SYSTEM PROFESSIONAL – pielęgnacja włosów szyta na miarę

Czerwiec 4, 2017

Nie da się ukryć, że remonty nie sprzyjają pielęgnacji. Bezustanny brak czasu w ostatnich tygodniach sprawił, że pierwszy raz w życiu nie używałam regularnie odżywki do włosów, ponieważ – mówiąc wprost – nie miałam siły i czasu iść po nią do drogerii. Niestety nie było to zbyt mądre rozwiązanie. Moje włosy zaczęły się puszyć, więc coraz więcej czasu spędzałam rano na doprowadzeniu ich do porządku.

Na szczęście z pomocą przyszła mi marka SYSTEM PROFESSIONAL, która zaprosiła mnie do Akademii Perfect Hair w Warszawie na zabieg, który nazywa się Mapowanie Kodu Energetycznego. Brzmi tajemniczo, jednak tak jak sugeruje tytuł tego wpisu, jest to coś na zasadzie zabiegu szycia na miarę – tylko nie dla ubrań, ale właśnie dla włosów.

Na zdjęciu głównym widzicie, jak za pomocą specjalnego aparatu fotograficznego był diagnozowany stan moich włosów oraz skóry. Zdjęcia były robione w kilku miejscach: na czubku głowy, z tyłu, na środku włosów oraz na końcówkach. (Czyli dokładnie tak jak zdejmujemy miarę z wielu miejsc ciała, żeby uszyć dla kogoś ubranie idealne). Później odpowiedziałam na kilka pytań dotyczących tego, jak dbam o włosy oraz jakie mam z nimi problemy. Z połączenia tych wszystkich informacji specjalny system dobrał dla mnie składniki spersonalizowanego zabiegu regenerującego włosy wykonanego w salonie fryzjerskim oraz ustalił, z pomocą których produktów powinnam kontynuować pielęgnację w domu.

Spodziewałam się, że po prostu dostanę jakąś serię kosmetyków do włosów rozjaśnianych i tyle. Tymczasem totalne zaskoczenie! Każdy kosmetyk został wybrany specjalnie dla mnie spośród różnych linii pielęgnacyjnych. Dzięki temu mam pewność, że zadbam o swoje włosy kompleksowo i naprawdę tak, jak tego potrzebują.

Moje kosmetyki to połączenie linii Solar (chroni włosy przed działaniem promieni słonecznych), Repair (regeneruje), Color Save (chroni keratynę i kolor) oraz Liquid Hair (molekularnie wypełnia włosy).

Najbardziej spodobało mi się to, że odżywka i maska działają już po 30 sekundach. Chyba z dedykacją dla osób w wiecznym niedoczasie dostałam jeszcze produkt Color Save, który zapobiega blaknięciu i wypłukiwaniu się koloru; mogę go stosować wtedy, kiedy naprawdę nie mam nawet pół minuty na poranną odżywkę. Jednak moim największym hitem jest Liquid Hair, czyli tzw. drugi włos – produkt, który zabezpiecza moje włosy przed zniszczeniami spowodowanymi stylizacją lokówką, prostownicą itp.

A tak wyglądałam po samym zabiegu pielęgnacyjnym wykonanym w salonie. Moje włosy zostały po prostu wyciągnięte na szczotce. Fryzjerka nie użyła do stylizacji żadnych produktów typu pianka, lakier itp. Niesamowite! W zasadzie w ciągu godziny moje puszące się włosy nagle zaczęły się same z siebie układać i zyskały zupełnie nową energię. Generalnie czułam się tak, jakby ktoś mi po prostu podmienił fryzurę na lepszą, a moją starą gdzieś ukrył. Włosy stały się sprężyste, lśniące i zdyscyplinowane. Bałam się, że to minie, ale kosmetyki, które dostałam do domu, nie dość, że utrzymały ten efekt, to jeszcze bardziej go podrasowały.

Naprawdę jestem bardzo zadowolona z tego zabiegu oraz wyboru kosmetyków. To jest po prostu pielęgnacja dopasowana tak idealnie jak sukienka uszyta na miarę. Niesamowicie wygodne i dające świetny efekt rozwiązanie!

 

 

 

  • Aleksandra

    Przepięknie wyglądasz na tym zdjęciu :)

  • MagdaMi

    Z włosami nie mam najmniejszego problemu, w życiu nie widziałam u siebie złamanego czy rozdwojonego ale fakt – nie farbuje ich, nie używam kosmetyków do stylizacji, prostownica tez tylko od wielkiego dzwonu. Szampon i dobra odzywka w zupełności mi wystarczają. Ponieważ jednak w przyrodzie równowaga być musi dla przeciwwagi posiadam tragiczne paznokcie, cienkie niczym papier, łamliwe, rozdwajające się … :((((
    Tak więc, choć Ty i Twoje włosy wyglądacie pięknie to największe wrażenie zrobiły na mnie Twoje paznokcie i dłonie :D
    C U D O <3 <3 <3

    Sorry SYSTEM PROFESSIONAL ;)

    • Hahahah, dziękuję ale na paznokciach to ja mam żel od 2 lat. Polecam bardo, robię je raz na 3 tygodnie i mam święty spokój.

      • MagdaMi

        Ale kształt paznokcia piękny, palce długie i smukłe :)
        Nad żelem myślałam ale mi odradzono właśnie z uwagi na te moje marne paznokcie.

        • Dziękuję :) Kształt paznokcia to dzieło ManiMani na Hożej :)

    • Monika

      MagdoMi wtrącę się do dyskusji, bo sama długo walczyłam z rozdwojonymi i łamliwymi paznokciami. Mi pomogło olejowanie. Zaczęłam od oleju kokosowego, bo taki akurat miałam, potem kupiłam kilka innych (awokado, z pestek winogron, marula, etc) ale nie szukałam w nich jakiś specjalnych właściwości, które mają pomóc paznokciom. Wmasowywałam olejek w płytkę kilka razy dziennie, a na noc wkraplałam odrobinę pod płytkę paznokcia. Już po 2 miesiącach zauważyłam, że nie rozdwajają się tak bardzo a i macierz paznokcia się wydłużyła. Nadal używam olejków nawet jak mam na paznokciach lakier czy żel. Bałam się że żelowe paznokcie zniszczą efekty mojej pracy, ale nic złego się nie dzieje :)

Nie muszę czuć się seksownie w ubraniu

Sierpień 28, 2018

Znam wszystkie sztuczki dotyczące tego, jak optycznie wyszczuplić figurę. Dzięki szyciu ubrań na miarę dla moich klientek wiem, gdzie powinny być zaszewki, jakie ustalić długości i który krój dobrać do figury. Rozumiem, że kiedy kobieta zamawia sobie sukienkę, to chce wyglądać w niej jak najlepiej. Moją rolą jest jej w tym pomóc. Paradoksalnie nie zawsze stosuję te wszystkie zasady na sobie.

Ukryta talia

Im dłużej zajmuję się modą, tym więcej eksperymentuję. Wybieranie dla siebie różnych ubrań i krojów zaprowadziło mnie w miejsce, którego sama się po sobie nie spodziewałam. Otóż pewnego dnia okazało się, że nie mam wewnętrznej potrzeby za każdym razem czuć się w swoim ubraniu seksownie. Nie przeszkadza mi, że ubiorę się w coś, co mnie całkiem zasłoni lub (to dopiero dramat dla internautów) ukryje mi talię.

Najważniejsze jest to, że kiedy chcę, to mogę ubrać się seksownie. Ale kiedy nie chcę – to nie muszę. Mam wybór.

Mnie chyba peszą męskie spojrzenia. Ostatnio wyszłam z domu w ekstremalnie krótkiej spódniczce. Była 10 rano. Właśnie tego dnia „natchnęło” mnie, żeby iść do pracy w mojej najkrótszej, uszytej dawno temu na miarę, mini. Nie pytaj. Już ustaliłyśmy, że nie traktuję mody zbyt dosłownie. W każdym razie była 10 rano, a ja czekałam przed domem na taksówkę. Spojrzenie, jakim obdarzył mnie wchodzący do budynku obok mężczyzna, mogło mi gwarantować wieczorną randkę. Na szczęście schowałam się za telefonem („Ja cię nie widzę, ty mnie nie widzisz”). Przez chwilę rozważałam powrót do domu i włożenie czegoś dłuższego, ale nie było czasu.

Seksapil

Przypominam sobie czasy, kiedy na studiach potrafiłam na środku klubu pełnego półnagich kobiet poderwać mężczyznę – tylko tym, że z wyraźnym zaangażowaniem opowiadałam mu o tym, czego ostatnio dowiedziałam się na wykładzie. Z pasją mówiłam o czymś, co mnie fascynowało. To dopiero był seksapil.

Tytuł jest dość przewrotny, ponieważ tak naprawdę czuję się seksownie. Nawet w domu w dresie. Jedyny kompleks (przy czym „kompleks” to i tak za duże słowo), jaki mam, to 3–5 kg za dużo węglowodanowego brzucha. Zanim zaczniesz się oburzać, dodam tylko, że to informacja potwierdzona przez dietetyka, a to, co teraz oglądasz na zdjęciach i Insta Stories z biegania, to wersja prawie idealna. Wiem, że tego nie widać prawie nigdy, ponieważ – tak jak napisałam na początku – znam wszystkie sztuczki dotyczące tego, w jaki sposób ubraniem poprawić figurę. Tak samo wiem, jak ustawić się do zdjęcia, żeby ten brzuch ukryć. To w sumie nic trudnego; są osoby, które z powodzeniem ukrywały półroczną ciążę. Kiedy więc pozuję do zdjęcia, oczywiste dla mnie jest, że robię je tak, byś myślała, że tego brzucha nie ma.

Natomiast jeśli chodzi o całą resztę… Wiem, że mam fajne ciało, ale zupełnie nie czuję potrzeby ogłaszania tego całemu światu za pomocą ubrania. Ja chcę się czuć dobrze ze sobą. Okay, walczę ze swoim brzuchem – ale gdy wygram, to paradoksalnie wcale nie wybiorę czegoś obcisłego. Ważniejszy jest dla mnie mój komfort psychiczny, który dzięki temu osiągnęłam. A co z nim zrobię oraz kiedy ubiorę się w mini, a kiedy w za duży sweter, to już tylko mój wybór.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/klient.dhosting.pl/szarmant/blackdresses/public_html/wp-content/plugins/alpine-photo-tile-for-instagram/gears/alpinebot-display.php on line 606

 Drogi pamiętniczku, jest koniec września. Lato w tym roku trwa(ło) pół roku. Dla mnie, osoby czerpiącej energię ze słońca, to najlepsze co się mogło wydarzyć. Po takim lecie jestem naprawdę wygrzana i mam naładowane baterię oraz co najważniejsze nie boję się zimy. Może sobie przychodzić, przeżyję. A mówiac wprost: to jest niesamowite, że mieliśmy w Polsce włoskie lato. Rozumiem, że to już zostaje na stałe?  #summergirl #summermood #summerchill #chill #infinitypool #teneryfa   Też tak macie, że jak wrócicie z jednej podróży to od razu Was nosi żeby polecieć gdzieś znowu? #teneryfa #tenerife #canaryislands
 Instagram: zdjęcia z Teneryfy Rzeczywiść: 13 godzina w pracy 🤣 Ale coś czuję, że to już ta pora roku kiedy będzie mi się rewelacyjnie pracowało właśnie wieczorami. Jesień to dla mnie nie tylko kocyk, winko i seriale, ale przede wszystkim wprowadzanie dużej ilości produktów do sklepu (dzisiaj online pojawiły się nowe modele czapek), co wymaga skupienia. A o nie najłatwiej w chłodne, długie wieczory  #teneryfa #tenerife #canaryislands #view #losgigantes  Instagram vs rzeczywistość, czyli jak przesunięcie zdjęcia w prawo to uhrzycie historię pt.: "JA NIE WEJDĘ?!8101###€¥????" #teide #teneryfa #tenerife #travelawesome #traveling #vulcano
 Cały instagram piszę długie poważne opisy do zdjęć, więc pora i na mnie. Otóż stała się tego lata rzecz straszna. Całe życie piłam czerwone wino jak wodę i nic mi nie było. To był jeden z moich ważniejszych (oczywiście po pizzy) atrybutów. Tymczasem w tym roku starość nie radość i zaczęłam nagle po czerwonym winie czuć się fatalnie. Pół butelki, a kac jak po trzech. Mówię wam, horror. Dramat. Klęska. Musiałam zacząć pić białe. Teraz nie wiem kim jestem, ani jak żyć. P.S. Ta pizza była paskudna  #pizza #wino #problemy #teneryfa  Wtopiłam się w otoczenie tak, że prawie mnie nie widać 🤣 Moim ulubionym wulkanem pozostaje jak na razie Etna, która zrobiła na mnie największe wrażenie, ale Teide zajmuje miejsce zaraz za nią. Jak na Marsie  Lubicie wulkany? Czy to tylko ja mam takie dziwne pasje?  #teide #teneryfa #tenerife #canaryislands #travelawesome #view
 Jednak nic nie jest w stanie zastąpić czarnego. Kiedy pierwszy raz pokazałam na InstaStories czarne balerinki to namówiłyście mnie, żebym dodała je do sklepu online tego samego dnia, nawet bez profesjonalnego zdjęcia packshotowego, tylko z takim zrobionym na szybko telefonem. Muszę przyznać, że to była genialna porada biznesowa. Dziękuję! Od tamtej pory kupiłyście już tyle balerinek, że nie nadążam ich produktować. Totalne szaleństwo. Ostatnia partia butów jest cały czas do kupienia w sklepie online @monikakaminska_official więc jeśli wcześniej się nie załapałyście to można nadrobić  #czarnebuty #czarnebalerinki #monikakaminska #shoes #shoeslovers #balerinki #instashoes #blackisthenewblack  Rapallo #tb #italyphotos #italiandream #italy #italytrip #rapallo
 Wszystkiego spodziewałam się w piątek rano, ale nie braku słońca  Czy to już początek półrocznej zimy i teraz tylko kocyk, herbatka i ciepłe skarpetki? #summermood #summergirl #friday #fridaymood