prostu nie dzielę się nim w internecie, bo – tak jak napisałam – spędzam go sama ze sobą. To są na przykład długie wieczorne kąpiele z kieliszkiem wina i książką (wolę książkę mokrą niż nieprzeczytaną). Często zanim zanurzę się w lekturze, wyciągam cały arsenał peelingów, kremów oraz masek i funduję obie domowe spa. Lubię być zadbana i nie wstydzę się tego, ponieważ lepiej się wtedy ze sobą czuję. Po takim wieczorze rano wstaję wypoczęta i pełna siły, by zacząć kolejny dzień.

RUN, RUN, RUN

Last but not least. Zawsze coś ćwiczyłam (w tym roku nawet fit balet), a od wielu lat biegam. To daje mi niesamowitą pewność siebie, ponieważ wzmacnia mnie nie tylko fizycznie, lecz także psychicznie. Wiele razy mówiłam sobie, że jeśli uda mi się pocisnąć i ukończyć zaplanowany trening, to na pewno lepiej pójdzie mi spotkanie, które mam w drugiej połowie dnia. Wszystko jest w głowie; siła przede wszystkim.

 

Te kilka elementów pomogło mi przeistoczyć się z udającej nastolatki w pewną siebie kobietę. Traktuję je trochę jak puzzle, które złożone w całość dają pożądany efekt. Jednak najważniejsze w tym wszystkim to po prostu być dla siebie dobrą oraz dać sobie na wszystko czas i trochę luzu w życiu – a wtedy te wszystkie puzzle zaczynają składać się same.

 

Artykuł powstał we współpracy z marką Dermika w ramach akcji Kobieca Historia. Siła i Piękno. W ramach akcji 30 kwietnia wystartował konkurs, w którym każda kobieta może opowiedzieć swoją historię. A jaka jest Twoja historia?

www.kobiecahistoria.pl

 

 

 

 

  • Anna

    Ja juz mam te 30 na karku, skonczylam w styczniu, bardzo dlugo Cie sledze Monika, pewnie Ty nie pamietasz juz nas malych zuczkow :P ale co wiem, to ze zmienilas sie, rozkwitlas, jestes piekna kobieta – zupelnie pomijam oczywisty wyglad. Twoja historia to zdecydowanie cos czego nam polkom trzeba. Historia sukcesu, za ktorym stoi cierpliwosc, wlasna praca. pozdrawiam Cie serdecznie! Piekne rzeczy szyjesz, robisz, chce Ciebie wiecej w tej wirtualnej przestrzeni :*

    • Agata Brynda

      Pomyślałam mniej więcej o tym samym: takich historii potrzebujemy.

      Przy czym chodzi nie tylko o opis metamorfozy w pewną siebie kobietę sukcesu, ale i fakt, jak wiele bije od tych słów dobrej energii. Autentycznie, po przeczytaniu wpisu, jest trochę tak, jakbym dostała rykoszetem tej mocy i szczerzę się do ekranu i czuję, że też mogę wszystko.

      Nigdy wcześniej nie skomentowałam żadnego wpisu, ani też nie jestem wieloletnią, stałą czytelniczką (ale bardzo chętnie wracam tu kiedy tylko mam czas i okazję), powinnam to napisać po przeczytaniu recenzji Niżyńskiego, ale klawiatura często gryzie w palce, więc skorzystam z chwilowej znieczulicy na jej atak i napiszę to dzisiaj:
      Pani Moniko, Pani wpisy zawierają nie tylko cudowny przekaz, ale i są ubrane w słowa w sposób, który zostawia w człowieku ,,wrażenie”. Po prostu świetnie Pani pisze.
      (miałam użyć innego słowa, bardziej kolokwialnego, ale zbyt wiele osób wciąż uznaje je za wulgarne, więc nie będę im krzywdzić oczu).

      • Ależ mi miło! Prawdę mówiąc tak mi miło, że aż sama nie wiem co mam teraz mądrego napisać. Ten wpis pisało mi się niesamowicie lekko i nawet korektorka powiedziała, że prawie nie ma co poprawiać :D Cieszę się, że również jest taki w odbiorze.
        Niżyński to było cudo :)

  • Asia

    A co z dojrzałością? Czy pewność siebie to już dojrzałość, czy nie?
    Cieszę się, że mogłam tą historię przeczytać. Jak bardzo wiele z nas chciałoby czasem zaprzeczyć, to każda właśnie znajduję się na którymś z etapów tej drogi ?

  • Ależ piękne słowa napisałaś. W sensie Ty zawsze mi sie kojarzysz z pięknym dobrem słów w zdaniu które mają niezwykła moc. Ale ten tekst jest tak spokojny, opanowany, szczery i po prostu nienachalny. Taki dokładnie jak pewność siebie jest gdy płynie z wnętrza ciebie a nie maski która nosisz.
    Jedyna myśl jaka mam to to że często taka tresc zamiast być takim swiatlem, czy utwierdzeniem w przekonaniu że ten proces musi potrwać i musisz go przeżyć żeby zrozumieć i czuć to co jest po drugiej stronie potrafi być traktowany literalnie i brany jako kolejna maska do odziania.

Nic mi się w 2018 r. nie udało

Styczeń 6, 2019

Mam wrażenie, że jako naród za bardzo przywykliśmy do narzekania. Kiedy w grudniu moja koleżanka powiedziała: „Oby kolejny rok był dla nas bardziej udany, bo tego naprawdę nienawidzę”, to nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Pamiętam, że rok wcześniej prosiła los o to samo. Aby 2018 r. był lepszy od 2017 r., z którego również nie była zadowolona.

Z grzeczności nie zaprzeczyłam. Chociaż powinnam.

Nie zrobiłam modnego na Stories podsumowania minionego roku, bo mi się nie chciało. Uznałam, że jeśli mam pół dnia spędzić na szukaniu w telefonie zdjęć, to wolę w tym czasie oglądać seriale („You” jest wspaniałe!).

Jednak od kilku dni chodzi za pewna myśl.

Od zawsze zwracam olbrzymią uwagę na znacznie wyrazów.

W gimnazjum mój bunt zaczął przejawiać się tym, że zamiast mówić: „muszę się uczyć” stwierdzałam: „chcę się uczyć”. Robiłam to celowo żeby podkreślić fakt, że uczę się nie dlatego, że rodzice mnie zmuszają. To była moja decyzja.

Dlatego piętnaście lat później mogę powiedzieć, że nic mi się w 2018 r. nie udało, chociaż jestem ekstremalnie zadowolona z ostatnich 12 miesięcy.

Dobrze czytasz.

Nic mi się nie udało. Na wszystko zapracowałam sama.

Dlatego nie będę używać zwrotu „udało się”. Kiedy na coś ciężko pracuję, to nie nazwę tego „udało się”. Nazwę to: „zapracowałam sobie na to”.

2018 r. zaliczam do najbardziej udanych zawodowo. Moja firma – Monika Kamńska właśnie zaczyna piąty (!) rok działalności,  a tempo jej rozwoju  jest szybsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Do tego momentu nie było żadnej drogi na skróty.

Fakt, że z 2018 r. jestem bardzo zadowolona to wynik energii, którą włożyłam w swoją firmę nie przez tydzień, miesiąc czy nawet rok. To ponad cztery lata regularnej pracy i systematycznego uczenia się. Bez żadnych wymówek. A przede wszystkim bez oczekiwania, że mi się coś należy lub ktoś powinien mi coś dać.

Nic mi się nie należy. I Tobie też nic się nie należy.

Ale na wszystko możemy sobie zapracować.

Mam silne przekonanie, że to właśnie dzięki wytrwałości w takim podejściu, ludziom udaje się realizować ich plany.

Plany,  które nie przytrafiły się przypadkiem, tylko plany na które się samemu zapracowało.

Spójrz na mnie.

Całe moje życie było zaplanowane zupełnie inaczej. Pięć lat temu byłam logopedą i pracowałam w szkole podstawowej za 1860 zł netto miesięcznie. Wydawało mi się, że to jest moje powołanie.

Czy wtedy marzyłam o tym, że w 2018 r. będę miała butik w centrum miasta, moje zdjęcia po raz kolejny pojawią się w Vogue, wyprzedam większość zimowej kolekcji w kilka dni oraz pojadę na trzy tygodniowe wakacje do Stanów? Oczywiście, że nie. Jednak wiedziałam, że chcę dla siebie czegoś więcej, więc codziennie po nocach pisałam bloga i jeździłam na każdą możliwą konferencję oraz szkolenie. Dokładnie tak samo, jak podczas studiów. Tylko szkolenia zmieniły temat z logopedycznych na internetowe. Chłonęłam wiedzę jak gąbka, aż w końcu zaryzykowałam i otworzyłam markę. Nie miałam butiku, ani biura, więc pierwsze zamówienia pakowałam samodzielnie w swoi pokoju z dzieciństwa.

Czy narzekałam? Nie.

Czy oczekiwałam, że ktoś mi da lepsze miejsce do pracy? Nie.

Czy liczyłam, że wydarzy się cud, przyjdzie inwestor i zostanę polską Victorią Beckham w ciągu pół roku? Nie.

Czy dużo, ale też z sensem pracowałam? Tak.

Czy bezustannie się uczyłam ? Tak.

Czy realizowałam długofalowy plan rozwoju marki? Tak.

 

Dlatego właśnie śmiało mogę powiedzieć, że nic mi się w 2018 r. nie udało.

I bardzo dobrze.

Ponieważ ja nie chcę żeby mi się coś udawało.

Chcę za to wiedzieć efekty swojej pracy.

I właśnie tego sobie oraz Tobie w 2019 r. życzę.

 

 

UDOSTĘPNIJ TEN WPIS

Jeśli się za mną zgadzasz, to udostępnij ten wpis na swoim Facebooku.

Chciałabym żeby jak najwięcej ludzi dowiedziało się o tym, że czekanie na to, aż coś się uda, jest najgorszym możliwym rozwiązaniem.

Lepiej wziąć sprawy w swoje ręce.

 

OGŁOSZENIA

1. Jestem naprawdę ogromnie wdzięczna za to co zrealizowałam w minionym roku. Chcę podziękować. Przez cały 2019 r. będę wspierać Fundację Mali Bracia Ubogich, do czego i Ciebie zachęcam.

2. Mam bardzo mało czasu na pisanie bloga, dlatego przeniosłam się na InstaStories i tam codziennie publikuję urywki ze swojego życia: https://www.instagram.com/blackdressesblog/

3. Czapka i szalik z głównego zdjęcia są cały czas dostępne w sklepie online oraz w butiku.

 

Sklep online:

http://monikakaminska.com

Butik:

ul. Niecała 7, 00-098 Warszawa

pon.-pt.: 11.00 – 19.00

soboty oraz niedziele handlowe: 11.00 – 19.00

tel. +48 531 880 233

e – mail: info@monikakaminska.com

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Styczeń jest dość spokojnym miesiącem zarówno w handlu, jak i w samej branży modowej. Korzystam z tego ile mogę. Każdą wolną chwilę poświęcam na naukę, analizę i planowanie. Jeśli chcesz się rozwijać, to musisz się uczyć. Inaczej się po prostu stoi w miejscu. Szkolenia, książki, prasa branżowa, artykuły w Internecie - gigantyczna ilość wiedzy jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko przestać scrolowac fejsa i poświecić czas na coś bardziej wartościowego. Niby brzmię jak bełkoczący coach, ale jednak wciąż tyle osób marnuje czas na głupoty zamiast zainwestować go w siebie  #rozwojosobisty #rozwoj #girlboss #girlbosses #styczen #ootd #ootdfashion #winteroutfit #winterstyle #coaching #winterwonderland #winterfashion #snow #zakopane #poland #butorowywierch  Różnych rzeczy się po sobie spodziewałam, ale nie że w styczniu przy -10 stopniach zrobię sobie sesję zdjęciową z taką ilością śniegu w tle. W zasadzie w tydzień obejrzeliście moją metamorfozę. Od: „nienawidzę śniegu i zimy” do „chcę zostać w Zakopanem na zawsze”. Na zdjęciu oczywiście total look @monikakaminska_official Uwierzcie mi - nigdy nie doceniłam tak bardzo ciepełka jakie daje wełna, jak po dwóch godzinach pozowania prawie nieruchomo do zdjęć ❄️✨❤️ ————————————————————————- #winter #winter2019 #january #january2019 #winterphotography #girlslovetravel #gubalowka #zakopane #snow #snieg #snowwhite #winterwonderland #winterishere #travelgirl #chillout #lifewelltravelled #girlsthatwonder #winteressentials #polskazima #winterinpoland #poland #wintertime #instawinter #butorowywierch
 #10yearschallenge Dodałam to niedawno na Stories, ale wrzucam też tutaj, bo wiem, że wszyscy nie siedzicie na Stories (a szkoda, bo przegapiacie jak przymierzam nową sukienkę z @monikakaminska_official). W każdym razie - 10 lat to jest jakaś abstrakcja dla mnie. ———————————————————————— Pamiętam jak mia 20 lat i nierealne wydawało mi się, że kiedyś będę miała 30. Kiedyś bardzo długo cierpiałam, że nie mogę mieć wiecznie 21 lat, metabolizmu nastolatki i braku odpowiedzialności studenta. A tymczasem prawdą okazuje się to, że po 30 wszystko zmienia się na lepsze. Bardziej wiemy czego chcemy, co lubimy, kogo unikamy. Tylko ta 40 nadal mnie przeraża ;) ———————————————————————— #hairstyle #hair #haircut #hairinspo #hairinspiration #tenyearchallenge #change #changes #2009vs2019 #2009 #2019 #girlboss #girlbosses #girlpower  Czy ja tu mogę zostać? ❄️✨☃️ ————————————————————————- #winter #winter2019 #january #january2019 #winterphotography #girlslovetravel #gubalowka #zakopane #snow #snieg #snowwhite #winterwonderland #winterishere #travelgirl #chillout #lifewelltravelled #girlsthatwonder #winteressentials #polskazima #winterinpoland #poland #wintertime #instawinter
 Kiedy kilka lat temu zaczynały być modne hasła w stylu: „naucz się cieszyć z małych rzeczy” to przyznam szczerze, że kompletnie nie rozumiałam o co chodzi. Cieszyć się z małych rzeczy? Przecież ja się nie umiem cieszyć z dużych. Zawsze kiedy odnosiłam jakiś sukces to przechodziłam obok niego tak jak obok pizzy z ananasem. Z obojętnością. Na szczęście wraz z wiekiem przyszła do mnie radość z codzienności. Ze śniegu, z tego że w styczniu mogę mieć maliny w owsiance, z leniwych sobotnich wieczorów spędzonych na kanapie. Proste, a dające mnóstwo radości ✨ ———————————————————————— Total look: @monikakaminska_official ———————————————————————— #winter winter #winter2019 #january #january2019 #winterphotography #girlslovetravel #gubalowka #zakopane #snow #snieg #snowwhite #winterwonderland #winterishere #travelgirl #chillout #lifewelltravelled #girlsthatwonder #winteressentials #polskazima #winterinpoland #poland #wintertime #instawinter #ootd #ootdfashion #ootdmagazine #winteroutfit  Magii ciąg dalszy ✨ Na wszystkie zimowe światełka reaguję jak dziecko i po prostu cieszę się, że się świecą ✨ To już mój ostatni dzień w Zakopanem, trzeba wracać do pracy  Zrobię to z olbrzymią przyjemnością, bo wypoczęłam niesamowicie. Nawet się sama nie spodziewałam jaka zadowolona będę z tego wyjazdu. Jeśli tylko możecie to pakujcie się i jedźcie w góry, bo tego śniegu nie można przegapić. Mówię to ja, człowiek, który pięć dni temu nienawidził zimy ❄️✨ ———————————————————————— #winter #winter2019 #january #january2019 #winterphotography #girlslovetravel #gubalowka #zakopane #snow #snieg #snowwhite #winterwonderland #winterishere #travelgirl #chillout #lifewelltravelled #girlsthatwonder #winteressentials #polskazima #winterinpoland #poland #wintertime #instawinter
 ❄️❄️❄️ Zima w górach jest piękna, ale powiem Wam, że wróciłam do Warszawy i ta pora roku nie ma tu sensu  Nawet śnieg jakiś brzydszy tu spada. Bleh. #winter #winter2019 #january #january2019 #winterphotography #gubalowka #zakopane #snow #snieg #snowwhite #winterwonderland #winterishere #travelgirl #chillout #lifewelltravelled #girlsthatwonder #winteressentials #polskazima #winterinpoland #poland #wintertime #instawinter  Jestem ciekawa jesteście #teamzima czy #teamlato ? ———————————————————————— #winter #winter2019 #january #january2019 #winterphotography #girlslovetravel #gubalowka #zakopane #snow #snieg #snowwhite #winterwonderland #winterishere #travelgirl #chillout #lifewelltravelled #girlsthatwonder #winteressentials #polskazima #winterinpoland #poland #wintertime #instawinter
 Zimno? Pamiętajcie, żeby sprawdzić skład swoich swetrów, czapek i płaszczy. ✅ wełna, kaszmir i gruba bawełna są ciepłe ❌ poliamid, poliester i akryl sprawiają, że macie wrażenie, iż jest minus milion stopni. Podczas tej sesji pozowałam prawie bez ruchu. Trwało to dwie godziny, a temperatura wynosiła -10 stopni. Żeby było jeszcze lepiej: większość zdjęć była robiona w cieniu. Kilka lat temu byłabym pewna, że zamarznę. Nic takiego się nie stało, sesje robiłam bez problemu. Wełna naprawdę czynni cuda ✨✨✨ Total look @monikakaminska_official ————————————————————————#ootd #wool #winterstyle #winterfashion #winter2019 #january #january2019 #winterphotography #girlslovetravel #gubalowka #zakopane #snow #snieg #snowwhite #winterwonderland #winterishere #travelgirl #chillout #lifewelltravelled #girlsthatwonder #winteressentials #polskazima #winterinpoland #poland #wintertime #instawinter  Kto oglądał Stories, ten wie, że wpakowałam się w półmetrowe zaspy żeby zrobić to zdjęcie. Zdecydowanie było warto ❄️ Taką zimę mogę lubić ✨☃️ ———————————————————————— #winter #polskazima #poland #zakopane #gubałówka #snow #winterwonderland #winterishere #wintertime #snieg #wintersun #winterlovers #lovewinter #wintersky #bluesky #butorowywierch