Mała czarna sukienka – historia

Lipiec 21, 2015

Wydawać by się mogło, że tak doskonały pomysł jak mała czarna sukienka zdobył popularność bardzo dawno temu. Nic bardziej mylnego – mój ulubiony typ sukienki ma raczej krótką historię. Ale za to emocjonującą!

To jest czwarta i ostatnia część historii sukienki w pigułce. Poprzednie możecie przeczytać tutaj:

→ Historia sukienki w pigułce, część I

→ Historia sukienki w pigułce, część II

→ Historia sukienki w pigułce, część III (wiek XX)

Początek

W historii mody dokładne daty nie pojawiają się często. Autorzy opracowań piszą zazwyczaj, że coś się upowszechniło „na początku XVIII wieku”, „u schyłku średniowiecza” itd. Z małą czarną jest inaczej – znamy dokładną datę jej narodzin: 1 października 1926 roku. Właśnie wtedy madame Coco Chanel, czterdziestoletnia już gwiazda haute couture, zaprezentowała w magazynie „Vogue” swój życiowy projekt: prostą sukienkę w czarnym kolorze. Trochę żałuję, że to nie byłam ja, no ale trudno…

chanel

Chanel

Czarna sukienka miała być wykonana z jedwabnej krepy i sięgać odrobinę poniżej kolan. Rękaw był długi i opięty. Dekolt – bardzo niewielki, w tak zwaną łódeczkę. Sylwetka dzieliła się dokładnie na pół, talię zaznaczono delikatnie na linii bioder. Niewielki naddatek materiału miał pozwolić sukience grać podczas chodzenia. Różne warianty tego projektu można było wkrótce zobaczyć na modelkach, a także na samej Chanel.

Nowa sukienka wzbudzała różne emocje. Większość czytelniczek „Vogue” wzruszyło tylko ramionami. Elsa Schiaparelli, projektantka zainspirowana surrealizmem, określiła tę sukienkę jako dobrą dla wdowy. Rzeczywiście wyglądała surowo, choć oczywiście Chanel zalecała uzupełniać ją perłami. Trudno lepiej uwypuklić lśniącą biel niż za pomocą czarnej krepy.

Na dłuższą metę pomysł Chanel okazał się bardziej uniwersalny niż pełne fantazji kreacje Schiaparelli. Chodziło przecież o to, żeby w tej samej sukience można się było pokazać w biurze, na popołudniowym koktajlu i podczas wieczornego wyjścia. Brzmi znajomo, prawda? Taka sama myśl przyświeca mi podczas tworzenia sukienek do sklepu internetowego. Nie od dzisiaj kobietom zdarza się stanąć rano przed drzwiami garderoby i załamać ręce – w co się ubrać, by pogodzić wszystkie okazje nadchodzącego dnia? Chanel na szczęście miała na to prostą odpowiedź.

Jak już ma się idealną bazę, to można zacząć trochę szaleć, więc projektantka z czasem rozwijała swój pomysł, proponując fasony bez rękawów, z otwartą górą – i z przodu, i na plecach. Zmieniała się też sylwetka, głównie po to, by podkreślić talię. Ale idea pozostała ta sama – sukienka ma być wygodna i elegancka, bez żadnego efekciarstwa. Dzięki temu, zmieniając tylko dodatki, można ją wykorzystać na różne okazje.

Prehistoria

No dobrze, ale czy naprawdę to Chanel wymyśliła czarną sukienkę? Oczywiście, że nie.

Czarne suknie noszono od dawna, ale te długie i nieraz strasznie skomplikowane kreacje rzadko zasługiwały na miano „małych”. Innowacja wprowadzona przez Chanel wynika z jej głębokiego przekonania, że mniej znaczy więcej. Innym projektantom zdarzało się już wcześniej proponować czarne sukienki, nieco podobne do tej ze słynnego szkicu. Ale to Chanel uczyniła z małej czarnej swój produkt flagowy i rozpropagowała go na całym świecie.

Poza tym Chanel i ubierane przez nią celebrytki, jak Jacqueline Kennedy, doprowadziły do zmiany sposobu postrzegania czerni. W wielu krajach Europy przez długi czas uważano, że ten kolor jest ściśle przypisany do żałoby. Wprawdzie na początku XX wieku już powszechnie noszono czerń wieczorami, ale potraktowanie tej antybarwy jako bazy dla stylizacji na całą dobę to nowość, której niektórzy nadal nie akceptują. Ale o tym opowiem na końcu. Na razie zobaczmy, jak zmieniała się mała czarna.

Słynne sukienki

W latach 30., po epoce chłopczyc, kobiety chciały podkreślać swoje wdzięki i szaleć. Minimalizm charakterystyczny dla Chanel starano się wzbogacić i udramatyzować. Łączono ze sobą sprzeczności – wyraziste koronki i gładkie szyfony, matowy materiał z błyszczącymi dżetami – podobne trendy widać zresztą i dziś.

Wkrótce nastała moda na femme fatale. Wysoka i perfekcyjnie piękna Rita Hayworth  w takiej właśnie roli wystąpiła w filmie Gilda (1946). W długiej sukni z atłasu, zaprojektowanej przez Jeana Louisa, wyglądała obłędnie. Całkowicie gołe ramiona i plecy, mocno podkreślony biust, rozcięcie aż do połowy uda… Wystarczy, by zaśpiewała jeden wers piosenki, a męska publiczność traci już rozum.

Gilda_trailer_rita_hayworth3

Rita Hayworth

No dobrze, ale czy tę powłóczystą (zakrywającą stopy!) suknię można nazwać „małą”? Myślę, że tak, bo konstrukcja nie jest zbyt rozbudowana, a u góry prawie wszystko mamy odkryte. Podobne stanowisko zajmują znawcy mody, wymieniając tę kreację na swoich listach najciekawszych przykładów LBD (little black dress).

Ogółem charakterystyczne dla lat 40. były błyszcząca czerń i efektowne rozcięcia. Niektóre sukienki miały też zaostrzone ramiona, jak w męskiej marynarce.

Wkrótce jednak w świecie mody pojawił się Christian Dior, którego kolekcje z końca lat 40. i początku 50. wprowadziły modę na rozkloszowany dół i raczej skromną górę. Kobieta miała odtąd być dziewczęca. W latach 50. zapanowała moda na subtelną elegancję (po raz kolejny pytam, czemu się wtedy nie urodziłam?). Strój miał być na drugim planie, popularność zdobyły tkaniny białe i czarne. Świetnie wyglądały w czarno-białej prasie i filmach.

Christian Dior 1957

Christian Dior 1957 r.

Szerokie klosze po paru latach się trochę znudziły (choć moda nie pędziła wtedy tak jak dziś). Kobiety chcące wyglądać pięknie i profesjonalnie polubiły sukienki ołówkowe, z ostrożnym dekoltem. W podobnym stylu była słynna kreacja Huberta de Givenchy, w której jego przyjaciółka Audrey Hepburn wystąpiła w filmie Śniadanie u Tiffany’ego (1961). Rzecz zachwycająco prosta, z półokrągłym dekoltem i… wyeksponowanymi łopatkami, choć plecy pozostawały w zasadzie zakryte. Jeden ciekawy pomysł i wystarczy. Do tego imponująca biżuteria i długie rękawiczki. Ani za mało, ani za wiele.

Audrey_Hepburn_Tiffany's

Audrey Hepburn

W kontrze do Hepburn znajdowała się oczywiście Monroe. Wszyscy pamiętają jej sukienkę w kolorze kości słoniowej (pisałam o niej poprzednio LINK), ale przecież Marylin nosiła też podobną… szczelnie pokrytą czarnymi cekinami. Nie trzeba dodawać, jakie pożądanie wzbudzała. Zresztą kształty Monroe nawet ubrane w fasony à la Hepburn wyglądały odrobinę nieprzyzwoicie.

Marilyn_Monroe_April_in_Paris_Ball_1957

Marilyn Monroe

W miarę upływu lat 60. coraz większe znaczenie zyskiwał żywy kolor. Mała czarna była w odwrocie, ale oczywiście nie zanikła, zwłaszcza kobiety eleganckie trwały przy klasyce. Dobrym przykładem jest wspomniana już Jacqueline Kennedy, która nosiła czarną sukienkę również za dnia (i to nie tylko w okresie żałoby po mężu), stając się właściwie ambasadorką pomysłu Chanel – jedna sukienka na wiele różnych okazji. Podobnie postępowała księżna Monaco Grace Kelly.

Grace_Kelly_y_Alberto_de_Mónaco

Grace Kelly

Tymczasem LBD wyraźnie wyszła z mody. Czerń w latach 70. była kolorem kontrkultury, dopiero z końcem dekady na dobre wróciła do głównego nurtu. Stało się to między innymi za sprawą Debbie Harry z zespołu Blondie. Znana ze skandalicznego wizerunku wokalistka występowała w różnych sukienkach – czasem bardzo stonowanych i długich, czasem horrendalnie krótkich, uzupełnianych kozakami za kolano. Najbardziej oryginalna była chyba ta z teledysku do One Way or Another (1979), z bezkompromisowymi wycięciami na bokach.

Początek lat 80. to już wielka popularność małej czarnej, i to na wszystkich polach. Magazyny prezentujące tak zwaną modę wysoką, gwiazdy telewizji, zwykłe kobiety – wszyscy przekonali się do LBD. Charakterystyczny dla epoki bywał straszny kicz, ale czerń wciąż służyła do tworzenia wysmakowanych stylizacji. Dobrą ilustracją jest teledysk Roberta Palmera do Addicted to Love (1985). Pięć pań towarzyszących artyście ma na sobie symbol epoki – elastyczne minisukienki z domieszką spandeksu. Wysoko zabudowane, stanowią odpowiednią oprawę dla długich nóg i czerwonych ust.

To właśnie tego typu LBD była najbardziej na czasie w latach 90. – kobiety naprawdę eleganckie wróciły do minimalistycznych fasonów. Patrz: Monica Bellucci, Kate Moss, Sophie Marceau… Oczywiście wciąż widywało się kokardki, falbanki i koronki na studniówkach i weselach. Kto by nie chciał być małą księżniczką?

A skoro przy książętach jesteśmy – miliony zakochały się w Lady Dianie, marząc, że same zatańczą z Johnem Travoltą na wielkim balu. Naśladowano jej czarne suknie wieczorowe, nie wiedząc do końca, jak je nosić. To, co przystoi koronowanym głowom, rzadko sprawdza się na zwykłej imprezie.

John_Travolta_and_Princess_Diana

Lady Diana

Zresztą księżna Walii wybierała fasony kontrowersyjne nawet jak na jej pozycję. Odważne dekolty (np. w serduszko) wyglądały trochę pretensjonalnie, a czarne sukienki nad kolano, noszone przed zachodem słońca, nie były do końca zgodne z zasadami etykiety. A skoro już przy tym jesteśmy…

Etykieta

Nie musimy się stosować do sztywnych reguł, ale warto je znać. Można oczywiście przekonywać, że nie ma racji ten, kto uważa czerń za kolor wyłącznie żałobny lub wieczorowy – przecież od wieków Hiszpanki, Włoszki czy Greczynki noszą ciemne barwy, pasujące do ich włosów i oczu. Poza tym w krajach protestanckich wielką popularność zdobyły czarne suknie ozdobione jedynie wystawną krezą (pisałam o tym w II części historii sukienki). Mamy niejeden precedens, więc co nas obchodzą przesądy?

Otóż czerń, choć dziś trochę spowszedniała, mimo wszystko ma ogromną moc. Tkaniny tej barwy są przeważnie odbierane jako odświętne (zwłaszcza gdy materiał jest dobrej jakości i ma intensywny kolor). Wiele osób uważa, że mała czarna pasuje na randkę, a nie do biura. Bizneswoman może to albo zlekceważyć, albo wybrać sukienkę szarą, granatową, zieloną… wszystkie opcje dostępne są w moim sklepie!

164-_i7e6216pop

Mała czarna z włoskiej wełny – do kupienia w sklepie internetowym Monika Kamińska

Nawet jeśli do pracy wolisz np. niebieską sukienkę, to mała czarna pozostaje absolutną królową, jeśli chodzi o wieczór. Ja noszę ją nawet w upalne, letnie wieczory. Zestawiam ją wtedy z sandałkami zapinanymi dookoła kostki i z delikatną złotą biżuterią. Jest dla mnie świetną alternatywną dla zwiewnych sukienek w kwiaty, na które nie zawsze mam ochotę. Czarna sukienka świetnie wygląda w sztucznym świetle, dobrze wychodzi na zdjęciach z fleszem, pasuje do różnego rodzaju biżuterii i dodatków. A żeby nadać jej bardziej biznesowego charakteru, wystarczy narzucić szary żakiecik.

Napiszcie, jak wygląda Wasza ulubiona mała czarna. Chciałabym się też dowiedzieć, która ze słynnych kreacji podoba się Wam najbardziej!

 

 

 

  • Izabella Jurkiewicz

    Jak czytałam o historii sukienki to się zastanawiałam gdzie zgubiłam małą czarną… A tu taka niespodzianka:) Moja ulubiona mała czarna ma dekolt na plech, który pięknie komponuj się z wysokim kokiem. Lubię to, że jest solidnie zabudowana z przodu, zakrywa część ramion i bardzo delikatnie poskreśla talię. Szkoda tylko, że mam ją już od ok.10 lat i jest wysłużona. Nie mam serca jej wyrzucić, twoje bardzo mi się podobają, ale choćbym bardzo chciała nie mieści się w moim przedziale cenowym.

  • Uwielbiam tę serię. Marzy mi się sukienka podobna do tej od Givenchy, którą miała na sobie Audrey Hepburn. Mam w szafie jedną małą czarną, taką klasyczną i bardzo lubię w niej chodzić. Jest wygodna i pasuje i do pracy, i na imprezę i nawet na spotkanie z przyjaciółkami. DO tego piękne byłyby perły, ale jeszcze nie zapracowałam na swój komplet :)

  • Podoba mi się ten wpis :) A w swojej szafie nie mam LBD, na razie myślę o uszyciu jakiejś o prostym fasonie, dekolt łódeczka, bez rękawów.

  • Piękne kobiety i piękne sukienki. Bardzo fajny wpis :)

  • Cudne sukienki, mam w szafie kilka małych czarnych, ale Diora i Givenchy jeszcze bym przygarnęła ;)

  • Pingback: Mała czarna - Poradnia Dyplomatyczna()

  • La Ficelle

    Mała Czarna to nieodłączna część mody! Naprawdę dobry tekst, miło zapoznać się z genezą czegoś co mam na sobie praktycznie na codzień ;)

  • Gabriela Szantowicz

    W szafie mam kilka małych czarnych – idealnych spasowanych z ciepłym kardiganem… i czymkolwiek innym!

Czy ten mityczny „nowoczesny poliester” naprawdę istnieje?

Maj 29, 2019

Prawdopodobnie przynajmniej raz w życiu trafiłaś na określenie „nowoczesny poliester”.

Ja od mniej więcej dwóch lat słyszę o „nowoczesnym poliestrze” coraz częściej.

Dlaczego?

Na rynku pojawia się coraz więcej marek odzieżowych, które chcą szybko zarabiać.
Na ubraniach szybko zarobić da się w większości przypadków tylko w jeden sposób: bardzo obniżając koszty. A jak obniżyć koszty? Oczywiście najprościej zrobić to zaniżając jakość. Zarówno szycia, jak i tkanin.

Obniżenie jakości szycia to temat rzeka, dziś zajmiemy się więc tylko obniżeniem jakości tkanin.
Najprościej można zrobić to kupując tanie materiały.

Co jest tanie?
Poliester, akryl i poliamid.

Dlaczego?
Ponieważ wytwarza się je syntetycznie (nie powstaje naturalnie, lecz dzięki pracy chemików). Ten poliester, z którym najczęściej spotykamy się w sklepach odzieżowych, to politereftalan etylenu, często oznaczany literami PET. Z czym się to Ci się kojarzy? Tak, z tego poliestru wykonuje się folie i butelki na napoje, ale też różnorodne włókna odzieżowe.

Jest DZIKO wręcz tani.
Tkanina poliestrowa na uszycie sukienki potrafi kosztować 5 zł.
Jeśli sprzedaje się gotową sukienkę za kilkaset złotych, to nawet dodając do tego koszty szycia prowadzenia marki odzieżowej nadal można na tym dużo (BARDZO DUŻO) zarobić.

Na szczęście coraz więcej ludzi ma już świadomość tego, ze poliester to straszny badziew.

Coraz trudniej się więc go sprzedaje.

Ale dla chcącego nic trudnego…więc powiem to wprost: marki sprzedające ubrania z tandetnego poliestru zaczęły wmawiać klientom, że ich poliester to „nowoczesny poliester” i ona ma same super właściwości. Kłamią, żeby zarobić.

W 99,9 % przypadków jest to bzdura.

I tutaj dochodzimy do pytania z tytułu.

Czy istnieje coś takiego jak „nowoczesny poliester?”
Odpowiedź brzmi: nie, w 99, 9 % coś takiego nie istnieje, marka kłamie.

Gdzie się podział w takim razie  ten 0,1 %?

Tym wyjątkiem, czyli 1%, jest nowoczesna „łezka”, czyli materiał sportowy z charakterystycznymi kanalikami. Jest drogi i bardzo rzadko spotykany.

Przykro mi, ale nie szyje się z tego sukienek za kilkaset złotych.

Jeśli macie w ręku grubo plecioną tkaninę, to naprawdę nie ma szans, żeby to był ten mityczny „nowoczesny poliester”.

Macie w ręku po prostu badziewną tkaninę, w której można się tylko spocić i brzydko pachnieć. Nic ponadto. Cała reszta to bzdury, które ktoś Wam opowiada po to żeby sprzedać towar.

Mam nadzieję, że pomogłam.

A jeśli nadal wierzysz w „nowoczesny poliester” co moje obserwatorki na Instagramie napisały mi o swoich przygodach z poliestrem. Przepraszam, że wygląda to bardzo roboczo, ale po prostu tak wygląda to na Instagramie:

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Chciałabym napisać coś mądrego, ale jeszcze nie dopiłam kawy  Kochani, dziękuje że tak dużo Was przyszło. Bałam się, że upały sprawią, że będziemy mieć pusty sklep, a było dokładnie odwrotnie. Dziękuję też mojemu #teamniecala - byliście najlepsi, sama to bym tego w życiu nie ogarnęła. —- Każda nowość, jaką widzieliście w butiku niedługo pojawi się online, obserwujcie stronę ✨ Oczywiście wszystko jest dostępne również w butiku, więc jeśli wczoraj nie mieliście czasu, to zapraszamy innego dnia. —- Mój zestaw z tego zdjęcia jest też dostępny online oraz a butiku @monikakaminska_official —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Dzisiaj mega zakręcony dzień przede mną. Najpierw muszę ogarnąć siebie, potem dalej kończymy przygotowania do eventu, odbieramy dostawę butów i ubrań specjalnie na event, w nocy będziemy jeszcze zmieniać środek butiku, jutro rano przed butikiem też coś rozstawiamy (niespodzianka). —- Jeśli jutro nie możecie to oczywiście dzisiaj cały dzień butik pracuje normalnie, więc również zapraszamy. —- A na zdjęciu Meghan Dress w wersji czerwonej, dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official w całej rozmiarówce.❤️ —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dziękuje za dzisiaj  . . . #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Kochane, krótko i na temat. Po pół roku pracy, nowy sklep online @monikakaminska_official w końcu działa ✨✨✨ Dajcie znać jak Wam się podoba ❤️ Jeśli widzicie jakieś błędy, wysyłajcie proszę wiadomość na info@monikakaminska.com, dział online się tym zajmie. Dostępna jest oczywiście sukienka ze zdjęcia ❤️ Udanych zakupów, ja wracam do pracy nad rękawiczkami na zimę  zdjęcie @anna_sudol #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dzień dobry! Do wyspanych to ja dzisiaj nie należę, bo jako człowiek stres musiałam się oczywiście obudzić za wcześnie. Zaraz idę się ogarniać, przebieram w sukienkę w kwiaty i o 11.00 widzimy się w butiku ❤️ —- Garnitur i koszula, którą mam na sobie są dostępne w butiku oraz online @monikakaminska_official dzisiaj oczywiście można normalnie robić zakupy cały dzień, po to mamy dużo dostaw na dziś ❤️ A jeśli Was nie będzie to...napiszcie mi chociaż żebym się nie stresowała, bo nie ma czym  —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Ostatnio tak się wymądrzam o tym, że po dużej ilości pracy trzeba odpocząć, a przecież gdy ktoś mi mówił to samo, kiedy zakładałam firmę to w ogóle nie rozumiałam o co chodzi. —- I bardzo dobrze. —- Cieszę się z tego, że otworzyłam firmę kiedy miałam maksymalnie dużo energii i czasu. Ja naprawdę kilka lat temu nie potrzebowałam odpoczywać. Przypominam, że miałam 26 lat, człowiek ma naprawdę wtedy znacznie więcej energii. Regenerowałam się bardzo szybko, a początki biznesu chociaż są bardzo trudne, to na pewno mniej stresujące niż rozwinięta firma (większa firma = więcej problemów, zawsze 🤗). —- I teraz napiszę coś bardzo niepopularnego: myślę, że nie powinniśmy aż tak bardzo terroryzować tego, że ktoś dużo pracuje, bo chce. Pracowałam bardzo dużo przez 5 lat i dopiero po 5 latach poczułam, że muszę więcej odpoczywać, więc to robię. Ale ja naprawdę tego wcześniej nie potrzebowałam, miałam przecież młody organizm. Te 5 lat zrobiło u mnie ogromną różnicę w energii jaką mam na pracę, ale nie żałuje ani trochę że kilka temu pracowałam w każdą niedzielę. Bo co innego miałam robić, skoro ja naprawdę wtedy nie byłam zmęczona. Teraz jeśli jestem to staram się jakoś to ogarnąć i odpoczywać. —- Moim zdaniem najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu i działanie w swoim rytmie. Bez względu na to czy obecnie mocny jest pracoholizm czy obijalizm. —- [edit] Zajrzyjcie w komentarze, bo tam @paniswojegoczasu wprost piszę o tym, co ja owijam w bawełnę  Czyli, że kontekst jest najważniejszy. Mój kontekst jest opisany wyżej, Wasz może być inny. Więc słuchajcie siebie. —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #minimalstyle
 Kończę na dzisiaj relację informacją, że mamy też doszyte na urodziny te sukienki z kieszeniami. Na Stories możecie zobaczyć też ich inny kolor. Online niech się nie stresuje, wszystko po weekendzie będzie się pojawiać. Do zobaczenia jutro na Niecałej 7 ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Kiedy pytałam o ulubiony owoc to truskawki walczyły o pierwsze miejsce z mango. A jakie są Wasze ulubione kwiaty?   ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic
 Włosy zrobione ✨ . . . #hairstyle #hair #hairinspiration #hairinstagram #hairinspo #parisianvibes #parisianchic #hairdresser #haircut #haircolor #hairstylist #hairart #wlosy #blondehair #blondies #blond #blondhairs #blondhairdontcare #blondynka #fryzury #dailyhair #blondgirls #blondynki #summerhair #hairoftheday #haircolorgoals #wlosowelove #hairlove  Kochane, zaczynamy ogłoszenia ✨ 1. Sklep online nadal nie widziała, nie będzie działał też jutro. Wiemy o tym, sami go wyłączyliśmy. Jesteśmy w trakcie przenoszenia się z Shoplo na Shopera. Sklep ponownie zacznie działać PRAWDOPODOBNIE w czwartek. Dostaję mnóstwo pytań dlaczego przenosimy się na Shopera. Kiedyś nagram o tym dłuższe Stories, ale na razie to misze skupić się na tym żeby się po prostu przenieść  —- 2. Udało mi się ogarnąć temat i tkanina na plażową sukienkę, którą Wam pokazywałam w Tajlandii jest już u nas na miejscu w Warszawie. Będziemy szyć je niedługo zaczynać szyć. —- 3. Na Stories możecie obejrzeć pierwszy model butów, który pojawi się w sprzedaży 15.06 czyli podczas urodzin. Ja mam na nogach kolor czarny ponieważ moje buty są wykonane w usłudze made-to-order. Buty w kolekcji ready-to-wear będą w letnim kolorze. Online pojawia się jak najszybciej się da ❤️ —- 4. Na @monikakaminska_official jest zdjęcie przepięknych lnianych tkanin, z próbnika do szycia na miarę, na przykład letnich, lnianych garniturów. Na miarę szyjemy oczywiście w butiku przy Niecałej 7. —- Uff, to chyba tyle. Generalnie dzieje się  Zdjęcie zrobiła mi cudowna @anna_sudol —- #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots