Italians Do It Better, czyli włoski ekspres do kawy

Czerwiec 21, 2018

Kawę piję od 14 roku życia. Oczywiście pierwsze łyki podpijałam ukradkiem z kubka mamy, ale bardzo szybko zrozumiałam, że potrzebuję własnej dawki czarnego napoju bogów. Nie będę ukrywać, że mama nie była zachwycona. Nastolatka powinna pić co najwyżej herbatę z cukrem. Niestety trafiło na mnie. A ja musiałam pić kawę, i to najlepiej rano. W związku z powyższym bardzo często przygotowywałam sobie ten cudowny napar po południu, kiedy mamy nie było w domu, a następnie (uwaga, to będzie drastyczne) chowałam kubek w szafie – tylko po to, żeby przed pójściem rano do szkoły móc wypić dawkę kofeiny. Nie chcę nawet wspominać, jakie to musiało być paskudne, w szczególności że 15 lat temu w domach piło się po prostu kawę rozpuszczalną. Coś, czego w tym momencie nie jestem w stanie przełknąć.

Trudne początki

Kiedy kilka lat później pierwszy raz pojechałam do Włoch, czułam przerażenie na myśl o tym, jak tę poranną kawę sobie zamówić. Co prawda czytałam w przewodnikach, że będę musiała przedrzeć się przez tłum ludzi, żeby poprosić przy barze o czarne cudo, ale umówmy się: byłam z Polski i przy barze to ja umiałam zamówić wyłącznie piwo. Na dodatek zupełnie nie ogarniałam kolejki, która zamiast stać w wężyku, była jakąś zbitą masą ludzi. Na szczęście barista chyba odczuł to moje zagubienie, ponieważ wyłowił mnie wzrokiem z tłumu i zapytał, co podać. Trzy minuty później delektowałam się ciepłą zawartością maleńkiej filiżanki.

Włoska jakość

Italians Do It Better – głosi słynny napis na koszulce Madonny, a Made in Italy jest trzecią najbardziej rozpoznawalną marką na świecie (zaraz po Visie i Coca-Coli). Historii po prostu nie da się ominąć, ale tym razem działa ona wybitnie na korzyść; dziedzictwo starożytnego Rzymu zobowiązuje. Włosi od wieków są przesiąknięci najwyższą jakością. A co najważniejsze, cenią sobie zarówno piękny wygląd, jak i funkcjonalność. Nie trzeba robić dania z miliona składników – jeśli masz dobre składniki, ale niewiele, to pizza i tak będzie smakować najlepiej. Nie potrzebujesz też poliestru, skoro możesz wybrać włoską wełnę. Oraz w końcu: po co komu kawa rozpuszczalna w czasach, w których włoski ekspres jest na wyciągnięcie ręki?

Ten wpis powstał we współpracy z marką De’Longhi, której ekspres od kilku tygodni przenosi mnie codziennie rano do włoskiej kawiarni. Model, który mam, to Ekspres do kawy De’Longhi „Dinamica ECAM 350.75.

Włoski ekspres do kawy De'Longhi ECAM 350.75

Włoski ekspres do kawy De'Longhi ECAM 350.75

Włoski ekspres do kawy De'Longhi ECAM 350.75

Łatwy w obsłudze

Przyznam szczerze, że kiedy kurier przyniósł do mnie pudło z ekspresem, byłam przerażona. Nienawidzę podłączać elektroniki. U wszystkich wszystko działa bez problemu, a ja zawsze muszę podłączyć coś źle. Dziesięć minut później sama biłam sobie brawo, ponieważ okazało się, że w przypadku De’Longhi jestem wirtuozem podłączania, i nie potrzebowałam instrukcji (swoją drogą: niezwykle przejrzystej). Jak zrozumiałam później, to była dopiero jego pierwsza zaleta.

Dlatego akurat ten ekspres?

Co wyróżnia ekspres De’Longhi 350.75 na rynku? Jak na włoskie pochodzenie przystało, nie tylko ma klasyczny, ponadczasowy design, lecz także jego funkcjonalność została niezwykle przemyślana.

1.Dostęp do wszystkich elementów jest z przodu ekspresu – pozwala to zaoszczędzić dużo miejsca w kuchni, ponieważ swobodnie możesz postawić go na przykład obok mikrofalówki i nie martwić się tym, czy dostaniesz się do pojemnika z wodą.

2. Wybór kaw jest olbrzymi – od klasycznego espresso (Czym jest tradycyjne włoskie espresso?) przez flat white aż do ristretto. O takich klasykach jak latte czy cappuccino nawet nie wspominam, chociaż może powinnam, bo cappuccino wychodzi z tego ekspresu i d e a l n e.

3. Ciśnienie wytwarzane przez ekspres gwarantuje wydobycie z ziarenek kawy bogatego, ale delikatnego smaku.

4. Młynek jest cichy – dzięki temu nie obudzisz wszystkich w domu, przygotowując sobie poranny napój bogów.

5. Skoro już jestem przy pojemnikach – warto dodać, że De’Longhi ma pojemnik na mleko wbudowany w taki sposób, żebyś była w stanie całkowicie go umyć (co w przypadku ekspresów, w których mleko przechodzi przez ich wnętrze, nie jest do końca oczywiste).

6. Możesz samodzielnie wybrać stopień spienienia mleka – służy do tego innowacyjny system LatteCrema

7. Cudownym elementem jest podstawka do podgrzewania filiżanek, która nadaje naszej kawie prawdziwie włoskie pochodzenie.

Włoski ekspres do kawy De'Longhi ECAM 350.75

8. Intuicyjny wyświetlacz i dedykowane przyciski pozwalają na naprawdę szybkie przygotowanie porannej kawy, nawet jeśli stojąc przed ekspresem, jeszcze śpisz.

9.Gdyby ktoś wstał razem z Tobą, to dobrze wiedzieć, że De’Longhi ma możliwość zrobienia dwóch espresso jednocześnie.

10. Ekspres sam się czyści i odkamienia. Ty tylko pijesz kawę.

Nie da się ukryć, że jeśli raz wypijesz kawę ze świeżo zmielonych ziaren, to zapragniesz mieć włoskie klimaty już codziennie. Jakość ma to do siebie, że uzależnia. Szczególnie włoska jakość.

Włoski ekspres do kawy De'Longhi ECAM 350.75

 

 

 

Trzy przedziwne rzeczy, które zrobiłam przed 30 urodzinami i których nie polecam

Sierpień 7, 2018

Kilka miesięcy przez 30 urodzinami wpadłam w popłoch. Czyli to teraz. Już. Nadszedł ten moment. Nie będę dwudziestką. Za chwilę stanę się trzydziestką. Rzecz dla mnie niewyobrażalna, szczególnie że nadal mam problem ze zrozumieniem tego, że nie mogę w tym wieku (jak to brzmi!) imprezować do rana bez konsekwencji. Jakim cudem to wszystko mogło się aż tak zmienić? Na studiach potrafiłam zaliczyć kilka imprez w tygodniu, spać po trzy–cztery godziny, a na koniec zdać sesję w terminie. Natomiast teraz jestem w łóżku o 22.00, a po butelce wina mam kaca przez tydzień.

„PORA SIĘ ODMŁODZIĆ!”, pomyślałam i jak na mnie przystało, szybko przeszłam do realizacji planu.

 

Ćwicz do utraty tchu

Nie jestem osobą, która zaczyna treningi od poniedziałku, od przyszłego miesiąca, jak skończy padać lub kiedy zmieni się faza Księżyca. Jeśli mam ćwiczyć, to robię to od zaraz. Z związku z powyższym na wiosnę dosłownie z dnia na dzień przeszłam od braku jakichkolwiek treningów do… sześciu tygodniowo. Bo co to dla mnie! Wstałam po zimie z kanapy i zaczęłam cisnąć jednocześnie długie wybiegania, podbiegi i trening siłowy. Bez opamiętania, bez planu i bez sensu. Byle więcej. W efekcie po niecałych trzech tygodniach takiego katowania się (plus elementy diety koktajlowej, bo co się będę oszczędzać) musiałam spędzić kilka dni w domu, ponieważ było mi cały czas tak słabo, że wejście na czwarte piętro stanowiło dla mnie wyzwanie.

Albo sztucznie chudnij

Skoro nagle nie mogłam ćwiczyć, to postanowiłam schudnąć inaczej i udałam się do profesjonalnej kliniki, a w niej równie profesjonalna osoba dobrała mi profesjonalne zabiegi, w trakcie których ja będę leżeć, a profesjonalna głowica wydzielająca profesjonalne ultrafale profesjonalnie mnie odchudzi. Żeby było szybciej, ten profesjonalny zabieg miał być wspomagany innym profesjonalnym zabiegiem, który poprzez uciskanie mojego brzucha miał za zadanie profesjonalnie przyśpieszyć usuwanie komórek tłuszczu z mojego organizmu.

Powiem wprost: nie do końca pamiętam, co to było i jak miało mi pomóc, ale ból brzucha, którego doświadczyłam następnego dnia po pierwszej serii tych profesjonalnych zabiegów, sprawił, że z pozostałych wypisałam się szybciej, niż jem pizzę. Zresztą do dziś mnie boli na samą myśl o tym.

To może twarz?

Jak widać, z ciałem szło mi średnio, wpadłam więc na pomysł, że może nadrobię twarzą. W tym celu przez kilka dni dokonywałam researchu w internecie, aż w końcu znalazłam placówkę, w której będę mogła dokonać zabiegu napinającego skórę twarzy. Poprawa owalu, usunięcie mikrozmarszczek, młodszy wygląd… Coś, co każda kobieta przed 30 urodzinami powinna zrobić. Wyobraź zatem sobie moje zdziwienie, kiedy w klinice stałam się główną bohaterką następującego dialogu:

– Najpierw zmyję pani makijaż – powiedziała kosmetolog.

– Ale ja nie mam makijażu – zdziwiłam się.

– Jak to?

– Noooo, nie mam, na zabiegi na twarz nie przychodzę w makijażu.

– Hmm, to ja poproszę koleżankę.

Trzy minuty później przyszła koleżanka.

– Ta pani tutaj chciała wykonać sobie zabieg napinający skórę twarzy. Spójrz, Anitka.

– O, nieeee, nie ma sensu – mruknęła Anitka.

– Tak jak myślałam. Nie wykonamy pani tego zabiegu – zawyrokowała kosmetolog.

– Jak to?! – oburzyłam się.

– Nie będzie widać efektu. Ma pani cerę idealną.

 

I tak właśnie jedna z droższych klinik dermatologii w Warszawie odmówiła mi wykonania zabiegu, bo stwierdziła wprost, że u mnie nie ma czego poprawiać. A ja spędziłam przecież tyle czasu na czytaniu stron tych wszystkich placówek i opisów zabiegów! Jeszcze przez chwilę próbowałam obydwie panie do czegoś zmusić, ale skończyło się tylko na delikatnym peelingu.

 

Po tych trzech akcjach wróciłam do domu, spojrzałam w lustro i parsknęłam śmiechem. „Oszalała baba przed trzydziestką”, pomyślałam sama o sobie. Nie mówiąc już o tym, ile czasu zmarnowałam na kombinowaniu, jak poprawić sobie to czy tamto. Chwilę później jeszcze raz zerknęłam w lustro, tym razem z dumą. Przecież tak naprawdę wyglądam super! Tylko mogłam raczej zacząć od poprawiania sobie myślenia, a nie skóry.

 

Bluzka – Monika Kamińska

Spodnie – Monika Kamińska

Buty – Monika Kamińska

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Były kiedyś takie czasy w blogosferze, kiedy nie kupowało się followersów na Instagramie tylko kupowało się o jedne...o pięć drinków za dużo na after party po konferencji 🤣 Wtedy wszyscy byliśmy piękni, młodzi i nieopierzeni. Z takim samym zapałem uczyliśmy się podnosić swoje blogowe kompetencje, jak i imprezowaliśmy do rana. Trochę brzmi to jak wspomnienie starego rockmana z czasów młodości, ale to prawda  Megę się cieszę, że załapałam się na te początki blogosfery, kiedy jeszcze w oczach widać było pasję, a nie cyferki. Poznałam mnóstwo wartościowych, niesamowicie pracowitych i zawsze gotowych pozować godzinę do zdjęć ludzi  Na starość wszyscy sobie te instagramy wydrukujemy! #wisla #warsawlovers #warszawa #sunset #rejspowisle #kolacjanawisle #warsaw #vistulariver #bloggers #chill #summerchill #relax #relaxtime #lazdydays  Dress @monikakaminska_official Trochę mnie bawi to, że nie wypada się na dwóch weselach pojawić w tej samej sukience, albo że w ogóle słabo widziane jest noszenie ciągle tego samego. Nie rozumiem takiego podejścia do ubrań, ponieważ moje jest dokładnie odwrotne. Zanim miałam własną markę, często w ogóle kupowałam jedną rzecz w dwóch sztukach żeby nie martwić się robieniem prania  W lipcu non stop chodziłam w denimowej sukience, natomiast w sierpniu wróciła mi faza na zieloną, która (uwaga! to może niektórych przerazić) jest w ogóle z zeszłorocznej kolekcji, więc miałam ją już na sobie dziesiątki razy. I mam nadzieję, że nie urosnę, więc będę mogła w niej chodzić również za rok. Ulubione rzeczy trzeba nosić jak najczęściej, zgadzacie się? #greendress #dress #wool #wooldress #sukienka #zielonasukienka #welnianasukienka #welnanalato #naturalnetkaniny #luxuryfabrics
 W Warszawie wydarzyły się wszystkie najważniejsze rzeczy w moim życiu. Tu się urodziłam, zdałam maturę, skończyłam studia, założyłam firmę. Tu się pierwszy raz zakochałam i pierwszy raz rozczarowałam. Szczęśliwie tutaj mieszka większość moich przyjaciół, z którymi od wielu lat odwiedzam te same miejsca. Tu mam swoje ulubione teatry, miejsca do biegania i knajpy. Nie sądziłam, że jestem z Warszawą tak mocno związana aż do momentu, w któryn to uświadomiłam sobie, że...nie potrafię przeprowadzić się do innej dzielnicy. Owszem, uwielbiam Saską Kępe, doceniam Żoliborz i miło wspominam Mokotów, ale...jestem mentalnie tak mocno związana ze Śródmieściem, że chcę mieszkać tylko tutaj. Tak, wiem: gwar, tłum i szybkie tempo. Ale ja znam te ulice na pamięć, mam swoje ścieżki i ulubione punkty. I tylko nie wiem jakim cudem kiedyś będę miała w Śródmieściu dom z ogródkiem. Ale coś się wymyśli  #warszawa #warsaw #warsawlovers #aggiepresets #sunset #rejspowisle #rejs #magicplace #magicmoments  sierpniowe noce 🥂 #fridaymood #friday #fridaynight #warsaw #vscowarsaw #drinks #chill #relax
 Jeśli utknęłyście w Warszawie w środku upalnego sierpnia to naprawdę nic straconego. Totalnie polecam rejsy po Wiśle. Kiedy @paulina_hofman wymyśliła, żebyśmy razem z @anna_sudol na taki się wybrały to nie spodziewałam się niczego spektakularnego, tymczasem okazało się, że to jest najlepsza rzecz jaką zrobiłam w Warszawie w sierpniu 🥂 Większa relacja znajduje się w Stories ❤ #warsaw #warszawa #wisla #nadwisla #rejspowisle #aggiepresets #sunset #boat #boattrip #rejs  Na blogu (link w bio) znajdziecie trzy nowe wpisy: 1) Relację z urodzin butiku @monikakaminska_official & @zackroman_official 2) Moją najbardziej niepraktyczną na świecie torebkę. 3) Historię trzech dziwnych rzeczy, które zrobiłam przez trzydziestymi urodzinami i których nie polecam. #instaflowers #party #blog #flowers #flowerlovers
 ☀ summer is a state of mind ☀ #summermood #summer #summer2018 #summervibes #mazury #jezioroniegocin #august  Lucky Blue & Lucky Pink shoes @monikakaminska_official Stabilne, eleganckie i w sam raz na upały. Najwygodniejszyle buty świata w dwóch letnich kolorach  #shoes #shoeslovers #instashoes #summerstyle #summershoes
 Cinque Terre #tb #cinqueterre #5terre #italyphotos #italiandream #italyphotos #vscoitalia  The biggest adventure you can ever take is to live the life of your dreams #tb #Sitges #Spain #summermood #summer #morningsun #morning #travelspain