Klasyczna sukienka do pracy – wersja letnia

Maj 3, 2017

Mam dla Ciebie sukienkę do zadań specjalnych! Jestem pewna, że gdy zobaczyłaś tytuł wpisu – klasyczna sukienka do pracy – pomyślałaś sobie, że nie zobaczysz niczego nowego. A jednak wiem, że Cię zaskoczę.

Adria Dress realizuje współczesne normy sukienki biznesowej: zakrywa ramiona, kończy się w okolicy kolan i nie eksponuje za bardzo dekoltu. Jednocześnie dzięki francuskim cięciom podkreśla kobiecą figurę, a jej minimalistyczna forma i matowa tkanina koresponduje z obecnymi trendami. Sukienkę można połączyć w zasadzie z dowolnymi butami – od 2-centymetrowych słupków po 10-centymetrowe szpilki. Jasny odcień granatu rozświetla twarz oraz sygnalizuje światu, że jesteś osobą profesjonalną, sumienną oraz godną zaufania.

Co dodatkowo wyróżnia ją na tle innych sukienek? Tkanina!

Wiem, że w pracy chcesz wyglądać nienagannie od rana do wieczora. Dlatego Adria została uszyta z materiału, który:

  • Odpycha promienie słoneczne – takie cuda mogli wymyślić tylko Włosi, którzy produkowali tę tkaninę dla mojej marki. Dzięki tej cesze materiał zapewnia komfort noszenia nawet w trakcie największych upałów.
  • Jest plamoodporny – zalałaś się winem… yy, tzn. kawą, bo przecież jesteś w pracy? Wystarczy, że strząśniesz płyn z tkaniny i po problemie. Plamy nie będzie.
  • Ma naturalny stretch – dzięki specjalnym procesom produkcyjnym sukienka jest delikatnie elastyczna, mimo że nie zawiera jakichkolwiek sztucznych dodatków.
  • Mało się gniecie i nie trzeba go często prać – to jedna z podstawowych zalet wszystkich tkanin wełnianych, z których korzystam.

To sukienka, która jest Twoim cichym pomocnikiem. Zadba o Twój wizerunek, dzięki czemu Ty będziesz mogła skupić się wyłącznie na swoich zadaniach. Pamiętaj: zasługujesz na najlepsze rozwiązania!

Klasyczna sukienka do pracy: Monika Kamińska

Buty: Steven/ Shopbop

fot. Maciej Cioch

 

 

 

Szalony Neapol – niebezpieczne uliczki, wulkan i kratka księcia Walii

Listopad 6, 2017

Wchodziłaś kiedyś między spotkaniami biznesowymi na szczyt wulkanu? Ja do zeszłego tygodnia również nie. A później uparłam się, że zobaczę Wezuwiusza. Jako że jedyną opcją było zrobienie tego pomiędzy jedną wizytą w firmie tkaninowej a drugą wizytą w firmie tkaninowej, to szybko zmieniłam spodnie od garnituru na jeansy, loafersy na ciężkie buty, koszulę na… W koszuli akurat zostałam, bo już nie było czasu.

Jestem przyzwyczajona do hardcorowych wyjazdów. Regularnie wstaję o 4 rano, żeby pojechać na targi tkanin, albo tego samego dnia rano lecę dokądś, kupuję materiały  i wracam. Mimo wszystko Neapol, do którego bilety kupiłam dość spontanicznie, pobił chyba wszystkie dotychczasowe wyjazdy pod względem ilości rzeczy, jakie były do zrobienia w tym mieście.

Przede wszystkim wybierałam tkaniny, ale o tym możecie poczytać na Facebooku Monika Kamińska. Poza tym odwiedzałam dziesiątki sklepów z szyciem na miarę; w końcu Neapol to stolica nie tylko pizzy, lecz także krawiectwa. A w międzyczasie oczywiście próbowałam jak najwięcej zwiedzić – i to właśnie tym chciałabym się z Tobą w tej notce podzielić.

Wspomniany już Wezuwiusz niestety mnie rozczarował. W porównaniu z Etną wypada blado i szczerze mówiąc, gdybym o tym wiedziała, odpuściłabym sobie to dosłowne wbieganie na wariata na chwilę przed zamknięciem.

Za to totalnie zachwyciło mnie miasto. Mimo że teoretycznie jest niezbyt piękne, dość brudne i z ogromną ilością policji oraz wojska na ulicach, to zdecydowanie soczyście włoskie w klimacie.

Mieszkałam w przepięknym apartamencie, z którego okna można było oglądać wschód słońca nad Wezuwiuszem (zdjęcie główne). Jeśli chodzi o noclegi, to w Neapolu Airbnb (tutaj dostaniecie zniżkę 100 zł na pierwszy nocleg) wygrywa totalnie. Hotele nie mają takich widoków!

Po mieście poruszałam się bez przewodnika. Ze względu na ilość zawodowych obowiązków i tak nie miałabym czasu zwiedzać według listy. Mimo wszystko udało mi się kilka razy skręcić w tak neapolitańskie uliczki, że poważnie zastanawiałam się, czy może nie powinnam zawrócić. Jednak nie sposób było przestać robić w nich zdjęcia.

 

Korzystając z tego, że temperatura wynosiła ponad 20°C, mogłam chodzić bez rajstop. Na zdjęciu widzisz MINI SKIRT, czyli najpopularniejszą rzecz w moim sklepie w tym roku. Spódnica w kratkę księcia Walii wyprzedała się online w niecałą dobę! Obecnie czekamy na dostawę jeszcze jednej (na pewno ostatniej) belki tkaniny i ponownie odszyjemy rozmiarówkę. Jeśli nie chcesz tego przegapić, zapisz się do listy oczekujących (w prawym górnym rogu) na stronie sklepu.

Przy okazji stanęłam również po drugiej stronie aparatu i zrobiłam mocno neapolitańską sesję dla marki ZACK ROMAN. Jak widzisz na zdjęciu, garnitur również jest w kratkę księcia Walii – to najmodniejszy wzór tego sezonu!

MINI SKIRT jeszcze raz.

Pisałam już o da Michele, czyli najsłynniejszej pizzy na świecie, ale nie mogło mnie zabraknąć również w konkurencyjnym lokalu, czyli Di Matteo. Jak widzisz, kolejka jest podobna… Mimo wszystko dzięki pewnym tekstylnym znajomościom udało mi się ją ominąć i tym razem bez czekania dwóch godzin załapałam się na przepyszną pizzę neapolitańską.

Stylowa okładka menu w Di Matteo.

Tylko margherita się liczy.

Na koniec widok z okna samolotu. Jedno jest pewne: muszę wrócić tam jak najszybciej!

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Sorry:

- Instagram feed not found.