Zemsta, Teatr Polski w Warszawie

Marzec 20, 2013

-Haha, na Zemstę idziesz? Już nie masz na co chodzić do teatru – powiedziała moja koleżanka usłyszawszy jak planuję spędzić niedzielne popołudnie.
Tylko, że to nie była taka zwyczajna Zemsta.

Rozumiem ironię koleżanki, bo zapewne skojarzyła to z fatalnym, granym dla uratowania budżetu teatru, spektaklem. No bo kiedy się idzie do teatru na Zemstę? Wtedy kiedy się ją w szkole omawia i trzeba zrobić coś dodatkowego z klasą żeby zapulsować u dyrektora. Więc zabiera się dzieci do teatru, które strasznie cierpią, że muszą tam iść wieczorem i nie stracą jednak w tym tygodniu jednej lekcji historii.

Tym razem nic z tych rzeczy. Tzn. zakładam, że szkoły będą na to chodzić. I budżet też będzie miał się dobrze (ale ja akurat nie mam nic przeciwko graniu spektakli, które zarabiają na inne spektakle – wręcz popieram ten model biznesowy). Ale na pewno nie jest to spektakl fatalny i dzieci (to już jest młodzież chyba – Zemstę nadal omawia się w I gimnazjum?) powinny spokojnie przeżyć, to że pójdą na tę historię w ciągu dnia.

Nie wiem jakie było założenie twórców spektaklu, poza wystawieniem Zemsty z okazji 220 rocznicy urodzin Aleksandra Fredry, ale po tym co zobaczyłam mogę zgadywać, że zależało im na zrobieniu spektaklu lekkiego i łatwego w odbiorze (nie mylić mi tu z pójściem na łatwiznę, bo nie o to chodzi), który będzie się przyjemnie oglądało. Nawet widz, który nie bywa regularnie w teatrze, będzie bawił się doskonale, a przy okazji dostanie porządną dawkę rewelacyjnego aktorstwa.

Bezkonkurencyjny jest oczywiście Jarosław Gajewski. Szerszej publiczności telewizyjnej zupełnie nieznany, za to każdy kto chodzi do teatru może chyba powiedzieć, że kiedy widzi Gajewskiego w obsadzie to oddycha z ulgą, że nawet gdyby cały spektakl był tragiczny (a nie był) to na Gajewskiego będzie można popatrzeć. I ja tym razem się nie zawiodłam – jego Papkin to oczywiście mistrzostwo świata.

zemsta2

Goni go, chociaż dla mnie to pewnie nawet przegania, bo jestem jej wielką fanką – Joanna Trzepiecińska. Podstolinę gra tak jakby była to postać napisana dla niej. W ogóle cieszę się, że Teatr Polski tę aktorkę przygarnął, bo pamiętam, że jak chyba w 2009 r. szukałam jakiegoś spektaklu z nią, to pozostawało mi tylko oglądanie Rodziny Zastępczej. A Trzepiecińska to jest taki miks kobiecości, klasy i  talentu, że od czasu do czasu muszę na nią popatrzeć.

Na uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt, zresztą mi z racji bycia logopedą, bardzo bliski. Zemsta w Teatrze Polskim jest bowiem na żywo tłumaczona ze sceny na język migowy. Tak dobrze czytacie. Na scenie, przed aktorami (chociaż kilka razy to dosłownie latali jej przed nosem, ale co ciekawe zrobione to było tak, że w ogóle nie przeszkadzało w odbiorze) siedziała sobie dziewczyna, która tłumaczyła wszystkie kwestie dla siedzących na widowni osób głuchych. Naprawdę piękna sprawa. Nie wiem kto to wymyślił, ale mam ochotę go za to przytulić. Bo to dosłownie takie emocje wywołuje w reszcie widowni. Rewelacyjny pomysł.

Z wrażenia aż prawie zapomniałam napisać Wam, że Daniela Olbrychskiego czasami zupełnie nie da się zrozumieć (i wcale nie jestem nienormalnym logopedą, pytałam – inni też nie rozumieli). A muzyka Piotra Rubika jest tak beznadziejna, że aż uszy bolą. Przaśny, serialowy dżingiel z klaskaniem (!), który nie wiadomo dlaczego oddziela poszczególne sceny od siebie. Koszmar.

Jednak pomijając te dwa szczególiki, które w całym dopracowanym spektaklu po prostu rzucają się wybitnie w oczy to mogę Was spokojnie na to wysłać.

Zwłaszcza, że strasznie mi się podoba kierunek w którym Teatr Polski w Warszawie w ten sposób zmierza (nie wiem czy wiecie, ale mają też od jakiegoś czasu spektakle z nianią dla dzieci). Jeszcze kilka lat temu to był chyba jeden z najbardziej omijanych przeze mnie teatrów w Warszawie, a tymczasem pod dyrekcją Andrzeja Seweryna (na którego w Zemście też warto popatrzeć) rodzi nam się jedno z najciekawszych miejsc na teatralnej mapie Warszawy. Oczywiście wcale nie piszę tego dlatego, że na jesieni będzie u nich premiera spektaklu na postawie tekstów Osieckiej i Przybory ;) I nie chcę zapeszać, ale zdaje się, że ich mój tekst o teatrach, które nie potrafią się promować raczej nie dotyczy. Oby tak dalej!

ps. Na spektaklu był też Andrzej z jestKultura, jeżeli chcecie przeczytać jego recenzję to macie ją tutaj. Repertuar teatru macie tutaj, natomiast zdjęcia użyte we wpisie są autorstwa Roberta Jaworskiego i pochodzą stąd.

 

baner-poziomy

 

Co jest kobiece?

Maj 31, 2017

Schowałam na dno szafy grube swetry, poczułam we włosach pierwszy letni wiatr i nagle mnie olśniło.

***

Pamiętam, jak w liceum zobaczyłam koleżankę, która ubrana była w koronkową bluzkę, a usta miała pomalowane błyszczykiem w kolorze delikatnej brzoskwini. Ten obraz uzupełniały delikatne, naturalnie kręcone włosy i bardzo uroczy sposób bycia. Spojrzałam na siebie. Spodnie w kant i koszula w kratę. U osiemnastolatki. Litości. Nagle poczułam, że chciałabym być taka jak ona: bardziej kobieca. Patrzyłam na swoje zachowawcze ubrania i zastanawiałam się, czy może jednak nie powinnam nosić krótszych sukienek i głębszych dekoltów. Korzystać, póki mogę. Podkreślać swoje atuty. Postanowiłam kupować sobie więcej rzeczy wykończonych koronką.

***

Chociaż mentalnie trzydziestkę przekroczyłam już dawno, to kalendarzowo dopiero się do niej zbliżam. I nie ukrywam, że jakiś czas temu strasznie się bałam, że najlepsze lata już za mną. Czytałam te wszystkie artykuły o tym, że życie zaczyna się po którymś tam roku życia, i zastanawiałam się, co to za – z góry przepraszam za słownictwo – bullshit. Przecież najlepsze lata (a raczej lato) mojego życia były wtedy, kiedy zdałam maturę, dostałam się na studia, miałam cztery miesiące wakacji i żadnych obowiązków na głowie! Piękniejsza, młodsza i bardziej wyluzowana już nigdy nie będę.

***

Przez pół mojego dorosłego życia udawałam osobę pewną siebie. Lata spędzone w kółkach teatralnych zaowocowały tym, że w zależności od okoliczności potrafiłam odegrać każdy typ charakteru. Najczęściej jednak ukrywałam się pod maską zdecydowania. Byłam niepewna siebie, przestraszona i totalnie zdezorientowana, ale nikt o tym nie wiedział. Poza jednym mężczyzną, który pewnego dnia powiedział mi: „…i życzę Ci, żebyś w końcu zaczęła być naprawdę pewna siebie”. Nie odpowiedziałam.

***

Dziś wiem, że jestem na najlepszym etapie mojego życia. Co więcej, jestem pewna, że za dziesięć lat, kiedy będę zbliżać się do czterdziestych urodzin, napiszę dokładnie to samo. Doceniłam doświadczenie i upływający czas. Kosztowało mnie to lata lepszych i gorszych decyzji, ale efekt jest wybitnie jednoznaczny. Wszystko przychodzi wtedy, kiedy ma przyjść, czyli głównie z wiekiem. Nie da się być kobiecą w wieku osiemnastu lat, bo wtedy, prawdę mówiąc, naprawdę niewiele się o kobiecości wie. I tak, jak też byłam kiedyś oburzona, że ktoś tak mówi. Cóż, prawo młodości, która jest przecież najmądrzejsza.

Dziś, w wieku prawie 29 lat, w końcu jestem zdecydowana, konkretna i naprawdę nie boję się niczego. A przede wszystkim jestem kobieca w pełnym tego słowa znaczeniu. To dzięki temu, że w końcu naprawdę stałam się pewna siebie. Nie ma nic bardziej kobiecego od pewności siebie. A to widać w ciele, głosie i każdym ruchu. Bez względu na to, czy mam na sobie sobie koronkę, czy dres.

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Kiedy twoja przyjaciółka drukuje ci ciebie w gazetach i oprawia w ramki  #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #harpersbazaar #esquire #smile #happytime #silkdress #bespokedress #bespoketailoring  #ilovegdn #molowbrzeznie #moloteka #gdansk #balticsea #lazyday #mondaymood
 Bardzo nam zależało żeby #niecala7 nie była po prostu kolejnym sklepem, lecz miejscem, w ktorym można z przyjemnością oraz w spokoju dopracować swój wizerunek. Dlatego dla Waszego komfortu mamy dwie duże przymierzalnie, a poza tym pufy, pianki (takie do jedzenia) i mnóstwo kwiatów! #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #bespoketailoring #madetomeasure #readytowear #interiorgoals #interiorinspo #peonies #instaflowers #marshmallow  Całe pół dnia urlopu w #gdansk #ilovegdn #miastogdansk #molowbrzeznie #flatlay #lazyday
 Brak pogody nie przeszkadza mi nad morzem zupełne. Przynajmniej nikt mi w kadr nie wchodzi :D #zatokasztuki #sopot #balticsea #summervibes #poland  Niecała 7 jest już oficjalnie otwarta. Zapraszamy Was w tygodniu w godz 11.00 - 19.00 oraz w soboty w godz. 11.00 - 19.00. Tym, którzy byli z nami w sobotę bardzo dziękujemy!!! #niecala7 #nowybutik #naturalnetkaniny #monikakaminska #zackroman #n7
 All I need is food #allineedisfood #foodporn #flatlay #ilovegdn #moloteka  Kończę psuć sobie spójny instagram informacją o tym, że razem z @zackroman_official jesteśmy w każdej relacji z Pitti Uomo w Vogue, jaka pojawiła się w Internecie. Mamy @vogueitalia @vogueparis @britishvogue @voguegermalny @voguerussia oraz @vogueukraine. Wszystkie stylizacje pochodzą oczywiście z @monikakaminska_official KOCHAM SWOJĄ PRACĘ!!! #pittiuomo #pittiuomo92 #pittipeople #pittiwoman #seersucker #seersuckersuit #sartorial #womaninsuit #bespoke #bespoketailoring
 Takie kadry tylko w #gdansk #ilovegdn #gdansk #mondaymood #moloteka #aperolspritz #balticsea #summervibes  Ja wiem, że to zdjęcie już było, ale teraz to ekstra repost z Instagrama @britishvogue, więc sami rozumiecie. MUSIAŁAM :D #pittiwoman #pittiuomo #pittiuomo92 #pu92 #britishvogue #vogue #sartorial #womaninsuit #seersucker #seersuckersuit #doublebreastedsuit #panamahat