Co jest kobiece?

Maj 31, 2017

Schowałam na dno szafy grube swetry, poczułam we włosach pierwszy letni wiatr i nagle mnie olśniło.

***

Pamiętam, jak w liceum zobaczyłam koleżankę, która ubrana była w koronkową bluzkę, a usta miała pomalowane błyszczykiem w kolorze delikatnej brzoskwini. Ten obraz uzupełniały delikatne, naturalnie kręcone włosy i bardzo uroczy sposób bycia. Spojrzałam na siebie. Spodnie w kant i koszula w kratę. U osiemnastolatki. Litości. Nagle poczułam, że chciałabym być taka jak ona: bardziej kobieca. Patrzyłam na swoje zachowawcze ubrania i zastanawiałam się, czy może jednak nie powinnam nosić krótszych sukienek i głębszych dekoltów. Korzystać, póki mogę. Podkreślać swoje atuty. Postanowiłam kupować sobie więcej rzeczy wykończonych koronką.

***

Chociaż mentalnie trzydziestkę przekroczyłam już dawno, to kalendarzowo dopiero się do niej zbliżam. I nie ukrywam, że jakiś czas temu strasznie się bałam, że najlepsze lata już za mną. Czytałam te wszystkie artykuły o tym, że życie zaczyna się po którymś tam roku życia, i zastanawiałam się, co to za – z góry przepraszam za słownictwo – bullshit. Przecież najlepsze lata (a raczej lato) mojego życia były wtedy, kiedy zdałam maturę, dostałam się na studia, miałam cztery miesiące wakacji i żadnych obowiązków na głowie! Piękniejsza, młodsza i bardziej wyluzowana już nigdy nie będę.

***

Przez pół mojego dorosłego życia udawałam osobę pewną siebie. Lata spędzone w kółkach teatralnych zaowocowały tym, że w zależności od okoliczności potrafiłam odegrać każdy typ charakteru. Najczęściej jednak ukrywałam się pod maską zdecydowania. Byłam niepewna siebie, przestraszona i totalnie zdezorientowana, ale nikt o tym nie wiedział. Poza jednym mężczyzną, który pewnego dnia powiedział mi: „…i życzę Ci, żebyś w końcu zaczęła być naprawdę pewna siebie”. Nie odpowiedziałam.

***

Dziś wiem, że jestem na najlepszym etapie mojego życia. Co więcej, jestem pewna, że za dziesięć lat, kiedy będę zbliżać się do czterdziestych urodzin, napiszę dokładnie to samo. Doceniłam doświadczenie i upływający czas. Kosztowało mnie to lata lepszych i gorszych decyzji, ale efekt jest wybitnie jednoznaczny. Wszystko przychodzi wtedy, kiedy ma przyjść, czyli głównie z wiekiem. Nie da się być kobiecą w wieku osiemnastu lat, bo wtedy, prawdę mówiąc, naprawdę niewiele się o kobiecości wie. I tak, jak też byłam kiedyś oburzona, że ktoś tak mówi. Cóż, prawo młodości, która jest przecież najmądrzejsza.

Dziś, w wieku prawie 29 lat, w końcu jestem zdecydowana, konkretna i naprawdę nie boję się niczego. A przede wszystkim jestem kobieca w pełnym tego słowa znaczeniu. To dzięki temu, że w końcu naprawdę stałam się pewna siebie. Nie ma nic bardziej kobiecego od pewności siebie. A to widać w ciele, głosie i każdym ruchu. Bez względu na to, czy mam na sobie sobie koronkę, czy dres.

 

 

 

  • MagdaMi

    Z perspektywy lat 40-paru mogę powiedzieć, że najpiękniejsze lata dla kobiety to 30-40. Niby dojrzałe a jeszcze wciąż młode, u szczytu swoich możliwości, możemy mieć wszystko i już nie boimy się po to sięgać. Lata 20ste to głownie piękne ciało bo z rozumem i mądrością różne bywa. Zwykle mało w nas pewności siebie albo wręcz jest jej zbyt wiele i w dodatku nieuzasadnionej.

    Magiczna ale w niekoniecznie dobrym tego słowa znaczeniu jest 40stka. Życie się stabilizuje, dzieci odchowane, materialnie jesteśmy zwykle „ustawione”, mamy więcej czasu dla siebie, wiemy co jest ważne i w końcu zaczynamy w pełni odcinać kupony od tego na co pracowałyśmy. Żyć nie umierać ale … no właśnie… ale nagle zaczynamy dostrzegać, że mija młodość, że już minęła, bezpowrotnie, że już przestajemy być atrakcyjne, że zmarszczki, że brak jędrności. Nagle widzimy, że choćbyśmy nie wiem jak się starały to w rankingu atrakcyjności przestajemy być na topie. Nawet jeśli wciąż ktoś się nami zachwyca to zawsze pojawia się kwestia wieku – „świetnie wygląda, kto by pomyślał ze ma tyle lat” :)

    Każdy wiek ma swoje prawa ale ten w który wkraczasz jest najpiękniejszy :)

    • Pionierka

      Mam wrażenie, że to o czym piszesz dotyczy głównie kobiet, które były/są atrakcyjne i dla których ta atrakcyjność jest ważnym składnikiem tożsamości. Przyzwyczajone do uwagi, komplementów, podrywu, flirtu i męskiego zainteresowania dotkliwie odczuwają, że to może się skończyć. Kobiety przeciętne, mało atrakcyjne chyba tak tego nie odczuwają. Nigdy w rankingu atrakcyjności nie byłam na topie. A upadek z wysoka zawsze boli bardziej.

    • Katarzyna G

      Prawdziwie napisane i w punkt ujęte ☺. Pozdrawiam

  • pani Mondro

    ja właśnie mam te 10 więcej i chyba jestem na tym samym etapie co Ty… nigdy dotąd nie czułam się tak dobrze ze sobą… no poza tym ciałem nad którym pracuję, ale … no właśnie, 10 lat temu bym odpuściła, powiedziała, że nienawidzę biegać i trudno, będę gruba i flapciata… a teraz nie, teraz chcę zawalczyć o swoją atrakcyjność, fajnie się ubrać, pójść do fryzjera, kosmetyczki… dzieci dochowanych jeszcze nie mam i jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa, ale nie chcę być zapuszczoną matką-polką, bo mogę być sexi mamą ;D

  • Avarati

    Powiem szczerze, że podziwiam i nieco zazdroszczę takiej pewności siebie! Dla mnie właśnie taka pewność siebie, dumna postawa i życiowa mądrość są kobiece.
    Dla mnie kobiece jest też to, co dodaje kobiecie piękna. Tyle i aż tyle. Nieważne, czy jestesmy z charakteru delikatne, słodkie jak Pin-Ip Girls, eleganckie czy zadziorne. Nieważne, czy to jest subtelna, romantyczna sukienka w koronki i kwiatki, garnitur czy potargane dżinsy. Nieważne, czy jesteśmy niskie lub wysokie, klepsydrami, smukłymi chłopczycami lub wysportowane. A nawet to, że bywamy porównywane do facetów. :)

  • Pingback: WEEKENDOWNIK #20 - fajne strony codzienności!()

  • Pewność siebie jest bardzo ważna. Cały czas pracuję nad swoją, do łatwych nauk to nie należy. Jednak widzę efekty i to jak się czuję. Pozwala mi na lepsze poznanie siebie i konkretne działania. Jeśli nadal bałabym się pewnych decyzji, to nigdy nie byłabym tu gdzie teraz.

  • Pingback: Siren suit, czyli moja najbardziej nietypowa stylizacja | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Małgorzata Dziok

    Mam 55 lat. Czytam wpisy młodych, młodszych i żałuję, że starsze mało piszą lub zajmują się tylko kwiatkami i grupami wspomnień ( przepraszam nie wszystkie panie). Cóż z tego, że minęła młodość.Póki mamy w miarę zdrowe ciało nie jest to tak bardzo ważne. Młodość to także stan ducha.Lata dojrzałe dają pewną wolność kobietom, które nie szaleją z powodu upływu lat.Stajemy się w pewien sposób niewidzialne. Możemy obserwować innych, możemy ubierać się jak chcemy ( nie zwracajmy uwagi na facetów,którzy mówią : w tym nie wyjdziesz,czy styl liceum a muzeum, jeśli mamy wnuki możemy chodzić do kina na niepoważne filmy ( bez wnuków też).Jeżeli nie damy się zwariować ( bo ktoś powie, że to nie dla nas) możemy mieć dostęp do nowych technologii i korzystać z nich a w razie czego udać bezradność ( bo to takie trudne i nowoczesne).Własnie wróciłam ze spaceru z psem.włosy związałam w „kitek”, założyłam sportowe ubrania i buty, słoneczne okulary w szalonym niebieskim kolorze i sąsiedzi mnie nie poznali.Mieszkam od dwóch lat na wsi i wierzcie mi , tu wszyscy znają się, zwłaszcza jak jest się nowym.Ile chciałabym mieć lat? Tyle ile mam. Bo nadal żyję.Każdy wiek jest piękny i zawsze można być sobą, lub starać się być sobą.Oby tylko zdrowie było.Z wiekiem nabiera się dystansu do wszystkiego.Pozdrawiam młode, lekko młode i starsze a zawsze młode czytelniczki.

Bez kompromisów – wełniane płaszcze oraz wełniane swetry

Listopad 17, 2017

Na studiach zawsze kupowałam płaszcz na dwie raty. To znaczy najpierw płaszcz, a później sweter pod płaszcz. Nie było innego wyjścia, bo zawsze było mi ekstremalnie zimno. Denerwowało mnie to niesamowicie, ponieważ zwykle musiałam nakładać na siebie podkoszulkę, sukienkę, sweter, płaszcz, a czasem nawet dwa szaliki (!): jeden pod płaszcz, a drugi na niego. Bardzo często nawet to nie pomagało, więc cały czas się trzęsłam, chociaż starałam się wybierać naprawdę grube materiały. Nie wiedziałam wtedy, że to nie o grubość chodzi i że bez względu na to, jak podobna stanę się do ludzika Michelin – nadal będzie mi zimno.

Dziś mam na sobie golf, dyplomatkę, elegancki szalik oraz czapkę i jest w sam raz. Wyglądam elegancko, zimowe ubranie jest spójne z tym, co lubię, a przede wszystkim w końcu jest mi ciepło. Dlaczego? Otóż wełniane ubrania nie muszą być grube, żeby grzały. To cud naturalnych tkanin. Dlatego zimową kolekcję do Monika Kamińska przygotowaliśmy całkowicie bez kompromisów. Jej głównym elementem są wełniane płaszcze o kroju dyplomatki, które podbiły serca klientek. Po pierwszym weekendzie sprzedaży nie mieliśmy już połowy. Kiedy piszę ten wpis, została nam jedna sztuka szarego płaszcza w rozmiarze XXS oraz kilka czerwonych i camelowych.

Płaszcze potraktowałam ekstremalnie poważnie. Tutaj naprawdę nie ma mowy o oszczędzaniu na tkaninie, kombinowaniu ze składem lub szukaniu tańszych zamienników. Zima to zima, tego się nie oszuka. Dlatego dyplomatki uszyliśmy w 100% z wełny pochodzącej od mającej 180-letnią historię brytyjskiej tkalni Abraham Moon & Sons (gramatura wełny to 555 g/mb). Brytyjczycy są mistrzami w produkcji naprawdę ciepłych tkanin, więc można im zaufać. Płaszcze mają minimalistyczny krój: klapy otwarte, najmodniejsze w tym sezonie kieszenie z patkami oraz charakterystyczny dla mojej marki detal, tj. kieszonkę piersiową. Wykończone zostały podszewką z cupro oraz guzikami rogowymi.

Kolejny ważny element to wełniane golfy damskie. Tutaj, jeśli chodzi o wybór wełny, przenieśliśmy się do Włoch i postawiliśmy na całkowicie niegryzącą (poważnie!) wełnianą dzianinę w trzech klasycznych kolorach: czarnym (nawet nie wiem, czy w momencie publikowania tego wpisu będzie dostępny, bo znika szybciej, niż ja jem pizzę), szarym i kremowym, który tak naprawdę jest zbliżony do odcienia kości słoniowej i jest moim zdecydowanym zimowym faworytem. Golfy zostały wykończone ściągaczami, dzięki czemu nie będą się wydłużać. Poza tym dzianina, z których zostały wyprodukowane, jest odporna na brud i przykre zapachy, więc nie wymaga częstego prania.

Chciałam napisać, że całość kolekcji uzupełnia garnitur oraz spódnica w kratkę księcia Walii, ale tempo sprzedaży tych produktów było tak szybkie, że nawet nie mam swojej marynarki, żeby zrobić zdjęcia, ponieważ została sprzedana w butiku. N I E S A M O W I T E. Kupiliśmy od razu kolejną belkę tkaniny, ale mamy tyle rezerwacji na szycie na zamówienie, że do sklepu online trafią dosłownie pojedyncze sztuki za około miesiąc.

Duża rotacja spotyka też akcesoria. Udało nam się uzupełnić wełniane czapki o wszystkie brakujące sztuki – z tym, że część z nich zmieniła odcienie, ponieważ skończyła się dzianina z pierwotnych modeli. Ale w ten sposób najbardziej popularny model w tym roku, czyli szara smerfetka, zyskał moim zdaniem jeszcze piękniejszy odcień szarego melanżu.

Czapki oczywiście uzupełniają wełniane szaliki oraz skórzane rękawiczki. Te pierwsze są najlepszym przykładem na to, że wełniany szalik nie musi mieć 753 m długości i 672 m szerokości, żeby ogrzewać. Szaliki uszyte są z wełny merynosa, a dzięki temu mogą być jednocześnie lekkie w noszeniu oraz dawać dużo ciepełka. Rękawiczki natomiast są uszyte z bardzo miękkiej skóry, która nie tylko grzeje, lecz także pięknie się układa. Mój faworyt to rękawiczki samochodowe, które tak naprawdę są najbardziej stylowymi rękawiczkami, jakie w życiu miałam. Ogromnie się cieszę, że mamy je w swojej ofercie.

O ciepełku można pisać wiele, ale myślę, że najwięcej powie fakt, że sesja zdjęciowa, którą niżej możecie oglądać, trwała cztery godziny, a ja naprawdę nie zmarzłam. Magia wełny!

Z dumą mogą napisać: total look ze wszystkich zdjęć – MONIKA KAMIŃSKA

Zdjęcia – Maciej Cioch

A na koniec zamszowa spódnica – mój totalny hit, jeśli chodzi o zimowy look. W połączeniu z czarnym golfem i camelowym płaszczem tworzy zestaw, którego naprawdę nie mogę z siebie zdjąć.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Szara wełniana czapka smerfetka @monikakaminska_official #ootd #wool #greywool #winterootd #streetstyle #minimalstreetstyle  Nature is pleased with simplicity #valencia #valenciatrip #vscotravel
  @sam_edelman shoes Są tak ładne, że aż szkoda je zakładać  @shopbop #samedelman #shopbop #newshoes #shoesaddict  It's time to start great weekend in Valencia 🦄 #valencia #valenciatrip #lamanerabalencia #neons #vscotravel
 #monstera  #rondo1 #rondoonz1  Mój ulubiony jesienny look ❤❤❤ całość oczywiście dostępna w kolekcji ready-to-wear @monikakaminska_official w sklepie internetowym oraz w butiku. #ootd #minimalstreetstyle #miniskirt
 Sunday  #sundaymood #valenciatrip #sky #vscotravel  Spójność do klucz do udanego biznesu. Dlatego planery @paniswojegoczasu pasują mi do puf w butiku  #planerpelenczasu #paniswojegoczasu
 sun  #valencia #valenciatrip #vscotravel  Nie zdejmę tych golfów do maja ☄☄☄ Już są w sklepie online @monikakaminska_official #turtleneck #offwhite #cozyautumn #ootd