Tkaniny wełniane – zobacz produkcję od kulis

Maj 15, 2017

Do czegoś Ci się przyznam. Dość szybko zaakceptowałam fakt, że tkaniny wełniane nie należą do tanich. Wiadomo, za jakość trzeba odpowiednio zapłacić. Mimo wszystko niektóre ceny potrafiły czasami zaskoczyć nawet mnie. Na przykład metr wikunii (najdelikatniejszej wełny na świecie, którą mamy dostępną u nas w butiku w szyciu na miarę) kosztuje około 10 000 zł. Gdybyś miała ochotę na wersję z jedwabiem, to ceny zaczynają się od 13 000 zł za metr. Wikunia to jednak temat na inny wpis. Dziś zajmiemy się standardowymi tkaninami wełnianymi, których ceny na początku również mogą wydawać się wysokie (400–600 zł za metr).

Wszystko staje się bardziej logiczne, kiedy na własne oczy zobaczy się, jak wieloetapowym procesem jest przygotowanie tkaniny – od rozpoczęcia jej tkania do momentu, w którym staje się gotowa do szycia.

Dzisiaj zabieram Cię w podróż po tych etapach. Jeśli jesteś ciekawa, jakim cudem z szorstkiej wełny powstaje cudownie miękka tkanina, to zapraszam Cię do Anglii, a dokładniej do Huddersfield. Byłam tam jakiś czas temu i w kilku różnych fabrykach obserwowałam proces produkcji tkanin. Wycieczka zajęła mi cały dzień; powiedzieć, że fabryki były ogromne, to tak naprawdę jak nie powiedzieć nic. Były o l b r z y m i e. Zatrudniały gigantyczną ilość osób oraz były wyposażone w tak wielką ilość zaawansowanych technologicznie (oraz ekstremalnie drogich) maszyn, że w zasadzie biznes w Huddersfield ma 100% gwarancji, że w Wielkiej Brytanii nie będzie miał nigdy konkurencji.

Aha, ale skąd Huddersfield? Niespodzianka! Wełna lubi wodę (ale nie tę w Twojej pralce), a to miasto jest bardzo deszczowe i wilgotne. Dodatkowo woda jest bardzo miękka. Dlatego to właśnie w tamtym rejonie Anglii (podobnie jak w Bielli we Włoszech) najlepiej produkuje się tkaniny. Za chwilę wyjaśnię dlaczego.

Zacznijmy od początku. Pierwszym etapem produkcji tkaniny jest oczywiście jej tkanie.

Lubisz tkaniny we wzory? To wyobraź sobie, że aby je utkać, widoczny na zdjęciu wyżej rozkład nitek sprawdzany jest przez 12 (!) osób specjalnie zatrudnionych tylko do tego. Tu nie może być mowy o zmęczeniu, pomyłce, złym spojrzeniu albo chwilowym rozkojarzeniu, bo wtedy maszyna – zamiast pięknej kraty księcia Walii – utka jakieś dziwne zygzaki.

Jak widać, prawidłowe ułożenie przędzy nie jest wcale takie łatwe. Podziwiam ludzi, którzy muszą wykazać się taką precyzją w pracy.

Po tkaniu dochodzimy do etapu prania. Naprawdę nie próbuj tego sama, bo maszyna do prania widoczna na zdjęciu powyżej nie może się równać pralkom, które mamy w domu. W każdym razie świeżo utkana tkanina wełniana jest mało przyjemna w dotyku i dość sztywna. Z tego powodu później jest wielokrotnie wypierana w wodzie i mydle. Ten zabieg ma nadać tkaninie odpowiedniej miękkości.

Boję się, że skoro napisałam o tym mydle, to zaraz ktoś go użyje i zniszczy swoją sukienkę. Powiem tak: ja bardzo często drobne zabrudzenia zapieram przy pomocy ręcznika, wody i podstawowego mydła (czyli bez żadnych bajeranckich dodatków). Robię to jednak na własną odpowiedzialność i zdaję sobie sprawę z tego, że mogę w ten sposób zniszczyć tkaninę. Oficjalnie nie wolno tego robić.

Wyprana tkanina przewożona jest do kolejnej firmy, a w niej poddawana jest wielu zaawansowanym procesom technologicznym. Nazywa się to finiszowaniem (wykańczanie) tkanin. Wtłacza się w nią parę, wielokrotnie prasuje, impregnuje itp. To tutaj tak naprawdę odbywają się te wszystkie magiczne sztuczki, dzięki którym Ty przychodzisz do mojego sklepu i jesteś zdziwiona, że wełna jest aż tak gładka i przyjemna w dotyku. Zobacz, jak to wygląda z bliska.

Po długotrwałym i skomplikowanym procesie finiszowania tkanina jest przewożona do magazynu. Niby nic nadzwyczajnego, ale wyobraźcie sobie, że na tym zdjęciu jest jakieś 245 kuponów tkanin w odcieniu ciemnego granatu. Trzeba znaleźć belkę, odciąć odpowiednią liczbę centymetrów i wysłać do klienta. Najlepiej tego samego dnia, którego klient złożył zamówienie. Znów wymagana jest ogromna precyzja, bo wzory są do siebie podobne i bardzo łatwo o pomyłkę.

Nie jest to proste, ale warto. Zawsze powtarzam, że tkaniny wełniane charakteryzuje jakość. Teraz mam na to niepodważalny dowód. Spójrz na poniższe zdjęcie. To próbnik tkanin, który ma ponad sto lat. Widzisz, co się stało z papierem, a co z tkaniną? To mówi samo za siebie.

A przy okazji mamy dowód na to, że ponadczasowość niektórych wzorów jest naprawdę nie do przebicia.

To jak, na lato wybierasz dla siebie coś zielonego czy różowego? Zapraszam do skorzystania z usługi szycia na miarę – mamy mnóstwo tkanin z Huddersfield!

 

 

 

  • MagdaMi

    Trapezową spódniczką w tym różowym/wrzosowym kolorze bym nie pogardziła ;) Piękny jest .

  • Mamy wikunię :) Przy takich tkaninach robimy tak, że najpierw rekomendujemy szycie z tkaniny próbnej, czyli z czegoś taniego po prostu. Dopiero później, dopracowany model odszywamy z np. wikunii. Też dlatego, żeby klient lub klientka byli na 100 procent pewni jakiego efektu oczekują. Woda nie jest zabójstwem dla tkaniny, ale pralka, proszek i brak umiejętność prania.

    • MagdaMi

      Sprytnie ale mnie i tak ręka by się trzęsła :)

      Co do prania to z racji tego, że robię na drutach na dziewiarskich forach wpadłam na specjalny płyn do prania wełny i jedwabiu. Do wody z płynem wkładasz rzecz, zostawiasz na 20 – 30 minut a potem wyciągasz i wirujesz albo wyciskasz. Nie wymaga płukania choć ja czasem robię jedno. Piorę w nim nawet jedwabne szaliki które mają wskazane pranie chemiczne ale oczywiście robię to na własne ryzyko ;) Wełniane swetry po praniu wyglądają genialnie. Oczywiście Twoich spódnic bym się nie odważyła bo to jednak tkanina.

      • Ze źródeł, które uprały przez pomyłkę, wiem że tragedii nie ma. Ale nadal nie polecam :D

      • Agnieszka Szymańska-Asztembors

        A mogłabyś zdradzić co to za płyn i jak go nabyć?

        • MagdaMi

          Jeśli Monika nie ma nic przeciwko (nie chcę być posądzana o reklamowanie czegoś) to jasne, że mogę podać nazwę. Co do miejsca zakupu to wystarczy wrzucić w wyszukiwarke :)

          • Nie mam nic przeciwko :)

          • MagdaMi

            Dziękuje!

        • MagdaMi

          Ten płyn to Eucalan.
          Polecam, naprawdę warto :)

  • Ta pudrowo-różowa wełna na pierwszym zdjęciu jest cudowna.

  • Madeleine

    Jestem pod wrażeniem! Ach, te brytyjskie wełny…

  • Fajnie sie czyta, nie jestem raczej w świecie „mody” zbyt obeznany, ale prezent dla dziewczyny muszę wybrać :P

Akcesoria do domu we włoskim stylu

Sierpień 30, 2017

Dzisiaj czas na włoską notkę w trochę innym stylu. Moja miłość do tego kraju objawia się przede wszystkim w stylizacjach oraz jedzeniu, ale nie tylko! Razem ze sklepem Love The Sign chciałam Ci dzisiaj pokazać włoskie akcesoria do domu.

Przygotowałam dla Ciebie przegląd przedmiotów, które nie tylko pięknie wyglądają, lecz także są użyteczne (a to moim zdaniem najważniejsze!) oraz dodadzą Twojemu wnętrzu włoskiej nutki niepowtarzalności. Wszystkie utrzymane są już w stylistyce jesiennej, bo zbliżający się w kalendarzu wrzesień nastraja mnie na coraz więcej kolorów typu beże i brązy. Poza tym nie da się ukryć, że rysunek numer 1 to po prostu mój portret.

A jeśli chcesz jeszcze bardziej poszaleć we włoskim stylu, to koniecznie musisz zerknąć na kategorię czarny humor. Wybór, który tam znajdziesz, jest – delikatnie mówiąc – niespotykany. Ale to przecież nic dziwnego. Drugiego takiego kraju jak Włochy również nigdzie nie znajdziesz. A tak przynajmniej możesz przemycić jego elementy do domu!

1. Rysunek

2. Stojak na dokumenty

3. Przybornik

4. Lustro

5. Wazon

6. Lustro

7. Dekoracja ścienna

8. Półka ścienna

9. Doniczka

10. Stolik pod gramofon

11. Sticker

12. Wazon

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Paris ❤ #paris #ruecremieux #pinkmood #architecture #parisarchitecture  Hit czy kit? Ja się zakochałam  Są też ekstremlanie wygodne @jeffreycampbell #jeffreycampbell #shoes #instashoes
  #sunflowers #instaflowers #poland  New in #theordinary #newin #minimalism
 ♥ #wedding #weddingtime #instaflowers #nature #vscolife  Czuję, że dzisiaj bez hydrantu z kawą się nie obejdzie ☕☕☕ #mondaymorning #coffee #morningroutine #morningcoffee
 Tea time #teatime #vscolife #vscoflatlay  #inspo #flowerslovers #flowers #mood
 #autumn #autumnmood #mood #warsawgram #warsaw  #warsaw #warsawgram #mood #sundaymood