Dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskie?

Lipiec 1, 2018

Ten temat chodzi za mną naprawdę od wielu lat. Już jako konsumentka, jeszcze przed założeniem swojej marki modowej, zauważyłam pewną prawidłowość. Powiedzmy sobie, że szłam do znanej sieciówki typu TERA lub M&M. W sklepie znajdował się dział męski oraz dział damski. Na dziale męskim można było dostać wełniane swetry i bawełniane koszule. Na damskim odpowiednikiem była akrylowa narzutka i poliestrowa bluzka. Z narzutki wystawały nitki, natomiast szwy w bluzce były krzywe.

Żeby było śmieszniej, kilka lat później, kiedy już produkowałam swoje koszule, miałam bardzo duży problem ze szwalnią, która szyła zarówno męskie, jak i damskie modele. Nie dało się ukryć, że damskie odszywali w gorszej jakości. Nawet jeśli dałam im dobrą tkaninę, to zawsze gdzieś były niedokładnie wszyte guziki albo krzywe szwy wewnętrzne. Z męskimi nie było tego problemu. W efekcie musiałam zmienić szwalnię.

Gorsza jakość

Nazwijmy rzeczy po imieniu. Damskie ubrania są bardzo często szyte z gorszych tkanin oraz z mniejszą dbałością o szczegóły niż ubrania męskie. Dlaczego?

Domyślam się, że jesteś tym faktem oburzona. Ja też. Powodem, dla którego założyłam własną markę, był fakt, że w żadnym sklepie nie mogłam dostać eleganckiej sukienki uszytej z naturalnej tkaniny. Pewnej zimy szukałam małej czarnej z naturalnego materiału, a wszędzie był tylko poliester. Naprawdę byłam w każdym sklepie w Warszawie. Ekspedientki wręcz się ze mnie śmiały. „Nigdzie pani nie znajdzie takich sukienek” – powtarzały jedna za drugą.

Musisz wziąć pod uwagę, że na tym blogu mamy pewną enklawę. Ty wymagasz jakości i wiesz, czym ta jakość jest. Ale konsumentki w całej Polsce – a raczej na całym świecie (ponieważ słynne zdjęcie z metką „wool” i aż 8% wełny w składzie zrobiłam w Barcelonie) – już niekoniecznie. I dla tych niekoniecznie wymagających, masowych klientek produkuje się masowo ubrania, które spotykamy w większości centrów handlowych.

Masowa klientka jest tu słowem kluczem, ponieważ to ona decyduje o tym, co i jak się szyje. Żadną tajemnicą biznesu nie jest bowiem to, że produkuje się to, co się sprzedaje i czego wymaga klient.

 

SZUKASZ UBRAŃ Z NATURALNYCH TKANIN? POZNAJ MOJĄ MARKĘ HTTP://MONIKAKAMINSKA.COM

 

Masowa klientka

Odpowiedź na pytanie, dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskiej, należy więc zacząć od pytania: „Jaka jest masowa klientka?”.

Dla masowej klientki robienie zakupów to hobby, cardio i sposób na spotkanie z przyjaciółkami. Niekiedy kilka razy w tygodniu. Najpierw ogląda rzeczy online, później przymierza w  sklepie, następnie kupuje, przymierza w domu, połowę wymienia na coś innego, a tydzień później… znowu idzie do sklepu, kupuje, przymierza wymienia, kupuje, przymierza, kupuje itd. Tak spędza znaczną część wolnego czasu.

Żeby to wszystko miało sens, z tych zakupów trzeba jednak wracać z jakimiś zdobyczami. A jak wracać z czymś nowym z każdych albo prawie każdych zakupów? Trzeba kupować rzeczy tanie. A jak się produkuje rzeczy tanie? Byle jak i z byle czego. I kółko się zamyka. Moda na minimalizm ma się świetnie na Instagramie. W prawdziwym życiu nadal większość masowych konsumentek pragnie mieć bardzo dużo ubrań. To jest taka samonapędzająca się karuzela.

Nie chcę nikogo oceniać, każdy robi z pieniędzmi i czasem to, co chce. Po prostu staram się wytłumaczyć, skąd ta niska jakość. A traktowanie zakupów jako cotygodniowego zajęcia jest jednym z powodów. Żeby masowa konsumentka mogła kupować dużo, to ubrania muszą być tanie, nawet bardzo tanie. A takie mogą powstać tylko z kiepskich tkanin oraz muszą być źle zszyte.

Idąc dalej: skoro typowa konsumentka kupuje dużo, to znaczy, że nie chodzi w tych ubraniach często, bo ma ich tak wiele, że jej jedna bluzka może żyć dwa–trzy prania. To nawet lepiej. Zniszczyła się? Można znów iść na zakupy! Można? Raczej trzeba!

Bariera cenowa

W tym samym czasie masowy mężczyzna robi wszystko, żeby na te zakupy jak najczęściej nie chodzić. Woli więc raz zapłacić kilka tysięcy za dobry garnitur, niż szukać nowego co kilka miesięcy. Dla mężczyzn bardziej opłaca się produkować lepszej jakości ubrania, które będą kosztowały odpowiednio więcej, ale również dłużej posłużą.

I tu dochodzimy do kolejnego powodu niższej jakości. Otóż masowa konsumentka z trudem (albo wcale) przekracza barierę cenową. Taka klientka może wydać w jednym miesiącu pięć razy 100 zł na pięć różnych sukienek, ale nie wyda za jednym razem 500 zł. Ja wiem, że mnóstwo kobiet w internecie deklaruje, że woli oszczędzić i kupić jedną rzecz dobrej jakości niż więcej, ale słabej. Jednak deklaracje w sieci i decyzje przy kasie zakupowej to naprawdę dwie totalnie różne rzeczy. Deklaruje się to, co jest modne, a robi się to, co się chce. Zwłaszcza kiedy nikt nie widzi.

Całą tę spiralę nakręca dodatkowo fakt, że większość gwiazd, celebrytek oraz influencerek nie pokazuje się dwa razy w tym samym. Albo robią to tak rzadko, że kiedy księżnej Kate zdarzy się raz na trzy lata założyć na dwie okazję tę samą sukienkę, to zaraz pojawiają się o tym artykuły na wszystkich stronach plotkarskich. A umysł masowej klientki działa na zasadzie naśladownictwa. Nawet nie chcecie wiedzieć, ile razy usłyszałam od kobiet, że nie można pójść na dwa wesela w tym samym. Bo co rodzina powie?

Trendy

Ostatni element, na który chciałam zwrócić uwagę, to ekstremalnie szybko zmieniające się trendy w modzie damskiej. W lipcu pastele, w sierpniu paski, we wrześniu krata. Jeśli masowa klientka dąży do tego, żeby cały czas wyglądać modnie, to musi kupować mnóstwo nowych ubrań, a żeby nie zbankrutowała, to te ubrania muszą być tanie. A jak się produkuje tanie ubrania? Odpowiedź na to pytanie już  znacie.

To naprawdę jest gigantyczne błędne koło, z którego szybko się nie wyplączemy. Misją mojej marki (Monika Kamińska) jest walka z bylejakością, która nas zalewa, ale to wcale nie jest proste. Nie zmienię nagle na całym świecie podejścia kobieta do robienia zakupów. W modzie damskiej nie ma czegoś takiego jak granatowy garnitur w modzie męskiej. Pewnie myślicie, że odpowiednikiem jest mała czarna, ale to nieprawda. Granatowe garnitury mogą być dwa: jednorzędowy i dwurzędowy. Już naprawdę w porywach cztery: z wełny zimowej oraz z letniej, chociaż da się oczywiście kupić jeden z całorocznej. A jak jest z małą czarną? Może być na cienkich ramiączkach, na grubych, z krótkim rękawem, z rękawem do łokcia, z rękawem ¾, z długim rękawem, z rękawem dzwonkowatym, do połowy uda, przed kolano, do połowy kolana, za kolano, do połowy łydki, do kostki, do ziemi, ołówkowa, z ¼ koła, z ½ koła, z pełnego koła, wykończona koronką, z dekoltem V, z dekoltem U, z dekoltem w łódkę, z dekoltem na plecach… Możliwości jest tyle, że naprawdę bloga by mi nie starczyło, żeby wszystkie wymienić.

Napędzanie sprzedaży

Sieciówkom po prostu nie opłaca się produkować dla kobiet ubrań, które są dobrej jakości. Sieciówki muszą napędzać sprzedaż, więc iść w ilość, a nie w jakość. Sukienka, która nie niszczy się (!) po jednym sezonie, nie jest dobrym rozwiązaniem biznesowym. I mówię to jako osoba, która takie (czyli nieniszczące się po jednym sezonie) sukienki sprzedaje. Mam świadomość tego, że więcej zarobiłabym, gdybym drastycznie obniżyła jakość. Jeśli obserwujesz uważnie moją markę, to możesz zauważyć, że czasem przez sześć lub więcej miesięcy nie wprowadzamy żadnego nowego modelu sukienek do sprzedaży ready-to-wear. Tak jest w tym momencie. Robimy to świadomie, ponieważ nie zależy nam na szybkiej modzie. Wiosną i latem było dużo nowych sukienek, ale jesienią stawiamy na akcesoria (możesz je kupić tutaj), szyjemy garnitur dwurzędowy w kratkę księcia Walii oraz niesamowicie ciepłe płaszcze z grubej, angielskiej wełny. Ale to są ubrania, których nie trzeba wymieniać co miesiąc. Wolę zainwestować w tkaninę, konstrukcję i szwalnię niż w 72 920 byle jakich produktów. Robię to kosztem tego, że nigdy nie osiągnę takiej skali sprzedaży jak sieciówki. A musisz wiedzieć, że naprawdę  duże pieniądze w modzie robi się na ilości, a nie na jakości. Brutalna rzeczywistość biznesu.

Wyjście z sytuacji?

Cóż, mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam temat. Generalnie najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji jest uważne czytanie metek wewnętrznych ze składem, oglądanie szwów i dotykanie jak największej ilości ubrań. W pewnym momencie wyrobisz sobie takie wyczucie, że pocić będziesz się już od samego dotykania poliestru. A jeśli przy okazji uświadomisz koleżankę, czym się różni naturalna tkanina od sztucznej, to może za kilka(-naście) lat uda nam się zmienić rynek.

 

SZUKASZ UBRAŃ Z NATURALNYCH TKANIN? POZNAJ MOJĄ MARKĘ HTTP://MONIKAKAMINSKA.COM

 

 

 

  • Ewelina

    Doskonałe podsumowanie… Nie wiem, czy można jeszcze coś dodać. Pozostaje tylko udostępniać ten tekst i nawzajem się uświadamiać.

    Jestem właśnie po nieudanych weekendowych zakupach i proszę wybaczyć, bo jestem załamana, więc w związku z tym mam dwa pytania:
    1. „(…) oraz niesamowicie ciepłe płaszcze z grubej, angielskiej wełny.” – kiedy?
    2. czy w sprzedaży (ready-to-wear) będzie dostępny wełniany/kaszmirowy sweter?
    3. czy na wiosnę jest szansa na skórzaną ramoneskę (ready-to-wear)?

    Trzymam kciuki za rozwój firmy jednocześnie się do tego przyczyniając.
    Do tego samego zachęcam pozostałe Panie!

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Płaszcze jak dobrze pójdzie to pod koniec października, a swetry 100 % wełna w listipadzie. Obydwie rzeczy są na grube i bardzo ciepłe, więc raczej na zimę niż na jesień.
      Ramoneska to moje marzenie, ale przyznam szczerze, że produkcja jest ekstremlanie trudna, dlatego na razie zaczynamy od prostszych rzeczy ze skóry, takich jak zamszowa spódnica, która już jest w sklepie online oraz w butiku.

  • Agnieszka

    Moniko, a czy tej jesieni/zimy będą wprowadzone jeszcze wełniane spódnice (coś w stylu Burgundy Winter)?
    Pozdrawiam

    • Tego typy nie planujemy (oczywiście możemy uszyć na miarę). Natomiast szyjemy znów mini, ale w kratkę księcia Walii oraz z uwaga…kieszeniami ;)

      • Agnieszka

        Super :) W takim razie nie mogę się już doczekać nowości.
        Pozdrawiam

      • MagdaMi

        Aż sobie sprawdziłam u wujka google jak taka kratka wygląda (oczywiście jako pierwszy wyskoczył Zack Roman :D). Generalnie za kratami nie przepadam ale jak będą kieszenie to na kratkę jestem skłonna przymknąć oko zwłaszcza że dość subtelna ;)

  • Liza

    Uwielbiam powiedzenie „nie można pójść na dwa wesela w tym samym”. Chyba nie zliczę ile razy byłam na weselu, spotkaniu czy egzaminie w bordowej sukience od Ciebie. Co z tego, że każdy już widział mnie w niej, skoro klasyka się zawsze obroni. Pamiętam brak zrozumienia u chłopaka jak mogę tyle wydać na wełnianą sukienkę, ale podczas wakacji w Hiszpanii założył koszulkę z wełny merynosów i był w szoku, że się nie poci jak w innych. Po powrocie do Polski zamówił kilka kolejnych sztuk, nie zwracając uwagi na cenę. Teraz nie wypomina mi, kiedy mówię o kolejnych zakupach w Twoim sklepie :)

    • Zapraszamy na Niecałą, ja teraz rozważam zrobienie takich smart casual t-shirtow z dzianin wełnianych. Zobaczymy czy będzie zainteresowanie :)

    • joanna

      Hej!
      Lizo, czy mozesz podrzucic linka/nazwe firmy, gdzie mozna kupic meskie koszulki z welny merynosa?
      Pogrzebalam troszke w necie, wszedzie jest dodatek albo akrylu, albo nylonu.

      • Liza

        To prawda, że większość rzeczy jest z domieszką innych materiałów, ale niektóre modele są w 100% z wełny (które niesamowicie ciężko znaleźć). Teraz zamówił z amazona, ale niestety nie znam marki.

  • Mam dokładnie takie same przemyślenia. Od jakiś 2 lat staram się kupować świadomie, odkąd obejrzałam na Nerflix film o produkcji ubrań, sprzedaży itp. To od razu odechciało mi się kupowania. ? od roku szka fajnego sweterka… nie za grubego nie za cienkiego…?

  • emk

    Zgodzę się że sklepy typu H&M czy Zara są nastawione na sprzedaż masową swoich ciuchów- głównie dla nastolatek, które są najbardziej podatne na nowe trendy. Bardziej jednak zadziwia mnie, że marki sprzedające ubrania za 700-1000zl -Z myślą o dojrzalszych kobietach- mają ciuchy z poliestru.

    • A to już jest czyste liczenie pieniędzy.

      • emk

        Domyślam się że chodzi o super-marżę.
        Najgorzej że właśnie media i projektanci ciągle kreują(odświeżają) nowe trendy a to nakręca popyt. Ja sama się na tym łapię że chciałabym mieć np. kilka bluzek w przeróżnych kolorach.

        • Też jestem tym przerażona. Rozumiem, że sztuczne tkaniny też mają różną jakość, ale nie aż za taką cenę!
          Kilka lat temu zakochałam się w poncho Solar. Kosztowało ok 200 zł – skład? 100% akryl. Zrezygnowałam i zrobiłam sobie sama na drutach podobny model z czystej alpaki – koszt motków – ok. 140 zł – noszę je już kilka lat.

    • Maria Limańska

      Dokładnie – totalnym szokiem było dla mnie to kiedy odkryłam, że marki premium, a nawet najbardziej rozpoznawalne na świecie domy mody, wypuszczają ubrania z poliestru kosztujące tysiące złotych!
      A już to gadanie, że poliester w sukience za kilka tysięcy to przecież nie jest ten sam poliester co w koszulce z sieciówki – nosem mi wychodzi.

  • Ten artykuł jest o mnie i moim mężu. Zawsze mi powtarzał, żeby zamiast kupować 5 bluzek (których plusem jest tylko to, że są ładne) kupić jedną porządną, z dobrego materiału. Zamiast 10 par jednosezonowych butów, kupić 2 porządne. I faktycznie, moje bluzki w szafie obok jego koszul wyglądają… blado. Dosłownie i w przenośni ? Monika, bardzo fajny artykuł – daje do myślenia!

  • Doskonale podsumowałaś temat. Dodałabym tylko jedną rzecz – przeciętnie ciało kobiety bardziej zmienia się z wiekiem niż ciało mężczyzny – i te zmiany są dość szybkie. Ciąże, hormony, predyspozycje, diety, przez które na przemian chudną i tyją itd. sprawiają, że wiele znanych mi kobiet co jakiś czas musi (dosłownie) wymieniać garderobę. Do tego gdzieś w głowie kołacze marzenie o tym idealnym ciele z billboardów i kupowanie (trzymanie) ubrań, które będą dobrze leżeć za miesiąc, kiedy zrzucimy 2 kilo. Nie zrzucimy? Trzeba kupić coś co pasuje teraz, bo ważne spotkanie przed nami – albo pocieszyć się zakupami. I wiem, że tak wcale nie musi być, ale taka jest rzeczywistość i firmy odzieżowe dostosowują się do tego, ba! to im na rękę, bo mogą dzięki temu więcej zarobić (o wpędzaniu kobiet w kompleksy i leczeniu ich zakupami nawet nie wspominam). Sama pamiętam dylematy, jakie miewałam przed zakupami kiedyś – planowałam dużą rodzinę i zewsząd słyszałam, że po drugiej ciąży mało która kobieta wraca do swojej wagi, a ja planowałam więcej dzieci, więc kupowanie ubrań na lata było swego rodzaju abstrakcją ;) Dziś mam czwórkę dzieci i i znam dobrze swoje ciało, ale wiem, że wiele kobiet w okolicach trzydziestki, czterdziestki ma problem z inwestowaniem w ubrania, bo możliwe, że po jednym sezonie te ubrania już nie będą dobrze leżeć.

  • P.S. Coraz więcej sieciówek wprowadza linie premium, conscious itp. z ubraniami z naturalnych tkanin, które całkiem dobrze się trzymają, więc może jest nadzieja, że idzie większa rewolucja? Mam nadzieję :)

  • Avarati

    Zgodzę się z tym jak najbardziej, bo też mnie to wkurza, że w dziale męskim są rzeczy z bawełny/wełny, a my musimy szukać i szukać… dobrze, że mam szyjącą mamę :) Nie cierpię poliestrów, akrylów, tego oszukiwania, naciągania ludzi… Jednak powiem, że można znaleźć w sieciówce rzeczy, które mogą posłużyć na lata, ale – tak jak mówisz – metki i szwy! Raz przez przypadek „zepsułam” sukienkę, bo lekko pociągnęłam za szew przy sprawdzaniu :D Musiałam uciekać!

    Ale co mnie najbardziej wkurza w sieciówkach to fakt, że wszystko jest szyte na jedną sylwetkę. Jestem teoretycznie szczupła, ale nie potrafię znaleźć dobrze dopasowanych ubrań. Wszystko jest za ciasne w ramionach/piersiach i biodrach, w talii wszystko za luźne, a pas znajduje się w okolicy miednicy. Dobrze, że mam mamę krawcową :)

  • Joanna Bolanowska

    Monika, czytasz mi w myslach. Moze wczoraj zastanawialam sie dokladnie nad tym samym. Nawiasem mowiac, szykuje sie wlasnie do zakupu swetra (golf) w meskim dziale sieciowki (z troche wyzszej polki, ale jednak); skusilabym sie tez na t-shirt – niestety w inne ubrania trudno tam sie zaopatrywac. Pozdrawiam!

    • Czekaj z tym golfem :D Moje się produkują właśnie :D

  • Bacha_we_mgle

    Ciężko jest. Ja porządkuję moją szafę już dłużej niż rok. Odnotowałam sporo sukcesów, ale też ciągle widzę rażące braki. Cierpię z braku stałego dopływu solidnej gotówki i dopóki się to nie zmieni kombinuję. Ostatnio super sweterki z drugiej ręki za które dałam w sumie 90 zł (golf 100% kaszmir i wielki sweter z wełny jagnięcej), wełniany płaszcz jesienny z outletu (najtrudniejszym zadaniem jest, żeby podszewka nie była poliestrowa :-).
    Jedynym wyjściem jest teraz dla mnie twardo pooszczędzać na dobre ubrania (sukienka od Ciebie byłaby mi super potrzebna ;-), najzwyklejsza czarnulka najlepiej, więc kasa się odkłada)

  • Magda

    Jak to powiedział kiedyś ktoś madry: „Nie stać mnie na kupowanie tanich rzeczy” :)

  • Paula

    Fajny artykuł. A co o swetrze ze składem: Cotton 47% ,Viscose 25% ,Polyamide 22% ,Cashmere 6%? Zmarzne w nim, co? Bardzo mi się podobał. Problem w tym, że to nie jest tania firma.

    • Ani bawełna, ani wiskoza, ani poliamid nie grzeją niestety.

Jak ubierać się podczas upałów

Sierpień 14, 2018

Tego lata czuję się trochę jak bohaterka „Wielkiego piękna” lub „Tamtych dni, tamtych nocy” – Włoszka snująca się leniwie po ulicach rozgrzanego do granic możliwości miasta. Dowcip polega na tym, że spaceruję po warszawskim Mariensztacie. Różnicy prawie nie widać; po godzinie 16.00 ulice są puste. Stolica również potrzebuje sjesty. Wszyscy zastanawiają się: „Jak ubierać się podczas upałów?”.

Nie licząc małej przerwy na kilka deszczowych dni, która miała miejsce w połowie lipca, w tym roku lato trwa od początku kwietnia, czyli już piąty miesiąc! Ponieważ nic nie zapowiada zmiany, mogę swobodnie uznać, że klimat mamy prawie jak w słonecznej Italii. Pytanie tylko, czy jesteśmy na to gotowi pod względem odzieżowym.

Czy wiesz, jak ubierać się podczas upałów?

1. Polecam zapomnieć o nazwie tego bloga i zainteresować się raczej jasnymi kolorami. Noszenie czarnego, kiedy temperatura przekracza 30 stopni Celsjusza, tylko potęguje wrażenie ciepła. I nawet jeśli głównie chodzi o podświadomość, to cóż – wszystkie chwyty są dozwolone, żeby poczuć się chłodniej.

2. Ubrania, które wybierasz, powinny być luźne i przewiewne. Krótko mówiąc: dajmy wiatrowi możliwość dostania się pomiędzy tkaninę a nasze ciało. Jeśli bluzka, to o lejącym się kroju, a jeśli spódnica, to trapezowa. Ja dzięki temu, że mam szerokie wełniane spodnie, jestem w stanie chodzić w nich przez całe lato.

3. Jeśli tylko masz taką możliwość, to zapomnij o staniku. Plus 100 do chłodu.

4. Wybieraj naturalne tkaniny. Na upały najlepsza jest bawełna, len lub wełna. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego wymieniam tę ostatnią, która raczej kojarzy się z zimowymi ubraniami, to zachęcam Cię do przeczytania wpisu „Cool wool, czyli chłodna wełna”. I naprawdę nie daj sobie wmówić, że poliester to tkanina na lato! Poliester to tkanina do kosza na śmieci. Latem się w nim spocisz, zaczniesz brzydko pachnieć, a dodatkowo możesz podrażnić sobie skórę. Zimą natomiast ekstremalnie w nim zmarzniesz.

Poliester to tani badziew. Wiem, że dużo firm próbuje teraz wmówić swoim klientom, że korzysta z „technicznego, nowoczesnego poliestru”, ale to tylko bzdury, które mają sprawić, że kupisz szmatkę, nie ubranie. Z technicznego poliestru najwyższej jakości o odpowiednim splocie korzysta może 5% najdroższych marek sportowych. Cała reszta udaje, że to robi. Jak się tego dowiedzieć? Spróbuj jakąkolwiek z tych marek sprzedających poliestrowe bluzeczki na lato zapytać o parametry techniczne tkaniny. Nikt nic nie odpowie.

5. Na ostatnią chwilę przed wyjściem z domu weź tak zimny prysznic, jak tylko się da. Wtedy nawet w trakcie największego upału będziesz czuła się rześko.

6. Kapelusze działają cuda! Po pierwsze, chronią nas przed przegrzaniem, a po drugie, najmodniejsze w tym roku duże ronda dają dużo cienia i pozwalają zrezygnować z okularów (a jak wiadomo, okulary w trakcie upału niszczą makijaż w okolicy oczu i nosa w pięć sekund). O tym, że do kapelusza nie trzeba się tak dokładnie czesać, chyba nie muszę wspominać. Nikt przecież nie chce spędzić upalnego poranka z lokówką w ręku.

7. Nie możesz nosić mini do pracy? Sprawdź, czy Twój dress code pozwala na długie spódnice. Są niesamowicie przewiewne.

8. Nie musisz rezygnować z krótkich spodenek w mieście. Wystarczy, że zdecydujesz się na bardziej eleganckie. Tutaj oczywiście przychodzę na ratunek. Mój ulubiony model to Aviator Brown Shorts, który swobodnie możesz połączyć z koszulą i stworzyć półformalny zestaw.

9. A poza tym pamiętaj: im mniej biżuterii oraz im mniej makijażu, tym lżej.

Spódnica – Tanami Skirt / Monika Kamińska

Buty – The One / Monika Kamińska

Zauważ, że spódnica ma na sobie piaskowy wzór, który nie jest printem, lecz który został utkany!

T-shirt – Breeze T-shirt / Monika Kamińska

Spodenki – Aviator White Pants / Monika Kamińska

Sukienka – Ice Cream Dress / Monika Kamińska

Kapelusz – Gondolier Hat / Monika Kamińska

Bluzka – Plumeti Blouse / Monika Kamińska

Spódnica – Marina Skirt / Monika Kamińska

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Były kiedyś takie czasy w blogosferze, kiedy nie kupowało się followersów na Instagramie tylko kupowało się o jedne...o pięć drinków za dużo na after party po konferencji 🤣 Wtedy wszyscy byliśmy piękni, młodzi i nieopierzeni. Z takim samym zapałem uczyliśmy się podnosić swoje blogowe kompetencje, jak i imprezowaliśmy do rana. Trochę brzmi to jak wspomnienie starego rockmana z czasów młodości, ale to prawda  Megę się cieszę, że załapałam się na te początki blogosfery, kiedy jeszcze w oczach widać było pasję, a nie cyferki. Poznałam mnóstwo wartościowych, niesamowicie pracowitych i zawsze gotowych pozować godzinę do zdjęć ludzi  Na starość wszyscy sobie te instagramy wydrukujemy! #wisla #warsawlovers #warszawa #sunset #rejspowisle #kolacjanawisle #warsaw #vistulariver #bloggers #chill #summerchill #relax #relaxtime #lazdydays  Dress @monikakaminska_official Trochę mnie bawi to, że nie wypada się na dwóch weselach pojawić w tej samej sukience, albo że w ogóle słabo widziane jest noszenie ciągle tego samego. Nie rozumiem takiego podejścia do ubrań, ponieważ moje jest dokładnie odwrotne. Zanim miałam własną markę, często w ogóle kupowałam jedną rzecz w dwóch sztukach żeby nie martwić się robieniem prania  W lipcu non stop chodziłam w denimowej sukience, natomiast w sierpniu wróciła mi faza na zieloną, która (uwaga! to może niektórych przerazić) jest w ogóle z zeszłorocznej kolekcji, więc miałam ją już na sobie dziesiątki razy. I mam nadzieję, że nie urosnę, więc będę mogła w niej chodzić również za rok. Ulubione rzeczy trzeba nosić jak najczęściej, zgadzacie się? #greendress #dress #wool #wooldress #sukienka #zielonasukienka #welnianasukienka #welnanalato #naturalnetkaniny #luxuryfabrics
 W Warszawie wydarzyły się wszystkie najważniejsze rzeczy w moim życiu. Tu się urodziłam, zdałam maturę, skończyłam studia, założyłam firmę. Tu się pierwszy raz zakochałam i pierwszy raz rozczarowałam. Szczęśliwie tutaj mieszka większość moich przyjaciół, z którymi od wielu lat odwiedzam te same miejsca. Tu mam swoje ulubione teatry, miejsca do biegania i knajpy. Nie sądziłam, że jestem z Warszawą tak mocno związana aż do momentu, w któryn to uświadomiłam sobie, że...nie potrafię przeprowadzić się do innej dzielnicy. Owszem, uwielbiam Saską Kępe, doceniam Żoliborz i miło wspominam Mokotów, ale...jestem mentalnie tak mocno związana ze Śródmieściem, że chcę mieszkać tylko tutaj. Tak, wiem: gwar, tłum i szybkie tempo. Ale ja znam te ulice na pamięć, mam swoje ścieżki i ulubione punkty. I tylko nie wiem jakim cudem kiedyś będę miała w Śródmieściu dom z ogródkiem. Ale coś się wymyśli  #warszawa #warsaw #warsawlovers #aggiepresets #sunset #rejspowisle #rejs #magicplace #magicmoments  sierpniowe noce 🥂 #fridaymood #friday #fridaynight #warsaw #vscowarsaw #drinks #chill #relax
 Jeśli utknęłyście w Warszawie w środku upalnego sierpnia to naprawdę nic straconego. Totalnie polecam rejsy po Wiśle. Kiedy @paulina_hofman wymyśliła, żebyśmy razem z @anna_sudol na taki się wybrały to nie spodziewałam się niczego spektakularnego, tymczasem okazało się, że to jest najlepsza rzecz jaką zrobiłam w Warszawie w sierpniu 🥂 Większa relacja znajduje się w Stories ❤ #warsaw #warszawa #wisla #nadwisla #rejspowisle #aggiepresets #sunset #boat #boattrip #rejs  Na blogu (link w bio) znajdziecie trzy nowe wpisy: 1) Relację z urodzin butiku @monikakaminska_official & @zackroman_official 2) Moją najbardziej niepraktyczną na świecie torebkę. 3) Historię trzech dziwnych rzeczy, które zrobiłam przez trzydziestymi urodzinami i których nie polecam. #instaflowers #party #blog #flowers #flowerlovers
 ☀ summer is a state of mind ☀ #summermood #summer #summer2018 #summervibes #mazury #jezioroniegocin #august  Lucky Blue & Lucky Pink shoes @monikakaminska_official Stabilne, eleganckie i w sam raz na upały. Najwygodniejszyle buty świata w dwóch letnich kolorach  #shoes #shoeslovers #instashoes #summerstyle #summershoes
 Cinque Terre #tb #cinqueterre #5terre #italyphotos #italiandream #italyphotos #vscoitalia  The biggest adventure you can ever take is to live the life of your dreams #tb #Sitges #Spain #summermood #summer #morningsun #morning #travelspain