Mała czarna sukienka – historia

Lipiec 21, 2015

Wydawać by się mogło, że tak doskonały pomysł jak mała czarna sukienka zdobył popularność bardzo dawno temu. Nic bardziej mylnego – mój ulubiony typ sukienki ma raczej krótką historię. Ale za to emocjonującą!

To jest czwarta i ostatnia część historii sukienki w pigułce. Poprzednie możecie przeczytać tutaj:

→ Historia sukienki w pigułce, część I

→ Historia sukienki w pigułce, część II

→ Historia sukienki w pigułce, część III (wiek XX)

Początek

W historii mody dokładne daty nie pojawiają się często. Autorzy opracowań piszą zazwyczaj, że coś się upowszechniło „na początku XVIII wieku”, „u schyłku średniowiecza” itd. Z małą czarną jest inaczej – znamy dokładną datę jej narodzin: 1 października 1926 roku. Właśnie wtedy madame Coco Chanel, czterdziestoletnia już gwiazda haute couture, zaprezentowała w magazynie „Vogue” swój życiowy projekt: prostą sukienkę w czarnym kolorze. Trochę żałuję, że to nie byłam ja, no ale trudno…

chanel

Chanel

Czarna sukienka miała być wykonana z jedwabnej krepy i sięgać odrobinę poniżej kolan. Rękaw był długi i opięty. Dekolt – bardzo niewielki, w tak zwaną łódeczkę. Sylwetka dzieliła się dokładnie na pół, talię zaznaczono delikatnie na linii bioder. Niewielki naddatek materiału miał pozwolić sukience grać podczas chodzenia. Różne warianty tego projektu można było wkrótce zobaczyć na modelkach, a także na samej Chanel.

Nowa sukienka wzbudzała różne emocje. Większość czytelniczek „Vogue” wzruszyło tylko ramionami. Elsa Schiaparelli, projektantka zainspirowana surrealizmem, określiła tę sukienkę jako dobrą dla wdowy. Rzeczywiście wyglądała surowo, choć oczywiście Chanel zalecała uzupełniać ją perłami. Trudno lepiej uwypuklić lśniącą biel niż za pomocą czarnej krepy.

Na dłuższą metę pomysł Chanel okazał się bardziej uniwersalny niż pełne fantazji kreacje Schiaparelli. Chodziło przecież o to, żeby w tej samej sukience można się było pokazać w biurze, na popołudniowym koktajlu i podczas wieczornego wyjścia. Brzmi znajomo, prawda? Taka sama myśl przyświeca mi podczas tworzenia sukienek do sklepu internetowego. Nie od dzisiaj kobietom zdarza się stanąć rano przed drzwiami garderoby i załamać ręce – w co się ubrać, by pogodzić wszystkie okazje nadchodzącego dnia? Chanel na szczęście miała na to prostą odpowiedź.

Jak już ma się idealną bazę, to można zacząć trochę szaleć, więc projektantka z czasem rozwijała swój pomysł, proponując fasony bez rękawów, z otwartą górą – i z przodu, i na plecach. Zmieniała się też sylwetka, głównie po to, by podkreślić talię. Ale idea pozostała ta sama – sukienka ma być wygodna i elegancka, bez żadnego efekciarstwa. Dzięki temu, zmieniając tylko dodatki, można ją wykorzystać na różne okazje.

Prehistoria

No dobrze, ale czy naprawdę to Chanel wymyśliła czarną sukienkę? Oczywiście, że nie.

Czarne suknie noszono od dawna, ale te długie i nieraz strasznie skomplikowane kreacje rzadko zasługiwały na miano „małych”. Innowacja wprowadzona przez Chanel wynika z jej głębokiego przekonania, że mniej znaczy więcej. Innym projektantom zdarzało się już wcześniej proponować czarne sukienki, nieco podobne do tej ze słynnego szkicu. Ale to Chanel uczyniła z małej czarnej swój produkt flagowy i rozpropagowała go na całym świecie.

Poza tym Chanel i ubierane przez nią celebrytki, jak Jacqueline Kennedy, doprowadziły do zmiany sposobu postrzegania czerni. W wielu krajach Europy przez długi czas uważano, że ten kolor jest ściśle przypisany do żałoby. Wprawdzie na początku XX wieku już powszechnie noszono czerń wieczorami, ale potraktowanie tej antybarwy jako bazy dla stylizacji na całą dobę to nowość, której niektórzy nadal nie akceptują. Ale o tym opowiem na końcu. Na razie zobaczmy, jak zmieniała się mała czarna.

Słynne sukienki

W latach 30., po epoce chłopczyc, kobiety chciały podkreślać swoje wdzięki i szaleć. Minimalizm charakterystyczny dla Chanel starano się wzbogacić i udramatyzować. Łączono ze sobą sprzeczności – wyraziste koronki i gładkie szyfony, matowy materiał z błyszczącymi dżetami – podobne trendy widać zresztą i dziś.

Wkrótce nastała moda na femme fatale. Wysoka i perfekcyjnie piękna Rita Hayworth  w takiej właśnie roli wystąpiła w filmie Gilda (1946). W długiej sukni z atłasu, zaprojektowanej przez Jeana Louisa, wyglądała obłędnie. Całkowicie gołe ramiona i plecy, mocno podkreślony biust, rozcięcie aż do połowy uda… Wystarczy, by zaśpiewała jeden wers piosenki, a męska publiczność traci już rozum.

Gilda_trailer_rita_hayworth3

Rita Hayworth

No dobrze, ale czy tę powłóczystą (zakrywającą stopy!) suknię można nazwać „małą”? Myślę, że tak, bo konstrukcja nie jest zbyt rozbudowana, a u góry prawie wszystko mamy odkryte. Podobne stanowisko zajmują znawcy mody, wymieniając tę kreację na swoich listach najciekawszych przykładów LBD (little black dress).

Ogółem charakterystyczne dla lat 40. były błyszcząca czerń i efektowne rozcięcia. Niektóre sukienki miały też zaostrzone ramiona, jak w męskiej marynarce.

Wkrótce jednak w świecie mody pojawił się Christian Dior, którego kolekcje z końca lat 40. i początku 50. wprowadziły modę na rozkloszowany dół i raczej skromną górę. Kobieta miała odtąd być dziewczęca. W latach 50. zapanowała moda na subtelną elegancję (po raz kolejny pytam, czemu się wtedy nie urodziłam?). Strój miał być na drugim planie, popularność zdobyły tkaniny białe i czarne. Świetnie wyglądały w czarno-białej prasie i filmach.

Christian Dior 1957

Christian Dior 1957 r.

Szerokie klosze po paru latach się trochę znudziły (choć moda nie pędziła wtedy tak jak dziś). Kobiety chcące wyglądać pięknie i profesjonalnie polubiły sukienki ołówkowe, z ostrożnym dekoltem. W podobnym stylu była słynna kreacja Huberta de Givenchy, w której jego przyjaciółka Audrey Hepburn wystąpiła w filmie Śniadanie u Tiffany’ego (1961). Rzecz zachwycająco prosta, z półokrągłym dekoltem i… wyeksponowanymi łopatkami, choć plecy pozostawały w zasadzie zakryte. Jeden ciekawy pomysł i wystarczy. Do tego imponująca biżuteria i długie rękawiczki. Ani za mało, ani za wiele.

Audrey_Hepburn_Tiffany's

Audrey Hepburn

W kontrze do Hepburn znajdowała się oczywiście Monroe. Wszyscy pamiętają jej sukienkę w kolorze kości słoniowej (pisałam o niej poprzednio LINK), ale przecież Marylin nosiła też podobną… szczelnie pokrytą czarnymi cekinami. Nie trzeba dodawać, jakie pożądanie wzbudzała. Zresztą kształty Monroe nawet ubrane w fasony à la Hepburn wyglądały odrobinę nieprzyzwoicie.

Marilyn_Monroe_April_in_Paris_Ball_1957

Marilyn Monroe

W miarę upływu lat 60. coraz większe znaczenie zyskiwał żywy kolor. Mała czarna była w odwrocie, ale oczywiście nie zanikła, zwłaszcza kobiety eleganckie trwały przy klasyce. Dobrym przykładem jest wspomniana już Jacqueline Kennedy, która nosiła czarną sukienkę również za dnia (i to nie tylko w okresie żałoby po mężu), stając się właściwie ambasadorką pomysłu Chanel – jedna sukienka na wiele różnych okazji. Podobnie postępowała księżna Monaco Grace Kelly.

Grace_Kelly_y_Alberto_de_Mónaco

Grace Kelly

Tymczasem LBD wyraźnie wyszła z mody. Czerń w latach 70. była kolorem kontrkultury, dopiero z końcem dekady na dobre wróciła do głównego nurtu. Stało się to między innymi za sprawą Debbie Harry z zespołu Blondie. Znana ze skandalicznego wizerunku wokalistka występowała w różnych sukienkach – czasem bardzo stonowanych i długich, czasem horrendalnie krótkich, uzupełnianych kozakami za kolano. Najbardziej oryginalna była chyba ta z teledysku do One Way or Another (1979), z bezkompromisowymi wycięciami na bokach.

Początek lat 80. to już wielka popularność małej czarnej, i to na wszystkich polach. Magazyny prezentujące tak zwaną modę wysoką, gwiazdy telewizji, zwykłe kobiety – wszyscy przekonali się do LBD. Charakterystyczny dla epoki bywał straszny kicz, ale czerń wciąż służyła do tworzenia wysmakowanych stylizacji. Dobrą ilustracją jest teledysk Roberta Palmera do Addicted to Love (1985). Pięć pań towarzyszących artyście ma na sobie symbol epoki – elastyczne minisukienki z domieszką spandeksu. Wysoko zabudowane, stanowią odpowiednią oprawę dla długich nóg i czerwonych ust.

To właśnie tego typu LBD była najbardziej na czasie w latach 90. – kobiety naprawdę eleganckie wróciły do minimalistycznych fasonów. Patrz: Monica Bellucci, Kate Moss, Sophie Marceau… Oczywiście wciąż widywało się kokardki, falbanki i koronki na studniówkach i weselach. Kto by nie chciał być małą księżniczką?

A skoro przy książętach jesteśmy – miliony zakochały się w Lady Dianie, marząc, że same zatańczą z Johnem Travoltą na wielkim balu. Naśladowano jej czarne suknie wieczorowe, nie wiedząc do końca, jak je nosić. To, co przystoi koronowanym głowom, rzadko sprawdza się na zwykłej imprezie.

John_Travolta_and_Princess_Diana

Lady Diana

Zresztą księżna Walii wybierała fasony kontrowersyjne nawet jak na jej pozycję. Odważne dekolty (np. w serduszko) wyglądały trochę pretensjonalnie, a czarne sukienki nad kolano, noszone przed zachodem słońca, nie były do końca zgodne z zasadami etykiety. A skoro już przy tym jesteśmy…

Etykieta

Nie musimy się stosować do sztywnych reguł, ale warto je znać. Można oczywiście przekonywać, że nie ma racji ten, kto uważa czerń za kolor wyłącznie żałobny lub wieczorowy – przecież od wieków Hiszpanki, Włoszki czy Greczynki noszą ciemne barwy, pasujące do ich włosów i oczu. Poza tym w krajach protestanckich wielką popularność zdobyły czarne suknie ozdobione jedynie wystawną krezą (pisałam o tym w II części historii sukienki). Mamy niejeden precedens, więc co nas obchodzą przesądy?

Otóż czerń, choć dziś trochę spowszedniała, mimo wszystko ma ogromną moc. Tkaniny tej barwy są przeważnie odbierane jako odświętne (zwłaszcza gdy materiał jest dobrej jakości i ma intensywny kolor). Wiele osób uważa, że mała czarna pasuje na randkę, a nie do biura. Bizneswoman może to albo zlekceważyć, albo wybrać sukienkę szarą, granatową, zieloną… wszystkie opcje dostępne są w moim sklepie!

164-_i7e6216pop

Mała czarna z włoskiej wełny – do kupienia w sklepie internetowym Monika Kamińska

Nawet jeśli do pracy wolisz np. niebieską sukienkę, to mała czarna pozostaje absolutną królową, jeśli chodzi o wieczór. Ja noszę ją nawet w upalne, letnie wieczory. Zestawiam ją wtedy z sandałkami zapinanymi dookoła kostki i z delikatną złotą biżuterią. Jest dla mnie świetną alternatywną dla zwiewnych sukienek w kwiaty, na które nie zawsze mam ochotę. Czarna sukienka świetnie wygląda w sztucznym świetle, dobrze wychodzi na zdjęciach z fleszem, pasuje do różnego rodzaju biżuterii i dodatków. A żeby nadać jej bardziej biznesowego charakteru, wystarczy narzucić szary żakiecik.

Napiszcie, jak wygląda Wasza ulubiona mała czarna. Chciałabym się też dowiedzieć, która ze słynnych kreacji podoba się Wam najbardziej!

 

 

 

  • Izabella Jurkiewicz

    Jak czytałam o historii sukienki to się zastanawiałam gdzie zgubiłam małą czarną… A tu taka niespodzianka:) Moja ulubiona mała czarna ma dekolt na plech, który pięknie komponuj się z wysokim kokiem. Lubię to, że jest solidnie zabudowana z przodu, zakrywa część ramion i bardzo delikatnie poskreśla talię. Szkoda tylko, że mam ją już od ok.10 lat i jest wysłużona. Nie mam serca jej wyrzucić, twoje bardzo mi się podobają, ale choćbym bardzo chciała nie mieści się w moim przedziale cenowym.

  • Uwielbiam tę serię. Marzy mi się sukienka podobna do tej od Givenchy, którą miała na sobie Audrey Hepburn. Mam w szafie jedną małą czarną, taką klasyczną i bardzo lubię w niej chodzić. Jest wygodna i pasuje i do pracy, i na imprezę i nawet na spotkanie z przyjaciółkami. DO tego piękne byłyby perły, ale jeszcze nie zapracowałam na swój komplet :)

  • Podoba mi się ten wpis :) A w swojej szafie nie mam LBD, na razie myślę o uszyciu jakiejś o prostym fasonie, dekolt łódeczka, bez rękawów.

  • Piękne kobiety i piękne sukienki. Bardzo fajny wpis :)

  • Cudne sukienki, mam w szafie kilka małych czarnych, ale Diora i Givenchy jeszcze bym przygarnęła ;)

  • Pingback: Mała czarna - Poradnia Dyplomatyczna()

  • La Ficelle

    Mała Czarna to nieodłączna część mody! Naprawdę dobry tekst, miło zapoznać się z genezą czegoś co mam na sobie praktycznie na codzień ;)

  • Gabriela Szantowicz

    W szafie mam kilka małych czarnych – idealnych spasowanych z ciepłym kardiganem… i czymkolwiek innym!

Nie ma mnie na blogu. Gdzie jestem?

Kwiecień 23, 2019

Nie ma mnie na blogu już od dłuższego czasu, ale to nie oznacza że porwała mnie Groźna Pizza z Ananasem i zniknęłam z Internetu.
Po prostu przeniosłam się na Instagram.
A dokładniej na InstaStory.
Tam teraz znajdziesz to, co kiedyś na blogu.
Jedzenie (trzeba mieć priorytety w życiu), kulisy mojej pracy, a nawet wpisy lifestylowe w formie pogadanek.
Do zobaczenia na Stories!

 

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Kiedy tak bardzo jesteś mistrzem unikania ludzi w kadrach, że nawet kiedy idą wprost przed tobą, to zasłaniasz ich sokiem z cytryny  Wasze zdrowie! #portotimoni #korfu #greece #corfuisland #travelexperience #travelinstagram #travelinfluencer #travelfun #travelquote #worldtravels #travelismylife #travelguru #travelphotograph #travelig #travelyam #travelpassport #travelpicsdaily #travelrepost #wdrodze #podróżemałeiduże #podrozemaleiduze #wypoczynek #wyjazd #wyprawa #turystyka #zwiedzamy #widoki #jestpieknie #podróż #przygoda  Zielone buty z ręcznie wiązaną kokardką? To możliwe  Każdy model butów @monikakaminska_official możemy wykonać dla Ciebie w dowolnie wybranym kolorze. Usługę made to order realizujemy w naszym butiku przy Niecałej 7 w Warszawie. pon.- sob. oraz niedziele handlowe: godz. 11.00 -19.00 tel. 531 880 233 #shoes #shoes #shoeslovers #buty #butydamskie #bow #greenshoes #weddingshoes #butyslubne
 Było mnóstwo pytań o ten hotel, więc oznaczam @marbellacorfuhotel Polecam i nie polecam. Mam mieszane uczucia, ale może to dlatego, że pierwszy raz byłam w tak dużym hotelu, a jak się okazało jednak wolę znacznie mniejsze, bo stanie w kolejce na śniadanie to nie jest to o co mi w życiu chodzi. Niestety mnóstwo obiektów przed sezonem było jeszcze zamkniętych. Mino wszystko hotel ładny, pięknie położony, obsługa bardzo miła i pomocna ☺️ ———————————————————————— #corfu #corfuisland #marbellacorfu #corfugreece #travelnow #podroze #podróże #greece #hoteles #beautifulhotels #travelexperience #travelinstagram #travelinfluencer #travelfun #travelquote #worldtravels #travelismylife #travelguru #travelphotograph #travelig #travelyam #travelpassport #travelpicsdaily #travelrepost  ✨ 3 odcinek insta kołcz serialu ✨ #instakolczserial (dodaję zdjęcie palm, bo akurat takie mam, a poza tym tęsknie za beztroskim czasem urlopu) W listach pytacie mnie jak radzić sobie z porażkami. Bardzo dobre pytanie. Gdybym miała opowiadać Wam o wszystkich swoich pomyłkach, porażkach i złych decyzjach podjętych w biznesie to pewnie teraz siedziałabym w Big Brother, bo było tego tak dużo, że udałoby mi się zmieścić tylko w trzymiesięcznym programie nadawanym 24/h. Poważnie, nie mówię o tym, bo jest tego mnóstwo. To po pierwsze. A po drugie, biznes to jednak biznes i nie wszystko można wylec na zewnątrz. Zakładając własną firmę naprawdę nie sądziłam, że ważniejsze od dobrego pomysłu jest to, żeby mieć nerwy ze stali i umieć sobie radzić w ekstremalnie kryzysowych sytuacjach. Ja nie byłam w żadnej biznesowej szkole, wszystkiego uczyłam się sama w trakcie prowadzenia firmy. Po 5 latach mam poczucie, że gdyby trzeba było zmienić branże i poprowadzić jakąś inną firmę, to w końcu mam o tym na tyle duże pojęcie, że dałabym radę. Ale wcześniej? Na początku to był jeden wielki dramat. Po drodze popełniłam milion błędów i każdy bardzo przecierpiałam. Jednak również z każdego wyciągnęłam lekcję. Wszystkie swoje pomyłki analizowałam aż do znudzenia. Do momentu, w którym miałam pewność dlaczego powstały i jak nigdy więcej do nich nie doprowadzić. I to jest moim zdaniem jedyne wyjście. Zarówno drobnych błędów i spektakularnych porażek nie da się uniknąć. Ale zawsze można zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby się więcej nie powtórzyły. To piekielnie trudne podejście, bo wymaga dużo autorefleksji, ale na koniec dnia naprawdę się opłaca. #losangeles #california #palmstree #sunset #sunsets #sunsetpics #rozwoj #motywacja #firma #motywacjadodziałania #rozwójosobisty #szefowa #praca #wiedza #dzialanie #sukces
 Przyznam szczerze, że przed wyjazdem Korfu nie kręciło mnie jakoś za specjalnie.Oczywiście uwielbiam wszystkie wyspy, ale w Grecji byłam już dwa razy, Europę widziałam naprawdę z wielu stron i prawdę mówiąc śnią mi się raczej dalsze kierunki. Tym razem zadecydowały po prostu najtańsze bilety jakie udało mi się znaleźć na Wielkanoc. Rok temu dokładnie z tego samego powodu (tanie bilety) byłam w Apulii we Włoszech i absolutnie nie żałuję. Tak jest i tym razem. Korfu okazało się przeurocze i dosłownie idealne na 3,5 dnia urlopu. ———————————————————————— Nie oszukujmy się – to nie jest jakaś spektakularna wyspa, ale ma kilka pięknych miejsc, przepyszne jeszcze oraz co najważniejsze – przed sezonem nie ma tam dzikich tłumów. Są tylko tłumy. Jeszcze nie dzikie  ———————————————————————— A więc polecam, jeśli jeszcze przed sezonem szukacie czegoś na krótki weekendowy wypad. Można się zrelaksować, mi nawet w kwietniu udało się trochę opalić oraz zwiedzić naprawdę przepiękne plaże. A poza tym można zjeść dużo pity. Zjeść dużo pity jest zawsze dobrze. Mam rację? Omomomo ————————————————————————#travelexperience #travelinstagram #travelinfluencer #travelfun #greece #corfu #corfuisland #places_wow #travelquote #worldtravels #travelismylife #travelguru #travelphotograph #travelig #travelyam #travelpassport #travelpicsdaily #travelrepost #wdrodze #podróżemałeiduże #podrozemaleiduze #wypoczynek #wyprawa #zwiedzamy #widoki #jestpieknie #podróż #przygoda #gialibeach  Spring mood  #springmood #tulips #tulips #tulipseason #wiosna #wiosna2019 #wiosnawdomu #kwiaty #flowerslovers #flowerstagram #flowers #sundaymood #sundaychill #chill #sunday #sunnuday #lazysunday #shopbop #asos #michaelkors #sparklingblush
 Dokładnie o tym marzyłam! Słońce, niebieska woda i sukienki noszone bez rajstop. Ostatnie miesiące dały mi się mocno we znaki i kompletnie zapomniałam o tym, że trzeba odpoczywać. Złapanie oddechu i nabranie dystansu do własnego biznesu jest tak samo ważne jak regularna praca. Czasem po prostu trzeba się całkiem zresetować żeby na niektóre rzeczy spojrzeć inaczej! ———————————————————————— A jak tam Wasze święta, udało się odpocząć? Dajcie znać co robiłyście! ———————————————————————— Na zdjęciu mam na sobie Denim Dress oraz jedwabną apaszkę w panterkę @monikakaminska_official Obydwie rzeczy dostępne są w butiku oraz online. Jak już wspominałam na Stories, skończyła się tkanina denimowa i niestety ta sukienka nie będzie już w tym roku doszywa, więc tak naprawdę macie teraz ostatnią szansę żeby ją kupić. Butik jest od jutra już regularnie czynny codziennie od godziny 11.00 do 19.00 #dressready #dressfashion #corfuisland #corfugreece #greece #lespecs #girlsdresses #dressupdaily #dressmodern #dressshoes #summerdresses #dresssimple #dressonline #dressuptime #dressitup #beautifuldresses #dressarmy #travelmood #travelpost #travelpictures #travelbucketlist #traveladdicts #travelingthroughtheworld #traveladventure #travelgo #travelforever #traveldestinations #traveldreamseekers #travelmoment  Kontynuując wczoraj temat: mnóstwo osób pyta mnie jak nauczyć się pewności siebie? Moim zdaniem tego nie da się nauczyć. Pewność siebie można nabyć tylko z czasem i doświadczeniem. Ja też nie byłam od zawsze pewna siebie. Kilka lat temu, kiedy ktoś mi mówił, że coś robię źle to od razu reagowałam płaczem. Teraz kiedy ktoś mi mówi, że coś robię źle, pytam go gdzie ma twarde dane, które potwierdzą jego opinię  Regularna, sumienna praca oraz towarzysząca jej nauka budują doświadczenie, które czyni z nas ekspertów. A to daje nam pewność siebie. (Monika Coelho). Ale tego naprawdę nie da się obejść. Nie można nauczyć się pewności siebie w jeden dzień. Nikt nie pstryknie palcem i nie sprawi, że będziesz pewna siebie. Pewność siebie wynika z doświadczenia, a doświadczenie oznacza też milion porażek, po których trzeba się podnieść, ogarnąć i iść dalej. Ale o porażkach będzie pod kolejnym zdjęciem, czyli w następnym odcinku naszego insta kołcz serialu ;) Tymczasem miłego dnia i idźmy po swoje  #instakolczserial #procida #isolaprocida #italy #winner #polscyprojektanci #polskieprodukty #kupujepolskieprodukty #rozwojosobisty #rozwoj #sila #motywacja #girlboss #szefowa #firma #wlasnafirma #praca
  Nowe bluzki czekają na Was w butiku @monikakaminska_official przy Niecałej 7 w Warszawie. Wyprzedzając pytania: pojechały już do packshotów i za około 10 dni będą online  #polskamarka #polskieprodukty #ss2019 #springmood #springinspo #flowers #flowerslover #springfashion #springfashion2019 #details #polscyprojektanci  Tak wyglądam, kiedy idę po swoje  Spojrzałam na to zdjęcie i stwierdziłam, że w sumie muszę Wam napisać, że determinacja jest jedną z najważniejszych cech jakie powinna posiadać osoba prowadząca swój własny biznes. Wiecie ile osób próbowało mi w ciagu ostatnich pięciu lat wmówić, że się nie znam na tym co robię, że wszystko robię źle, że w ogóle nie wiem co robię, że na pewno nie powinnam mieć własnej firmy, butiku, marki itp. ? Dziesiątki, spotkałam na swojej drodze dziesiątki osób, którym wydawało się, że pozjadały wszystkie rozumy i mają prawo mnie krytykować w nie swoim biznesie. I wiecie co z tymi osobami zrobiłam? Wszystkie usunęłam ze swojego otoczenia. A co sama robię? Coraz szybciej idę dalej. Bo wiem co i dlaczego robię. Jestem zdeterminowana, mam swój plan, strategię, cele i wszystko to realizuję tak jak ja chcę. Nie chodzi mi o to żeby nie słuchać zupełnie innych, bo oczywiście czasem ktoś z boku ma lepszy pogląd i podpowie coś ciekawego. Raczej mam na myśli to, żeby nie otaczać się krytykantami i ludźmi, którzy ciągną nas w dół albo sprawiają, że stoimy w miejscu. Ktoś krytykuje twój biznes? To niech idzie i zakłada swój. Droga wolna. Zobaczymy czy wszystko pójdzie tak gładko jak wyglada to z boku  A Ty rób swoje, tak jak umiesz najlepiej, a przede wszystkim tak jak chcesz to robić  fot. @aga.kumuda #instakolczserial #polscyprojektanci #polskiemarki #polskieprodukty #monikakaminska #kupujepolskieprodukty #girlboss #warsaw #whitedress #streetstyle #ootd #ootdfashion #elegantoutfit #minimalism #minimaloutfit #aestheticoutfit #summeroutfit #summerdress #motywacja #determinacja #sila #rozwojosobisty