Dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskie?

Lipiec 1, 2018

Ten temat chodzi za mną naprawdę od wielu lat. Już jako konsumentka, jeszcze przed założeniem swojej marki modowej, zauważyłam pewną prawidłowość. Powiedzmy sobie, że szłam do znanej sieciówki typu TERA lub M&M. W sklepie znajdował się dział męski oraz dział damski. Na dziale męskim można było dostać wełniane swetry i bawełniane koszule. Na damskim odpowiednikiem była akrylowa narzutka i poliestrowa bluzka. Z narzutki wystawały nitki, natomiast szwy w bluzce były krzywe.

Żeby było śmieszniej, kilka lat później, kiedy już produkowałam swoje koszule, miałam bardzo duży problem ze szwalnią, która szyła zarówno męskie, jak i damskie modele. Nie dało się ukryć, że damskie odszywali w gorszej jakości. Nawet jeśli dałam im dobrą tkaninę, to zawsze gdzieś były niedokładnie wszyte guziki albo krzywe szwy wewnętrzne. Z męskimi nie było tego problemu. W efekcie musiałam zmienić szwalnię.

Gorsza jakość

Nazwijmy rzeczy po imieniu. Damskie ubrania są bardzo często szyte z gorszych tkanin oraz z mniejszą dbałością o szczegóły niż ubrania męskie. Dlaczego?

Domyślam się, że jesteś tym faktem oburzona. Ja też. Powodem, dla którego założyłam własną markę, był fakt, że w żadnym sklepie nie mogłam dostać eleganckiej sukienki uszytej z naturalnej tkaniny. Pewnej zimy szukałam małej czarnej z naturalnego materiału, a wszędzie był tylko poliester. Naprawdę byłam w każdym sklepie w Warszawie. Ekspedientki wręcz się ze mnie śmiały. „Nigdzie pani nie znajdzie takich sukienek” – powtarzały jedna za drugą.

Musisz wziąć pod uwagę, że na tym blogu mamy pewną enklawę. Ty wymagasz jakości i wiesz, czym ta jakość jest. Ale konsumentki w całej Polsce – a raczej na całym świecie (ponieważ słynne zdjęcie z metką „wool” i aż 8% wełny w składzie zrobiłam w Barcelonie) – już niekoniecznie. I dla tych niekoniecznie wymagających, masowych klientek produkuje się masowo ubrania, które spotykamy w większości centrów handlowych.

Masowa klientka jest tu słowem kluczem, ponieważ to ona decyduje o tym, co i jak się szyje. Żadną tajemnicą biznesu nie jest bowiem to, że produkuje się to, co się sprzedaje i czego wymaga klient.

 

SZUKASZ UBRAŃ Z NATURALNYCH TKANIN? POZNAJ MOJĄ MARKĘ HTTP://MONIKAKAMINSKA.COM

 

Masowa klientka

Odpowiedź na pytanie, dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskiej, należy więc zacząć od pytania: „Jaka jest masowa klientka?”.

Dla masowej klientki robienie zakupów to hobby, cardio i sposób na spotkanie z przyjaciółkami. Niekiedy kilka razy w tygodniu. Najpierw ogląda rzeczy online, później przymierza w  sklepie, następnie kupuje, przymierza w domu, połowę wymienia na coś innego, a tydzień później… znowu idzie do sklepu, kupuje, przymierza wymienia, kupuje, przymierza, kupuje itd. Tak spędza znaczną część wolnego czasu.

Żeby to wszystko miało sens, z tych zakupów trzeba jednak wracać z jakimiś zdobyczami. A jak wracać z czymś nowym z każdych albo prawie każdych zakupów? Trzeba kupować rzeczy tanie. A jak się produkuje rzeczy tanie? Byle jak i z byle czego. I kółko się zamyka. Moda na minimalizm ma się świetnie na Instagramie. W prawdziwym życiu nadal większość masowych konsumentek pragnie mieć bardzo dużo ubrań. To jest taka samonapędzająca się karuzela.

Nie chcę nikogo oceniać, każdy robi z pieniędzmi i czasem to, co chce. Po prostu staram się wytłumaczyć, skąd ta niska jakość. A traktowanie zakupów jako cotygodniowego zajęcia jest jednym z powodów. Żeby masowa konsumentka mogła kupować dużo, to ubrania muszą być tanie, nawet bardzo tanie. A takie mogą powstać tylko z kiepskich tkanin oraz muszą być źle zszyte.

Idąc dalej: skoro typowa konsumentka kupuje dużo, to znaczy, że nie chodzi w tych ubraniach często, bo ma ich tak wiele, że jej jedna bluzka może żyć dwa–trzy prania. To nawet lepiej. Zniszczyła się? Można znów iść na zakupy! Można? Raczej trzeba!

Bariera cenowa

W tym samym czasie masowy mężczyzna robi wszystko, żeby na te zakupy jak najczęściej nie chodzić. Woli więc raz zapłacić kilka tysięcy za dobry garnitur, niż szukać nowego co kilka miesięcy. Dla mężczyzn bardziej opłaca się produkować lepszej jakości ubrania, które będą kosztowały odpowiednio więcej, ale również dłużej posłużą.

I tu dochodzimy do kolejnego powodu niższej jakości. Otóż masowa konsumentka z trudem (albo wcale) przekracza barierę cenową. Taka klientka może wydać w jednym miesiącu pięć razy 100 zł na pięć różnych sukienek, ale nie wyda za jednym razem 500 zł. Ja wiem, że mnóstwo kobiet w internecie deklaruje, że woli oszczędzić i kupić jedną rzecz dobrej jakości niż więcej, ale słabej. Jednak deklaracje w sieci i decyzje przy kasie zakupowej to naprawdę dwie totalnie różne rzeczy. Deklaruje się to, co jest modne, a robi się to, co się chce. Zwłaszcza kiedy nikt nie widzi.

Całą tę spiralę nakręca dodatkowo fakt, że większość gwiazd, celebrytek oraz influencerek nie pokazuje się dwa razy w tym samym. Albo robią to tak rzadko, że kiedy księżnej Kate zdarzy się raz na trzy lata założyć na dwie okazję tę samą sukienkę, to zaraz pojawiają się o tym artykuły na wszystkich stronach plotkarskich. A umysł masowej klientki działa na zasadzie naśladownictwa. Nawet nie chcecie wiedzieć, ile razy usłyszałam od kobiet, że nie można pójść na dwa wesela w tym samym. Bo co rodzina powie?

Trendy

Ostatni element, na który chciałam zwrócić uwagę, to ekstremalnie szybko zmieniające się trendy w modzie damskiej. W lipcu pastele, w sierpniu paski, we wrześniu krata. Jeśli masowa klientka dąży do tego, żeby cały czas wyglądać modnie, to musi kupować mnóstwo nowych ubrań, a żeby nie zbankrutowała, to te ubrania muszą być tanie. A jak się produkuje tanie ubrania? Odpowiedź na to pytanie już  znacie.

To naprawdę jest gigantyczne błędne koło, z którego szybko się nie wyplączemy. Misją mojej marki (Monika Kamińska) jest walka z bylejakością, która nas zalewa, ale to wcale nie jest proste. Nie zmienię nagle na całym świecie podejścia kobieta do robienia zakupów. W modzie damskiej nie ma czegoś takiego jak granatowy garnitur w modzie męskiej. Pewnie myślicie, że odpowiednikiem jest mała czarna, ale to nieprawda. Granatowe garnitury mogą być dwa: jednorzędowy i dwurzędowy. Już naprawdę w porywach cztery: z wełny zimowej oraz z letniej, chociaż da się oczywiście kupić jeden z całorocznej. A jak jest z małą czarną? Może być na cienkich ramiączkach, na grubych, z krótkim rękawem, z rękawem do łokcia, z rękawem ¾, z długim rękawem, z rękawem dzwonkowatym, do połowy uda, przed kolano, do połowy kolana, za kolano, do połowy łydki, do kostki, do ziemi, ołówkowa, z ¼ koła, z ½ koła, z pełnego koła, wykończona koronką, z dekoltem V, z dekoltem U, z dekoltem w łódkę, z dekoltem na plecach… Możliwości jest tyle, że naprawdę bloga by mi nie starczyło, żeby wszystkie wymienić.

Napędzanie sprzedaży

Sieciówkom po prostu nie opłaca się produkować dla kobiet ubrań, które są dobrej jakości. Sieciówki muszą napędzać sprzedaż, więc iść w ilość, a nie w jakość. Sukienka, która nie niszczy się (!) po jednym sezonie, nie jest dobrym rozwiązaniem biznesowym. I mówię to jako osoba, która takie (czyli nieniszczące się po jednym sezonie) sukienki sprzedaje. Mam świadomość tego, że więcej zarobiłabym, gdybym drastycznie obniżyła jakość. Jeśli obserwujesz uważnie moją markę, to możesz zauważyć, że czasem przez sześć lub więcej miesięcy nie wprowadzamy żadnego nowego modelu sukienek do sprzedaży ready-to-wear. Tak jest w tym momencie. Robimy to świadomie, ponieważ nie zależy nam na szybkiej modzie. Wiosną i latem było dużo nowych sukienek, ale jesienią stawiamy na akcesoria (możesz je kupić tutaj), szyjemy garnitur dwurzędowy w kratkę księcia Walii oraz niesamowicie ciepłe płaszcze z grubej, angielskiej wełny. Ale to są ubrania, których nie trzeba wymieniać co miesiąc. Wolę zainwestować w tkaninę, konstrukcję i szwalnię niż w 72 920 byle jakich produktów. Robię to kosztem tego, że nigdy nie osiągnę takiej skali sprzedaży jak sieciówki. A musisz wiedzieć, że naprawdę  duże pieniądze w modzie robi się na ilości, a nie na jakości. Brutalna rzeczywistość biznesu.

Wyjście z sytuacji?

Cóż, mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam temat. Generalnie najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji jest uważne czytanie metek wewnętrznych ze składem, oglądanie szwów i dotykanie jak największej ilości ubrań. W pewnym momencie wyrobisz sobie takie wyczucie, że pocić będziesz się już od samego dotykania poliestru. A jeśli przy okazji uświadomisz koleżankę, czym się różni naturalna tkanina od sztucznej, to może za kilka(-naście) lat uda nam się zmienić rynek.

 

SZUKASZ UBRAŃ Z NATURALNYCH TKANIN? POZNAJ MOJĄ MARKĘ HTTP://MONIKAKAMINSKA.COM

 

 

 

  • Ewelina

    Doskonałe podsumowanie… Nie wiem, czy można jeszcze coś dodać. Pozostaje tylko udostępniać ten tekst i nawzajem się uświadamiać.

    Jestem właśnie po nieudanych weekendowych zakupach i proszę wybaczyć, bo jestem załamana, więc w związku z tym mam dwa pytania:
    1. „(…) oraz niesamowicie ciepłe płaszcze z grubej, angielskiej wełny.” – kiedy?
    2. czy w sprzedaży (ready-to-wear) będzie dostępny wełniany/kaszmirowy sweter?
    3. czy na wiosnę jest szansa na skórzaną ramoneskę (ready-to-wear)?

    Trzymam kciuki za rozwój firmy jednocześnie się do tego przyczyniając.
    Do tego samego zachęcam pozostałe Panie!

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Płaszcze jak dobrze pójdzie to pod koniec października, a swetry 100 % wełna w listipadzie. Obydwie rzeczy są na grube i bardzo ciepłe, więc raczej na zimę niż na jesień.
      Ramoneska to moje marzenie, ale przyznam szczerze, że produkcja jest ekstremlanie trudna, dlatego na razie zaczynamy od prostszych rzeczy ze skóry, takich jak zamszowa spódnica, która już jest w sklepie online oraz w butiku.

  • Agnieszka

    Moniko, a czy tej jesieni/zimy będą wprowadzone jeszcze wełniane spódnice (coś w stylu Burgundy Winter)?
    Pozdrawiam

    • Tego typy nie planujemy (oczywiście możemy uszyć na miarę). Natomiast szyjemy znów mini, ale w kratkę księcia Walii oraz z uwaga…kieszeniami ;)

      • Agnieszka

        Super :) W takim razie nie mogę się już doczekać nowości.
        Pozdrawiam

      • MagdaMi

        Aż sobie sprawdziłam u wujka google jak taka kratka wygląda (oczywiście jako pierwszy wyskoczył Zack Roman :D). Generalnie za kratami nie przepadam ale jak będą kieszenie to na kratkę jestem skłonna przymknąć oko zwłaszcza że dość subtelna ;)

  • Liza

    Uwielbiam powiedzenie „nie można pójść na dwa wesela w tym samym”. Chyba nie zliczę ile razy byłam na weselu, spotkaniu czy egzaminie w bordowej sukience od Ciebie. Co z tego, że każdy już widział mnie w niej, skoro klasyka się zawsze obroni. Pamiętam brak zrozumienia u chłopaka jak mogę tyle wydać na wełnianą sukienkę, ale podczas wakacji w Hiszpanii założył koszulkę z wełny merynosów i był w szoku, że się nie poci jak w innych. Po powrocie do Polski zamówił kilka kolejnych sztuk, nie zwracając uwagi na cenę. Teraz nie wypomina mi, kiedy mówię o kolejnych zakupach w Twoim sklepie :)

    • Zapraszamy na Niecałą, ja teraz rozważam zrobienie takich smart casual t-shirtow z dzianin wełnianych. Zobaczymy czy będzie zainteresowanie :)

    • joanna

      Hej!
      Lizo, czy mozesz podrzucic linka/nazwe firmy, gdzie mozna kupic meskie koszulki z welny merynosa?
      Pogrzebalam troszke w necie, wszedzie jest dodatek albo akrylu, albo nylonu.

      • Liza

        To prawda, że większość rzeczy jest z domieszką innych materiałów, ale niektóre modele są w 100% z wełny (które niesamowicie ciężko znaleźć). Teraz zamówił z amazona, ale niestety nie znam marki.

  • Mam dokładnie takie same przemyślenia. Od jakiś 2 lat staram się kupować świadomie, odkąd obejrzałam na Nerflix film o produkcji ubrań, sprzedaży itp. To od razu odechciało mi się kupowania. 😔 od roku szka fajnego sweterka… nie za grubego nie za cienkiego…🤔

  • emk

    Zgodzę się że sklepy typu H&M czy Zara są nastawione na sprzedaż masową swoich ciuchów- głównie dla nastolatek, które są najbardziej podatne na nowe trendy. Bardziej jednak zadziwia mnie, że marki sprzedające ubrania za 700-1000zl -Z myślą o dojrzalszych kobietach- mają ciuchy z poliestru.

    • A to już jest czyste liczenie pieniędzy.

      • emk

        Domyślam się że chodzi o super-marżę.
        Najgorzej że właśnie media i projektanci ciągle kreują(odświeżają) nowe trendy a to nakręca popyt. Ja sama się na tym łapię że chciałabym mieć np. kilka bluzek w przeróżnych kolorach.

        • Też jestem tym przerażona. Rozumiem, że sztuczne tkaniny też mają różną jakość, ale nie aż za taką cenę!
          Kilka lat temu zakochałam się w poncho Solar. Kosztowało ok 200 zł – skład? 100% akryl. Zrezygnowałam i zrobiłam sobie sama na drutach podobny model z czystej alpaki – koszt motków – ok. 140 zł – noszę je już kilka lat.

    • Maria Limańska

      Dokładnie – totalnym szokiem było dla mnie to kiedy odkryłam, że marki premium, a nawet najbardziej rozpoznawalne na świecie domy mody, wypuszczają ubrania z poliestru kosztujące tysiące złotych!
      A już to gadanie, że poliester w sukience za kilka tysięcy to przecież nie jest ten sam poliester co w koszulce z sieciówki – nosem mi wychodzi.

  • Ten artykuł jest o mnie i moim mężu. Zawsze mi powtarzał, żeby zamiast kupować 5 bluzek (których plusem jest tylko to, że są ładne) kupić jedną porządną, z dobrego materiału. Zamiast 10 par jednosezonowych butów, kupić 2 porządne. I faktycznie, moje bluzki w szafie obok jego koszul wyglądają… blado. Dosłownie i w przenośni 😄 Monika, bardzo fajny artykuł – daje do myślenia!

  • Doskonale podsumowałaś temat. Dodałabym tylko jedną rzecz – przeciętnie ciało kobiety bardziej zmienia się z wiekiem niż ciało mężczyzny – i te zmiany są dość szybkie. Ciąże, hormony, predyspozycje, diety, przez które na przemian chudną i tyją itd. sprawiają, że wiele znanych mi kobiet co jakiś czas musi (dosłownie) wymieniać garderobę. Do tego gdzieś w głowie kołacze marzenie o tym idealnym ciele z billboardów i kupowanie (trzymanie) ubrań, które będą dobrze leżeć za miesiąc, kiedy zrzucimy 2 kilo. Nie zrzucimy? Trzeba kupić coś co pasuje teraz, bo ważne spotkanie przed nami – albo pocieszyć się zakupami. I wiem, że tak wcale nie musi być, ale taka jest rzeczywistość i firmy odzieżowe dostosowują się do tego, ba! to im na rękę, bo mogą dzięki temu więcej zarobić (o wpędzaniu kobiet w kompleksy i leczeniu ich zakupami nawet nie wspominam). Sama pamiętam dylematy, jakie miewałam przed zakupami kiedyś – planowałam dużą rodzinę i zewsząd słyszałam, że po drugiej ciąży mało która kobieta wraca do swojej wagi, a ja planowałam więcej dzieci, więc kupowanie ubrań na lata było swego rodzaju abstrakcją ;) Dziś mam czwórkę dzieci i i znam dobrze swoje ciało, ale wiem, że wiele kobiet w okolicach trzydziestki, czterdziestki ma problem z inwestowaniem w ubrania, bo możliwe, że po jednym sezonie te ubrania już nie będą dobrze leżeć.

  • P.S. Coraz więcej sieciówek wprowadza linie premium, conscious itp. z ubraniami z naturalnych tkanin, które całkiem dobrze się trzymają, więc może jest nadzieja, że idzie większa rewolucja? Mam nadzieję :)

  • Avarati

    Zgodzę się z tym jak najbardziej, bo też mnie to wkurza, że w dziale męskim są rzeczy z bawełny/wełny, a my musimy szukać i szukać… dobrze, że mam szyjącą mamę :) Nie cierpię poliestrów, akrylów, tego oszukiwania, naciągania ludzi… Jednak powiem, że można znaleźć w sieciówce rzeczy, które mogą posłużyć na lata, ale – tak jak mówisz – metki i szwy! Raz przez przypadek „zepsułam” sukienkę, bo lekko pociągnęłam za szew przy sprawdzaniu :D Musiałam uciekać!

    Ale co mnie najbardziej wkurza w sieciówkach to fakt, że wszystko jest szyte na jedną sylwetkę. Jestem teoretycznie szczupła, ale nie potrafię znaleźć dobrze dopasowanych ubrań. Wszystko jest za ciasne w ramionach/piersiach i biodrach, w talii wszystko za luźne, a pas znajduje się w okolicy miednicy. Dobrze, że mam mamę krawcową :)

  • Joanna Bolanowska

    Monika, czytasz mi w myslach. Moze wczoraj zastanawialam sie dokladnie nad tym samym. Nawiasem mowiac, szykuje sie wlasnie do zakupu swetra (golf) w meskim dziale sieciowki (z troche wyzszej polki, ale jednak); skusilabym sie tez na t-shirt – niestety w inne ubrania trudno tam sie zaopatrywac. Pozdrawiam!

    • Czekaj z tym golfem :D Moje się produkują właśnie :D

  • Bacha_we_mgle

    Ciężko jest. Ja porządkuję moją szafę już dłużej niż rok. Odnotowałam sporo sukcesów, ale też ciągle widzę rażące braki. Cierpię z braku stałego dopływu solidnej gotówki i dopóki się to nie zmieni kombinuję. Ostatnio super sweterki z drugiej ręki za które dałam w sumie 90 zł (golf 100% kaszmir i wielki sweter z wełny jagnięcej), wełniany płaszcz jesienny z outletu (najtrudniejszym zadaniem jest, żeby podszewka nie była poliestrowa :-).
    Jedynym wyjściem jest teraz dla mnie twardo pooszczędzać na dobre ubrania (sukienka od Ciebie byłaby mi super potrzebna ;-), najzwyklejsza czarnulka najlepiej, więc kasa się odkłada)

  • Magda

    Jak to powiedział kiedyś ktoś madry: „Nie stać mnie na kupowanie tanich rzeczy” :)

  • Paula

    Fajny artykuł. A co o swetrze ze składem: Cotton 47% ,Viscose 25% ,Polyamide 22% ,Cashmere 6%? Zmarzne w nim, co? Bardzo mi się podobał. Problem w tym, że to nie jest tania firma.

    • Ani bawełna, ani wiskoza, ani poliamid nie grzeją niestety.

Dlaczego przestałam ubierać się głównie na czarno?

Lipiec 4, 2018

Czarny cały czas jest moim ulubionym kolorem i kiedy ktoś mówi mi, że chce kupić samochód zielony, czerwony lub srebrny (???!11!11567#@$%^&), to patrzę na niego jak na osobę, która zamawia pizzę z brzoskwiniami. Kolorowy samochód? Serio?

Tymczasem sama w wersji total black chodzę nie częściej niż raz na miesiąc. To duża zmiana, ponieważ kiedyś wszystkie ubrania miałam czarne. Naprawdę nazwa tego bloga nie wzięła się z powietrza. Co więc się stało, że częściej widzicie mnie w jasnych niż w ciemnych ubraniach?

Ilość i nowość

Pierwszy garnitur kupuje się granatowy, drugi szary, trzeci w prążek, czwarty w kratkę, a przy piątym szuka się tkaniny, której jeszcze nikt nie miał. Codziennie mam pod ręką kilka tysięcy materiałów. Po kilku latach prowadzenia marki modowej po prostu czarny mi się opatrzył. Trzy–cztery razy w roku jeżdżę na targi tkanin do Włoch lub Paryża. Trzymałam już w ręku setki tysięcy kuponów materiałów. I trudno na mnie zrobić wrażenie ciemną tkaniną – bo przecież nie da się wymyślić nowego odcienia czarnego.

Pierwszą elegancką sukienkę kupiłam czarną, drugą granatową, a później – tak samo jak z garniturami – zaczęłam szaleć. Zajmuję się produkcją ubrań, więc moja szafa się nie domyka. Testuję nowe materiały, wzory, kroje, szwalnie. Każdą rzecz sprawdzam na sobie i po prostu mam tych ubrań dużo. Kilka lat temu przysięgłabym na wszystkie pizze świata, że nigdy nie ubiorę się w coś we wzorek. A dziś kratka księcia Walii jest dla mnie czymś totalnie naturalnym i neutralnym. Ilość tkanin, jakie widziałam, i ubrań, które mam w szafie, sprawiają, że kiedy wybieram kolejną sukienkę, to szukam czegoś świeżego.

(Samochodów natomiast wciąż nie mam tylu, ile sukienek. Oczywiście mam nadzieję, że kiedyś kupię żółte BMW).

Podobno w Paryżu nikt kobiecie po czterdziestce nie sprzeda czarnego swetra. Moja mama jest po pięćdziesiątce i nadal w czarnym wygląda rewelacyjnie. Brutalna rzeczywistość jest jednak taka, że pewnym momencie życia czarna marynarka najlepiej komponuje się z rozświetlaczem. Mówiąc wprost: kiedy chcę nałożyć coś czarnego, muszę się dłużej i dokładniej malować (a nie zawsze mam na to czas).

Produkcja

Nie da się ukryć, że chodzę w tych ubraniach, które produkuję dla swojej marki. I teraz niespodzianka: czarny wcale nie jest najlepiej sprzedającym się kolorem. Też mnie to kiedyś dziwiło! Podstawowy błąd to przyjęcie, że skoro ja coś robię, to znaczy, że cały świat ma tak samo. I skoro ja noszę dużo czarnego, to na pewno czarny będzie się świetnie sprzedawał. Otóż okazuje się, że po pierwsze, granatowy i wszystkie odcienie niebieskiego biją czarny na głowę, a po drugie, inne kolory też cieszą się dużym powodzeniem. Dlatego słucham swoich klientek, bo tak naprawdę przygotowuję kolekcję z myślą o tym, co inne kobiety będą chciały nosić.

Ale, ale

Mimo to nie mogę doczekać się jesieni, ponieważ do granic możliwości kocham nosić czarne spodnie w zestawie z czarnym swetrem. W pewnym momencie zeszłorocznej zimy chodziłam w takim zestawie niemal codziennie, ponieważ prawda jest taka, że nawet mnie dopada zmęczenie różnorodnością – i po okresie kolorowym zawsze następuje u mnie okres minimalistyczny. Taki modowy płodozmian.

 

Biała bluzka: Plumeti Blouse / Monika Kamińska

Spodnie: Royal Blue Pants / Monika Kamińska

Buty: Amused Blue / Monika Kamińska

fot. Agnieszka Kumuda

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Czasem mam słabą silną wolę  Namawiałyście mnie, namawiałyście i udało się. Ruszyła przedsprzedaż butów Blissful Black. Do 20 lipca możecie je zamówić w sklepie online @monikakaminska_official To ostatnia tura produkcji tego modelu, więc nie zwlekajcie  Jeśli nie jesteście pewne rozmiaru to zapraszamy do butiku przy Niecałej 7 w Warszawie, tam doradcy pomogą go dobrać (pon. - pt.: 11.00 - 19.00, sob. 11.00 - 15.00) A jeśli do butiku macie za daleko to piszcie na info@monikakaminska.com lub dzwońcie 531 880 233, również pomożemy dobrać rozmiar! #shoes #instashoes #buty #czarnebuty #details #ootd #detailsgoals #ootdgoals #streetstyle #streetstyleluxe #shoeslovers  Moja stylizacja z pierwszego dnia #pittuuomo94 była niezwykle soczysta, dlatego szukałam do niej odpowiedniej letniej biżuterii. Idealnie sprawdziła sie się kolelcja Saint Tropez @wkruk1840 ktora jest połączeniem delikatnego złota i mieniących się w słoncu cyrkonii ☄ #wkruk #krukbizuteria #zlotypierscionek #zlotekolczyki #roze #roses #jewellery #jewelleryinspiration #onthewhitetable #details #flowerlover #flowers #flatlay #pittiwoman #pittiuomo #pu94 #pittiuomo #pittiuomo94
 A smile is the prettiest thing you can wear 🤗🤗🤗 Bluzka w słoniki (zostały już tylko ostatnie sztuki) @monikakaminska_official #smile #warszawa #warsaw #summermood #summerstyle #ootdgoals #ootd #streetstyleluxe #streetstyle #elegantstyle #minimalstreetstyle #minimal #vsco #chill  Kiedy pierwszy raz trafiłam do Vogue, pomyślałam: "Przypadek". Kiedy trzynasty raz trafiłam Vogue to pomślałam: "Okay, trzynaście razy przypadek"  Piećdziesiąt innych publikacji? Jak bardzo PRZYPADEK. 30 tysięcy ludzi na Pitti Uomo. Kilkadziesiąt zdjęć w Vogue (szanse jak na wygranie w totka), a ja nadal uważam, że to przypadek? Pewnie modnie jest umniejszać swoje zasługi, ale tym razem jako Wasz insta-bełko-coach powiem Wam jedno: nie przypadek, a praca. I tylko / aż tyle. Nie ma drogi na skróty. @aeweou dziękuję za ekspresowe kolaże  #pittiuomo #pitti94 #pu94 #pitti94 #streetstyle #firenze #streetstyleluxe #womaninsuit #womansfashion #elegantstyle #pittiwoman #pittiphotos #pittipeople #ootdgoals #ootd #ootd
 A teraz napiszę coś bardzo mało popularnego - Cinque Terre mnie nie zachwyciło. ZA DUŻO LUDZI. Piękne widoki, ale przeciskanie się pomiędzy turystami to jednak nie mój styl. Poza tym mam dziwne wrażenie, że akurat ta część Włoch lepiej wygląda na zdjęciach niż na żywo. #problemypierwszegoswiata #cinqueterre #italyphotos #italy #italianmoments #italiandream #italiandays #travel #vscoitalia #vscotravel  To, że razem pracujemy i jeszcze nic nie wybuchło jest największym sukcesem polskiej blogosfery 🤣 Jesteśmy trochę jak Włoch z północy i Włoch z południa. Do wszystkiego mamy inne podejście, na szczęście na koniec dnia zawsze okazuje się, że chodzi nam o to samo  Kiedy kilka lat temu @zackroman_official pokazał mi różnicę między wełną, a poliestrem żadne z nas się nie spodziewało, że kiedyś codziennie rano będziemy spotkać się w jednym butiku. To jest nasze piąte wspólne Pitti i jednocześnie rok działalności Niecałej 7. Niesamowite jak założenie bloga może zmienić całe zawodowe życie. • P.S. Obydwie lniane marynarki są z kolekcji ready-to-wear i możecie kupić je online oraz w naszym butiku przy Niecałej 7. • fot. @thestylestalkercom ❤ #pittiuomo #pu94 #pitti94 #pittiimmagine #pittipeople #firenze #streetstyle #streetstyleluxe #ootdgoals #ootd #ootdinspo #elegantstyle #linenjacket #len #lnianamarynarka #safaristyle #safarijacket #pittipeople #pittiwoman
 First I drink coffee. Then I do the things. ☕☕☕ Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez śniadania i kawy. A raczej nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez spokojnego wypicia kawy. Cały dzień mogę być w biegu i załatwiać milion spraw, ale 15 minut na kawę codziennie rano to czas tylko dla mnie. Na blogu (link w bio) możecie przeczytać tekst o tym jak robić w domu kawę we włoskim stylu. #delonghi #coffee #coffelover #coffeeinspo #mandaymorning #delonghipolska  Za takich ludzi i takie zdjęcia uwielbiam Pitti Uomo ❤ Regram @stylealertsa #pitti #pittiuomo94 #pu94 #pittiuomo #firenze #streetstyle #classy #suits
 There is no magic in magic, it is all in the details  ring: @wkruk1840 #wkruk #pittiwoman #pitti94 #pitti #pittiuomo #pu94 #pittiphotos #ring #goldring #pierscionek #zlotypierscionek #jewelleryinspiration #jewellery #details #cultgaia #suit  Cztery lata temu oddałabym wszystkie pizze świata za to, że nigdy nie założę niczego we wzorki. We wrześniu ubiegłego roku podczas targów tkanin w Paryżu zobaczyłam te zebry i przepadłam  Korzystając z tego, że tkanina jest niesamowicie lekka i przewiewna wymyśliłam koszulę z podpinanymi rękawami w stylu miejskiego safari. Jest już dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official #ootdgoals #shirt #streetstyle #ootd #luxuryfabrics #womansfashion #ootdinspo #safaristyle #warsaw #warszawa #summermood #summerstyle #fashionbloggers