Pizzeria da Michele, Neapol – jak smakuje najsłynniejsza pizza świata?

Listopad 2, 2017

Nie wiem, jakim cudem się od tego nie roztyłam, ale mam świadków, którzy potwierdzą, że na studiach potrafiłam w tej samej restauracji zjeść pizzę jednego dnia wieczorem, a następnego na śniadanie. Co więcej, powtarzałam tę czynność kilka razy w tygodniu, wprawiając tym samym kelnerów w osłupienie. Cóż, być może prawdziwa jest moja teoria, że prawidłowo przygotowana pizza tak naprawdę nie jest bardzo tucząca. Inna sprawa, że ja zawsze jadłam margheritę z oliwą peperoncino. Nie da się ukryć, że to najlżejsza pizza, a ostra przyprawa dodatkowo podkręca metabolizm. Jednak dietetykiem nie jestem, to mądrzyć się nie będę. W każdym razie jedno jest pewne: od zawsze kochałam jeść.

Nie tylko pizzę. Po prostu jeść. Kiedyś nie umiałam tego nazwać, ale przeczytanie, a później obejrzenie Jedz, módl się, kochaj pomogło mi uświadomić sobie, że jedzenie jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem. To jest jak podróżowanie – z tą różnicą, że czasem wystarczy skoczyć trzy ulice dalej, żeby doznać kulinarnego orgazmu. Napisałam „jak podróżowanie”? Może jednak powinnam użyć innego określenia… Tak czy siak, odkrywanie nowych smaków, testowanie potraw, delektowanie się każdym kęsem – to wszystko potrafi wywołać u mnie naprawdę magiczne emocje. Szczytem ekstazy jest oczywiście kuchnia włoska. Nie wiem, jak to się stało, że do tej pory byłam już około dwudziestu razy w kraju pizzy i makaronów, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do Neapolu. Kilka dni temu w końcu udało mi się spełnić swoje największe kulinarne marzenie i zjeść w Pizzeria da Michele, czyli w tym słynnym miejscu, w którym Julia Roberts weszła w najważniejszy związek swojego życia.


I wcale jej się nie dziwię. Ale od początku, bo dostanie się do da Michele wcale nie jest takie łatwe. Na zdjęciach niżej widzicie typową kolejkę, która stoi przed wejściem w porze lunchu. Ja byłam tam pod koniec października, więc nawet nie chcę się zastanawiać, co musi dziać się w lipcu, kiedy jest więcej turystów.

Na początku trzeba się przedostać do środka i znaleźć kogoś z obsługi, kto mówi po angielsku. Następnie poprosić o papierowy numerek i wyjść na zewnątrz odstać swoje. Ja zostałam poinformowana, że mój czas oczekiwania wyniesie około 40 minut. W praktyce było to blisko 1,5 godziny. Można też zamówić pizzę na wynos (wydaje mi się, że to trwa krócej), ale bardzo chciałam zjeść w środku, więc czekałam.

Po wejściu kelner wskazał mi stolik. Nie dostałam menu, ponieważ jest ono wywieszone na ścianach. Z jakiego powodu? Jest ultrakrótkie. Tutaj nie dostaniecie pizzy z ananasem, brokułami, pieczarkami, szynką, boczkiem, jajkiem, cukinią i sosem czosnkowym. Są po prostu dwa rodzaje pizzy: margherita i marinara. Pierwsza to ciasto, sos pomidorowy i mozzarella. Druga to ciasto i sam sos. Koniec. Dziwne? Jakość nie potrzebuje dodatków. Porsche nie obkleja się naklejkami. Do minimalistycznej sukienki nie nakłada się… Okay, miało być o pizzy.

Kocham włoską kuchnię za prostotę. Mało składników, ale obłędna jakość. Cienkie ciasto, pachnące pomidory, najlepszy ser. Naprawdę nie potrzeba nic innego, żeby stworzyć danie, które zjecie w trzy sekundy. Pizza w da Michele jest oczywiście neapolitańska, czyli taka trochę pływająca. W 2009 r. została zastrzeżona przez Komisję Europejską jako wyrób tradycyjny i od tamtej pory można wyrabiać ją tylko według ściśle określonej receptury; możecie ją szczegółowo zgłębić we wniosku o rejestrację.

A jak smakuje? Jak herbata z miodem i cytryną w mroźny dzień, jak pierogi w Wigilię, jak pierwsze w sezonie truskawki, jak jagody prosto z lasu, jak arbuz w największy upał i trochę też jak tort urodzinowy, który idzie w biust.

Gwarantuję, że gdy skończysz jedną, to będziesz chciała zamówić drugą na deser. Zrób to. Nie pożałujesz!

 

 

 

  • Aleksandra

    Teraz jestem głodna, a w promieniu 10 km nie ma jadalnej pizzy 😐😐😐

  • Moją ulubioną jest właśnie margerita. Ale na palcach jednej ręki mogę wymienić te pizze, które miały idealne połączenie smaków sosu i sera. Jedna jest w pizzerii we Wrocławiu, jedna (ta pierwsza) była we Włoszech, a ja byłam wtedy dzieckiem, jedna, o dziwo, była mrożona, z Malmy (chyba już nie istnieje). Ale ciasta idealnego jeszcze nie znalazłam.

  • W Poznaniu w którym mieszkaliśmy była sieć Baraboo – margarita z oliwą peperonico codziennie to był piękny zwyczaj :) Do miejsca które odwiedziłaś bardzo chcemy pojechać. I będziemy czekać na stolić nawet te 3 h.

  • Aneta

    czosnek, widzę czosnek :)

Weekend Mood – wakacyjne ubrania

Kwiecień 24, 2018

Obudzenie się z zimowego snu było w tym roku gwałtowniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Zdjęłam zimowy płaszcz i w zasadzie od razu wskoczyłam w szorty. Słońce i ciepełko dają mi tyle radości, że mam ochotę wyściskać wszystkich ludzi, których widzę. Wstaję wcześniej, mam więcej energii, biegam szybciej, jem lżej. Wszystkie elementy układają się w jedną całość. Tak trzeba żyć. Tę wiosnę należy celebrować: biegać boso po trawie, pić lambrusco i po raz pierwszy od wielu lat opalić nogi przed sezonem!

W mojej marce Monika Kamińska też mocno poczuliśmy letni chill i po kilku kolekcjach klasycznych sukienek, a następnie eleganckich garniturów przyszedł czas na garderobę weekendową. Główną gwiazdą kolekcji Weekend Mood jest mięsista brytyjska bawełna typu wrinkle rest, która jest bardziej odporna na zagniecenia niż typowa cienka tkanina. Zainspirowana satorialnymi elementami (podwyższony stan, mankiet o wysokości 5 cm, szlufki, boczne kieszenie) połączyłam casualową tkaninę z klasycznymi modelami spodenek. Dzięki temu powstały letnie szorty, które są krótkie, ale jednocześnie eleganckie. Śmiało możesz zestawić je z białą koszulą lub beżową bluzką i w pięć sekund stworzyć weekendową stylizację – bez względu na to, czy spędzisz wolny czas w środku miasta, czy na plaży. Szorty dostępne są w trzech kolorach: khaki, brązowym oraz białym.

Jeśli jednak potrzebujesz casualowych, ale długich spodni – również mamy coś dla Ciebie. Weekend Pants to klasyczne chinosy, które bardzo dobrze sprawdzą się we wszystkich nieformalnych stylizacjach. Uszyliśmy je z tej samej bawełny, lecz w kolorze granatowym. Podobnie jak szorty mają podwyższony stan, boczne kieszenie oraz mankiet o wysokości 5 cm.

Najlepsze połączenie z szortami to luźne bluzki. W tej kolekcji mamy dwie: Mojave T-shirt została zainspirowana klasycznym krojem kimona, natomiast Tule T-shirt to bluzka, która pasuje dosłownie do wszystkiego i służy jako najbezpieczniejsza letnia baza. Obydwie wykonane są z  przewiewnych tkanin o supełkowej strukturze, wyglądają więc szlachetniej niż zwykły T-shirt.

Spódnica, którą uszyliśmy tego lata, trochę mruga do Ciebie okiem. Tak naprawdę powinna nazywać się Zjedz Mnie, ponieważ w pasie ma gumkę, która pomieści podwójne porcje lodów, gofrów i sera z grilla. Lubimy niestandardowe rozwiązania, więc Boeth Skirt ma również wielofunkcyjne rozcięcie. Możesz nosić je z przodu, z boku albo z tyłu – wszystko zależy od tego, jaką stylizację chcesz stworzyć. Najlepsze jest to, że spódnica uszyta została z wiskozy, żebyś bez problemu mogła ją zwinąć, schować do walizki i nie przejmować się ani prasowaniem (nie gniecie się), ani praniem (możesz zrobić to nawet w hotelowej umywalce, a wysuszyć na balkonie).

Totalną nowością w mojej marce są buty. Jeśli czytasz mnie od dłuższego czasu, na pewno wiesz, że słupki oraz obuwie bez ozdobnych blaszek to moja obsesja od bardzo, bardzo dawna. Domyślam się, że skoro jesteś na tym blogu, to podzielasz moje zdanie. Jestem niesamowicie podekscytowana tym, że w końcu mogę zaoferować Ci takie właśnie buty. Do weekendowej kolekcji wybrałam dwa płaskie modele, które obecnie czekają na dostawę całej rozmiarówki, więc pozwól, że o butach napiszę więcej przy innej okazji. Oczywiście wszystkie modele cały czas możesz zobaczyć w sklepie online.

A skoro buty, to także skarpetki! Zawsze męczyło mnie, że mam dopracowaną stylizację, a skarpetki albo muszę pożyczać od Romana (szczególnie do garnituru), albo wyglądają – delikatnie mówiąc – średnio ładnie. Na pewno kojarzysz taką sytuację: stoisz przed lustrem, patrzysz i myślisz: „Super wyglądam!”, po czym zerkasz niżej, a tam porażka: jakieś nudne, tandetne skarpety. Wystroiłaś się, a całość zepsuł taki podstawowy element. Tak było u mnie wiele razy, dlatego postanowiłam z tym skończyć. Obecnie w Monika Kamińska poza klasycznym modelem wykonanym z bawełny w kilku kolorach (z których niespodziewanym hitem jest musztardowy) znajdziesz też skarpety żebrowane oraz bezuciskowe. To detale tworzą całość, więc nie zapominaj o skarpetach!

 

 

Total look – Monika Kamińska

Zdjęcia – Dominika Jarczyńska

 

 

PS Do butiku przy Niecałej 7 szukamy obecnie sprzedawcy, więc jeśli jesteś zainteresowana pracą, nie boisz się klientów ani centymetra – prześlij swoje CV na kontakt@monikakaminska.com.

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Pewnie mi w to nie uwierzycie, ale kiedyś nie byłam pewna siebie. Dziesięć lat temu wszystkiego i wszystkich sie bałam. Byłam oczywiscie najgłośniejsza i najmądrzejsza, ale nie miało to nic wspólnego z pewnością siebie. Dziś jest zupełnie inaczej i o tym możecie przeczytać w nowym wpisie na blogu (link w bio), a jak już przeczytacie to razem z #Dermika zapraszam Was na stronę kobiecahistoria.pl gdzie możecie opowiedzieć swoją historię i wygrać cudowne nagrody  ❤  Bardzo jestem ciekawa jak u Was było z pewnością siebie. Miałyście ja od zawsze czy przyszła z czasem? #kobiecahistoria #pewnoscsiebie #onthetable #onthewhitetable #kosmetyki #flatlay #springmood #instaflowers #vsco #springmood  Czasami gdzieś biegnę tylko po to żeby zrobić zdjęcie  #warsaw #spring #springinwarsaw #pinknature #pinkflowers #spring2018 #igerswarsaw #vsco #vscopoland
 • Sand Suit • Przyznam szczerze, że nie wiem jak wyglądało moje życie bez garniturów. Kocham sukienki i nigdy z nich nie zrezygnuję, ale damski garnitur to jest totalnie inny poziom ubierania się, szczególnie do pracy. Albo szczególnie wtedy, kiedy długie spodnie garniturowe możesz zamienić na krótkie lub udawać, że jesteś rodowitą Włoszką...mam nadzieję, że włosy mnie nie zdradzają  Suit: @monikakaminska_official #suit #womaninsuit #ootd #streetstyle #warsaw #vscofashion #reallife #elegantstyle #classy #woolsuit #ootdgoals #streetstyleluxe  "Teraz już wiem, że raj to nie jest konkretne miejsce, które można znaleźć, ale to, jak się czujesz przez krótką chwilę w swoim życiu". Szukam w swoim zapracowanym życiu chwil, w których mogę po prostu się śmiać, rozmawiać i nie zastanawiać, co będzie za chwilę. Szukam ludzi z którymi mogę zapomnieć, czy jestem we Włoszech czy w Warszawie. Szukam przygód, które zapamiętam mocniej niż niejedno zdjęcie pięknej plaży. Tak bardzo latem szukam emocji. A lato mamy w tym roku wyjątkowo wcześnie. #italianlifestyle #italy #apulia #polignanodaamare #italianmoments #reallife #vscotravel #tvtravel #travelawesome
 Pojechałam do Włoch kupować tkaniny do @monikakaminska.com Dowcip polega na tym, że najlepsze tkalnie są tam gdzie jest wilgotno, czyli...ciągle pada. W związku z powyższym kiedy podczas majówki w Polsce było 30 stopni, to ja we Włoszech miałam tych stopni 15 i deszcz od świtu do nocy. Po trzech dniach spędzonych w magazynach, na halach produkcyjnych i w samochodzie (4 kilkuugodzinne spotkania dziennie, a na obiad kanapki z supermarketu) nawet ja - człowiek robot - byłam skrajnie zmęczona. Na szczęście na weekend miałam zaplanowane tylko zwiedzanie. I tak w piątek wieczorem jadąc z Bielli do Portofino postanowiłam iść spać gdziekolwiek. Nie było czasu na analizy i szukanie fajnych lokalizacji. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, kiedy obudziłam się w Rapallo i odkryłam, że jest to jedno z ładniejszych włoskich miasteczek w których byłam. Cudowne widoki, przepiękne budynki i obłędna kuchnia Ligurii. To miasto jest tak cudne, że dwa dni później Cinque Terre nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia. Uwielbiam takie włoskie niespodzianki!  Podróż do Włoch, która w moim przypadku nie jest pracą to coś bardzo nietypowego. Udało mi sie jednak niedawno wyrwać na kilka dni do Apulii i zostałam totalnie zauroczona. Mnóstwo pięknych, małych miasteczek! Mam nadzieję, że jak naszybciej tam wrocę  ❤ #puglia #italyphotos #italiandays #italy #travelawesome #poliganoamare
 "Jest tyle dziewczyn w Portofino, a zobaczyłeś właśnie mnie". #portofino #italyphotos #italy #italiandream #italianmoments #vscotravel #italytrip #vscoitalia #italiandays #travelawesome #tv_travel   Kiedy rzeczywistość wygląda lepiej niż ikonki w telefonie  #barcelonalovers #barcelona #bcn #bcntravel #trip #triptobarcelona #travelawesome #traveltobarcelona #sunset #barcelonetta #beach #barcelonabeach #skyporn #pinknature #calm #chill #relax #winterinbarcelona #travelblogger #spain #catalonia
 Znacie @ubierajsieklasycznie ? Maria właśnie wydała pierwszą książkę. Gratulacje! #warsztatstylu #mariamlynska #ubierajsieklasycznie #onthetable #onthewhitetable #flatlay #morning #morningsun #coffee  Wejdę wszedzie tylko po to żeby zrobić zdjęcie  #bunkerselcarmel #barcelona #spain #catalonia #trip #travel #perfectview #tv_travel #city #barcelonalovers #igersbarcelona #bunkers #europe #triptobarcelona #visitbarcelona #bcn #lovebcn #bcnlovers #visitbarcelona #barcelonaphoto