Wełna – na lato i zimę

Wrzesień 30, 2015

Letnia sukienka, przeciwdeszczowy płaszcz, bielizna termoaktywna – wszystkie te ubrania (ze świetnymi efektami!) można uszyć z wełny. W tym tekście opowiem o jej cechach i materiałach z niej wytwarzanych. To trzeci tekst dotyczący materiałów odzieżowych, poprzednie znajdziecie tutaj:

1. Materiały odzieżowe – wprowadzenie

2. Jedwab naturalny – właściwości, zastosowanie, historia

Różnorodność

Wełna to rozmaite włókna uzyskiwane z sierści zwierząt. Jest też wełna szklana i mineralna, ale o nich przeczytacie na blogach budowlanych. Tę wełnę, o którą mi dzisiaj chodzi, otrzymuje się przede wszystkim od owiec. Ale w przemyśle odzieżowym wykorzystywana jest też sierść kóz (przede wszystkim rasy kaszmirskiej albo angorskiej), alpak, lam, wielbłądów, reniferów, jaków, a także królików. Zwierzęta te żyją w różnych warunkach, więc ich owłosienie nie jest takie samo.

Jeśli dodamy do tego szeroki wybór tkanin i dzianin, otrzymamy ogromną liczbę produktów o właściwościach dostosowanych do każdych potrzeb i upodobań. Zresztą włókna pozyskiwane od owiec także różnią się między sobą. I to nie tylko ze względu na rasę zwierzęcia, ale też w zależności od tego, z której części runa pochodzi konkretny gatunek wełny! Najszlachetniejszą przędzę wyrabia się z włosów rosnących na łopatkach i bokach owiec. To chyba najlepiej pokazuje, że wełna wełnie nierówna.

Ogólna charakterystyka

Pomimo to można wyróżnić podstawowe cechy wełnianego włókna. Przede wszystkim zapewnia komfort cieplny. Komfort to nie znaczy po prostu, że grzeje. W takim wypadku materiał z wełny nie byłby w niczym lepszy od najtańszego koca z poliestru, pod którym po godzinie snu budzimy się zlani potem. Zwierzęta, od których pozyskujemy wełnę, są wyposażone w takie owłosienie, które chroni przed zimnem, ale też pozwala skórze oddychać, żeby się nie przegrzewała.

Termoregulacja – to słowo-klucz. Dopiero ostatnio udaje się ją zapewnić przy użyciu materiałów sztucznych, przedtem wełna była pod tym względem wyjątkowa. Goretexy i inne membrany sportowe, wymyślane przez sztaby naukowców, uzyskują najlepsze parametry. Ale i dziś wiele osób woli wełnianą odzież sportową, która znów jest popularna jako przyjemniejsza w dotyku. Albo po prostu lepiej wygląda.

Kolejna zaleta: włókno wełniane bardzo dobrze pochłania wilgoć, nawet powyżej poziomu 1/3 objętości. Co to znaczy? Materiały wełniane potrafią dłuższy czas zatrzymywać krople deszczu, nie dając nam ich odczuć na skórze. Podobny proces zachodzi od drugiej strony – wełniane włókna mogą spokojnie wchłonąć sporą część potu. Czyli musielibyśmy się naprawdę nieźle zgrzać, żeby ktoś zobaczył na naszym ubraniu „mokre plecy”.

Jednocześnie wełna jest dość odporna na brud i przykry zapach. Większość ubrań wełnianych nie wymaga prania po każdym użyciu. Dlatego włókna wełniane materiałoznawcy zaliczają do higienicznych.

I ostatnia, bardzo ważna zaleta – wełna jest sprężysta, a więc odporna na gniecenie. Nadaje się na ubrania, które mają utrzymać świetny wygląd przez cały dzień.

Po tej całej, długiej liście plusów nie dziwi Was chyba, dlaczego zdecydowałam się szyć sukienki z wełny?

Oczywiście, żeby zachować obiektywizm, muszę dodać, że wełna dla niektórych osób może być trudniejszą w utrzymaniu tkaniną. Silniejsze środki piorące jej szkodzą. Poza tym pranie w zbyt wysokiej temperaturze prowadzi zazwyczaj do zniszczenia wełnianych ubrań, o czym chyba każdy się kiedyś z bólem przekonał. Pod wpływem zbyt ciepłej wody dochodzi do spilśniania: tkaniny i dzianiny się kurczą, przestają być przyjemne w dotyku, gorzej przepuszczają powietrze. Na szczęście wełnę naprawdę trudno ubrudzić. Warto więc traktować ją jak jeansy i nie prać po każdym założeniu. Ona tego nie potrzebuje.

Niektórzy mówią, że łatwiejsze w użytkowaniu są materiały sztuczne, ale czy naprawdę dobrze się w nich czujecie? I czy mogą zastąpić piękny wygląd prawdziwej wełny? Jej wszystkie zalety zdecydowanie górują nad wadami. A poza tym dzięki odpowiednim technologiom produkcji wełna wcale nie musi być gryząca. O jej cechach decyduje także gatunek. I teraz więcej na ten temat.

Skąd bierzemy wełnę i co z tego wynika

O gatunku wełny decyduje przede wszystkim to, z czyjej okrywy włosowej została uzyskana. Oto lista wełnistych zwierzaków wraz z charakterystyką przędzy, jaką się wytwarza z ich włosów.

Owca – towarzyszy człowiekowi od tysiącleci, jest dość łatwa w hodowli, a jej runo rośnie dosyć szybko, zwłaszcza gdy jest regularnie strzyżone. Dlatego w przemyśle odzieżowym tak chętnie korzysta się z wełny owczej, która równie dobrze się nadaje na zimowe tweedy i na letnią tkaninę cool wool, czyli fresko.

Spośród owiec najwyżej cenione ze względu na runo są merynosy, hodowane m.in. w Australii, Argentynie czy RPA. Z ich cienkich włosów wytwarza się miękkie, sprężyste i niegryzące tkaniny i dzianiny. Trochę podobna jest przędza pozyskiwana z runa szetlandów, rasy wywodzącej się z wysp położonych na północ od Wielkiej Brytanii. Natomiast szewioty to owce dające wełnę bardziej szorstką, ale za to lśniącą i wytrzymałą. Oczywiście ras owiec hodowanych dla runa jest dużo więcej.

materiały z wełny merynosowej fot David McClenaghan

fot. David McClenaghan 

Koza kaszmirska – jej nazwa wzięła się od doliny w północnych Indiach, ale te zwierzęta hoduje się też w Mongolii, Chinach czy Australii. Wyjątkowe owłosienie zapewnia im doskonałą ochronę przed zimnem. Na potrzeby przemysłu odzieżowego włosy kóz kaszmirskich są wyczesywane specjalnymi grzebieniami, nie strzyżone. Ilość przędzy, jaką można uzyskać, jest niewielka. Ale za to jest niezwykle miękka, przyjemna w dotyku i ma piękny połysk. Stąd tak wysoka cena kaszmiru.

Koza angorska – duma Turków. Dawniej Ankarę nazywano Angorą i stąd nazwa zwierzaków hodowanych w tamtym rejonie (ale dziś też m.in. w Australii i RPA). Produktem z sierści kozy angorskiej jest moher. To efektowne włókno o pięknym, delikatnym połysku. Poza tym rzadko się filcuje. Ze względu na cenę nieczęsto można zobaczyć ubrania wykonane w całości z moheru. Pojawia się raczej jako kilkuprocentowa domieszka, która ma dodać blasku wieczorowym ubraniom.

Królik angorski – to z jego sierści wytwarza się materiał nazywany angorą. Nazwa znowu wskazuje na pochodzenie tureckie, ale teraz największe hodowle znajdują się w Chinach. Ten typ wełny bardzo łatwo się spilśnia, jest za to ciepły, lekki i miękki. Cenione są m.in. skarpetki i rękawiczki z angory.

Obrońcy praw zwierząt mówią, że proces pozyskiwania tej wełny sprawia królikom ogromne cierpienia. Organizacja PETA namawia, by omijać wyroby z angory i stawiać na te z sierści owiec czy kóz, dla których strzyżenie nie jest bolesne. Ale część producentów, zwłaszcza na Zachodzie, udowadniała, że ich króliki mają się zupełnie dobrze. Pytanie – kto ma rację?

Wielbłąd – ten żyjący na gorących terenach zwierzak także potrzebuje ochrony przed zimnem. Na pustyni nocą temperatura potrafi spaść nawet o 30 stopni Celsjusza. Wełna wielbłądzia, nazywana po prostu kamelem, ma piękny kolor i należy do najbardziej wytrzymałych. Dlatego wytwarza się z niej płaszcze, które mogą służyć przez długie lata.

Alpaka – żyjący w Andach, bardziej włochaty odpowiednik lamy nosi na sobie sierść cieplejszą od owczej, a jednocześnie wytrzymalszą. Mimo to wytwarzana z niej przędza raczej nie drapie. Podobnie jak moher zazwyczaj występuje jako uszlachetniająca domieszka.

alpaka - przędza fot Damast

fot. Damast

Istnieje oczywiście więcej wełnistych zwierząt. Ale produkty powstałe z ich sierści dużo rzadziej do nas docierają.

Wełniane tkaniny

Teraz pomogę Wam się jeszcze zorientować, jakie tkaniny macie do wyboru, jeśli chcecie sobie kupić albo uszyć wełniane ubranie. Dzianiny mamy już chyba ogarnięte. Ale czy wiecie, co się kryje za nazwami wełnianych tkanin?

Donegal – tkanina o splocie płóciennym, zazwyczaj osnowa i wątek mają różne kolory, co daje ciekawy, melanżowy efekt. Zastosowanie: płaszcze, marynarki, kostiumy.

Flanela – splot płócienny albo skośny. Może być wykonana też z bawełny, ale wełna daje lepszą termoizolację. Lubiana, włochata powierzchnia powstaje dzięki procesowi drapania. Zastosowanie: kostiumy, garnitury, koszule, piżamy.

Flausz – splot skośny. Poddawana drapaniu zyskuje włochatą powierzchnię, a proces spilśniania sprawia, że jest bardziej odporna na wodę. Zastosowanie: płaszcze, kapelusze.

Fresko – splot płócienny, bardzo luźny. Tkanina wytwarzana z cienkiej przędzy, doskonale oddycha. Zastosowanie: letnie sukienki i letnie marynarki.

Gabardyna – splot skośny, gęsto tkany. Na powierzchni widać wyraźnie prążkowaną strukturę. Gabardyna jest wytrzymała i dość dobrze chroni przed wiatrem i deszczem. Zastosowanie: płaszcze, sukienki, garnitury.

Sukno – powstaje podobnie do flauszu, w procesie drapania i spilśniania, tyle że na bazie splotu płóciennego. Taka tkanina jest bardzo wytrzymała, wodoodporna, wiatroszczelna, poza tym nieźle grzeje. Zastosowanie: płaszcze, mundury, obicia meblowe.

Tweed – tkanina o splocie skośnym z grubej przędzy, spilśniana i drapana. Jej struktura jest ścisła, ale widać wyraźnie nici wątku i osnowy, często wielobarwne i układające się we wzory (jodełka, pepita, kratka). Tweedy są wytrzymałe, ale czasem nieprzyjemne w dotyku. Zastosowanie: marynarki, spódnice, kaszkiety.

Jak widać, przędza wełniana może być poddana spilśnianiu, co nada jej gęstość i zwiększy wytrzymałość. Z kolei drapanie wyciąga część włosów ze struktury materiału, dzięki czemu powstaje efekt rozmytego konturu. To dzięki temu wełna jest wyjątkowym materiałem.

Jak widzicie, wełny nie da się opisać w kilku słowach, a i tak wiele rzeczy musiałam uprościć albo pominąć. Mam nadzieję, że kluczowe sprawy Wam trochę rozjaśniłam. Wełna to jeden z najbardziej przyjaznych materiałów odzieżowych i zawsze się przyda chociaż podstawowa wiedza na jej temat. Nie myślcie stereotypami – że jest trudna w utrzymaniu, gryzie i nadaje się tylko na zimę!

Dzisiaj ode mnie to tyle, zapraszam niedługo na kolejną notkę, tym razem o wiskozie. Będzie się działo, bo mitów na temat wiskozy jest mnóstwo!

 

 

 

  • Miałam kiedyś przyjemność przyglądać się jak wygląda przędzenie wełny. Widziałam wełnę z angory i z alpaki w nieprzetworzonej formie – są cudownie miękkie. Wełna z owiec była bardziej drapiąca i sztywna. Chciałabym na zimę coś wełnianego, ale w sklepach raczej trudno dostać ubrania z takiej żywej wełny i musiałyby pewnie kosztować majątek. Marzę o tym, aby kupić trochę takiej prawdziwej, ręcznie przędzonej wełny i zrobić sobie sweter. :)

    • Mi dwa lata temu Mama zrobiła wełniany sweter, czapkę oraz szalik i naprawdę warto mieć coś takiego naturalnego na zimę, bo grzeje znacznie lepiej. Jak umiesz robić na drutach to zazdroszczę. Ja nie umiem (oraz nie mam cierpliwości), a mojej Mamie też się średnio spodobało, więc pewnie się nie doproszę kolejnych rzeczy :(

      • Ania

        mi mama robi właśnie sweter, jednak niestety z wełny, której skład to 70 % akrylu i tylko 30 wełny. Co myślicie o takim swetrze? Moja mama już robi trochę na drutach i mówi, że teraz to prawie niemożliwe kupić 100 % wełnę

        • anne

          Niemożliwe? Przecież wystarczy wpisać w wyszukiwarkę i jest tego pełno – do wyboru do koloru i w całkiem przyzwoitych cenach – lama, alpaka, merino, moher, owcza, różne mieszanki – co się tylko chce. Ja zwykle zamawiam tutaj (mają często super przeceny – zwłaszcza latem,ale widzę, że teraz też jakieś są):
          https://wloczkowo.pl/pl/c/Wloczka-Drops/36
          Tutaj z kolei jest całe morze wzorów:
          http://www.garnstudio.com
          Wystarczy wybrać interesujący nas model wejść w opcję „zamów” i pojawią się linki do wszystkich sklepów, gdzie można kupić potrzebną włóczkę.

          • emk

            Da się kupić 100% wełnę w pasmanterii. Niestety, jest jej mało i średni wybór bo jest dość droga( w porownaniu do akrylu) wiec sklepy nie sprowadzaja tego ☹️
            Mi sie udalo. Trzeba przeszukiwac wszystkie pasmanterie. Najlepiej w tych najwiekszych miastach.

  • Wioletta

    Ostatnio kupiłam sobie w C&A piękny, burgundowy sweterek z 30% domieszką moheru i 30% wełny. Resztę składu stanowi nylon i elastan. Jeszcze kupiłam wełniany kapelusz :) Z tego, co wiem, jest nawet kolekcja z kaszmirem :)
    Mogę powiedzieć, że C&A pozytywnie zaskoczył mnie tej jesieni :)

    • A jaki jest procent nylonu, a jaki elastanu?
      Ciekawa jestem jaką to ma jakość, daj znać za jakiś czas, proszę.
      Widziałam, że H&M chyba ma też kapelusze z wełny i nawet chyba się przymierzę do bordowego ;)

      • Wioletta

        Wełny, moheru i nylonu jest po 30%, resztę stanowi elastan. Parę razy już w nim pochodziłam i nie wydaje mi się, żeby się mechacił ;) Pożyjemy, zobaczymy.

        Będąc w Holandii kupiłam wełniany, burgundowo-czarny kapelusz w C&A, którego w polskich sklepach nie zauważyłam.

  • Pingback: Wiskoza – jaka jest naprawdę | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Pingback: Len – wszystko, co musisz o nim wiedzieć | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Pingback: 14 sposobów na ogrzanie się w ciągu dnia | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Pingback: Bawełna – co o niej wiesz? | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Pingback: Poliamid – dowiedz się, z czego są twoje ubrania | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Pingback: Akryl – najgorszy materiał odzieżowy | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Emilia

    Uwielbiam wełne, tylko te mole 😒

    • Jest na rynku mnóstwo rozwiązań antymolowych ;)

Dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskie?

Lipiec 1, 2018

Ten temat chodzi za mną naprawdę od wielu lat. Już jako konsumentka, jeszcze przed założeniem swojej marki modowej, zauważyłam pewną prawidłowość. Powiedzmy sobie, że szłam do znanej sieciówki typu TERA lub M&M. W sklepie znajdował się dział męski oraz dział damski. Na dziale męskim można było dostać wełniane swetry i bawełniane koszule. Na damskim odpowiednikiem była akrylowa narzutka i poliestrowa bluzka. Z narzutki wystawały nitki, natomiast szwy w bluzce były krzywe.

Żeby było śmieszniej, kilka lat później, kiedy już produkowałam swoje koszule, miałam bardzo duży problem ze szwalnią, która szyła zarówno męskie, jak i damskie modele. Nie dało się ukryć, że damskie odszywali w gorszej jakości. Nawet jeśli dałam im dobrą tkaninę, to zawsze gdzieś były niedokładnie wszyte guziki albo krzywe szwy wewnętrzne. Z męskimi nie było tego problemu. W efekcie musiałam zmienić szwalnię.

Gorsza jakość

Nazwijmy rzeczy po imieniu. Damskie ubrania są bardzo często szyte z gorszych tkanin oraz z mniejszą dbałością o szczegóły niż ubrania męskie. Dlaczego?

Domyślam się, że jesteś tym faktem oburzona. Ja też. Powodem, dla którego założyłam własną markę, był fakt, że w żadnym sklepie nie mogłam dostać eleganckiej sukienki uszytej z naturalnej tkaniny. Pewnej zimy szukałam małej czarnej z naturalnego materiału, a wszędzie był tylko poliester. Naprawdę byłam w każdym sklepie w Warszawie. Ekspedientki wręcz się ze mnie śmiały. „Nigdzie pani nie znajdzie takich sukienek” – powtarzały jedna za drugą.

Musisz wziąć pod uwagę, że na tym blogu mamy pewną enklawę. Ty wymagasz jakości i wiesz, czym ta jakość jest. Ale konsumentki w całej Polsce – a raczej na całym świecie (ponieważ słynne zdjęcie z metką „wool” i aż 8% wełny w składzie zrobiłam w Barcelonie) – już niekoniecznie. I dla tych niekoniecznie wymagających, masowych klientek produkuje się masowo ubrania, które spotykamy w większości centrów handlowych.

Masowa klientka jest tu słowem kluczem, ponieważ to ona decyduje o tym, co i jak się szyje. Żadną tajemnicą biznesu nie jest bowiem to, że produkuje się to, co się sprzedaje i czego wymaga klient.

 

SZUKASZ UBRAŃ Z NATURALNYCH TKANIN? POZNAJ MOJĄ MARKĘ HTTP://MONIKAKAMINSKA.COM

 

Masowa klientka

Odpowiedź na pytanie, dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskiej, należy więc zacząć od pytania: „Jaka jest masowa klientka?”.

Dla masowej klientki robienie zakupów to hobby, cardio i sposób na spotkanie z przyjaciółkami. Niekiedy kilka razy w tygodniu. Najpierw ogląda rzeczy online, później przymierza w  sklepie, następnie kupuje, przymierza w domu, połowę wymienia na coś innego, a tydzień później… znowu idzie do sklepu, kupuje, przymierza wymienia, kupuje, przymierza, kupuje itd. Tak spędza znaczną część wolnego czasu.

Żeby to wszystko miało sens, z tych zakupów trzeba jednak wracać z jakimiś zdobyczami. A jak wracać z czymś nowym z każdych albo prawie każdych zakupów? Trzeba kupować rzeczy tanie. A jak się produkuje rzeczy tanie? Byle jak i z byle czego. I kółko się zamyka. Moda na minimalizm ma się świetnie na Instagramie. W prawdziwym życiu nadal większość masowych konsumentek pragnie mieć bardzo dużo ubrań. To jest taka samonapędzająca się karuzela.

Nie chcę nikogo oceniać, każdy robi z pieniędzmi i czasem to, co chce. Po prostu staram się wytłumaczyć, skąd ta niska jakość. A traktowanie zakupów jako cotygodniowego zajęcia jest jednym z powodów. Żeby masowa konsumentka mogła kupować dużo, to ubrania muszą być tanie, nawet bardzo tanie. A takie mogą powstać tylko z kiepskich tkanin oraz muszą być źle zszyte.

Idąc dalej: skoro typowa konsumentka kupuje dużo, to znaczy, że nie chodzi w tych ubraniach często, bo ma ich tak wiele, że jej jedna bluzka może żyć dwa–trzy prania. To nawet lepiej. Zniszczyła się? Można znów iść na zakupy! Można? Raczej trzeba!

Bariera cenowa

W tym samym czasie masowy mężczyzna robi wszystko, żeby na te zakupy jak najczęściej nie chodzić. Woli więc raz zapłacić kilka tysięcy za dobry garnitur, niż szukać nowego co kilka miesięcy. Dla mężczyzn bardziej opłaca się produkować lepszej jakości ubrania, które będą kosztowały odpowiednio więcej, ale również dłużej posłużą.

I tu dochodzimy do kolejnego powodu niższej jakości. Otóż masowa konsumentka z trudem (albo wcale) przekracza barierę cenową. Taka klientka może wydać w jednym miesiącu pięć razy 100 zł na pięć różnych sukienek, ale nie wyda za jednym razem 500 zł. Ja wiem, że mnóstwo kobiet w internecie deklaruje, że woli oszczędzić i kupić jedną rzecz dobrej jakości niż więcej, ale słabej. Jednak deklaracje w sieci i decyzje przy kasie zakupowej to naprawdę dwie totalnie różne rzeczy. Deklaruje się to, co jest modne, a robi się to, co się chce. Zwłaszcza kiedy nikt nie widzi.

Całą tę spiralę nakręca dodatkowo fakt, że większość gwiazd, celebrytek oraz influencerek nie pokazuje się dwa razy w tym samym. Albo robią to tak rzadko, że kiedy księżnej Kate zdarzy się raz na trzy lata założyć na dwie okazję tę samą sukienkę, to zaraz pojawiają się o tym artykuły na wszystkich stronach plotkarskich. A umysł masowej klientki działa na zasadzie naśladownictwa. Nawet nie chcecie wiedzieć, ile razy usłyszałam od kobiet, że nie można pójść na dwa wesela w tym samym. Bo co rodzina powie?

Trendy

Ostatni element, na który chciałam zwrócić uwagę, to ekstremalnie szybko zmieniające się trendy w modzie damskiej. W lipcu pastele, w sierpniu paski, we wrześniu krata. Jeśli masowa klientka dąży do tego, żeby cały czas wyglądać modnie, to musi kupować mnóstwo nowych ubrań, a żeby nie zbankrutowała, to te ubrania muszą być tanie. A jak się produkuje tanie ubrania? Odpowiedź na to pytanie już  znacie.

To naprawdę jest gigantyczne błędne koło, z którego szybko się nie wyplączemy. Misją mojej marki (Monika Kamińska) jest walka z bylejakością, która nas zalewa, ale to wcale nie jest proste. Nie zmienię nagle na całym świecie podejścia kobieta do robienia zakupów. W modzie damskiej nie ma czegoś takiego jak granatowy garnitur w modzie męskiej. Pewnie myślicie, że odpowiednikiem jest mała czarna, ale to nieprawda. Granatowe garnitury mogą być dwa: jednorzędowy i dwurzędowy. Już naprawdę w porywach cztery: z wełny zimowej oraz z letniej, chociaż da się oczywiście kupić jeden z całorocznej. A jak jest z małą czarną? Może być na cienkich ramiączkach, na grubych, z krótkim rękawem, z rękawem do łokcia, z rękawem ¾, z długim rękawem, z rękawem dzwonkowatym, do połowy uda, przed kolano, do połowy kolana, za kolano, do połowy łydki, do kostki, do ziemi, ołówkowa, z ¼ koła, z ½ koła, z pełnego koła, wykończona koronką, z dekoltem V, z dekoltem U, z dekoltem w łódkę, z dekoltem na plecach… Możliwości jest tyle, że naprawdę bloga by mi nie starczyło, żeby wszystkie wymienić.

Napędzanie sprzedaży

Sieciówkom po prostu nie opłaca się produkować dla kobiet ubrań, które są dobrej jakości. Sieciówki muszą napędzać sprzedaż, więc iść w ilość, a nie w jakość. Sukienka, która nie niszczy się (!) po jednym sezonie, nie jest dobrym rozwiązaniem biznesowym. I mówię to jako osoba, która takie (czyli nieniszczące się po jednym sezonie) sukienki sprzedaje. Mam świadomość tego, że więcej zarobiłabym, gdybym drastycznie obniżyła jakość. Jeśli obserwujesz uważnie moją markę, to możesz zauważyć, że czasem przez sześć lub więcej miesięcy nie wprowadzamy żadnego nowego modelu sukienek do sprzedaży ready-to-wear. Tak jest w tym momencie. Robimy to świadomie, ponieważ nie zależy nam na szybkiej modzie. Wiosną i latem było dużo nowych sukienek, ale jesienią stawiamy na akcesoria (możesz je kupić tutaj), szyjemy garnitur dwurzędowy w kratkę księcia Walii oraz niesamowicie ciepłe płaszcze z grubej, angielskiej wełny. Ale to są ubrania, których nie trzeba wymieniać co miesiąc. Wolę zainwestować w tkaninę, konstrukcję i szwalnię niż w 72 920 byle jakich produktów. Robię to kosztem tego, że nigdy nie osiągnę takiej skali sprzedaży jak sieciówki. A musisz wiedzieć, że naprawdę  duże pieniądze w modzie robi się na ilości, a nie na jakości. Brutalna rzeczywistość biznesu.

Wyjście z sytuacji?

Cóż, mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam temat. Generalnie najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji jest uważne czytanie metek wewnętrznych ze składem, oglądanie szwów i dotykanie jak największej ilości ubrań. W pewnym momencie wyrobisz sobie takie wyczucie, że pocić będziesz się już od samego dotykania poliestru. A jeśli przy okazji uświadomisz koleżankę, czym się różni naturalna tkanina od sztucznej, to może za kilka(-naście) lat uda nam się zmienić rynek.

 

SZUKASZ UBRAŃ Z NATURALNYCH TKANIN? POZNAJ MOJĄ MARKĘ HTTP://MONIKAKAMINSKA.COM

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Czasem mam słabą silną wolę  Namawiałyście mnie, namawiałyście i udało się. Ruszyła przedsprzedaż butów Blissful Black. Do 20 lipca możecie je zamówić w sklepie online @monikakaminska_official To ostatnia tura produkcji tego modelu, więc nie zwlekajcie  Jeśli nie jesteście pewne rozmiaru to zapraszamy do butiku przy Niecałej 7 w Warszawie, tam doradcy pomogą go dobrać (pon. - pt.: 11.00 - 19.00, sob. 11.00 - 15.00) A jeśli do butiku macie za daleko to piszcie na info@monikakaminska.com lub dzwońcie 531 880 233, również pomożemy dobrać rozmiar! #shoes #instashoes #buty #czarnebuty #details #ootd #detailsgoals #ootdgoals #streetstyle #streetstyleluxe #shoeslovers  Moja stylizacja z pierwszego dnia #pittuuomo94 była niezwykle soczysta, dlatego szukałam do niej odpowiedniej letniej biżuterii. Idealnie sprawdziła sie się kolelcja Saint Tropez @wkruk1840 ktora jest połączeniem delikatnego złota i mieniących się w słoncu cyrkonii ☄ #wkruk #krukbizuteria #zlotypierscionek #zlotekolczyki #roze #roses #jewellery #jewelleryinspiration #onthewhitetable #details #flowerlover #flowers #flatlay #pittiwoman #pittiuomo #pu94 #pittiuomo #pittiuomo94
 A smile is the prettiest thing you can wear 🤗🤗🤗 Bluzka w słoniki (zostały już tylko ostatnie sztuki) @monikakaminska_official #smile #warszawa #warsaw #summermood #summerstyle #ootdgoals #ootd #streetstyleluxe #streetstyle #elegantstyle #minimalstreetstyle #minimal #vsco #chill  Kiedy pierwszy raz trafiłam do Vogue, pomyślałam: "Przypadek". Kiedy trzynasty raz trafiłam Vogue to pomślałam: "Okay, trzynaście razy przypadek"  Piećdziesiąt innych publikacji? Jak bardzo PRZYPADEK. 30 tysięcy ludzi na Pitti Uomo. Kilkadziesiąt zdjęć w Vogue (szanse jak na wygranie w totka), a ja nadal uważam, że to przypadek? Pewnie modnie jest umniejszać swoje zasługi, ale tym razem jako Wasz insta-bełko-coach powiem Wam jedno: nie przypadek, a praca. I tylko / aż tyle. Nie ma drogi na skróty. @aeweou dziękuję za ekspresowe kolaże  #pittiuomo #pitti94 #pu94 #pitti94 #streetstyle #firenze #streetstyleluxe #womaninsuit #womansfashion #elegantstyle #pittiwoman #pittiphotos #pittipeople #ootdgoals #ootd #ootd
 A teraz napiszę coś bardzo mało popularnego - Cinque Terre mnie nie zachwyciło. ZA DUŻO LUDZI. Piękne widoki, ale przeciskanie się pomiędzy turystami to jednak nie mój styl. Poza tym mam dziwne wrażenie, że akurat ta część Włoch lepiej wygląda na zdjęciach niż na żywo. #problemypierwszegoswiata #cinqueterre #italyphotos #italy #italianmoments #italiandream #italiandays #travel #vscoitalia #vscotravel  To, że razem pracujemy i jeszcze nic nie wybuchło jest największym sukcesem polskiej blogosfery 🤣 Jesteśmy trochę jak Włoch z północy i Włoch z południa. Do wszystkiego mamy inne podejście, na szczęście na koniec dnia zawsze okazuje się, że chodzi nam o to samo  Kiedy kilka lat temu @zackroman_official pokazał mi różnicę między wełną, a poliestrem żadne z nas się nie spodziewało, że kiedyś codziennie rano będziemy spotkać się w jednym butiku. To jest nasze piąte wspólne Pitti i jednocześnie rok działalności Niecałej 7. Niesamowite jak założenie bloga może zmienić całe zawodowe życie. • P.S. Obydwie lniane marynarki są z kolekcji ready-to-wear i możecie kupić je online oraz w naszym butiku przy Niecałej 7. • fot. @thestylestalkercom ❤ #pittiuomo #pu94 #pitti94 #pittiimmagine #pittipeople #firenze #streetstyle #streetstyleluxe #ootdgoals #ootd #ootdinspo #elegantstyle #linenjacket #len #lnianamarynarka #safaristyle #safarijacket #pittipeople #pittiwoman
 First I drink coffee. Then I do the things. ☕☕☕ Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez śniadania i kawy. A raczej nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez spokojnego wypicia kawy. Cały dzień mogę być w biegu i załatwiać milion spraw, ale 15 minut na kawę codziennie rano to czas tylko dla mnie. Na blogu (link w bio) możecie przeczytać tekst o tym jak robić w domu kawę we włoskim stylu. #delonghi #coffee #coffelover #coffeeinspo #mandaymorning #delonghipolska  Za takich ludzi i takie zdjęcia uwielbiam Pitti Uomo ❤ Regram @stylealertsa #pitti #pittiuomo94 #pu94 #pittiuomo #firenze #streetstyle #classy #suits
 There is no magic in magic, it is all in the details  ring: @wkruk1840 #wkruk #pittiwoman #pitti94 #pitti #pittiuomo #pu94 #pittiphotos #ring #goldring #pierscionek #zlotypierscionek #jewelleryinspiration #jewellery #details #cultgaia #suit  Cztery lata temu oddałabym wszystkie pizze świata za to, że nigdy nie założę niczego we wzorki. We wrześniu ubiegłego roku podczas targów tkanin w Paryżu zobaczyłam te zebry i przepadłam  Korzystając z tego, że tkanina jest niesamowicie lekka i przewiewna wymyśliłam koszulę z podpinanymi rękawami w stylu miejskiego safari. Jest już dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official #ootdgoals #shirt #streetstyle #ootd #luxuryfabrics #womansfashion #ootdinspo #safaristyle #warsaw #warszawa #summermood #summerstyle #fashionbloggers