Jak prawidłowo prać ubrania?

Październik 18, 2015

Niestety nie mogę powiedzieć, że jestem święta. Przyznaję się, ja również wyciągałam z pralki różowe ręczniki zamiast białych. Okay… kiedyś wyciągnęłam też różową koszulę i to naprawdę było strasznie przykre.
Założę się jednak, że każdemu z Was zdarzyło się kiedyś uprać coś nieprawidłowo, a potem płakać.
Dlatego dzisiaj razem z marką Electrolux przygotowałam dla Was miniporadnik, dzięki któremu unikniecie błędów w praniu.

1

Pralki Elecctrolux odpowiadają potrzebom użytkowników piorących nowoczesne ubrania. Obecnie coraz więcej materiałów wymaga prania w niskich temperaturach. Standardowe pralki nie zawsze dobrze radzą sobie z aktywacją środków piorących i zmiękczających w niskiej temperaturze. Natomiast Pralki Electrolux pozwalają prać skutecznie już w 30 stopniach. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich wielbicieli naturalnych tkanin, one kochają niskie temperatury! Poza tym skracają czas prania, usuwają zagniecenia do minimum i dobierają ilość wody odpowiednio do wielkości załadunku. Krótko mówiąc – pranie w pralkach Electrolux jest zarówno skuteczne, jak i ekonomiczne.

Jednak żeby w pełni cieszyć się możliwościami, jakie daje pralka, trzeba wiedzieć, w jaki sposób prać ubrania.

6

Jak prawidłowo prać ubrania?

Zobaczcie filmik oraz przeczytajcie miniporadnik.

Ubrania należy segregować kolorami. Oddzielnie pierzemy rzeczy jasne, kolorowe oraz ciemne. To ustrzeże Was przed wyjęciem z pralki różowych ręczników zamiast białych.

Ważny jest też podział prania ze względu na materiały. Podczas prania rzeczy ocierają się o siebie, więc jeśli nie chcemy zniszczyć sobie delikatnej bluzki, to nie powinniśmy jej prać razem z ręcznikami. Delikatne rzeczy (jedwabne, bawełniane) wymagają niskich temperatur. Natomiast rzeczy wykonane z grubszych materiałów (ręczniki, ścierki) należy prać osobno. Najprościej mówiąc – bierzcie pod uwagę to, co pierzecie. Koce pierzcie z kocami, jeansy z jeansami, a wełniane swetry z wełnianymi swetrami.

Dodatkowo, jeśli pierzecie na przykład delikatną bieliznę, to warto przed praniem umieścić ją w specjalnym woreczku ochronnym. Dzięki temu unikniecie na przykład zaczepiania haftkami od biustonosza o inne ubrania.
2

Należy również pamiętać o podziale prania ze względu na stopień zabrudzenia. To akurat jest łatwe – bardzo brudne rzeczy pierzemy w jednym praniu, a te mniej brudne w innym.

Poza tym – czytajcie metki. Mówię poważnie. Zgaduję, że ponad połowa ludzi nie czyta metek, a potem jest zdziwiona, że wyjmuje z pralki koszulę dwa rozmiary za małą.  Metki wewnątrz ubrań mają instrukcje prania, więc zachęcam do ich lektury, a następnie do korzystania z wielu programów, jakie oferuje pralka, i doboru odpowiedniego programu do odpowiednich rzeczy. To naprawdę może ustrzec Was przed wieloma katastrofami.

Natomiast jeśli wszywki pielęgnacyjne w ubraniach Wam przeszkadzają, to przed ich odcięciem polecam zrobić im zdjęcie na tle ubrania i wrzucić do odpowiedniego folderu w komputerze, żeby zawsze szybko móc do nich wrócić.

5
PS. Zdjęcia przedstawiają kulisy powstawania krótkiego filmiku z tej notki. Pierwszy raz nagrywałam coś aż tak bardzo na poważnie i muszę przyznać: nawet nie sądziłam, że tak bardzo może mi się to spodobać. Poważnie! Chociaż trochę się denerwowałam tym, że nie opanuję szybko tekstu albo że non stop będę się zacinać, to nic takiego się nie działo. Filmik nagraliśmy bardzo sprawnie, a ja sama nabrałam ochoty na kolejny! Bardzo serdecznie dziękuję całej ekipie realizującej to nagranie za rewelacyjną atmosferę na planie!

4


Serdecznie dziękuję Maćkowi Trojanowiczowi za pomoc w robieniu zdjęć.

 

baner-poziomy

 

  • Polecam też takie specjalnie chusteczki zapobiegające farbowaniu i wyłapujące brud – można je kupić w drogeriach i zwykłych hipermarketach; odkąd zaczęłam ich używać mogę prać nawet czerwone z białym i nic nie farbuje, a to się zwłaszcza przydaje przy dziecięcych praniach ;)

    • Hmm i poważnie nic Ci nigdy nie zafarbowało? Czerwone z białym to bym się jednak bała.

      • Przy użyciu tych chusteczek nigdy mi nic nie zafarbowało, aczkolwiek w miarę możliwości staram się rozdzielać pranie według zasad, o których mówisz ;) A zanim je odkryłam… to może pomińmy milczeniem co się stało jak pewien mały granatowy ręczniczek zaplątał się z jasnym praniem ;)

    • Także ich używam i spokojnie piorę wszystko razem:)

      • Może spróbuję najpierw na jakiś mniej eleganckich ubraniach :D

  • Jestem pod wrażeniem – profesjonalizm i urok :)
    Brawo, gratuluję :)

  • Sylwia Nietubyć-Rożek

    a masz jakiś patent na to, aby bluzki nie wykręcały się po praniu? w zasadzie wszystkie t-shirty tracą fason po praniu i boczne szwy są wykręcone :(

    • suszyć na płasko, wirować z mniejszą ilością obrotów

    • Aga Smiechowska

      Cześć, z doświadczenia z pracy w przemyśle odzieżowym wiem (niestety smutna to wiedza), że szwy boczne w dzianinach wykręcają się z powodu złego cięcia materiału. Warstwy dzianiny układa się jedna na drugiej i tnie wykrojnikiem. Jak łatwo się domyślić w momencie nacisku wszystko nieco się rozjeżdża i nie zostają zachowane proste (długość i szerokość) materiału. To tak, jakby ciąć nieco ze skosu, a dzianina bardzo pracuje i po prostu się wyciąga (oczywiście po linii skośnej znacznie bardziej, można to sprawdzić na stosie serwetek papierowych). Stąd przekręcone szwy. Nie ma rady na masową produkcję. Można próbować suszyć na płasko, prać ręcznie, bez wykręcania… Tylko kto ma czas tak się bawić z każdą koszulką? Proponuję znaleźć jedną dobrą markę, której produkty są cięte jak należy i się jej trzymać. Serio. Pozdrawiam serdecznie!

    • Agata

      Mój patent jest taki, że nie kupuję t-shirtów, które będą się skręcać po praniu. A sprawdzam to w sklepie – włókna muszą być ułożone prosto, wzdłuż szwów, a nie po skosie. Odkąd tak robię, mam problem z głowy. Żadne sztuczki z praniem nie działały, zresztą nic dziwnego, skoro problem tkwił w cięciu materiału.

  • Anna

    A masz może jakieś wyjaśnienie, dlaczego sweter z mieszanki wełny i bawełny ma na metce zakaz prania w wodzie?

    • A jak wygląda ten znaczek? Bo zakaz prania w wodzie to mi się kojarzy z „nie prać na mokro” w przypadku ubrań do pralni.

      • Anna

        Chodzi o ten standardowy znaczek – przekreślona miska z wodą. Ale chodziło mi raczej o to, dlaczego woda dla takiego materiału jest niewskazana?

        • Najprawdopodobniej chodzi o to, ze nie mozesz prać tego w pralce po prostu, tylko ubranie należy oddać do pralni. Masz inne znaczki tam, możesz zrobić zdjęcie?

  • Iris

    Dzień dobry, bardzo lubię czytać Twojego bloga i podoba mi się
    Twój/Pani poradnik. Jednocześnie ważna uwaga dot. prania bielizny:
    biustonoszy z zasady nie można prać w pralce. Zgodnie z Twoją własną
    zasadą – czytajmy metki – jest zalecane pranie ręczne, a nie tryb prania
    ręcznego w pralce. Trzeba je prać ręcznie, w płynie do delikatnych
    rzeczy, nie używać zmiękczaczy do tkanin (które generalnie niszczą
    elastyczne włókna, nie tylko w stanikach, np. Levis poleca pranie
    swoich dżinsów na
    lewą strone i bez zmiękczaczy). Dodatkowo białe i jasne w płynie do białych
    rzeczy, ciemne w „do ciemnych” tkanin.
    Spowodowane
    jest to przede wszystkim tym, że wirowanie, nawet lekkie, może
    zniszczyć fiszbiny, a te jesli wypadną lub się złamią moga doszczętnie
    zepsuć pralkę jak nieodpowiednio utkną gdzieś sobie. Nie wiem skąd
    istnieje przekonanie że tuneliki materiałowe od fiszbin nie uchronią
    fiszbin od wypadnięciem podczas wirowania, ale już woreczek z siateczki
    delikatnej tak.
    Dodatkowo termicznie formowane miski są szczególnie wrażliwe na pranie w
    pralce. Pozdrawiam:)

    • Sylwia, dzięki za komentarz :)

    • Anna

      Czytałam niedawno o praniu swetrów wełnianych, a nawet kaszmirowych, że lepiej prać w pralce na programie do wełny niż ręcznie, bo pralka ma stałą temperaturę (30 stopni), a to właśnie zmiana temperatury powoduje filcowanie i tym samym zniszczenie ubrań. Piorąc ręcznie nie zawsze jesteśmy w stanie ustalić, czy temperatura jest odpowiednia, a już tym bardziej płucząc sweter w płynie możemy niechcący zmienić temperaturę wody. Są oczywiście płyny niewymagające płukania wodą po praniu, ale to już inna sprawa. A odnosząc się do prania biustonoszy – piorę je od lat w pralce, od dłuższego czasu w woreczkach z siatki i nigdy, ale naprawdę nigdy, nie wyszedł mi żaden fiszbin. Traktuję moje obrania użytkowo i na samą myśl, że połowę prania miałabym robić ręcznie, cierpnie mi skóra. Oczywiście, są rzeczy, które zanoszę do pralni, ale moim zdaniem nowoczesne pralki naprawdę są w stanie wyprać nawet delikatne rzeczy, jeśli wybierzemy odpowiedni program. Ale oczywiście, to tylko moje podejście.

      • Iris

        Ma Pani szczęście Pani Anno:) Moje klientki nie zawsze je mają, stąd myślę, że producenci zalecają pranie ręczne.

      • Hmm, ja zniszczyłam biustonosz nieodpowiednim praniem ręcznym :D Poważnie, po prostu go powyginałam za bardzo (oczywiście nie wiedziałam jak to zrobić prawidłowo) i od tamtej pory się w to nie bawię. Ręcznie piorę tylko swetry i wystarcz mi tej zabawy z rozkładaniem ich w całym mieszkaniu na podłodze :D Na szczęście wełny nie trzeba często prać.

      • Jak masz dobrą i w miarę nowa pralkę to tak. Te nowe pralki Electrolux mają w ogóle certifikaty Woolmark, które pozwalają na pranie w pralce wełny przeznaczonej do prania ręcznego. Natomiast ja piorę ręcznie w odżywce do włosów i to jest mega pomysł, bo swetry są miękie, bardzo polecam.

  • Poruszyłas temat niezwykle dla mnie aktualny. Otóż parę dni temu trafiłam w second handzie na niezwykłą perełkę – w stu procentach wełnianą marynarkę z Burberry za 7 zł!!!. Zero zniszczeń. Jednym słowem ideał. Niestety nie przepadam za noszeniem ubrań po kimś wiec zawsze staram się wybrać moje łupy w pralce. Tak też zrobiłam tym razem i nie zważając na ostrzeżenia mamy, która wyczytała na metce, że jak pranie to tylko ręczne, wrzuciłem swoją ukochaną nowa marynarkę do pralki. Zanim się wyprala zdążyłam juz obmyśleć kilka interesujących stylizacji z moim cudeńkiem, jednak nie wzięłam pod uwagę tego, że po wyjęciu z pralki moja marynarka będzie w kilku częściach. Cała podszewka popruła sie, puściło kilka szwów, a materiał w niczym juz nie przypominał wełny. Próbowałam ją jeszcze jakoś odratowac ale niestety na marne. Teraz zanim coś wrzucę do pralki to po trzy razy czytam metki, w końcu człowiek uczy się na błędach :)

    • Oooo nie :(((( Straszne :(
      A to sh w Warszawe był? (wątpię, ale musiałąm zapytać)

      • Nie. Akurat byłam w Przemyślu w domu i tam znalazłam tą marynarkę :)

Garnitur damski – wywrotowa historia

Luty 7, 2017

Klasyczny garnitur jest dla eleganckich kobiet czymś oczywistym. Jednak jeszcze do niedawna wzbudzał wielkie kontrowersje. Służył do prowokacji i walki o pozycję, a czasem do śmiałej zabawy stylem.

Wiecie, co jest niezwykłe w dzisiejszych czasach? Między innymi to, że damski garnitur w klasycznej formie, wzorowanej na formalnym krawiectwie męskim, jest dziś traktowany jako normalny ubiór do pracy, a nawet na bardziej uroczyste wyjścia. Taki strój nie wzbudza sensacji ani poczucia, że ktoś tu przebiera się za mężczyznę czy obnosi się ze swoją siłą. Na topie są uniwersalne fasony – dopasowane do ciała kobiety, ale pozbawione udziwnień i ozdobników. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś damski garnitur traktowano z rezerwą, a jeśli już się pojawiał, to rzadko w tym prostym, klasycznym stylu.

Ale uwaga, wcale nie twierdzę, że kiedyś podejście do damskiego garnituru było złe, a wszystkie fasony z lat minionych nadają się na śmietnik. Moda – nawet ta klasyczna – rozwija się dzięki eksperymentom. O niektórych trzeba szybko zapomnieć, ale inne będą nas inspirować i już niedługo powrócą w zmienionej formie. Na historię ubioru nie patrzę jak na zbiór niepotrzebnych nikomu ciekawostek. Widzę w niej raczej skrzynię pełną pomysłów, z których zawsze można coś wybrać. To jak to było z damskim garniturem?

Prehistoria

Początków trzeba szukać wśród XIX-wiecznych skandalistek, które publicznie paradowały w męskim stroju przypominającym garnitur. Należała do nich George Sand. Polacy pamiętają ją przede wszystkim jako partnerkę Fryderyka Chopina, ale we Francji znana jest jako autorka ponad 40 powieści i ważna postać dla ówczesnej bohemy. To niezwykle barwna osobowość.

Sand zdarzało się przemierzać ulice Paryża w męskim stroju, co wywoływało tak wielką sensację, że rozprawiano o tym również poza granicami Francji. Jeśli wierzyć ilustracji, nosiła surdut (przypominający suknię dopasowaną w talii i szeroko rozkloszowaną poniżej), a także szerokie spodnie. Komplet męskich akcesoriów – z cylindrem, fularem i laseczką – pokazywał, że jest to przebranie, próba naśladowania silnej płci.

George Sand

 

 George Sand

Sand starała się przesuwać obyczajowe granice; chciała większej akceptacji dla obecności kobiet w życiu publicznym. Dlatego używała męskiego pseudonimu (naprawdę nazywała się Amantine Dupin) i przebierała się za mężczyznę, chcąc chodzić do miejsc, których kobiecie nie wypadało odwiedzać. Nie był to jedyny taki przypadek!

Na początku XX wieku inna pisarka i skandalistka z Paryża – Colette –chętnie pokazywała się w smokingu. Ale w jej czasach już chyba więcej w tym było zabawy niż faktycznej potrzeby kamuflowania się podczas wyjść.

2 – sufrażystka z Chicago, 1916 rok

Sufrażystka z Chicago, 1916 rok

W tym samym czasie dzienne zestawy ze spodniami pod długą spódnicą nosiły amerykańskie sufrażystki. W ich wypadku ten dziwaczny strój miał stopniowo oswajać konserwatywne społeczeństwo z wizją kobiety w męskim ubiorze. Paradowanie w spodniach wciąż było uznawane za obrazę moralności.

3 – Marlene Dietrich we fraku w filmie Maroko, 1930 rok

Marlene Dietrich we fraku w filmie „Maroko”, 1930 rok

Gwiazdy inne niż wszystkie

Lata 30. XX wieku to okres przełomowy. Z męskim ubiorem obnosiły się wówczas dwie wielkie gwiazdy. Właściwie to dzięki nim klasyczny garnitur damski na dobre zaistniał w zbiorowej wyobraźni.

Pierwsza z tych gwiazd to wszechstronnie utalentowana Marlene Dietrich, która wprost hipnotyzowała odbiorców swoją grą, śpiewem i oczywiście wyglądem. Często nosiła bardzo kobiece ubrania – futra, zdobne kapelusze, oszałamiające suknie balowe, skąpe stroje sceniczne odsłaniające nogi. Zadziwiała śmiałością tych stylizacji. Ale wcale nie mniejsze wrażenie – przez kontrast – robiły jej występy we fraku albo noszone na co dzień garnitury.

4 – Dietrich w dziennym garniturze, 1933 rok

Dietrich w dziennym garniturze, 1933 rok

W tamtych czasach nikt by się nie spodziewał spotkać damę w takim stroju. Na zdjęciach widać Dietrich między innymi w garniturze z grubej wełny, skrojonym w zasadzie po męsku. Nie jest to jednak przebranie, rzecz pożyczona od partnera, ale uszyta na miarę. Marynarka została idealnie dopasowana do biustu, talii i bioder.

5 – kolejny garnitur Dietrich w tak zwanym stylu wiejskim, 1935 rok

Kolejny garnitur Dietrich w tak zwanym stylu wiejskim, 1935 rok

Nie ma to nic wspólnego z karykaturalnymi garsonkami, które nas prześladują. Chodzi mi o te w krzykliwych kolorach, zrobione z błyszczących materiałów i pełne ozdóbek. Styl Dietrich to przeciwny biegun. Szerokie spodnie z mankietami, duże klapy marynarki, koszula i krawat – wszystko to tworzy wizerunek kobiety silnej, zrównoważonej i aktywnej. Czującej się w męskim świecie automobili równie dobrze jak na scenie rozświetlonej jupiterami.

6 – Katharine Hepburn w filmie Sylvia Scarlett z 1935 roku

Katharine Hepburn w filmie „Sylvia Scarlett” z 1935 roku

Druga gwiazda kojarzona z damskim garniturem to Katharine Hepburne. Gdy w Hollywood na topie był typ femme fatale w powłóczystej sukni, ona chętnie nosiła nieco luźne garnitury skrywające damską figurę. I to ją wyróżniało – wyglądała zupełnie inaczej niż pozostałe piękności złotej epoki kina. Czasem nosiła koszulę o męskim kroju z krawatem, ale częściej wybierała fantazyjne kołnierze i apaszki. Wizerunek sceniczny Hepburn pokrywał się z prywatnym. Dzięki temu błyskawicznie zyskała rozpoznawalność – wszędzie pokazywała się w garniturach.

7 – Hepburn w filmie Filadelfijska opowieść z 1940 roku

Hepburn w filmie „Filadelfijska opowieść” z 1940 roku

Miało to wszystko posmak skandalu, ale też wiele osób było zachwyconych. Propozycje dwóch gwiazd przygotowały grunt pod współczesną akceptację damskiego garnituru. Dzisiaj inspirujemy się raczej stylem Dietrich, ale Katharine Hepburn mocno oddziałała na modę lat 80.

8 – Garsonka nawiązująca do sylwetki X propagowanej przez Diora, Londyn, 1951 rok, fot. Toni Frissel

Garsonka nawiązująca do sylwetki X propagowanej przez Diora, Londyn, 1951 rok, fot. Toni Frissell

Niecodzienny styl

Lata 40. to okres, w którym moda damska mocno się zmilitaryzowała i upodobniła do męskich krojów. Jednocześnie spodnie wciąż były rzadkością; rewolucja obyczajowa aż tak szybko nie postępowała. Damski garnitur jeszcze się nie przyjął, popularność zyskiwały za to kostiumy złożone z żakietu i spódnicy. Z kolei lata 50. to czas zachwytu kobiecymi kształtami, które podkreślano między innymi za pomocą krojów poszerzających biodra. To nie moda męska była inspiracją dla projektantów.

I wtedy zaczęły się dziać rzeczy bardzo ciekawe. Damski garnitur na przełomie lat 50. i 60. stał się przedmiotem coraz chętniej podejmowanych eksperymentów. Nie był widokiem częstym, ale pokazywały się w nim kobiety ze świata sztuki i showbiznesu albo po prostu te obdarzone nieprzeciętnym gustem, chcące bawić się stylem.

9 – Brigitte Bardot, lata 60.

Brigitte Bardot, lata 60.

Raczej nie naśladowano już Dietrich i Hepburn z ich szarymi i brązowymi garniturami ze zgrzebnych wełen. W modzie były gładsze materiały, często w ciemnych tonacjach. Pojawiały się rozmaite formy. Ciemny garnitur dwurzędowy, w którym pokazywała się Brigitte Bardot, wygląda niemal współcześnie. Zarazem oddaje gusta epoki Beatlesów. Obcisłe spodnie kojarzą się z młodą, szczupłą sylwetką, a marynarka dwurzędowa ma nieco dandysowski charakter. Podobnie nosili się w tym czasie Rolling Stonesi. Oczywiście marynarka Bardot ma kobiecy fason poszerzający biodra. Mimo to szerokie klapy w zestawie z krawatem robią bardzo męskie wrażenie. To ciekawa odmiana po kipiących od kobiecej seksualności rolach Bardot.

pn1

źródło

Francuska gwiazda wielokrotnie wracała później do garniturów. A jeszcze częściej nosiła je Twiggy. Choć kojarzymy ją z dziewczęcymi sukienkami, to jej zdjęcia pokazują, jak wiele moda damska może zaczerpnąć z brytyjskiego krawiectwa męskiego. Twiggy nosiła garnitury zarówno z poważnych tkanin w prążki, jak i z materiałów w przyciągające wzrok kraty. Raz widzimy ją w marynarce dwurzędowej, z nieco przypominającym sukienkę dołem, i w rozszerzanych spodniach. Innym razem ma na sobie modną marynarkę jednorzędową, wąskie spodnie i zabawną kamizelkę. Kolejna sesja zdjęciowa pokazuje Twiggy jako londyńskiego bankiera w obszernej marynarce. To już styl power look.

aaa1

źródło

Ciekawe propozycje miał też Yves Saint Laurent. Najbardziej znana jest kolekcja Le Smoking z roku 1966 – frywolna wariacja na temat męskiego ubioru wieczorowego. Fasony były klasyczne, ale kobiecość udało się wyraźnie zaznaczyć poprzez okrągłe ramiona, spodnie poszerzane dołem oraz dodatki. Zestawy uzupełniano lśniącymi wstążkami wiązanymi jak muchy i koszulami z żabotem. Wyglądało to oryginalnie.

10 – Le Smoking, 1966 rok

Le Smoking, 1966 rok

Oryginalność to słowo klucz, jeśli chodzi o damskie garnitury w latach 70. Nosiło się wtedy rzeczy w krzykliwych, ciepłych barwach i z wielkimi wzorami. Czy zestaw złożony z króciutkiej marynarki i bardzo długich dzwonów można nazwać garniturem? Chyba nie, ale do tej formy nawiązuje. To kolejny rozdział w historii damskiego garnituru.

11 – na Wyspach Kanaryjskich, lata 70. (1)

Na Wyspach Kanaryjskich, lata 70.

Ikoną szalonych lat 70. była Diane Keaton, znana z tego, że rzeczy o męskich fasonach nosiła niedbale i z niezwykłym wdziękiem. Przepadała za szerokimi krawatami i kamizelkami, a na ważne wyjścia wkładała nieraz biały lub czarny garnitur. Do dzisiaj zresztą wraca do męskich fasonów. Według mnie szczególnie zachwycająco wyglądała w filmie „Zagraj to jeszcze raz, Sam” (1972). Marynarka ma klasyczny, a zarazem odważny deseń w czarno-białą pepitę. W przypadku mężczyzny taki wzór byłby kontrowersyjny, ale kobieta może sobie na niego pozwolić na co dzień. Krój marynarki podkreśla ramiona, ale nie likwiduje biustu. I o to chodzi!

12 – Diane Keaton w filmie Zagraj to jeszcze raz, Sam z 1972 roku

Diane Keaton w filmie „Zagraj to jeszcze raz, Sam” z 1972 roku

Czas walki

Lata 80. to okres przełomowy, jeśli chodzi o obecność kobiet w biznesie. Zmienił się także ubiór noszony do pracy. Coraz więcej kobiet, wspinając się po szczeblach kariery, szukało stroju, który pomoże im w codziennej walce o pozycję społeczną i wysokie zarobki. Rezygnowały więc ze staroświeckich sukienek i bluzek, które kojarzyły się z sekretarką albo nauczycielką (taką drogę przebyła Margaret Thatcher, wchodząc do wielkiej polityki). Nastała epoka damskiego garnituru. Normą były również kostiumy prostego kroju, nawiązujące do mody męskiej. Ale one, jak wspominałam, zostały spopularyzowane już przedtem. Natomiast damski garnitur na taką skalę był nowością. Co rano w miastach całego Zachodu wkładały go miliony kobiet.

13 – reklama Ralpha Laurena, lata 80.

Reklama Ralpha Laurena, lata 80.

Jakie były te garnitury? Często takie jak w reklamie Ralpha Laurena – obszerne, z typowo biznesowej tkaniny w prążki, niemal niczym nieróżniące się od męskich. Normą były wielkie poduchy w ramionach i krój całkowicie ukrywający sylwetkę. Wiele osób uważa stylistykę lat 80. za koszmar, jednak zdarzały się ciekawe przykłady.

14 – luźny garnitur od Armaniego, lata 80.

Luźny garnitur od Armaniego, lata 80.

Rzućmy okiem na jedną z propozycji Giorgio Armaniego. Długi i dość luźny krój marynarki pozwala na urozmaicenie całości poprzez kieszenie i kontrastujące guziki. Nie spodziewałabym się, że coś takiego może wyglądać ładnie – a jednak! W ogóle Armani świetnie wtedy wyczuwał rynek. Jego dom mody wziął na celownik właśnie kobiety robiące karierę w biznesie i oferował im kolekcje ubiorów o formalnym i nietuzinkowym charakterze.

15 – asymetryczny garnitur od Armaniego, lata 80.

Asymetryczny garnitur od Armaniego, lata 80.

Moim zdaniem damski garnitur Armaniego z asymetryczną marynarką jest absolutnie olśniewający. Szara tkanina, szpiczaste ramiona, tylko jeden wyłóg i brak dekoltu – wszystko ma niezwykle wyrazisty, a jednocześnie oszczędny charakter. Jest w tym profesjonalizm, ale i seksapil. Warto zwrócić uwagę na wyczucie projektanta przejawiające się w szczegółach. Zamiast ogranych w tamtym czasie maklerskich prążków zastosowano drobną kratkę, która doskonale ożywia ten zgeometryzowany ubiór. Z męskiej mody zaczerpnięto brustaszę (kieszonkę piersiową) i białą poszetkę – to rozwiązanie przełamuje monotonię szarości. Dla mnie to wirtuozeria.

16 – pantsuit z początku lat 90.

Pantsuit z początku lat 90.

W latach 80., a zwłaszcza 90., między innymi pod wpływem Armaniego, przybywa propozycji spod znaku pantsuit. Dla jednych ten termin oznacza dokładnie to samo, co damski garnitur. Dla innych (w tym dla mnie) garnitur powinien mieć marynarkę z klapami i dekoltem. Tymczasem współczesny pantsuit coraz bardziej odbiega od męskiego wzorca, co czasem służy kobiecej sylwetce, a czasem ją szpeci. Niedawno omawiałam kilka interesujących przykładów w artykule o Hillary Clinton.

Mimo wszystko pod koniec XX wieku dominowały damskie garnitury w zachowawczym stylu. Charakterystyczne dla mody biznesowej od lat 80. było unikanie żywszych kolorów; szczególnym uznaniem cieszyły się czerń i szarość. Kwintesencję ówczesnej elegancji widać w teledysku Madonny:

Na dłuższą metę monochromatyczny ubiór noszony do pracy stawał się nudny. W latach 90. ten trend był przełamywany, a czasopisma lansowały damskie garnitury i kostiumy w kolorze czerwonym, błękitnym, zielonym czy nawet żółtym. Można było sobie wyobrażać, że za chwilę stanie się to w pełni akceptowalne i powszechne. Oczywiście mamy przykład Angeli Merkel czy Hillary Clinton, które noszą marynarki w dosłownie wszystkich kolorach tęczy. Ale wciąż za klasyczny garnitur damski uważa się szary lub czarny.

17 – klasyczny garnitur dwurzędowy i garsonki z początku lat 90.

Klasyczny garnitur dwurzędowy i garsonki z początku lat 90.

Trend z lat 80. przyjął się na dobre, to już dzisiaj klasyka. Obecnie dominuje zwyczaj komponowania ubioru formalnego w oparciu o duży kontrast – czyli na przykład czarny garnitur i biała koszula. Ja jednak zostawiłabym taki zestaw na ważniejsze okazje, zwłaszcza wieczorne. Do pracy lepsza będzie stylizacja z mniejszym kontrastem, na przykład szary lub granatowy garnitur damski razem z bluzką albo koszulą w kolorze błękitnym czy różowym. Odpowiednie dodatki pozwolą stworzyć interesującą kompozycję, nie tak zimną i oficjalną jak czerń i biel.

18 – Jennifer Lawrence wygląda elegancko i atrakcyjnie w garniturze od Diora, 2014 rok

Jennifer Lawrence wygląda elegancko i atrakcyjnie w garniturze od Diora, 2014 rok

Przyszłość damskiego garnituru

Dzisiaj zasady dress code’u są poluzowane; nawet w wielkich firmach międzynarodowych rzadko wymaga się klasycznej elegancji. Kostiumy i damskie garnitury nie są koniecznością, ale na pewno pozostaną obecne w naszej codzienności. Te noszone do pracy będą przybierać bezkompromisowe formy – bardzo oszczędne i uniwersalne, wzorowane na męskim garniturze, albo przeciwnie: bardziej odważne i awangardowe. To oczywiście tylko przypuszczenie, ale naprawdę dostrzegam tu potencjał (nie mogę narzekać na brak zainteresowania garniturem Monika Kamińska, który widzicie na zdjęciu głównym wpisu).

Jeśli chodzi o ubiór wieczorowy, myślę, że coraz częściej będziemy widywać kobiety w ciemnych garniturach i smokingach – zarówno w restauracjach, jak i na czerwonym dywanie. A może zwłaszcza na czerwonym dywanie? Jeśli chodzi o sukienki, widzieliśmy już chyba wszystko (włącznie z bardzo skąpymi kreacjami Rihanny i innych gwiazd). Czas na piękne garnitury.

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 #morning #newspaper #work  Do @talariaspa w weekendy maja wstęp tylko kobiety, co oznacza święty spokój i ciszę, heheh. Genialny pomysł! #relaxtime #talaria #talariaspa #fridayevening
 Sunday morning ;) #sundaymornng #onthebed #relaxtime #prosseco #lazymorning  Gotowa na damski weekend w SPA @talariaspa #talaria #talariaspa #spa #relaxtime
 Lazy day @talariaspa #talaria #talariaspa #interiordesign #spa #onthebed #lazyday  Razem z architektami pracujemy nad koncepcją nowego butiku! Wygląda na to, że jesteśmy na idealnej drodze do tego o czym zawsze w wystroju sklepu marzyłam! #nowybutik #n7
 Śniadanie w @talariaspa (okay, zjadłam też podwójną porcję jajecznicy, ale nie pasowała mi do zdjęcia :D) #talaria #talariaspa #saturdaymornings #onthetable  Wszystkiego najlepszego z okazji Międzynarodowego Dnia Pizzy! #pizzalovers #pizzaismylife #instapizza #pizzamargherita
 #roses #pinkroses #saturdaymornings  Sunday morning #sundaymornng #lazymorning #coffeetime