Florencja, czyli mój najpiękniejszy tydzień w pracy!

Czerwiec 22, 2016

To był najpiękniejszy tydzień w tym roku! Targi Pitti Uomo, na które wybrałam się do Florencji, już za mną i niedługo pokażę Wam z nich relację. Jedną z moich stylizacji – z bluzką z odsłoniętymi plecami – możecie zobaczyć w poprzedniej notce. Część relacji jest również na Instagramie sklepu oraz na Instagramie bloga, ale najważniejsze rzeczy zostawiłam do notki.

Dzisiaj zabieram Was na mój prywatny spacer po Florencji. Od razu uprzedzam: nie śpieszyłam się. Chociaż na zwiedzanie miasta miałam tylko jeden dzień, to zdecydowałam się na spokojną wędrówkę w zasadzie bez celu, ale – jak widać po zdjęciach – w okolicy głównych atrakcji. Ponieważ totalnie zachwyciło mnie Pitto Uomo, jestem pewna, że zrobię wszystko, żeby tam jeszcze kilka razy w życiu pojechać. W związku z tym zupełnie nie miałam parcia na zobaczenie od razu całego miasta. Postawiłam na relaks, spokój i chłonięcie atmosfery.

Zobaczcie, co z tego wyszło.

_DSF0189

_DSF0191-horz

_DSF0224

_DSF0259

O Florencji musicie wiedzieć dwie rzeczy, których się nie spodziewacie. Po pierwsze, prawie zupełnie nie ma tu terenów zielonych, a po drugie, w całym mieście nie znajdziecie prawie żadnej ławki, na której można usiąść. Niby nic ważnego, ale jeśli traficie tam w trakcie 40-stopniowych upałów, to lepiej, żebyście byli tego świadomi.

_DSF0272-horz

Nie da się ukryć, że gdybym miała pokazać Wam swoje ulubione danie z Florencji, byłby to aperol spritz. To jest po prostu czyste włoskie niebo w płynie!

_DSF0294

_DSF0313-horz

Z cyklu: rzeczy dziwne. W tym roku pogoda we Włoszech oszalała i jednego dnia potrafiło być 15°C i burza, a następnego 30°C i ogromny upał. W zasadzie burze zapowiadano na każdy dzień; większość przeszła na szczęście bokiem, ale zdziwiłam się, że w drugiej połowie czerwca we Włoszech nadal można potrzebować długich spodni. Miałam ze sobą ogromną walizkę ubrań na różne warianty pogodowe, bo niczego nie byłam pewna (a już szczególnie nie bluzki z wyciętymi plecami). I nigdy, nigdy, nigdy tak nie doceniłam wełnianych ubrań jak przez cały ten tydzień. Bez względu na to, czy padało, czy robiło się niesamowicie gorąco, bez problemu spędzałam cały dzień w swoich sukienkach, spódnicach i bluzkach. Naprawdę, fakt, że te tkaniny dopasowują się do temperatury na zewnątrz, jest genialny.

Na zdjęciu mam roboczą sukienkę. Akurat szłam, by asystować w trakcie sesji zdjęciowej Romana Zaczkiewicza z bloga Szarmant, więc musiałam ubrać się mocno casualowo, bo czekało mnie trzymanie przez kilka godzin blendy większej ode mnie. Na szczęście się udało, a poza tym Włosi są niesamowicie uprzejmi i nie przeszkadzało im nasze chwilowe blokowanie ulicy, żebyśmy mieli dobry kadr. Dziękujemy!

_DSF0336

Rower bez siodełka. Można? Można.

_DSF0354

_DSF0402

_DSF0388-horz

Jedzonko. Zdjęć jedzenia jest mało, bo sytuacja wyglądała tak, że prawie wszędzie, gdzie chodziłam jeść, było niesamowicie ciemno. Prawdę mówiąc, po kilku próbach w ogóle odechciało mi się fotografowania potraw, bo po prostu wychodziły tak samo. Mogę tylko napisać, że zdecydowanie lepsze od pizzy są we Florencji makarony. Spaghetti zjadłam tyle, że aż dziwne, że jeszcze nie wyrasta mi ono z głowy zamiast włosów. Poza makaronami, wiadoma sprawa, polecam lody. Lody we Włoszech są zawsze świetne.

_DSF0484

_DSF0498

_DSF0502

_DSF0513-horz

A tutaj Florencja widziana z góry katedry Santa Maria del Fiore. Budowla robi niesamowite wrażenie, chociaż jak dla mnie jest za bardzo ozdobna. Jeśli mogę dać Wam jakąś radę, to kiedy postanowicie wejść na samą górę, korzystajcie z miejsc na postój w międzyczasie. Nawet moje wytrenowane bieganiem nogi mocno odczuły wejście na szczyt bez ani jednej przerwy. Mam nadzieję, że chociaż mi jakieś nowe mięśnie wyrosły!

_DSF0624

_DSF0550

_DSF0580

_DSF0583

_DSF0598-horz

Prawie Nowy Jork! Turyści nie zawiedli. Momentami naprawdę trudno było przejść przez główne ulice miasta, ale na szczęście wystarczyło skręcić w dowolną boczną uliczkę i robiło się naprawdę cicho oraz spokojnie.

_DSF0616

_DSF0620

_DSF0927

Najpiękniejszy moment całego dnia – zachód słońca.

_DSF0917

 

 

 

  • Olga Gach

    Piękne miasto :) Włochy lubię bardzo, chociaż jak na razie zwiedzałam głównie Rzym i okolice… koniecznie muszę zwiedzić więcej zakamarków. Zdjęcia urocze, urzekła mnie różowa ciężarówka!
    Przy okazji dodam, że uwielbiam rzeczy z Pani sklepu i czekam, aż zacznę nieco więcej zarabiać i będzie mnie na nie stać (na razie pensja lekarza stażysty – jak donoszą niedawno polskie media – nie zachwyca…)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Pracowałam kiedyś w szkole, więc wiem co znaczy taka pensja, ale trzymam kciuki za jakąś prywatną praktykę :)

      • Olga Gach

        Na razie czekam na specjalizacje – wszystko rozstrzygnie się w tym roku ;) Do prywatnej praktyki jeszcze trochę, ale może dyżury poratują :D

        • Bardzo jestem ciekawa specjalizacji!

          • Olga Gach

            Docelowo chciałabym robić kardiologię dziecięcą, ale po pediatrii, co by mieć całościowy ogląd i dobrze dzieciaki leczyć. Poza tym pediatrów w Polsce mało, a jeśli kobiety nie przestaną rodzić w ogóle, to będą na pewno potrzebni :)

          • Trzymam mocno kciuki na pewno się uda!

Jak stałam się pewna siebie?

Maj 8, 2018

Rok 2007, początek czerwca.

Ostatni dzień, który spędzam w liceum, jest skrajnie upalny. To wspaniała nagroda za maraton matur, który na szczęście już przebiegłam. Z tej okazji wystroiłam się jak na otwarcie nowej pizzerii. Mam na sobie półprzeźroczystą bluzkę, sztuczne perły i dziesięciocentymetrowe szpilki. Dziś w końcu jestem dorosła, kończę trzecią klasę. Przede mną upragnione studia, na których zamierzam pokazać światu, że za długo na mnie czekał. Tylko najpierw pożegnam się z wychowawcą.

Mam bombonierkę i kwiaty. Mówię, że dziękuję za te kilka wspólnych lat i że dużo się nauczyłam. W odpowiedzi – poza standardową formułką „Powodzenia na studiach” – słyszę życzenia, które zapamiętam na kolejne dziesięć lat:

– Życzę Ci, Monika, pewności siebie. Tej prawdziwej.

Rok 2018, połowa kwietnia.

Równo za trzy miesiące zdmuchnę na urodzinowym torcie trzydzieści świeczek. Nie wiem, ile to jest lat, wiek do mnie nie dociera. W głowie wciąż bliżej mi do dziewczynki, która kończy sześć lat. Przecież mieliśmy nigdy nie być dorośli!

Sobie z nastoletnich czasów muszę przyznać Oscara. Byłam mistrzem w maskowaniu emocji, szczególnie nieśmiałości. Przez wiele lat udawałam pewną siebie, okazując to na przykład ekstremalnie głośnym zachowaniem. A tak naprawdę – jak większość osób w tym wieku – byłam mocno zagubiona i wciąż szukałam potwierdzenia swojej fajności w oczach innych. Wtedy bałam się wszystkiego i wszystkich, chociaż głównie chyba siebie samej.

Dziś bez sekundy zawahania mogę powiedzieć, że jestem pewna siebie. Nie najgłośniejsza, nie cool dla innych, ale pewna dosłownie wewnątrz siebie.

Zastanawiasz się, co się zmieniło w ciągu tych jedenastu lat? Chętnie opowiem.

STRACH

Jestem pewna siebie, co nie znaczy, że czasem się nie boję. Zrozumienie tego, że strach nie jest niczym negatywnym, zajęło mi naprawdę pół życia. Kosmicznie bardzo uwielbiam występować na konferencjach, ale jednocześnie zawsze niesamowicie mnie to stresuje. Czy to dlatego, że jestem nieśmiała i boję się występować przed dużą grupą ludzi? Nie, to dlatego, że mi zależy.

Odróżniłam strach od nieśmiałości i… polubiłam się z nim. Dzięki temu, kiedy mam coś powiedzieć przed większą publicznością, nie uciekam w ostatniej chwili ze sceny, tylko godzę się z tym, że każde wyjście ze strefy komfortu wiąże się z nowymi emocjami. Pozwalam je sobie przeżyć i nie rezygnuję z czegoś tylko dlatego, się boję.

KRÓLOWA

Najwięcej czasu zajęło mi zrozumienie, że pewność siebie nie ma nic wspólnego z byciem królową parkietu, imprezy ani życia. Pewność siebie nie jest na pokaz. To wewnętrzna siła, którą buduje się latami. Nie pojawia się od pstryknięcia palcem ani od rzucenia magicznego zaklęcia. W moim przypadku był to po prostu efekt siadania i wyciągania wniosków z sytuacji, które mi nie wyszły. Tak, dobrze czytasz. Analizuję swoje drobne niepowodzenia i większe porażki. Dzięki temu rośnie moja samoświadomość, a ja czuję się i zachowuję pewniej.

PIOSENKARKA

Bardzo długo bawiłam się w teatr i nawet jeszcze w trakcie studiów bywały takie momenty w moim życiu, kiedy… śpiewałam przed publicznością. Jak się domyślasz, była to poezja śpiewana. Na szczęście dużo osób tego nie słyszało, ale doświadczenie pozostało doświadczeniem. Jeśli chodzi o wystąpienia publiczne, to zdecydowanie poza jakością liczy się również ilość. Ze sceną trzeba się poznać i polubić, co wymaga czasu. Jeśli dasz radę zaśpiewać coś publicznie, to gwarantuję Ci, że Twoja pewność siebie mocno wystrzeli w górę, a to będzie widać w życiu prywatnym oraz w pracy. Zastanawiasz się, czy karaoke też się liczy? W sumie tak. Liczy się nawet podwójnie, kiedy mówi Ci to tak sztywna osoba jak ja. Baw się, masz moje błogosławieństwo! Tylko nie zdziw się, kiedy na jakiejś imprezie wyrwę Ci mikrofon, żeby zaśpiewać drugi głos.

NAUKA

Jestem fanką możliwości uczenia się. Nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nigdy nie będę w punkcie, w którym stwierdzę, że wiem wszystko i jestem mądrzejsza od każdego. Czasami obserwuję ludzi, którzy zachowują się, jakby pozjadali wszystkie rozumy, którzy zawsze muszą mieć ostatnie zdanie, w każdym temacie wiedzą lepiej niż ty i zwykle emanują olbrzymią pewnością siebie. Stawiam najlepszą pizzę w Neapolu za to, że udają tak samo, jak ja udawałam w liceum. Każdy nastolatek jest najmądrzejszy na świecie.

Jestem pewna siebie dlatego, że wciąż szukam, pytam i poznaję. Mam świadomość tego, że nie jestem ekspertem w każdej dziedzinie, ale ja wcale nie chcę nim być. Za to bardzo chętnie zawsze nauczę się czegoś nowego. Wiedza daje mi siłę.

CZAS

Chociaż prawdopodobnie masz mnie za robota, który non stop siedzi w pracy, musisz wiedzieć, że ogromnie cenię sobie czas, który spędzam sama ze sobą. Po prostu nie dzielę się nim w internecie, bo – tak jak napisałam – spędzam go sama ze sobą. To są na przykład długie wieczorne kąpiele z kieliszkiem wina i książką (wolę książkę mokrą niż nieprzeczytaną). Często zanim zanurzę się w lekturze, wyciągam cały arsenał peelingów, kremów oraz masek i funduję obie domowe spa. Lubię być zadbana i nie wstydzę się tego, ponieważ lepiej się wtedy ze sobą czuję. Po takim wieczorze rano wstaję wypoczęta i pełna siły, by zacząć kolejny dzień.

RUN, RUN, RUN

Last but not least. Zawsze coś ćwiczyłam (w tym roku nawet fit balet), a od wielu lat biegam. To daje mi niesamowitą pewność siebie, ponieważ wzmacnia mnie nie tylko fizycznie, lecz także psychicznie. Wiele razy mówiłam sobie, że jeśli uda mi się pocisnąć i ukończyć zaplanowany trening, to na pewno lepiej pójdzie mi spotkanie, które mam w drugiej połowie dnia. Wszystko jest w głowie; siła przede wszystkim.

 

Te kilka elementów pomogło mi przeistoczyć się z udającej nastolatki w pewną siebie kobietę. Traktuję je trochę jak puzzle, które złożone w całość dają pożądany efekt. Jednak najważniejsze w tym wszystkim to po prostu być dla siebie dobrą oraz dać sobie na wszystko czas i trochę luzu w życiu – a wtedy te wszystkie puzzle zaczynają składać się same.

 

Artykuł powstał we współpracy z marką Dermika w ramach akcji Kobieca Historia. Siła i Piękno. W ramach akcji 30 kwietnia wystartował konkurs, w którym każda kobieta może opowiedzieć swoją historię. A jaka jest Twoja historia?

www.kobiecahistoria.pl

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Pewnie mi w to nie uwierzycie, ale kiedyś nie byłam pewna siebie. Dziesięć lat temu wszystkiego i wszystkich sie bałam. Byłam oczywiscie najgłośniejsza i najmądrzejsza, ale nie miało to nic wspólnego z pewnością siebie. Dziś jest zupełnie inaczej i o tym możecie przeczytać w nowym wpisie na blogu (link w bio), a jak już przeczytacie to razem z #Dermika zapraszam Was na stronę kobiecahistoria.pl gdzie możecie opowiedzieć swoją historię i wygrać cudowne nagrody  ❤  Bardzo jestem ciekawa jak u Was było z pewnością siebie. Miałyście ja od zawsze czy przyszła z czasem? #kobiecahistoria #pewnoscsiebie #onthetable #onthewhitetable #kosmetyki #flatlay #springmood #instaflowers #vsco #springmood  Czasami gdzieś biegnę tylko po to żeby zrobić zdjęcie  #warsaw #spring #springinwarsaw #pinknature #pinkflowers #spring2018 #igerswarsaw #vsco #vscopoland
 • Sand Suit • Przyznam szczerze, że nie wiem jak wyglądało moje życie bez garniturów. Kocham sukienki i nigdy z nich nie zrezygnuję, ale damski garnitur to jest totalnie inny poziom ubierania się, szczególnie do pracy. Albo szczególnie wtedy, kiedy długie spodnie garniturowe możesz zamienić na krótkie lub udawać, że jesteś rodowitą Włoszką...mam nadzieję, że włosy mnie nie zdradzają  Suit: @monikakaminska_official #suit #womaninsuit #ootd #streetstyle #warsaw #vscofashion #reallife #elegantstyle #classy #woolsuit #ootdgoals #streetstyleluxe  "Teraz już wiem, że raj to nie jest konkretne miejsce, które można znaleźć, ale to, jak się czujesz przez krótką chwilę w swoim życiu". Szukam w swoim zapracowanym życiu chwil, w których mogę po prostu się śmiać, rozmawiać i nie zastanawiać, co będzie za chwilę. Szukam ludzi z którymi mogę zapomnieć, czy jestem we Włoszech czy w Warszawie. Szukam przygód, które zapamiętam mocniej niż niejedno zdjęcie pięknej plaży. Tak bardzo latem szukam emocji. A lato mamy w tym roku wyjątkowo wcześnie. #italianlifestyle #italy #apulia #polignanodaamare #italianmoments #reallife #vscotravel #tvtravel #travelawesome
 Pojechałam do Włoch kupować tkaniny do @monikakaminska.com Dowcip polega na tym, że najlepsze tkalnie są tam gdzie jest wilgotno, czyli...ciągle pada. W związku z powyższym kiedy podczas majówki w Polsce było 30 stopni, to ja we Włoszech miałam tych stopni 15 i deszcz od świtu do nocy. Po trzech dniach spędzonych w magazynach, na halach produkcyjnych i w samochodzie (4 kilkuugodzinne spotkania dziennie, a na obiad kanapki z supermarketu) nawet ja - człowiek robot - byłam skrajnie zmęczona. Na szczęście na weekend miałam zaplanowane tylko zwiedzanie. I tak w piątek wieczorem jadąc z Bielli do Portofino postanowiłam iść spać gdziekolwiek. Nie było czasu na analizy i szukanie fajnych lokalizacji. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, kiedy obudziłam się w Rapallo i odkryłam, że jest to jedno z ładniejszych włoskich miasteczek w których byłam. Cudowne widoki, przepiękne budynki i obłędna kuchnia Ligurii. To miasto jest tak cudne, że dwa dni później Cinque Terre nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia. Uwielbiam takie włoskie niespodzianki!  Podróż do Włoch, która w moim przypadku nie jest pracą to coś bardzo nietypowego. Udało mi sie jednak niedawno wyrwać na kilka dni do Apulii i zostałam totalnie zauroczona. Mnóstwo pięknych, małych miasteczek! Mam nadzieję, że jak naszybciej tam wrocę  ❤ #puglia #italyphotos #italiandays #italy #travelawesome #poliganoamare
 "Jest tyle dziewczyn w Portofino, a zobaczyłeś właśnie mnie". #portofino #italyphotos #italy #italiandream #italianmoments #vscotravel #italytrip #vscoitalia #italiandays #travelawesome #tv_travel   Kiedy rzeczywistość wygląda lepiej niż ikonki w telefonie  #barcelonalovers #barcelona #bcn #bcntravel #trip #triptobarcelona #travelawesome #traveltobarcelona #sunset #barcelonetta #beach #barcelonabeach #skyporn #pinknature #calm #chill #relax #winterinbarcelona #travelblogger #spain #catalonia
 Znacie @ubierajsieklasycznie ? Maria właśnie wydała pierwszą książkę. Gratulacje! #warsztatstylu #mariamlynska #ubierajsieklasycznie #onthetable #onthewhitetable #flatlay #morning #morningsun #coffee  Wejdę wszedzie tylko po to żeby zrobić zdjęcie  #bunkerselcarmel #barcelona #spain #catalonia #trip #travel #perfectview #tv_travel #city #barcelonalovers #igersbarcelona #bunkers #europe #triptobarcelona #visitbarcelona #bcn #lovebcn #bcnlovers #visitbarcelona #barcelonaphoto