Nie potrzebuję lansu w social mediach

Kwiecień 26, 2017

Jestem kobietą, blondynką, blogerką i na dodatek zajmuję się ubraniami. Gorzej być nie może. Mówię całkiem szczerze i bez narzekania, bo nie o to mi chodzi. W wielu rozmowach biznesowych te cztery wymienione cechy stawiają mnie w ekstremalnie złej pozycji. Trafiają się ludzie, którzy z automatu uważają mnie za głupią. I nie mam do nich żalu. Stereotypy to stereotypy. Przynajmniej później to ja się długo się śmieję, kiedy oni odkrywają, jak bardzo się pomylili. A wiadomo: śmiech to zdrowie!

Pamiętam, że kiedy odchodziłam z pracy na etacie, a jednocześnie zmieniałam zawód z logopedy na blogera i właścicielkę marki odzieżowej, przeraźliwie bałam się tego, co ludzie pomyślą.

Logopedia zawsze wzbudzała podziw, uznanie i zainteresowanie. Półżartem mogę powiedzieć nawet, że na nic innego nie podrywało mi się mężczyzn tak dobrze jak na bycie studentką logopedii i polonistyki jednocześnie. Hitem mojego życia był podryw (skuteczny, haha), w trakcie którego tłumaczyłam kandydatowi, jaka jest różnica pomiędzy: „podaj mi chleb” a „a podaj mi chleba”. Robiłam to na środku najmodniejszego warszawskiego klubu i byłam wtedy tak niesamowicie wkręcona w tego typu smaczki językowe, że każdemu wmawiałam, że jego też to interesuje. Komedia, ale skuteczna.

W kręgach, w których się obracałam lans na wiedzę był naprawdę pożądany. Tylko w moim przypadku się skończył. Bo co mądrego może wiedzieć blogerka?

Ostatnio pewna osoba poinformowała mnie, że „ma dużo zleceń w realnym życiu, więc nie potrzebuje lansu w social mediach”.

To najprawdopodobniej miało mnie zaboleć. Ten ktoś liczył na to, że poczuję się gorsza. Delikatna sugestia, że moja praca polega na lansie w social mediach, miała uzmysłowić mi, że nie jestem osobą poważną.

Yhm.

Pewnie jakiś czas temu bym się przejęła. Do tej pory pamiętam jedną z pierwszych sesji zdjęciowych, którą robiłam po zwolnieniu się z pracy. Patrzyłam wtedy w lustro i próbowałam sobie uświadomić, że to, co teraz robię – a akurat poprawiałam szminkę na ustach – to moja praca. To nie jest hobby, zabawa, spędzanie czasu wolnego czy weekendowy kaprys. To regularna praca. Kilka lat temu pracowałam w szkole specjalnej, a teraz maluję usta w pracy. Masakra. Po co mi trzy dyplomy?

Dziś jednak, kiedy słyszę takie przemądrzałe wypowiedzi, mogę się po prostu uśmiechnąć. I wiesz co? Nawet nie chciało mi się tej osobie tłumaczyć, dlaczego się myli. Szkoda mojego czasu na czyjąś krótkowzroczność. I jeśli kiedykolwiek trafi Ci się taka sytuacja, to pamiętaj: Twojego czasu również szkoda.

 

 

 

  • Zawsze znajdzie się „ktoś życzliwy”, kto nie mając pojęcia, jak wygląda Twoja ścieżka, nakład pracy, obserwuje w social mediach” ów lans ” będący czubkiem góry lodowej, cięzkiej pracy, o której wiesz tylko Ty, będzie starał się skomentować to co krótkowzrocznie widzi. Wszystko co można i TRZEBA zrobić to zwyczajnie olać tego typu krytykę. Trzymam za Ciebie Monia kciuki, robisz świetną robotę i do przodu! (ps. ciemna blondynka, blogera, właścicielka firmy, pani od cookie- a co mi tam) Hight five!

  • pani Mondro

    o tak tak, najlepszy tekst jaki słyszałam to ten, że jak ktoś nie ma życia w realu to żyje w sieci (i tu do jednego wora wrzucić należy blogerów, jutuberów i hejterów)… farbowana blondyna i blogerka… do właścicielki firmy jeszcze mi daleko ;)

  • emk

    Stereotypy w społeczeństwie wciąż mają się dobrze. Wiele osób(zwłaszcza facetów), gdy słyszy, że ktoś się zajmuje/interesuje modą to od razu wrzuca do kategorii „głupi”. Tak samo jest z kolorem włosów.
    Btw. Podejrzewam, że 70% społeczeństwa nie wie czym zajmuje się logopeda.

    • A te 30% uważa, że logopeda to taka pani z przedszkola, która się bawi z dziećmi i jeszcze jej za to płacą :D

      • emk

        Uczy ładnie wymawiać rymowanki typu „Król Karol…” 😜

  • Prawda jest taka, że to była decyzja świadoma i przez Ciebie samą podjęta. Udowadnianie innym, że to, co samemu się robi jest równie wartościowe co ich praca jest bezcelowa, jeśli ktoś w ogóle ma odwagę społeczną wypowiadać takie opinie. Ciekawa tylko jestem jaką minę by mieli, gdyby dowiedzieli się, że Twój obecny zawód to Twój wybór, a masz za sobą pracę w zupełnie innej branży.

  • Jako że też jestem i blondynką i pracuje w tak zwanych internetach to możemy zbić sobie wirtualną piątkę.
    Pamiętac jednak niesety trzeba że gro ludzi zyjących w social mediach naprawde nie ma swojego zycia i potrafi jedynie kreowac swoje w sieci. I stąd potem rykoszetem obrywają te dla których social media to praca, blog to praca, yotube to praca.
    Swoją drogą wiesz jak na mnie ludzi patrzą jak mówię, że pracuje teraz częściej na YT niż na swojej poprzedniej działalności? :D Jakbym się pogodzić z wiekiem nie mogła i że mam coś nierówno pod głową ;) Ze tez bardziej zajmuje ich moje zycie niż ich własne że chce im sie mnie oceniać w ten sposób ;)

  • aleksandrasowinska

    Blondynka, praca przez internet. Witaj w klubie…

  • A ja cenię takie osoby jak Ty bo muszą się wykazać kreatywnością.

Summer vibes

Lipiec 24, 2017

Pierwsze sukienki z letniej kolekcji w mojej marce pokazywałam Ci już w kwietniu (Klasyczna sukienka za kolano) oraz w maju (Klasyczna sukienka do pracy). Prawda jest taka, że dzisiejszą sesję wykonałam już kilka tygodni temu; chociaż od dłuższego czasu jest ona widoczna na stronie sklepu, to po prostu nie miałam czasu napisać o niej na blogu.

Mimo że zamieszanie z remontem się skończyło, okazuje się, że nowy butik oznacza jeszcze więcej obowiązków. To oczywiście nie jest dla mnie nic zaskakującego, ale trochę odczuwam potrzebę wytłumaczenia się, skąd takie dość niespodziewane jak na mnie opóźnienie. Mam nadzieję, że ten jednorazowy poślizg zostanie mi wybaczony.

Okay, to wstęp już za mną, teraz przechodzimy do konkretów!

Pamiętam, jak kilka sezonów temu – podczas targów tkanin Milano Unica – oglądałam pierwszy raz wełnę z naturalnym stretchem. Marzyłam wtedy, że kiedyś uszyję z niej coś dla swoich klientek. A ponieważ marzenia należy spełniać, to już podczas zeszłorocznej zimy w mojej marce pojawiła się flanelowa spódnica z naturalnym stretchem. Na wiosnę poszłam o krok dalej. Tkaninę, z której zostały uszyte Ravenna Dress oraz Adria Dress, utkano we Włoszech specjalnie na moje zamówienie. Poza naturalnym stretchem materiał jest pokryty powłoką hydrofobową, dzięki czemu tkanina jest odporna na zabrudzenia (możecie wylać na nią czerwone wino, a ono po prostu spłynie, nie pozostawiwszy plamy). Ponadto ma bardzo wysokie parametry oddychalności oraz odbija promienie słoneczne. Więcej zalet wełny jako tkaniny na lato możesz zobaczyć na poniższej grafice.

 

Przyznam szczerze, że chociaż długość za kolano w pierwszym odczuciu wydaje się bardzo oficjalna, to po chwili całkowicie się o tym zapomina, a ja sama jestem ogromną fanką tego, jak tkanina pięknie układa się w ruchu i po prostu buduje całą sylwetkę.

W mojej pracy bardzo często nie wiem rano, co wydarzy się do końca dnia. Bardzo lubię tę sukienkę, ponieważ daje mi komfort tego, że nie muszę się zastanawiać, czy jestem ubrana stosownie do sytuacji. Spotkanie biznesowe? Pasuje, bo pomaga wzbudzić zaufanie i podkreśla profesjonalizm. Niespodziewana wizyta w szwalni, wymagająca ode mnie taszczenia belki z tkaniną przez pół parkingu? Naturalny stretch sprawia, że jest mi wygodnie. Wieczorne wino z przyjaciółmi? Chociaż od rana jestem w biegu, nadal wyglądam świetnie, a odcień jasnego granatu sprawia, że nie widać po mnie zmęczenia.

Z tej samej wełny została również uszyta Adria Dress, którą dokładnie możesz obejrzeć we wpisie Klasyczna sukienka do pracy.

Całkowitą nowością jest w tym roku kapelusz panama. Został ręcznie wykonany z oryginalnych liści panamy ekwadorskiej, dzięki czemu chroni przed słońcem, a jednocześnie sprawia, że naszej głowie jest po prostu chłodno. Testowałam go we Florencji podczas 35-stopniowego upału, więc musisz mi uwierzyć! Można go nie zdejmować przez cały dzień.

Chociaż na blogu pokazywałam go w dość eleganckich sytuacjach, to nie ukrywam, że w Warszawie ratuje mnie, kiedy spontanicznie potrzebuję dokądś wyjść, a nie bardzo chce mi się czesać i malować. Wybieram proste spodnie i koszulę, a włosy wiążę w koczek lekko powyżej linii karku. Kapelusz mnie trochę ukrywa i sprawia, że wtapiam się w miejski tłum.

Zanim przejdę do koszuli, nadmienię tylko, że widoczne na zdjęciu czarne spodnie zostały uszyte na miarę. Na szycie miarowe zapraszam oczywiście do butiku przy Niecałej 7. Pomożemy Ci wybrać tkaninę i zaprojektować dokładnie takie ubranie, o jakim marzysz. Albo jakiego po prostu potrzebujesz – tak jak ja potrzebowałam czarnych cygaretek. I naprawdę uszycie ich na miarę to było najprostsze rozwiązanie.

Boss Cuffs Shirt to był dość spontaniczny pomysł, który okazał się totalnym strzałem w dziesiątkę. Poprzez odpowiednie zmiany konstrukcyjne dostosowałam męski krój do damskiej sylwetki. Następnie zleciłam uszycie go w nieco inaczej niż zazwyczaj (bardzo sztywne makiety i kołnierzyk) i tak powstała koszula, z którą naprawdę nie sposób się rozstać. Mówiąc wprost: robi całą stylizację, jest nonszalancka oraz elegancka jednocześnie i trudno przejść obok niej obojętnie. Uwielbiam to, jak buntowniczo się w niej czuję, a przecież to po prostu koszula, więc ten bunt jest połączony ze zgrabnym mrugnięciem okiem.

Koszula jest dostępna w usłudze szycia made to measure, dzięki czemu klientka sama może wybrać stopień jej szerokości i długości rękawów, tkaninę (mamy kilkadziesiąt kolorów i wzorów) oraz zdecydować, czy makiet oraz kołnierz mają kontrastować, czy też nie. Obserwuj Instagram Kingi – ona wybrała zupełnie inny kołnierzyk i tkaninę w prążek. Niedługo pojawi się więcej zdjęć!

Dodatkiem, z którym również ostatnio nie mogę się rozstać, są jedwabne apaszki dostępne w trzech kolorach: szarym, czerwonym oraz granatowym. Jeśli obserwujesz mój prywatny Instagram, to na pewno kilka tygodni temu widziałaś serię zdjęć z apaszkami w roli głównej. Można wiązać je naprawdę na milion sposobów – zarówno na szyi, jak i na ręku lub przy torebce. W mgnieniu oka dodają każdej stylizacji charakteru i klasy.

Last but not least – Cremona Dress, czyli sukienka uszyta z brytyjskiej wełny typu cool wool. Jak już być może wiesz, ta tkanina jest bardziej przewiewna od bawełny i rewelacyjnie sprawdza się podczas cieplejszych dni. Bez względu na to, ile mam kolorów w szafie, to do szarego i czarnego będę wracać zawsze. Minimalizm w klasycznym wydaniu to coś, co dodaje mi pewności siebie, siły i stanowczości. Chciałabym, żeby szary przestał się kojarzyć z szarą myszką, ponieważ to obłędnie piękny kolor, który wspaniale komponuje się z karnacją Polek.

Jeśli jednak chcesz trochę zaszaleć, to ten sam model dostępny jest również w bladym różu – Ferrada Dress. To sukienka do spędzania niezapomnianych wieczorów. Kawiarniany stolik w letnim ogródku, lampka prosecco, migające nad głową lampiony i radość z prostych czynności oraz chwili wolnego. Czego więcej potrzeba do szczęścia? Tylko uśmiechu!

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Ostatni wieczór  #mazurycudnatury #mazury #vsco #vscopoland #sunset #karwica #jezioronidzkie  Nie jest to pizza. A jest rownie dobre. #breakfastinspo #mazury #jezioronidzkie #sniadanie #zdrowesniadanie #jagody #blueberries #veganfood #pornfood
 Ja + urlop = horror. Jestem tu od niedzieli. Dopiero w środę udało mi się pozbyć chęci pracowania. Ale przynajmniej książkę czytam już czwartą. Butelek wina nie liczę  #mazurycudnatury #mazury #karwica #jezioronidzkie #instabook #vscofood  Idealnie. #sunset #mazury #jezioronidzkie #karwica #zachodslonca #polska #perfectview
 Śniadanie  #breakfastinspo #mazury #mazurycudnatury⛵️ #watermelon #flaylay #vscofood #vscopoland  Fotka ustrzelona od niechcenia telefonem. Jestem 626829 raz w życiu na Mazurach i wciąż nie mogę przestać się zachwycać! Tu jest tak obłędnie pięknie, spokojnie i normalnie 🦋 #mazury #krzyze #polska
 Najlepsze jedzenie na Mazurach! #instafood #foodporn #blueberries #mazury #deserek  Monday morning #chill #mondaymorning #vsco #reallife #vscopoland #mazury #karwica #jezioronidzkie
 Chill #chill #mazury #mazyrycudnatury #forest #nature #poland  Saturday night @monikakaminska_official dress (sukienka dostępna w butiku przy Niecałej 7 w Warszawie) #wooldress #wool #summer #summervibes #warsawgram #orangeidress #orangeisthenewblack #saturdaynight #minimalstyle #streetstyle #minimalstreetstyle