Bieganie metodą Gallowaya

Czerwiec 9, 2014

Bieganie metodą Gallowaya przewinęło się w ciągu ostatnich tygodni przez bloga tyle razy, że w końcu czas na konkretną notkę, która opisuje krok po kroku na czym ta metoda polega.

Na początku planowałam poczekać aż zrealizuję jeden plan treningowy od początku do końca. Jednak dziś rano dowiedziałam się, że angina (co za paskudny wirus krąży w tym roku, połowa moich znajomych już padła?!) uziemiła mnie w domu . Nie mogę jeść, mówić, a przede wszystkim przez tydzień w ogóle biegać. Kolejny pewnie będę wracała do formy (uff, Galloway tłumaczy jak). Mimo to nie da się ukryć, że tydzień temu, po 6 tygodniach przygotowań, przebiegłam 16 km. Był to nie lada wyczyn dla osoby, która przez ostatnie kilka lat standardowo biegała 4 km, a od wielkiego dzwonu 5 km. Zwłaszcza, że po biegu nie miałam zakwasów, nie przespałam pół dnia i nie cierpiałam ze zmęczenia.

O co chodzi?

Jeff Galloway to aktualnie 70 letni, amerykański biegacz długodystansowy i olimpijczyk. Kiedy miał 35 lat przebiegł maraton w czasie…2:16. A zrobił to… zmniejszając częstotliwość treningów oraz wprowadzając przerwy na marsz. Generalnie kilkadziesiąt lat temu, w trakcie kiedy wszyscy katowali się morderczymi, codziennymi treningami żeby biegać dłużej i szybciej, Galloway kazał odpoczywać.

Niby nic specjalnego. Każdy początkujący biegacz robi sobie przerwy na marsz, bo inaczej łapie zbyt duża zadyszkę żeby biec dalej. Jednak Galloway nazwał metodę swoim nazwiskiem, wydał kilka książek i zarobił dużo pieniędzy. „Każdy by tak mógł’ – mówią jego przeciwnicy, a zaraz potem dodają: „maszerowanie to nie bieganie”. Jasne, początkujący biegacze maszerując, bo nie mają siły. Natomiast z tego, co zauważyłam – średni biegacze (w tym jeszcze kilka tygodni temu ja) cisną ile się da. Bez marszu bo to ZUO i wstyd.

Jak to wygląda w praktyce?

Książkę Gallowaya kupiłam ponad rok temu. Otworzyłam ją wtedy, przeraziłam się i zamknęłam. Wydawała mi się obca i trudna. W tym roku sięgnęłam po nią ponownie z ciekawości. Szukałam planu treningowego, który pozwoliłby mi przebiec 5 km w szybszym tempie, bo chciałam spalić więcej kalorii w krótszym czasie. Niczego ciekawego nie znalazłam. Potem zaczęłam szukać czegoś pod półmaraton. Większość planów na które trafiłam w sieci, zakładała że bieganie jest moim głównym hobby w życiu. Musiałabym biegać 4 razy w tygodniu, wykonywać interwały, biegać za każdym razem długie dystanse, albo co wydawało mi się najbardziej absurdalne- nie przebiec dystansu półmaratonu przed zawodami. A ja chciałam po prostu najzwyczajniej w świecie biegać trochę lepiej, a nie zmienić całe swoje życie.

I wtedy przyszło olśnienie – Galloway kazał mi biegać długi dystans raz w tygodniu, w niedzielę. Poza tym około 30 minut dwa razy w tygodniu. I to tyle.

_MG_9753

Nagle książka stała się dla mnie prosta i logiczna. Przeczytałam ją w jeden weekend i nikomu nic nie mówiąc zaczęłam cichaczem realizować ten plan.  Zaczęłam od 5 km, a następnie w każdą niedzielę faktycznie osiągałam coraz dłuższy dystans. Na samym początku biegi w środku tygodnia zajmowały mi więcej niż 30 minut. Wydawało mi się, że to za krótki czas i spokojnie dam radę więcej. Jednak im dłuższe wybiegania robiłam w niedzielę, tym bardziej zdawałam sobie sprawę z tego jak bardzo ten plan ma sens. Po 10 km w niedzielę nie próbowałam już biegać więcej niż 30 minut. Tydzień temu rozpoczynając bieg na 16 km byłam na 100% pewna, że nie dam rady. Zaczęłam w o wiele szybszym tempie niż zwykle i jakoś nawet nie planowałam zwalniać. Ustaliłam sama ze sobą, że spróbuję zrobić 10 km szybszym tempem niż zwykle, a później wracam do domu. Potem, ze przebiegnę drugi raz 13 km. Aż w końcu byłam pewna, że dam radę 16 km, chociaż nie wiedziałam jak to jest realnie możliwe…

Za tydzień powinnam biec 19 km, ale z powodu anginy wszystko opóźni się pewnie o 2 tygodnie. Trudno, jakoś sobie poradzę.

Konkrety z książki

Było już dużo moich wrażeń, to teraz czas na konkretne informacje. Książka podzielona jest na rozdziały, które krok po kroku objaśniają całą teorię. Zwrócę tutaj uwagę na kilka najważniejszych.

_MG_9756

Jak rozpocząć?

Galloway podkreśla, że dla osiągnięcia minimalnej sensownej sprawności fizycznej potrzebujemy trzech 30 minutowych treningów w ciągu tygodnia. Po 6 miesiącach takiego regularnego treningu większość biegaczy zaczyna odczuwać coś w rodzaju uzależnienia od ruchu.

Bieganie jest lepsze od maszerowania ponieważ pozwala spalić więcej kalorii oraz angażuje więcej mięśni. Jednak najlepszym połączeniem jest bieg przeplatany z krótkimi odcinkami marszu – ten miks pozwala zminimalizować ryzyko kontuzji, przebiec dłuższy dystans oraz mniej się zmęczyć. Na początku maszeruj ile chcesz i tak często jak potrzebujesz.

Planowanie dziennego i tygodniowego kilometrażu

Baaaaardzo ważny rozdział, zwracający szczególną uwagę na odpoczynek po biegu. Nie można biec długiego dystansu, potem znowu długiego dystansu i jeszcze raz długiego dystansu. Trzeba pamiętać o dniach z wolniejszym i krótszym treningiem lub w ogóle bez.

Poza tym Galloway zwraca też uwagę na taki przyziemne dla będącego 5 cm nad ziemią biegacza rzeczy jak upał, psy czy samochody. Warto wiedzieć jak sobie z tym poradzić.

Zawody

Jak biegać mniej, ale szybciej – podstawy treningu – fartlek (biegi w trakcie których bawisz się szybkością, np. przyspieszasz do najbliższego krzyżowania, a jakiś czas potem do zielonego słupa, do dużego drzewa itp.) oraz interwały. Na razie myśl o jakichkolwiek zawodach wywołuje u mnie ból brzucha, ale kto wie…

Tempo

Złote strony książki, które pozwoliły mi znacznie zwiększyć dystans. Wolny początek, rozkładanie wysiłku i cała zagadka przerw na marsz. Galloway tłumaczy dokładnie ich historię oraz działanie. W skrócie – należy stosować je od samego początku biegu, ponieważ minimalizują ryzyko zmęczenia w połowie treningu. Rozkładając obciążenie raz na mięśnie, których używamy podczas marszu, a raz na te, które służą nam do biegania po prostu zwiększamy siłę swojego organizmu. Pewnie zastanawiacie się jak często je robić? Najlepiej wtedy kiedy potrzebujecie. Jeżeli biegacie już jakiś czas, to wasze ciało powinno dawać wam znać, że teraz chce pomaszerować. Przynajmniej ja tak mam. Dzieje się to u mnie mniej więcej co 1 km i to według Gallowayea jest okay. Staram się wtedy przez minutę maszerować. Kiedy mam gorszy dzień maszeruję częściej i dłużej i na szczęście według książki to również jest okay. Generalnie w przypadku biegnięcia na przykład maratonu przerwy nie powinny być rzadsze niż co 1,5 km. Ostatnie 4 km można przebiec bez nich, ale ja na razie robię je do końca. Co ciekawe pomimo tych przerw wcale nie traci się na prędkości, bo resztę biegu robi się szybciej niż gdyby biegło się bez przerw.

Zaawansowany zawodnik, dostrajanie, technika, ćwiczenia wzmacniające i trening uzupełniający

Cztery rozdziały do których cały czas wracam. W tym temacie dużo pracy jeszcze przede mną. Galloway zwraca tutaj uwagę na takie aspekty jak na przykład długość kroku. Okazuje się, że biegacze zauważają iż wraz z wzrostem prędkości wcale nie wydłuża im się krok, a po prosu szybciej machają nogami. Poza tym tłumaczy jak powinny pracować ręce oraz nogi, jak wygląda prawidłowa postawa, które ćwiczenia wykonywać po biegu (a dlaczego nie przed biegiem) oraz czego lepiej nie robić.

Co ciekawe Galloway nie jest wielki fanem treningu siłowego, który miałby poprawiać jakość biegów. Poleca kilka prostych ćwiczeń, które mają wpływ na mięśnie używane podczas biegania(zwłaszcza te odpowiadające za prawidłowa postawę), ale raczej na tym kończy.  Jeżeli chodzi o siłę nóg to poleca zwiększać ją poprzez regularny trening podbiegowy.

Trening mentalny

Rozdział, który wydawał mi się totalnie bez sensu, do czasu gdy kilka razy po 10 kilometrze nie złapałam się na powtarzaniu sobie w głowie: „twoje nogi są lekkie, twoje nogi są lekkie, twoje nogi są lekkie…”. Działa!

Kontuzje

Rozdział, którego wolałabym żeby nie było, bo od samego czytania bolą mnie mięśnie. Jednak jest i dzięki niemu mam świadomość, że kiedy coś się stanie (odpuuuuukać) to będę wiedziała gdzie zajrzeć. Galloway omawia mnóstwo problemów (przeciążenie, ucisk, złamanie zmęczeniowe) i krok po kroku tłumaczy jak z nich wychodzić.

Spalanie tłuszczu

Przyznaję się, że spalanie tłuszczu było jednym z pierwszym rozdziałów, które przeczytałam. Bo jeśli już biegać, to przynajmniej w jakimś sensownym celu, prawda? #pizza W każdym razie Galloway w celu spalenia tłuszczu poleca jeden 1,5 godzinny bieg raz na dwa tygodnie lub jeden 45 minutowy raz na tydzień. Poza tym krótkie, uzupełniające 30 minutowe biegi dwa razy w tygodniu. Wszystko się zgadza – chudnę cały czas i zgubiłam już prawie jeden rozmiar. Wszystko pewnie mi wróci w tracie tygodnia siedzenia w domu, heh.

I to by było na tyle. Nie wiem czy to jest złota metoda, dla mnie na razie jest platynowa, bo działa i nie wymaga poświęcenia całego życia na bieganie. Na pewno jest też mnóstwo innych metod – Skarzyński, Daniels, Romanov…klucz pewnie jest gdzieś po środku i wiadomo, że bieganie z jakimkolwiek planem jest lepsze niż bieganie bez planu. Ale do tego trzeba dorosnąć.

Inne posty o bieganiu na moim blogu KLIK

Nie przegap kolejnego konkursu ani notki! Zapisz się na newsletter.

 

 

 

  • Zainteresowałaś mnie tą książką. Sporo o niej czytałam ale dopiero Ty przedstawiłaś mi ją w ciekawy sposób. Czas wybrać się do księgarni. :)

  • Karolina

    O jak się cieszę, że o tym napisałaś! Biegam od niedawna, a ponieważ bardzo mi się to spodobało, doczytuję o tym w internecie. Pamiętałam, że wspominałaś kilka razy o bieganiu metodą Gallowaya, więc przewertowałam wszystkie wpisy na temat biegania i nie znalazłam konkretnej recenzji tej książki. Stwierdziłam, że może po prostu nie zamierzasz nic więcej o tym pisać, a tu taka miła niespodzianka. :)
    Dla mnie to wszystko brzmi bardzo sensownie, choć pewnie jako początkujący nie powinnam się wypowiadać. Podoba mi się, że robiąc przerwy na marsz człowiek się tak nie męczy. Uprawiałam kiedyś sport zawodowo i wiem co to morderczy trening. Muszę przyznać, że za tym nie tęsknię. Nie mówię, żeby w ogóle się nie męczyć, to by nie miało sensu, ale leżenie na podłodze i marzenie o śmierci to jednak nic przyjemnego. Nawet endorfin się wtedy nie czuje. Co najwyżej dumę następnego dnia… Ale ja nie o tym. Chodzi o to, że dzięki przerwom na marsz można kontrolować zmęczenie, a ja codziennie odkrywam, że mogę więcej.
    Bez umierania na podłodze.
    A to po części przez to ile się u Ciebie naczytałam, że przerwy na marsz to nie powód do wstydu. :>

    • Jak posłuchałam kiedyś koleżanki, która opowiadała, że nie może zacząć biegać, bo mieszka w mieście i ma problem tego typu, że wstydzi się biegać wolno i maszerować (a takie są zawsze początku), bo ludzie patrzą, to uznałam, że czas coś z tym zrobić ;)
      Śmiało można zawsze pytać czy o czymś napisze, zazwyczaj piszę, ale to trwa, to muszę te wszystkie rzeczy najpierw zrobić, heh.

      • Karolina

        Mnie najbardziej zdziwiło jak zaczęłam przeglądać internet, że niektórzy w ogóle wstydzą się biegać, bo to mi, muszę przyznać, nawet do głowy nie przyszło. :O

        • Jest na to rada. Czapka z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne, takie jak na rower. Sam pożytek z tego: pot do oczu nie kapie (czapkę się pierze), muszki/meszki nie wlatują, słońce nie razi, no i wygląda się jak Shakira na przebieżce incognito ;)

        • ale tak jest :D ja się nie wstydzę śpiewać przed ludźmi za to wysiłek fizyczny przed ludźmi to upokarzające okropieństwo którego nienawidzę z całego rudego serduszka.

  • Guest

    Dobrze, że można pisać z anginą! :)

    • Pół godziny pisania, pół godziny spania :D Te notkę pisałam chyba z 6 godzin, jakiś rekord ślimactwa.

  • Agata Muszyńska

    Dobrze, że można pisać bloga z anginą! :) Bardzo mądre podejście Galloway’a do spalania tłuszczu. Uświadamianie ludzi, że czasem „mniej znaczy więcej” to ważna sprawa. Szczególnie w kwestii amatorskiego biegania, choć ta zasada tyczy się też innych sportów uprawianych rekreacyjnie.

  • ana2213

    Kompletnie nie mam czasu ostatnio, więc próbuję biegać interwały: mało czasu + dużo spalania :D ale chciałabym spróbować 3 treningi: bieganie dwa razy po 30 minut i raz 45. Tylko tak się zastanawiam, czy na serio lepiej jest raz spalić 1000 kcal niż częściej, ale mniej? Mi się wydaje, że jednak regularny i częstszy trening jest lepszy (trochę na zasadzie: zawsze, kiedy możesz), bo wprowadza większą dyscyplinę i przyzwyczajenie. Zawsze mi się wydaje, że robienie czegokolwiek trzy razy w tygodniu nic nie daje, czy raczej pozwala utrzymać stan obecny, bez progresu.
    Swoją droga, to mi by było szkoda 2h spędzić na bieganiu….:D ale może to dlatego, że wolę ćwiczyć co innego :)

    • 3 razy w tygodniu daje bardo dużo, w przeciwieństwie do 2 razy w tygodniu, które nie dają nic. Galloway też o tym piszę, że krzywa poprawy wyników rośnie znacznie w górę od 3 treningu. Trening zawsze kiedy możesz to jest dla mnie 3 razy w tygodniu, nie wiem więcej wolnego czasu ;) Poza tym takie szaleńcze trenowanie wg tego co czytam to się może skończyć tylko kontuzją. A interwały mi się znudziły.

  • Anita Barbara

    Mądry facet, zawsze uważałam, że przemęczanie się nikomu nie wychodzi na dobre…

  • Olliwka

    Monika dziekuję za wpis :) Mam ochotę kupić tę książkę, choć z drugiej strony już kiedyś tak miałam przy okazji książki: Chi running rewolucja w bieganiu. Przeczytałam kilka pierwszych rozdziałów i leży jak dotąd z niewielkim pożytkiem. Pytanie, czy z Gallowayem nie byłoby podobnie.
    Super, że u Ciebie ta metoda się sprawdziła :) Coś wyczuwam, że masz chrapkę na jakieś fajne dystanse, więc trzymam kciuki mocno za kolejne, choćby ciche sukcesy! :)

    • Mój Galloway też leżał rok, więc może jeszcze skończysz czytać:) A na czym to mniej więcej polega?

      • Olliwka

        Książką Chi Running zaiteresowałam się po paskudnej kontuzji Achillesa. Książka opisuje sposób biegania minimalizujący kontuzje i przetrenowanie/przemęczenie. Podstawowym założeniem jest, że bieganie jest naturalną czynnością dla człowieka, a to, że w dorosłym życiu nas męczy i jest kontuzjogenne nie wynika ze złej kondycji, a złej techniki biegu. Niestety nie doczytałam. Może musi dojrzeć jak Twój Galloway. :) Choć od wczoraj intensywnie myślę o Galloway’u. Za dobrze piszesz Monika, za dobrze ;) Aha no i nie doszłam do opisu techniki, więc ciężko mi cokolwiek napisać o niej.

        • Hmm no to na podstawie tego co napisałaś plus tego co doczytałam w Internecie nie widzę zbyt dużych różnic między tymi metodami :D

  • Whaaaat?! Nie no, muszę to napisać, zanim zabiorę się do czytania i nadrabiania zaległości. Podczytywałam Cię dawno, dawno temu, w okolicach 2011 (?!), a potem jakoś tak… zniknęłaś mi z oczu, ja wracam po trzech latach, a tu tak pięknie wszystko rozwinięte… Rozkwitło! Mega! Zabieram się za nadrabianie stuletnich zaległości. Czekaj na mnie, niedługo znów się odezwę ;)

  • Ja jestem na etapie ‚w ogóle biegać’, do rozprawiania o technikach mi daleko. Wiem już, że przychodzi taki moment, kiedy męczące 2km biegi zmieniają się w ‚wow, fajnie, mogłabym biec i biec’.

  • Jak czytałam Twój tekst, byłam zła. Jak tylko zapisałam się na półmaraton, opadła mi wszelka motywacja do biegania (nie wiem, jak to się stało). Przedtem robiłam luźno 40 km tygodniowo, a do tego miałam energię na jakieś srogie fitnessy i inne jogi czy baseny. A teraz nic. Pierwszy raz od wielu lat kupiłam taki obleśny pasztet (robiony pewnie z papieru i piór), i obżerałam się nim kosmicznie, pozwalając mojemu planowi treningowemu kontemplować własną potencjalność.

    Po czym przeczytałam Twój tekst, ubrałam buty i mówię: dobra, nie naprężam się. Na długość ani na prędkość. Najpierw wolno, a z powrotem szybciej, na zmianę z przerwami na marsz (nigdy przedtem tego nie robiłam!). Efekt: spocona, dumna z siebie, a ostatnie 3 km zrobiłam w 15 minut! (śmiejcie się, dla mnie to czas, w którym wiatr włos rozwiewa i ogólna ekstaza). Wliczając w to 3 przerwy na marsz!

    Idę teraz kupić tego Gallowaya :) Dzięki bardzo, bardzo, bardzo!
    PS. Murakami w swojej książce o bieganiu strasznie się jara tym, że nie robi przerw na marsz. Nie wierzcie mu, wierzcie Monice i Galloway’owi!

    • Hahahaha, najlepszy komentarz ever. Murakiemiego nie lubimy :D

  • Biegam tym sposobem, ale nie wiedziałam, że można to nazwać „sposobem”. Ot ,zwyczajnie biegam 3 razy w tygodniu po 30 minut, biegnę- kiedy mam dość-maszeruję i znowu biegnę- owszem zauważyłam poprawę i wydłużanie sie dystansu i to jest fajne- ale ten mój sposób był raczej obciachem i powodem do wstydu, bo kiedy biegacz -maratończyk pyta mnie „ile przebiegam i w jakim czasie” to ja się kryguję i macham ręką, że żaden ze mnie biegacz. A tu proszę ten sposób jest opracowany i opisany :)

    • To teraz będziesz mówić, że biegasz Gallowayem i po problemie :D

  • aż mnie wszystko boli jak czytam o dystansie 16 PRZEBIEGNĘTYM…. wielki szacunek, serio.
    ja teraz potrzebuję mięśni. globalnie. i to jest straszne (kein siłownia, kein bieganie, kein chlor, kein rower (bo nie umiem)…. )

  • Pingback: Jak mieć więcej energii w ciągu dnia? 13 sztuczek()

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca (+konkurs)()

  • Pingback: Przebiegłam dystans półmaratonu!()

  • Pingback: Jak znaleźć czas na sport?()

  • bardzo zainteresowal mnie ten wpis, do tego stopnia, ze kupilam ksiazke i juz ja doczytuje, zaluje, ze kupilam po polsku bo wczoraj kupilismy kolejna dla meza- tym razem po ang :) oboje biegamy, ale tak raczej byle przed siebie, bez zadnego programu :) teraz po rozpoczeciu BBG szukalam pomyslu jak polaczyc bieganie z lekkim cardio i ta metoda wyglada na strzal w dziesiatke- dziekuje za inspiracje :)

Czy ten mityczny „nowoczesny poliester” naprawdę istnieje?

Maj 29, 2019

Prawdopodobnie przynajmniej raz w życiu trafiłaś na określenie „nowoczesny poliester”.

Ja od mniej więcej dwóch lat słyszę o „nowoczesnym poliestrze” coraz częściej.

Dlaczego?

Na rynku pojawia się coraz więcej marek odzieżowych, które chcą szybko zarabiać.
Na ubraniach szybko zarobić da się w większości przypadków tylko w jeden sposób: bardzo obniżając koszty. A jak obniżyć koszty? Oczywiście najprościej zrobić to zaniżając jakość. Zarówno szycia, jak i tkanin.

Obniżenie jakości szycia to temat rzeka, dziś zajmiemy się więc tylko obniżeniem jakości tkanin.
Najprościej można zrobić to kupując tanie materiały.

Co jest tanie?
Poliester, akryl i poliamid.

Dlaczego?
Ponieważ wytwarza się je syntetycznie (nie powstaje naturalnie, lecz dzięki pracy chemików). Ten poliester, z którym najczęściej spotykamy się w sklepach odzieżowych, to politereftalan etylenu, często oznaczany literami PET. Z czym się to Ci się kojarzy? Tak, z tego poliestru wykonuje się folie i butelki na napoje, ale też różnorodne włókna odzieżowe.

Jest DZIKO wręcz tani.
Tkanina poliestrowa na uszycie sukienki potrafi kosztować 5 zł.
Jeśli sprzedaje się gotową sukienkę za kilkaset złotych, to nawet dodając do tego koszty szycia prowadzenia marki odzieżowej nadal można na tym dużo (BARDZO DUŻO) zarobić.

Na szczęście coraz więcej ludzi ma już świadomość tego, ze poliester to straszny badziew.

Coraz trudniej się więc go sprzedaje.

Ale dla chcącego nic trudnego…więc powiem to wprost: marki sprzedające ubrania z tandetnego poliestru zaczęły wmawiać klientom, że ich poliester to „nowoczesny poliester” i ona ma same super właściwości. Kłamią, żeby zarobić.

W 99,9 % przypadków jest to bzdura.

I tutaj dochodzimy do pytania z tytułu.

Czy istnieje coś takiego jak „nowoczesny poliester?”
Odpowiedź brzmi: nie, w 99, 9 % coś takiego nie istnieje, marka kłamie.

Gdzie się podział w takim razie  ten 0,1 %?

Tym wyjątkiem, czyli 1%, jest nowoczesna „łezka”, czyli materiał sportowy z charakterystycznymi kanalikami. Jest drogi i bardzo rzadko spotykany.

Przykro mi, ale nie szyje się z tego sukienek za kilkaset złotych.

Jeśli macie w ręku grubo plecioną tkaninę, to naprawdę nie ma szans, żeby to był ten mityczny „nowoczesny poliester”.

Macie w ręku po prostu badziewną tkaninę, w której można się tylko spocić i brzydko pachnieć. Nic ponadto. Cała reszta to bzdury, które ktoś Wam opowiada po to żeby sprzedać towar.

Mam nadzieję, że pomogłam.

A jeśli nadal wierzysz w „nowoczesny poliester” co moje obserwatorki na Instagramie napisały mi o swoich przygodach z poliestrem. Przepraszam, że wygląda to bardzo roboczo, ale po prostu tak wygląda to na Instagramie:

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Chciałabym napisać coś mądrego, ale jeszcze nie dopiłam kawy  Kochani, dziękuje że tak dużo Was przyszło. Bałam się, że upały sprawią, że będziemy mieć pusty sklep, a było dokładnie odwrotnie. Dziękuję też mojemu #teamniecala - byliście najlepsi, sama to bym tego w życiu nie ogarnęła. —- Każda nowość, jaką widzieliście w butiku niedługo pojawi się online, obserwujcie stronę ✨ Oczywiście wszystko jest dostępne również w butiku, więc jeśli wczoraj nie mieliście czasu, to zapraszamy innego dnia. —- Mój zestaw z tego zdjęcia jest też dostępny online oraz a butiku @monikakaminska_official —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Dzisiaj mega zakręcony dzień przede mną. Najpierw muszę ogarnąć siebie, potem dalej kończymy przygotowania do eventu, odbieramy dostawę butów i ubrań specjalnie na event, w nocy będziemy jeszcze zmieniać środek butiku, jutro rano przed butikiem też coś rozstawiamy (niespodzianka). —- Jeśli jutro nie możecie to oczywiście dzisiaj cały dzień butik pracuje normalnie, więc również zapraszamy. —- A na zdjęciu Meghan Dress w wersji czerwonej, dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official w całej rozmiarówce.❤️ —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dziękuje za dzisiaj  . . . #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Kochane, krótko i na temat. Po pół roku pracy, nowy sklep online @monikakaminska_official w końcu działa ✨✨✨ Dajcie znać jak Wam się podoba ❤️ Jeśli widzicie jakieś błędy, wysyłajcie proszę wiadomość na info@monikakaminska.com, dział online się tym zajmie. Dostępna jest oczywiście sukienka ze zdjęcia ❤️ Udanych zakupów, ja wracam do pracy nad rękawiczkami na zimę  zdjęcie @anna_sudol #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dzień dobry! Do wyspanych to ja dzisiaj nie należę, bo jako człowiek stres musiałam się oczywiście obudzić za wcześnie. Zaraz idę się ogarniać, przebieram w sukienkę w kwiaty i o 11.00 widzimy się w butiku ❤️ —- Garnitur i koszula, którą mam na sobie są dostępne w butiku oraz online @monikakaminska_official dzisiaj oczywiście można normalnie robić zakupy cały dzień, po to mamy dużo dostaw na dziś ❤️ A jeśli Was nie będzie to...napiszcie mi chociaż żebym się nie stresowała, bo nie ma czym  —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Ostatnio tak się wymądrzam o tym, że po dużej ilości pracy trzeba odpocząć, a przecież gdy ktoś mi mówił to samo, kiedy zakładałam firmę to w ogóle nie rozumiałam o co chodzi. —- I bardzo dobrze. —- Cieszę się z tego, że otworzyłam firmę kiedy miałam maksymalnie dużo energii i czasu. Ja naprawdę kilka lat temu nie potrzebowałam odpoczywać. Przypominam, że miałam 26 lat, człowiek ma naprawdę wtedy znacznie więcej energii. Regenerowałam się bardzo szybko, a początki biznesu chociaż są bardzo trudne, to na pewno mniej stresujące niż rozwinięta firma (większa firma = więcej problemów, zawsze 🤗). —- I teraz napiszę coś bardzo niepopularnego: myślę, że nie powinniśmy aż tak bardzo terroryzować tego, że ktoś dużo pracuje, bo chce. Pracowałam bardzo dużo przez 5 lat i dopiero po 5 latach poczułam, że muszę więcej odpoczywać, więc to robię. Ale ja naprawdę tego wcześniej nie potrzebowałam, miałam przecież młody organizm. Te 5 lat zrobiło u mnie ogromną różnicę w energii jaką mam na pracę, ale nie żałuje ani trochę że kilka temu pracowałam w każdą niedzielę. Bo co innego miałam robić, skoro ja naprawdę wtedy nie byłam zmęczona. Teraz jeśli jestem to staram się jakoś to ogarnąć i odpoczywać. —- Moim zdaniem najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu i działanie w swoim rytmie. Bez względu na to czy obecnie mocny jest pracoholizm czy obijalizm. —- [edit] Zajrzyjcie w komentarze, bo tam @paniswojegoczasu wprost piszę o tym, co ja owijam w bawełnę  Czyli, że kontekst jest najważniejszy. Mój kontekst jest opisany wyżej, Wasz może być inny. Więc słuchajcie siebie. —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #minimalstyle
 Kończę na dzisiaj relację informacją, że mamy też doszyte na urodziny te sukienki z kieszeniami. Na Stories możecie zobaczyć też ich inny kolor. Online niech się nie stresuje, wszystko po weekendzie będzie się pojawiać. Do zobaczenia jutro na Niecałej 7 ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Kiedy pytałam o ulubiony owoc to truskawki walczyły o pierwsze miejsce z mango. A jakie są Wasze ulubione kwiaty?   ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic
 Włosy zrobione ✨ . . . #hairstyle #hair #hairinspiration #hairinstagram #hairinspo #parisianvibes #parisianchic #hairdresser #haircut #haircolor #hairstylist #hairart #wlosy #blondehair #blondies #blond #blondhairs #blondhairdontcare #blondynka #fryzury #dailyhair #blondgirls #blondynki #summerhair #hairoftheday #haircolorgoals #wlosowelove #hairlove  Kochane, zaczynamy ogłoszenia ✨ 1. Sklep online nadal nie widziała, nie będzie działał też jutro. Wiemy o tym, sami go wyłączyliśmy. Jesteśmy w trakcie przenoszenia się z Shoplo na Shopera. Sklep ponownie zacznie działać PRAWDOPODOBNIE w czwartek. Dostaję mnóstwo pytań dlaczego przenosimy się na Shopera. Kiedyś nagram o tym dłuższe Stories, ale na razie to misze skupić się na tym żeby się po prostu przenieść  —- 2. Udało mi się ogarnąć temat i tkanina na plażową sukienkę, którą Wam pokazywałam w Tajlandii jest już u nas na miejscu w Warszawie. Będziemy szyć je niedługo zaczynać szyć. —- 3. Na Stories możecie obejrzeć pierwszy model butów, który pojawi się w sprzedaży 15.06 czyli podczas urodzin. Ja mam na nogach kolor czarny ponieważ moje buty są wykonane w usłudze made-to-order. Buty w kolekcji ready-to-wear będą w letnim kolorze. Online pojawia się jak najszybciej się da ❤️ —- 4. Na @monikakaminska_official jest zdjęcie przepięknych lnianych tkanin, z próbnika do szycia na miarę, na przykład letnich, lnianych garniturów. Na miarę szyjemy oczywiście w butiku przy Niecałej 7. —- Uff, to chyba tyle. Generalnie dzieje się  Zdjęcie zrobiła mi cudowna @anna_sudol —- #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots