Klasyczna spódnica w kolorze bordowym

Grudzień 16, 2015

Klasyczna spódnica w bordowym kolorze to moje oczko w głowie. Kiedy zobaczyłam w próbniku ten kolor, od razu wiedziałam, że muszę go kupić. Po skontaktowaniu się z firmą okazało się jednak, że to ostatnia belka tej tkaniny i już nigdy więcej jej nie będzie, ponieważ to edycja limitowana.

Jedną z głównych cech mojego sklepu jest powtarzalność kolekcji – chcę mieć możliwość ciągłego doszywania rzeczy, które się kończą. Jednak w przypadku bordowej jodełki zrobiłam wyjątek. Natychmiast kupiłam całą belkę i zdecydowałam się uszyć z niej limitowaną edycję bordowej, trapezowej spódnicy. Spódnica jest dostępna tylko w tym sezonie i więcej nie będzie doszywana. Jej posiadaczki będą więc miały niepowtarzalne egzemplarze.

Podczas tej sesji postanowiłam Wam zaprezentować spódnicę w połączeniu z czarnymi dodatkami,  ponieważ wyszłam z założenia, że każdy z nas ma je w szafie i najprościej jest właśnie tak ubrać się zimą. Jednak na fanpage’u Monika Kamińska możecie zobaczyć też, jak spódnica wygląda w połączeniu z beżowym swetrem oraz białą koszulą. W zależności od dodatków może być elegancka, codzienna lub wieczorowa. Jest to więc doskonały wybór, jeśli chcecie do swojej garderoby wprowadzić trochę koloru, a jednak nadal pozostać przy klasycznej elegancji.

Trapezowy krój sprawia, że jest bardzo wygodna i pięknie się układa, modelując sylwetkę. Gruba wełna niezwykle ułatwia jej konserwację – wystarczy uprać ją raz na kilka tygodni i dobrze odwieszać na wieszak. Za każdym razem jest jak nowa.

Poza tym – napiszę wprost – ten kolor jest obłędny! Uwielbiam go i wiem, że Wy też się w nim zakochacie!

Wełniana spódnica: Monika Kamińska

Sweter: Benetton

Buty: Gino Rossi  stara kolekcja (podobne tutaj)

VU6B8751

VU6B8524

VU6B8566

VU6B8574

VU6B8564

VU6B8588-tile

VU6B8576

VU6B8553

VU6B8611

VU6B8729

VU6B8683

VU6B8663

VU6B8738

Upięcie: Damian Siczek

Zdjęcia: Magdalena Hanik

 

 

 

  • Koczilla

    Świetnie wyglądasz w tej długości. I spódnicy, i włosów. ;)

  • Trochę mi głupio tak się ciągle zachwycać, ale wyglądasz jak milion dolarów ;) A fryzury Damiana to jest mistrzostwo świata! :)

    • Dziękuję :D Pisz, pisz, lubię wiedzieć, co się podoba, bo samemu to trudno ocenić ;))

  • Ania Piwowarczyk

    Przepiękna sesja!

  • <3 Ale jesteś szczupła!

    • Coś z tego biegania muszę w końcu mieć hahah :D

  • Makosza

    Zwykła klatka schodowa, zwykła spódnica, zwykły sweterek, niby nic a naprawde bardzo ładnie zdjęcia wyglądają. Spódnica jest bardzo ładna, w sumie też nic szczególnego ale od razu ją widać, dobra inwestycja.
    Ładnie wyglądasz.

  • Piękna ta spódnica. Ty również wyglądasz oszałamiająco. No i włosy…mega!

  • Magdalena

    Spódnica piękna, ale to chyba jest raczej zgaszona fuksja niż bordo.

    • Nie, to jest typowy bordowy. Możesz widzieć trochę inny odcień z powodu innych ustawień monitora.

  • Mary Pi

    Bardzo ładnie:) Ja mam jeszcze takie pytanie, jaki rozmiar sweterka nosisz? I co to za lakier? Będę wdzięczna za odpowiedź :)

    • XS sweter. Lakier nie pamiętam, to hybryda z Mani Mani.

  • Dziękuję <3

  • Pingback: Nowości w mojej szafie | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

Bez kompromisów – wełniane płaszcze oraz wełniane swetry

Listopad 17, 2017

Na studiach zawsze kupowałam płaszcz na dwie raty. To znaczy najpierw płaszcz, a później sweter pod płaszcz. Nie było innego wyjścia, bo zawsze było mi ekstremalnie zimno. Denerwowało mnie to niesamowicie, ponieważ zwykle musiałam nakładać na siebie podkoszulkę, sukienkę, sweter, płaszcz, a czasem nawet dwa szaliki (!): jeden pod płaszcz, a drugi na niego. Bardzo często nawet to nie pomagało, więc cały czas się trzęsłam, chociaż starałam się wybierać naprawdę grube materiały. Nie wiedziałam wtedy, że to nie o grubość chodzi i że bez względu na to, jak podobna stanę się do ludzika Michelin – nadal będzie mi zimno.

Dziś mam na sobie golf, dyplomatkę, elegancki szalik oraz czapkę i jest w sam raz. Wyglądam elegancko, zimowe ubranie jest spójne z tym, co lubię, a przede wszystkim w końcu jest mi ciepło. Dlaczego? Otóż wełniane ubrania nie muszą być grube, żeby grzały. To cud naturalnych tkanin. Dlatego zimową kolekcję do Monika Kamińska przygotowaliśmy całkowicie bez kompromisów. Jej głównym elementem są wełniane płaszcze o kroju dyplomatki, które podbiły serca klientek. Po pierwszym weekendzie sprzedaży nie mieliśmy już połowy. Kiedy piszę ten wpis, została nam jedna sztuka szarego płaszcza w rozmiarze XXS oraz kilka czerwonych i camelowych.

Płaszcze potraktowałam ekstremalnie poważnie. Tutaj naprawdę nie ma mowy o oszczędzaniu na tkaninie, kombinowaniu ze składem lub szukaniu tańszych zamienników. Zima to zima, tego się nie oszuka. Dlatego dyplomatki uszyliśmy w 100% z wełny pochodzącej od mającej 180-letnią historię brytyjskiej tkalni Abraham Moon & Sons (gramatura wełny to 555 g/mb). Brytyjczycy są mistrzami w produkcji naprawdę ciepłych tkanin, więc można im zaufać. Płaszcze mają minimalistyczny krój: klapy otwarte, najmodniejsze w tym sezonie kieszenie z patkami oraz charakterystyczny dla mojej marki detal, tj. kieszonkę piersiową. Wykończone zostały podszewką z cupro oraz guzikami rogowymi.

Kolejny ważny element to wełniane golfy damskie. Tutaj, jeśli chodzi o wybór wełny, przenieśliśmy się do Włoch i postawiliśmy na całkowicie niegryzącą (poważnie!) wełnianą dzianinę w trzech klasycznych kolorach: czarnym (nawet nie wiem, czy w momencie publikowania tego wpisu będzie dostępny, bo znika szybciej, niż ja jem pizzę), szarym i kremowym, który tak naprawdę jest zbliżony do odcienia kości słoniowej i jest moim zdecydowanym zimowym faworytem. Golfy zostały wykończone ściągaczami, dzięki czemu nie będą się wydłużać. Poza tym dzianina, z których zostały wyprodukowane, jest odporna na brud i przykre zapachy, więc nie wymaga częstego prania.

Chciałam napisać, że całość kolekcji uzupełnia garnitur oraz spódnica w kratkę księcia Walii, ale tempo sprzedaży tych produktów było tak szybkie, że nawet nie mam swojej marynarki, żeby zrobić zdjęcia, ponieważ została sprzedana w butiku. N I E S A M O W I T E. Kupiliśmy od razu kolejną belkę tkaniny, ale mamy tyle rezerwacji na szycie na zamówienie, że do sklepu online trafią dosłownie pojedyncze sztuki za około miesiąc.

Duża rotacja spotyka też akcesoria. Udało nam się uzupełnić wełniane czapki o wszystkie brakujące sztuki – z tym, że część z nich zmieniła odcienie, ponieważ skończyła się dzianina z pierwotnych modeli. Ale w ten sposób najbardziej popularny model w tym roku, czyli szara smerfetka, zyskał moim zdaniem jeszcze piękniejszy odcień szarego melanżu.

Czapki oczywiście uzupełniają wełniane szaliki oraz skórzane rękawiczki. Te pierwsze są najlepszym przykładem na to, że wełniany szalik nie musi mieć 753 m długości i 672 m szerokości, żeby ogrzewać. Szaliki uszyte są z wełny merynosa, a dzięki temu mogą być jednocześnie lekkie w noszeniu oraz dawać dużo ciepełka. Rękawiczki natomiast są uszyte z bardzo miękkiej skóry, która nie tylko grzeje, lecz także pięknie się układa. Mój faworyt to rękawiczki samochodowe, które tak naprawdę są najbardziej stylowymi rękawiczkami, jakie w życiu miałam. Ogromnie się cieszę, że mamy je w swojej ofercie.

O ciepełku można pisać wiele, ale myślę, że najwięcej powie fakt, że sesja zdjęciowa, którą niżej możecie oglądać, trwała cztery godziny, a ja naprawdę nie zmarzłam. Magia wełny!

Z dumą mogą napisać: total look ze wszystkich zdjęć – MONIKA KAMIŃSKA

Zdjęcia – Maciej Cioch

A na koniec zamszowa spódnica – mój totalny hit, jeśli chodzi o zimowy look. W połączeniu z czarnym golfem i camelowym płaszczem tworzy zestaw, którego naprawdę nie mogę z siebie zdjąć.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Sorry:

- Instagram feed not found.