Przebiegłam dystans półmaratonu!

Sierpień 17, 2014

Uhuhuh, udało się! Siedzę sobie właśnie w dresie na łóżku i odpoczywam. Kiedy skończę pisać ten tekst to idę podgrzać pizzę w piekarniku i mam w końcu spokój. Przebiegłam dystans półmaratonu i mogę uznać swój wiosenno – letni plan biegowy za zrealizowany. 4 miesiące walki za mną. Wygrałam!

W bieganiu niczego nie wolno planować.

18 kwietnia 2014 r. postanowiłam przestać być niedzielnym biegaczem. Po jakimś czasie wybrałam sobie plan treningowy i pracowałam mniej więcej według niego (osobna notka na ten temat jest tutaj), ale los bywa bardziej złośliwy niż kanapka spadająca zawsze masłem na podłogę.

W zasadzie co drugi raz kiedy miałam przebiec więcej kilometrów to COŚ SIĘ DZIAŁO.

Pierwszy bieg na 5 km na który się zapisałam? Ulewa i +5 stopni na termometrze.

13 km? Wyjazd do Sopotu.

16 km? Angina.

19 km? Wyjazd do Poznania.

Już nawet nie wiem jak mam napisać o tym, że DZIEŃ, dosłownie DZIEŃ przed tym kiedy miałam po raz pierwszy przebiec dystans półmaratonu, to dowiedziałam się, że mam zapalenie ucha. Pierwszy raz w życiu. W środku lata. &^%&^%&^%???????

-Mogę biegać? – zapytałam lekarza, bo poza uczuciem wbijania szpilki do ucha raz na dwie godziny nic mi nie było.

-Dookoła domu może sobie pani pobiegać – odpowiedziała znudzonym głosem lekarka.

– Hmm, ale ja muszę jutro półmaraton… – wymamrotałam.

-Hhahahah, niech pani zapomni, nie da pani rady, 5 km to maksimum – powiedziała wyraźnie rozbawiona moją fantazją.

-Dobra, dobra – wymamrotałam ponownie.

Nic mi nie było. Żadnej gorączki, żadnego osłabienia, ale postanowiłam na wszelki wypadek wyluzować i spróbować przebiec 21 km za kilka dni. Peszek chciał, że lekarka miała rację. 5 km robiłam w 45 minut i ledwo dyszałam. Nie chcecie wiedzieć jak wyglądałam kiedy uświadomiłam sobie, że jednak nic nie wyjdzie z napisania urodzinowej spektakularnej notki „Półmaraton w 3 miesiące”. Tak, pisanie o bieganiu motywuje lepiej niż wyobrażanie sobie pizzy na końcu trasy.

Lepiej mnie nie wkurzaj

Potem była Portugalia, trochę biegałam, dużo chodziłam, jakoś to szło, ale tak naprawdę od półmaratonu się oddalałam.

Do pewnej rozmowy.

-Zapisujesz się na półmaraton praski? – usłyszałam pytanie.

-Miałam się zapisywać, ale teraz to już chyba zrezygnuje, bo nie dam rady.

-Lepiej się nie zapisuj.

-Jak to???

-Będziesz się denerwować, nie lubisz takich masowych biegów.

-Nie wymądrzaj się, do tej pory przebiegłam dłuższy dystans niż ty.

– Ale w jakim tempie.

– **&^*&^*&^(*$#%$##% – odpowiedziałam w myślach.

I przyszedł mi do głowy złośliwy plan – przebiegnę 21 km przed półmaratonem praskim i pokażę kto tu rządzi.

I poszłam ledwo dyszeć 7 km, potem 8 km. Dalej nie szło.

Każdy dzień jest zły na półmaraton

Dzisiaj miałam w planach zrobić 10 km. Niestety moje życie prywatne w ciągu ostatniego tygodnia poplątało się bardziej niż niejedne słuchawki i tak naprawdę nastrój mam mocno minowy. Po 2 km coś mnie tknęło, że może bym machnęła dzisiaj ten półmaraton, to przynajmniej miałabym już to załatwione. Marzenie ściętej głowy. Około 10 km zaczęłam dokonywać głębokiej analizy tego co robię. Może dzisiaj 19 km, a za dwa tygodnie półmaraton praski? Hmm, nie wiem czy dam radę. Może jednak dziś 14-15 km, a półmaraton w połowie września? Albo za tydzień? Albo w ogóle tego nie biec, po co to komu? Co robić? Jak żyć?  Tak sobie myślałam, myślałam, myślałam aż dobiegłam do 14 km. Wtedy złapała mnie ulewa, ale co ciekawe nie stanęłam pod drzewem jak to mam w zwyczaju, tylko biegłam dalej.

Około 16 km zaczęło się robić poważnie, bo opcje były już tylko dwie – albo dzisiaj półmaraton albo za 2 tygodnie (tak wychodziło mi z planu treningowego). Spojrzałam na czas i zaśmiałam się w duchu. Wiedziałam, że jeśli dobiję do 21 km to będę musiała znowu linkować do tekstu „W tym tempie to ja chodzę po bułki” . Biegłam wolniej niż zwykle, ale był to jeden z lepszych moich biegów. Czułam się wspaniale. Na 19 km zorientowałam się, że mam szansę zrobić 21 km w czasie poniżej 2:45. Była to dla mnie ważna informacja, bo tak naprawdę trenowałam według planu Półmaraton – cel: ukończyć. Następnym planem u Gallowaya był półmaraton poniżej 2:45, ale myślałam, że to nie dla mnie.

 

Niespodzianka. Po biegu zrobiłam sobie wspaniałe zdjęcie główne. Włosy takie rozwiane…

Co dalej?

Pizza, spanie i zimowisko. Nie wiem czy będę biegać w trakcie zimy, bo nienawidzę niskich temperatur tak samo jak smrodu czosnku. Na razie jest dla mnie dzikim sukcesem to co zrobiłam w ostatnie 4 miesiące. Wypadałoby popracować nad tempem, ale tak naprawdę to nie wiem czy mi się chcę. Jak będę miała kaprys to sobie zrobię dystans maratonu w 6 godzin dookoła Parku Skaryszewskiego i świat się nie zawali. A może zrobię sobie biceps?

Jest tyle możliwości!

Biegajcie!

***

Więcej historii mojego biegania znajduje się w dziale SPORT

 

 

 

  • Mega ekstra super uczucieeeee! A teraz zaczynam czytać notkę. :D

    • Hahahahah, najlepiej <3

      • No! Teraz mogę klaskać i gratulować. I żadne tam „udało się”. Ty to ZROBIŁAŚ. :)

  • Saga Sachnik

    Elegancko! Zazdroszczę półmaratonu praskiego! Zrób dużo zdjęć i uważaj na siebie! I weź żelik do kapsy!

    • Eee, chyba się nie zapisuje, bo na 100% będę tego dni chora albo coś :D

      • Saga Sachnik

        Co się nie zapisujesz! To chociaż pobiegnij ze mną piątkę 28 września w Warszawie!

  • Zwierz

    W sumie fajnie ci się udało napisać jak się osiąga cele – bardzo często przypadkiem któregoś dnia okazuje się że jesteśmy wstanie zrobić wszystko. jasne wcześniej jest ciężka praca ale sam moment kiedy przekracza się granice nadchodzi czasem mimochodem :) Brawo. Podoba mi się wizja tego sześciogodzinnego maratonu do około Skaryszewskiego :)

    • Bardzo mądre słowa!

  • Katarzyna L.

    Fantastyczna sprawa, gratulacje!

  • bazyllia

    gratuluję osobistego sukcesu. biegać nadal nie zamierzam :)

    • Kupuj samoloty, to wystarczy :)

  • ana2213

    Jestem totalnie beznadziejna w bieganiu, ale bardzo bardzo chciałabym przebiec 5 km. U Gallowaya jest taka opcja?:D Czy on tylko takie długie dystanse?Lubię treningi siłowe, fitness itd., ale do biegania się zmuszam i chciałabym to zmienić, bo poza samopoczuciem zyska na tym moja sylwetka :D

    • Musiałabyś sprawdzić, bo on wydał kilka książek, może w jakiejś jest. Generalnie zasada jest taka sama – bieg przeplatany marszem i tyle.

      • ana2213

        A w tej jest tylko ten półmaraton?

        • A widzisz, oszukałam Cie. Jest też 5 km! Potem 10 km i półmaraton. Maraton jest w innej, pokręciło mi się.
          Jest 5 km: ukończyć, ukończyć w 45 minut, w 38 minut, 30, 25, 22,19, 17. Na luzie zrobisz 38 minut. Ja biegam 37-33, przy czym 37 to jest moje tempo pół spania.

  • Gratki :) A do zimy jeszcze kawał czasu, nie strasz zimowiskami :P

    • Zima zaczęła się wczoraj :((((((((((

  • Marta

    Jeszcze raz gratuluję :) ja w zeszłym roku zatrzymałam się na 17 i biegać na nowo zaczęłam dopiero jakieś niecałe 2 miesiące temu jak mnie Małż wyciągnął. A że on dopiero zaczął a ja obiecałam się dopasować to trochę nam to jeszcze zajmie :)

    Ps. Co do tempa – podoba mi się Twoje podejście :) Nie każdy musi być sprinterem, ja jeszce niedawno miałam parcie na tempo, teraz mi to zwisa. Biegamy? Biegamy. A że powoli? I co z tego, i tak jesteśmy lepsi niż ci, którym nawet się nie chce tyłka z kanapy podnieść :)

  • Magdalena Pawlus

    Biegamy! ;)

    Zaczynam w tym tygodniu (po urlopie) powracać na bieżnię, a zimą jak się uda na śnieg i ulice. Mniej ludzi, padający śnieg – idealnie dla mnie.

    PS Inspirujesz!

    • Na śniegu najlepiej! Piona.

      • A jak jest lód to co?

        • Magdalena Pawlus

          To zakładam łyżwy! ;)

  • Guest

    Brawo! U mnie było, jak na zdjęciu :)

  • Guest

    ..

  • Anna

    Gratuluję! :)

  • Zazdroszczę Ci samodyscypliny.

    • Ja sobie też :D #skromna

  • Brawo i gratulacje! Mnie dwa dni po zapisaniu się na Półmaraton Praski zaczęło kuć w kolanie i mimo, że minął już miesiąc, a ja jestem po kilku wizytach u lekarza, usg, fizjoterapeuty – niewiele się zmieniło. Z półmaratonu nici i pewnie bieganie zacznę znowu na wiosnę 2015 :(
    O książce Gallowaya i jego metodzie czytałam już kilka razy, najwyższa pora przeczytać samą książkę :)

    • Jak coś to pisz do mnie na priv znam ogarniętego fizjoterapeutę. Kontuzja to coś czego boję się bardziej od czosnku, cebuli i innych smrodów razem wziętych :( Współczuję :(

      • Też trafiłam do ogarniętego, sportowego fizjoterapeuty, który stwierdził, że problem w kolanie bierze się z problemu w biodrze i dużo ćwiczeń wzmacniająco-rozciągających przede mną, aby to wszystko naprawić. Dodatkowo doprawiłam się wycieczkami po tatrzańskich szlakach, więc jesień i zimę przeznaczę na leczenie. Ciekawe, czy uda mi się chociaż w Biegnij Warszawo wystartować…

  • Jak zobaczyłam screen z endo na insta (haha, ile obcych słów w jednym zdaniu), to aż podskoczyłam na miejscu pasażera! Brawo!

  • Agnieszka

    Gratuluję Monika :) Napisze tu po krótce swoja historię, mam nadzieję, że będzie Ci się chciało ją czytać i jakoś mnie zmotywujesz… Od kiedy sport zaczął się robić modny, i ja zauważyłam, że powinnam (?) zacząć coś ćwiczyć. Zaczynałam kilka razy od sławnego Skalpelu, który raczej mnei zniechęcił niż zmotywował, a skończyło się na pierwszym i ostatnim razie. Pó pewnej przerwie postanowiłam znowu spróbować tym razem z Mel B i tym razem lenistwo i brak motywacji mnie wystarczająco zniechęciły. Może to dlatego, że zawsze mi powtarzano: „Po co ćwiczysz itak jesteś wysoka szczupła” ale ja nei czułam się fit. Wstydziłam się i nadal wstydzę zakładać krótkie spodenki bo mam wrażenie, że moje nogi są z galarety. W tym roku chciałam coś zmienić zaczęłam chodzić na siłownię (byłam raptem dwa razy…). I postanowiłam, że jak nie siłownia to bieganie. Ubrałam się i zaczęłam biec… I co? i znowu rozczarowanie… Przebiegłam jakieś 2 km.. a może i to nie. Byłam cała mokra i mega zmęczona i aż zrobiło mi się niedobrze (???!!!). Pare razy poćwiczyłam jeszcze z Mel B. Poddalam sie i zakończyłam na pellingu kawowym… Nigdy nie byłam orłem na wf-ie, bylo wrecz odwrotnie. Nauczyciele zawsze mi powtarzali, ze mam super warunki (175 cm wzrostu i okolo 60 kg wagi), ale zawsze miałam co najwyżej 4 z wf-u. Mam cellulit, 24 lata i nie chce mi się ćwiczyć… tak w skrócie przedstawia się moja historia. Pozdrawiam, A.

    • Przeczytałam :) Moje 21 km to jest tak naprawdę wynik ćwiczenia od 10 lat na odwal się. Najpierw był fitness,ale mi się znudził. Potem robiłam cuda na kiju od sexy dane po jogę. Zaczęłam biegać jakoś 8-9 lat temu i przez ten czas biegłam najdłużej 45 minut, a średnio po 20 minut, nie więcej! Rok temu pisałam na blogu o tym, że często się zmuszałam do biegania mając w głowie tylko to że muszę spalić to co zjadłam. Naczytałam się wtedy trochę oburzonych głosów, że piszę bzdury, bo bieganie jest fascynujące bla, bla, bla i że mam złe podejście albo powinnam zmienić sport, albo coś tam. Jak widać nie mieli racji, bo całkiem nieźle na tym zmuszaniu się wyszłam. I też robiłam po drodze Chodakowską (koszmarna nuda), Mel B (było trochę lepiej) i takie tam rzeczy. Dopiero kiedy trafiłam na Gallowaya, który dosłownie zagwarantował mi długi dystans w szybkim czasie i bez ustawiania całego życia pod bieganie to machnęłam taki dystans. Więc szukaj, sportów jest dużo – zaraz sezon narciarki, można też podnosić ciężary albo chodzić na boks ;)

    • Marta Szatańska

      a może zniechęcasz się po prostu tym, że nie spełniasz przy pierwszym czy drugim podejściu swoich oczekiwań? ja po przerwie od jakichkolwiek ćwiczeń, gdy wyszłam pobiegać po raz pierwszy z trudem przebiegłam 2 km! ale z każdym razem jest lepiej, szybciej i więcej, może za szybko się poddajesz?

  • slubnaherbata.blogspot.com

    Gratuluję :D Jesteś świetna! Najbardziej podoba mi się to, że zrobiłaś to ot tak, sama, a nie w jakimś masowym biegu :) Dziki sukces :D

    Jeśli chodzi o nadchodzącą zimę, jestem pewnie podobnie jak Ty jednym z najgorszych „zmarźlaków” na świecie, jestem absolutnie uczulona na zimno, najchętniej zapadałabym w sen zimowy (najlepiej już dziś). I wiesz co? Biegam zimą, da się :P Rozgrzewam się już na klatce schodowej i jak już wpadam w mróz rozgrzana i ciepło ubrana, da się biec :D
    PS Jak będziesz organizowała sobie ten maraton w Skaryszaku daj znać, może pobiegnę z Tobą ;)

    • Taaak, tylko że ja ja się przeziębiam w dosłownie 5 sekund. Wiem, że niby jedno nie ma nic do drugiego, ale w moim umyśle ma wiele :D Hahah, spoko dam znać ;)

  • Marta Kamińska

    Moniko, jeżeli mam być szczera to nie czytałam Twojego bloga regularnie, pomimo tego, że już dawno go lubiłam. Zaglądałam raz na jakiś czas, kiedy Twoja twarz mignęła mi gdzieś przed oczyma pośród innych blogerów. Dzisiaj jednak spojrzałam na tablicę na fejsie i zaintrygował mnie tytuł tego wpisu. Weszłam tutaj, przeczytałam tą notkę, kolejną i jeszcze jakieś dwadzieścia innych. No i cóż.. bardzo Ciebie lubię! I sposób w jaki piszesz, i o czym piszesz. I bardzo mnie zmotywowałaś, bym też zaczęła o siebie walczyć. Zaczynam sto lepszych dni. Też przebiegnę dziesięć, dwadzieścia, a potem pięćdziesiąt kilometrów!
    Ściskam Ciebie i zapraszam na swojego bloga, gdybyś chciała popatrzeć na rezultaty tego mojego wyzwania!:)
    http://wodoodporna.blogspot.com/

    • Bardzo motywujący komentarz! Dziękuję :)

  • Olliwka

    Monika, zachęciłaś mnie do przeczytania książki i tym sposobem jestem w trakcie planu treningowego na 21 km. Przede mną 11km i… zachorowałam! :P hehehe to jakieś fatum ;)
    W każdym razie, zanim zima zastuka do drzwi planuję przebiec te 21 km, przy czym zaznaczam, nie lubię biegać ;)
    Dzięki Monika za notkę:)

    • Jest też tak (podobno), że bieganie jak i każdy inny sport uprawiany dość często, długo albo mocno osłabia odporność organizmu. Nie chce nikogo namawiać do brania suplementów, kiedyś byłam im mega przeciwna, ale jak zaczęłam regularnie robić 10 km to z dnia na dzień mi się zmieniło i zaczęłam wypijać po treningu produkty, które szybciej regenerują organizm. Sama musisz wyczuć czy Ci to potrzebne.

  • Gratulacje :)
    Ja również mam osobiste sukcesiki, mniejsze oczywiscie, ale zawsze :) Okazało się, że po płaskim terenie potrafię przebiec dużo więcej niz na moim codziennym dziadowskim terenie pt: ” góra-dół, dół- góra” Czas się przeprowadzić ;)

  • Marta

    Po pierwsze – graulacje! Super wynik!

    Po drugie – sama zaczęłam biegać teraz dłuższe (tzn. więcej, niż 5 km) dystanse i zastanawiam się, jak umilać sobie ten czas, aby tak bardzo się nie dłużył. Testuję właśnie audiobooki, ale może masz jeszcze jakieś inne sprawdzone sposoby?

    Po trzecie – polecasz szczególnie jakieś trasy? Też mieszkam w pobliżu Parku Skaryszewskiego, ale ten okazuje się już nieco za mały przy takich dystansach (próbowałam powtarzania tych samych kółek, ale wybitnie mnie to męczy psychicznie). Będę wdzięczna za jakieś rady!

    • Słucham muzyki, głównie The Kooks i Franza Ferdinanda. Generalnie mnie bieganie nudzi do 6 km, potem mózg mi się wyłącza i samo leci, więc nie mam ani problemu z tym jak sobie umilać czas ani z bieganiem non stop tych samych kółek. Czasem biegam też po Saskiej Kępie po bocznych uliczkach tam gdzie nikt nie chodzi.

      • Marta

        Dzięki za odpowiedź! Ja dopiero od niedawna przekraczam granicę 5 km, więc może mózg jeszcze mi się nie zaczął przy tym wyłączać ;).

Czy ten mityczny „nowoczesny poliester” naprawdę istnieje?

Maj 29, 2019

Prawdopodobnie przynajmniej raz w życiu trafiłaś na określenie „nowoczesny poliester”.

Ja od mniej więcej dwóch lat słyszę o „nowoczesnym poliestrze” coraz częściej.

Dlaczego?

Na rynku pojawia się coraz więcej marek odzieżowych, które chcą szybko zarabiać.
Na ubraniach szybko zarobić da się w większości przypadków tylko w jeden sposób: bardzo obniżając koszty. A jak obniżyć koszty? Oczywiście najprościej zrobić to zaniżając jakość. Zarówno szycia, jak i tkanin.

Obniżenie jakości szycia to temat rzeka, dziś zajmiemy się więc tylko obniżeniem jakości tkanin.
Najprościej można zrobić to kupując tanie materiały.

Co jest tanie?
Poliester, akryl i poliamid.

Dlaczego?
Ponieważ wytwarza się je syntetycznie (nie powstaje naturalnie, lecz dzięki pracy chemików). Ten poliester, z którym najczęściej spotykamy się w sklepach odzieżowych, to politereftalan etylenu, często oznaczany literami PET. Z czym się to Ci się kojarzy? Tak, z tego poliestru wykonuje się folie i butelki na napoje, ale też różnorodne włókna odzieżowe.

Jest DZIKO wręcz tani.
Tkanina poliestrowa na uszycie sukienki potrafi kosztować 5 zł.
Jeśli sprzedaje się gotową sukienkę za kilkaset złotych, to nawet dodając do tego koszty szycia prowadzenia marki odzieżowej nadal można na tym dużo (BARDZO DUŻO) zarobić.

Na szczęście coraz więcej ludzi ma już świadomość tego, ze poliester to straszny badziew.

Coraz trudniej się więc go sprzedaje.

Ale dla chcącego nic trudnego…więc powiem to wprost: marki sprzedające ubrania z tandetnego poliestru zaczęły wmawiać klientom, że ich poliester to „nowoczesny poliester” i ona ma same super właściwości. Kłamią, żeby zarobić.

W 99,9 % przypadków jest to bzdura.

I tutaj dochodzimy do pytania z tytułu.

Czy istnieje coś takiego jak „nowoczesny poliester?”
Odpowiedź brzmi: nie, w 99, 9 % coś takiego nie istnieje, marka kłamie.

Gdzie się podział w takim razie  ten 0,1 %?

Tym wyjątkiem, czyli 1%, jest nowoczesna „łezka”, czyli materiał sportowy z charakterystycznymi kanalikami. Jest drogi i bardzo rzadko spotykany.

Przykro mi, ale nie szyje się z tego sukienek za kilkaset złotych.

Jeśli macie w ręku grubo plecioną tkaninę, to naprawdę nie ma szans, żeby to był ten mityczny „nowoczesny poliester”.

Macie w ręku po prostu badziewną tkaninę, w której można się tylko spocić i brzydko pachnieć. Nic ponadto. Cała reszta to bzdury, które ktoś Wam opowiada po to żeby sprzedać towar.

Mam nadzieję, że pomogłam.

A jeśli nadal wierzysz w „nowoczesny poliester” co moje obserwatorki na Instagramie napisały mi o swoich przygodach z poliestrem. Przepraszam, że wygląda to bardzo roboczo, ale po prostu tak wygląda to na Instagramie:

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Chciałabym napisać coś mądrego, ale jeszcze nie dopiłam kawy  Kochani, dziękuje że tak dużo Was przyszło. Bałam się, że upały sprawią, że będziemy mieć pusty sklep, a było dokładnie odwrotnie. Dziękuję też mojemu #teamniecala - byliście najlepsi, sama to bym tego w życiu nie ogarnęła. —- Każda nowość, jaką widzieliście w butiku niedługo pojawi się online, obserwujcie stronę ✨ Oczywiście wszystko jest dostępne również w butiku, więc jeśli wczoraj nie mieliście czasu, to zapraszamy innego dnia. —- Mój zestaw z tego zdjęcia jest też dostępny online oraz a butiku @monikakaminska_official —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Dzisiaj mega zakręcony dzień przede mną. Najpierw muszę ogarnąć siebie, potem dalej kończymy przygotowania do eventu, odbieramy dostawę butów i ubrań specjalnie na event, w nocy będziemy jeszcze zmieniać środek butiku, jutro rano przed butikiem też coś rozstawiamy (niespodzianka). —- Jeśli jutro nie możecie to oczywiście dzisiaj cały dzień butik pracuje normalnie, więc również zapraszamy. —- A na zdjęciu Meghan Dress w wersji czerwonej, dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official w całej rozmiarówce.❤️ —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dziękuje za dzisiaj  . . . #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Kochane, krótko i na temat. Po pół roku pracy, nowy sklep online @monikakaminska_official w końcu działa ✨✨✨ Dajcie znać jak Wam się podoba ❤️ Jeśli widzicie jakieś błędy, wysyłajcie proszę wiadomość na info@monikakaminska.com, dział online się tym zajmie. Dostępna jest oczywiście sukienka ze zdjęcia ❤️ Udanych zakupów, ja wracam do pracy nad rękawiczkami na zimę  zdjęcie @anna_sudol #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dzień dobry! Do wyspanych to ja dzisiaj nie należę, bo jako człowiek stres musiałam się oczywiście obudzić za wcześnie. Zaraz idę się ogarniać, przebieram w sukienkę w kwiaty i o 11.00 widzimy się w butiku ❤️ —- Garnitur i koszula, którą mam na sobie są dostępne w butiku oraz online @monikakaminska_official dzisiaj oczywiście można normalnie robić zakupy cały dzień, po to mamy dużo dostaw na dziś ❤️ A jeśli Was nie będzie to...napiszcie mi chociaż żebym się nie stresowała, bo nie ma czym  —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Ostatnio tak się wymądrzam o tym, że po dużej ilości pracy trzeba odpocząć, a przecież gdy ktoś mi mówił to samo, kiedy zakładałam firmę to w ogóle nie rozumiałam o co chodzi. —- I bardzo dobrze. —- Cieszę się z tego, że otworzyłam firmę kiedy miałam maksymalnie dużo energii i czasu. Ja naprawdę kilka lat temu nie potrzebowałam odpoczywać. Przypominam, że miałam 26 lat, człowiek ma naprawdę wtedy znacznie więcej energii. Regenerowałam się bardzo szybko, a początki biznesu chociaż są bardzo trudne, to na pewno mniej stresujące niż rozwinięta firma (większa firma = więcej problemów, zawsze 🤗). —- I teraz napiszę coś bardzo niepopularnego: myślę, że nie powinniśmy aż tak bardzo terroryzować tego, że ktoś dużo pracuje, bo chce. Pracowałam bardzo dużo przez 5 lat i dopiero po 5 latach poczułam, że muszę więcej odpoczywać, więc to robię. Ale ja naprawdę tego wcześniej nie potrzebowałam, miałam przecież młody organizm. Te 5 lat zrobiło u mnie ogromną różnicę w energii jaką mam na pracę, ale nie żałuje ani trochę że kilka temu pracowałam w każdą niedzielę. Bo co innego miałam robić, skoro ja naprawdę wtedy nie byłam zmęczona. Teraz jeśli jestem to staram się jakoś to ogarnąć i odpoczywać. —- Moim zdaniem najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu i działanie w swoim rytmie. Bez względu na to czy obecnie mocny jest pracoholizm czy obijalizm. —- [edit] Zajrzyjcie w komentarze, bo tam @paniswojegoczasu wprost piszę o tym, co ja owijam w bawełnę  Czyli, że kontekst jest najważniejszy. Mój kontekst jest opisany wyżej, Wasz może być inny. Więc słuchajcie siebie. —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #minimalstyle
 Kończę na dzisiaj relację informacją, że mamy też doszyte na urodziny te sukienki z kieszeniami. Na Stories możecie zobaczyć też ich inny kolor. Online niech się nie stresuje, wszystko po weekendzie będzie się pojawiać. Do zobaczenia jutro na Niecałej 7 ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Kiedy pytałam o ulubiony owoc to truskawki walczyły o pierwsze miejsce z mango. A jakie są Wasze ulubione kwiaty?   ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic
 Włosy zrobione ✨ . . . #hairstyle #hair #hairinspiration #hairinstagram #hairinspo #parisianvibes #parisianchic #hairdresser #haircut #haircolor #hairstylist #hairart #wlosy #blondehair #blondies #blond #blondhairs #blondhairdontcare #blondynka #fryzury #dailyhair #blondgirls #blondynki #summerhair #hairoftheday #haircolorgoals #wlosowelove #hairlove  Kochane, zaczynamy ogłoszenia ✨ 1. Sklep online nadal nie widziała, nie będzie działał też jutro. Wiemy o tym, sami go wyłączyliśmy. Jesteśmy w trakcie przenoszenia się z Shoplo na Shopera. Sklep ponownie zacznie działać PRAWDOPODOBNIE w czwartek. Dostaję mnóstwo pytań dlaczego przenosimy się na Shopera. Kiedyś nagram o tym dłuższe Stories, ale na razie to misze skupić się na tym żeby się po prostu przenieść  —- 2. Udało mi się ogarnąć temat i tkanina na plażową sukienkę, którą Wam pokazywałam w Tajlandii jest już u nas na miejscu w Warszawie. Będziemy szyć je niedługo zaczynać szyć. —- 3. Na Stories możecie obejrzeć pierwszy model butów, który pojawi się w sprzedaży 15.06 czyli podczas urodzin. Ja mam na nogach kolor czarny ponieważ moje buty są wykonane w usłudze made-to-order. Buty w kolekcji ready-to-wear będą w letnim kolorze. Online pojawia się jak najszybciej się da ❤️ —- 4. Na @monikakaminska_official jest zdjęcie przepięknych lnianych tkanin, z próbnika do szycia na miarę, na przykład letnich, lnianych garniturów. Na miarę szyjemy oczywiście w butiku przy Niecałej 7. —- Uff, to chyba tyle. Generalnie dzieje się  Zdjęcie zrobiła mi cudowna @anna_sudol —- #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots