Airbnb czy hotel? Gdzie wybrać nocleg?

Sierpień 9, 2017

W swoim życiu spałam już niemal wszędzie. Od namiotu przez 6-osobowy pokój w hostelu (który tego dnia zamienił się w pokój 10-osobowy) po apartamenty w luksusowych hotelach.

Im jestem starsza, tym niestety więcej wymagam od noclegu. I niekoniecznie chodzi mi o to, żeby pokój miał kryształowy żyrandol i lodówkę pełną szampana… Przepraszam, pizzy. Raczej mam tu na myśli o lokalizację, dogodne godziny zameldowania, smaczne śniadanie, sprawne Wi-Fi itp.

Podczas podróży, które odbyłam w ciągu ostatniego roku, zamiennie decydowałam się na Airbnb oraz hotele.

Czym w ogóle jest Airbnb, bo może nie wszyscy wiedzą?

To serwis, dzięki któremu możesz wynająć pokój lub całe mieszkanie w dowolnym miejscu na świecie bezpośrednio od właściciela. Po prostu jest to wynajem od indywidualnych osób, a nie jeden ze stu pokojów w hotelu.

Mimo że Airbnb zrobiło u nas ogromną karierę i sama chętnie korzystam z tej opcji, to moim zdaniem nie zawsze jest to najlepszy wybór. Dlatego postanowiłam przygotować zestawienie plusów i minusów zarówno Airbnb, jak i zwykłego hotelu. Pomoże Ci ono zdecydować, gdzie szukać noclegu przed następnym wyjazdem.

PLUSY AIRBNB

Elastyczne godziny zameldowania/wymeldowania

Nie jest to standard, ale czasem można skontaktować się z właścicielem i zameldować w piątek o 10.30, a wymeldować w niedzielę o 13.00 albo jeszcze później. Robiłam tak kilka razy i dzięki temu nie musiałam wykonywać jakichś dziwnych ruchów typu zostawianie bagażu w przechowalni, bo doba hotelowa zaczyna się o 14.00 itp. Wysiadłam na dworcu o 10.00, o 10.30 przed mieszkaniem czekał na mnie właściciel, który dał mi klucze, pokazał, jak się otwiera wszystkie drzwi, i zostawił. Poprawiłam makijaż i o 11.00 mogłam już spokojnie wyjść załatwiać swoje rzeczy.

Świetne lokalizacje

Mieszkanie w centrum miasta? Żaden problem. Pokój z daleka od tłumu turystów? Również się znajdzie. Generalnie ktoś coś zawsze w danym miejscu wynajmuje, nawet jeśli nie ma tam hotelu.

Niższe ceny

Nie zawsze, ale często da się wynająć całe (tak, całe!) mieszkanie taniej niż pokój w hotelu.

Nietypowe miejsca noclegowe

Na Airbnb można znaleźć naprawdę dziwne, nietypowe, jedyne w swoim rodzaju miejsca do spania. Wieże, zamki, drewniane chatki w środku lasu – możesz spać, gdzie tylko chcesz! Nawet na prywatnej wyspie.

Dostęp do własnej kuchni

W Mediolanie byłam już jakieś osiem razy. Jeżdżę tam na targi tkanin. Po całym dniu spędzonym w pracy czasami jedyna rzecz, na jaką mam ochotę, to wcale nie kolacja w restauracji, ale właśnie pomidory z ricottą zjedzone w ciszy, spokoju i samotności.

Można sobie wynająć fajny apartament dla 6–7 osób

Świetna opcja, często wykorzystywana przez blogerów podczas różnych branżowych konferencji. Wtedy koszty noclegu na jedną osobę są śmiesznie niskie, a mieszkania zwykle mają wysoki standard i znajdują się w centrum miasta.

Lepiej działa Wi-Fi

To proste: korzystasz z niego sama, ewentualnie w kilka osób (jeśli wynajmujesz pokój). Z hotelami bywa różnie. Niestety nadal trafia się tak, że Wi-Fi działa tylko w teorii (czyli jakimś cudem wyłącznie u recepcjonisty na telefonie – pozdrawiam mój hotel w Berlinie) lub tylko w lobby (pozdrawiam mój hotel w Rzymie i Paryżu).

 

⇒  Zarejestruj się w Airbnb i odbierz 100 zł na swój pierwszy nocleg! ⇐

MINUSY AIRBNB

Można trafić na dziwnych właścicieli

Raz mi się tak przydarzyło. Wynajęłam pokój w mieszkaniu, w którym właściciele byli, hmm… dziwni. Ciągle miałam wrażenie, że mnie obserwują. Bałam się wejść do kuchni, bo oni korzystali z tego samego pomieszczenia. Po ludziach, którzy wynajmują swoje mieszkanie dla innych, spodziewałam się, że będą otwarci, jednak oni w milczeniu patrzyli na to, jak robię kawę, i strzelali do mnie wzrokiem, gdy widzieli, ile jem pieczywa tostowego na śniadanie (które było w cenie noclegu).

Rezerwacja jednego noclegu może być problemem

Cześć właścicieli w ogóle się na to nie zgadza, a nawet jeśli, to i tak z wynajęciem czegoś przez Airbnb na jeden nocleg jest moim zdaniem za dużo zamieszania (trzeba umawiać się z właścicielem na przekazanie kluczy itp.). Chyba że się dogadasz na zameldowanie o 9.00, a wymeldowanie o 15.00 – wtedy faktycznie ma to sens. W każdym innym wypadku na jedną noc polecam hotel.

PLUSY HOTELU

Nie ma dziwnych właścicieli ;)

Chyba nie muszę tego komentować.

Jest bufet śniadaniowy

Jestem totalną fanką śniadań hotelowych, ponieważ zwykle jem od razu trzy. Najlepsze w życiu jadłam w PURO Hotel w Poznaniu. Wszystko było obłędnie dobre i na pewno kiedyś jeszcze tam wrócę, zwłaszcza że cała sieć hotelu PURO jest niesamowicie ładna i funkcjonalna.

Jest w nich klimatyzacja

W ciepłych krajach to raczej nie powinien być problem, bo wszędzie mają klimatyzację, ale w Polsce w 40-stopniowym upale chłód hotelu jest o wiele lepszy niż nagrzane mieszkanie na najwyższym piętrze w środku miasta.

Brak problemów z noclegiem na jedną dobę czy noclegiem w ostatniej chwili

Na Sycylii miałam zarezerwowany tylko jeden nocleg – w dniu przylotu. Cała reszta to był spontan: nocowałam tam, gdzie dojechałam. Często szukałam hotelu po godz. 20.00 lub po prostu wchodziłam do kilku i pytałam, czy są wolne pokoje. Raczej trudno wejść do przypadkowych mieszkań ;)

MINUSY HOTELU

Mało elastyczne godziny wymeldowania

Niby niektóre hotele zgadzają się na przedłużenie doby hotelowej, ale do końca życia zapamiętam jedną recepcjonistkę – najpierw zgodziła mi się tę dobę przedłużyć, a potem wydzwaniała do mnie, kiedy byłam w saunie, i kazała natychmiast opuścić pokój (chociaż był grudzień, a ja byłam cała mokra), bo jednak ktoś już przyjechał. Finał tej historii był taki, że machałam suszarką najszybciej w życiu.

Cena

Zwłaszcza w Polsce! Ceny hoteli u nas w kraju są tak kosmiczne, że naprawdę nie wiem, kto je płaci. Czasem da się upolować fajną promocję na jakiejś stronie, ale generalnie znacznie mniej płaciłam na Sycylii, niż musiałabym zapłacić za hotel na przykład w Krakowie – a już o Warszawie w ogóle nie wspomnę.

TO JAK, DO CZEGO CIĘ PRZEKONAŁAM?

Jeśli do Airbnb, to mam dla Ciebie świetną opcję: możesz skorzystać z mojego linku polecającego i zgarnąć aż 100 zł na pierwszy nocleg (czyli w zasadzie dostaniesz jeden nocleg za darmo). Co więcej, możesz również zaoferować pokój/mieszkanie u siebie na wynajem i po prostu na tym zarobić. W obydwu przypadkach wystarczy się zalogować:

⇒  Zarejestruj się w Airbnb i odbierz 100 zł na swój pierwszy nocleg! ⇐

To tyle ode mnie na dzisiaj. Koniecznie daj znać w komentarzach pod notką, czy korzystałaś kiedyś z Airbnb lub czy zamierzasz to zrobić. Jestem bardzo ciekawa, jak zapatrujesz się na takie noclegi.

 

 

 

  • Mam totalnie tak samo jeśli chodzi o noclegi, kiedyś mogłam byle gdzie na byle czym, teraz nawet jak jadę na festiwal to śpię w mikropensjonacie ulubionej z tamtejszych winnic na wygodnym łóżku i z pysznym śniadaniem. Niewiele ostatnio podróżuję ale jakbym wybierała się gdzieś dalej i nie miała miejscówki to rozważę airbnb, ale sama całe mieszkanie to chyba nie wyjdzie mi taniej?

    • Zależy gdzie, na Maderze zawsze wychodziło taniej niż hotel.

    • potwierdzam, zależy gdzie no i zależy jakie ;) W AirBnb można też oszczędzić na jedzeniu i kilka razy ugotować sobie coś w domu – jeśli jesteś w drogim miejscu to się naprawdę opłaca :)

    • Joanna

      W Tbilisi też bardziej opłaca się mieszkanie w Airbnb niż dobry hotel

  • Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnim razem korzystałam z hotelu- od kilku lat zawsze airbnb albo couchsurfing, a jeśli wyjazd w większym gronie, to wynajęty domek (np. przez flipkey).

  • Ania

    Korzystałam raz z Airbnb na Fuercie i całkiem dobrze wspominam. Teraz wybieram się na Sycylie, ale mam zamiar przemieszczać się, więc pewnie raczej z hoteli i pensjonatów będę korzystała. A przy okazji podpytam, czy masz Moniko do polecenie hotel w Taorminie, bo widziałam wrzucałaś gdzieś zdjęcia z pięknymi widokami z balkonu :)

    • Wszystkie fajne miejsca z noclegiem są podlinkowane na Insta właśnie, więc to zdjęcie powinno być opisane.

  • Mieszkam w różnych AirBnb na stale już od pół roku i dla takich osób jak ja to jest super opcja – nie trzeba się zajmować wynajmem mieszkania, sprzątanie jest czasem w cenie (hihi) no i w przypadku problemów AirBnb je szybko naprawia.
    Natomiast do minusów AirBnb dodałabym, że czystość mieszkań czasem pozostawia dużo do życzenia… Może trafiałaś na dobrych hostów, ale dwa na trzy razy w Portugalii mieszkanie było po prostu brudne i po przyjeździe szorowałam łazienkę bo się brzydziłam wejść pod prysznic. Kolejna sprawa jest taka, że w niektórych popularnych turystycznie ale małych miasteczkach (np. na wyspach greckich) ceny są takie same lub wyższe jak hotelowe bo nie wynajmują mieszkańcy a po prostu właściciele apartamentów. Zresztą zauważyłam że nawet w dużych miastach to zaczyna być coraz częstsze i mieszkania nie są „domowe” tylko to są brzydko urządzone apartamenty z meblami Ikea. Pewnie nie miałaś tego problemu jeśli wynajmowałaś pokój, ale z mieszkaniami jest to serio problem ;)
    Co zrobić, raczej się nie zapowiada żebym inaczej rozwiązywała problem z mieszkaniami za granicą i pozostaje tylko liczyć na to, że AirBnb będzie coraz lepsze ;)

  • Pingback: Jedwab naturalny – właściwości, zastosowanie, historia | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • slawojek

    a ja akurat mieszkalam w airBNB w nowym jorku i w sumie mieszkania baaaaardzo odbiegaly od zdjec i standardów. W NY trafiłam na pokoj, gdzie przeciekala klimatyzacja, cala podloga byla mokra a w oknach nie bylo zaslon… za to w Waszyngtonie bardzo sympatyczna osoba zamiast pokoju odstąpiła całe mieszkanie :) mimo wszystko trochę się zawiodłam, zwłaszcza, że to wcale nie byl super tani nocleg.

  • ja chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu AirBnb. dla mnie jest to po prostu drogie. za każdym razem, jak czegoś szukam, znajduję same luksusowe apartamenty z cenami typu 170 zł za noc, 230 zł za noc. ja rozumiem jeszcze, że np. w Paryżu czy w Singapurze, no, ale w Budapeszcie???! dajcie spokój. widełki cenowe również niewiele pomagają, cena za osobę za noc i tak rzadko spada poniżej 100 zł. serio, jest to tańsze niż hostele? bo hostel można znaleźć nawet za kilka euro.

    • Ale w hostelu nie wynajmiesz calego mieszkania, to raz. A dwa, że np. w Portugalii wszystkie hostele mają wspólną łazienkę, a ja już na to jestem za stara.

      • ok, to jest po prostu kwestia priorytetów :) ja zazwyczaj chcę jechać po kosztach, więc łazienka na korytarzu mi nie przeszkadza, za to podziękuję prawdopodobnie za wszystko czego cena przekracza 15 euro ;)

  • Moniko co muszę zrobić aby skorzystać z Twojego rabatu? Loguję się do airbnb, mam już wybrane mieszkanie i … co zrobić dalej aby rabat się naliczył?

    • Nalicza się automatycznie przy finalizacji rezerwacji.

  • Bogusia M

    Właśnie po raz pierwszy będę korzystać z noclegu przez Airbnb w październiku, miejsce już wybrane i opłacone, obym tylko była zadowolona;) Ale kwatera spełniała wszystkie moje wymagania, więc musi być dobrze:)

  • Świetny tekst <3.

  • Wszystko ma swoje plusy i minusy – jak widać. Ja podróżowałam po Australii i gdyby nie AirB&B to byłoby ciężko, biorąc pod uwagę brak hoteli i wygórowane ceny. Z drugiej strony zamienia się to w niektórych miejscach świata w istny biznes, gdzie ludzie kupują mieszkania w topowych lokalizacjach, które mają jeden cel – wynajem. Bardzo ciekawy fenomen, trzeba przyznać, nad którym można zastanowić się z punktu biznesowego, marketingowego i społecznego.

  • Jedna i druga opcja ma swoje plusy i minusy, ale ja od jakiegoś czasu zdecydowanie jestem team Airbnb. To prawda, zdarzają się dziwni właściciele, sama miałam kilka umiarkowanie przyjemnych sytuacji, ale można trafić w tak niesamowite miejsca, że nie zastąpi ich żaden hotel. To gratka dla miłośników ciekawych i stylowych wnętrz i dodatkowa atrakcja wyjazdu. W dodatku można zaobserwować, jak żyją inni ludzie, co jest szczególnie interesujące za granicą :)

  • AnKaMska

    Już kiedyś czytałam o airbnb, ale mam wątpliwości, czy rzeczywiście standard tych ofert jest taki sam jak na zdjęciach. Co więcej, odkąd jest z nami maluch, to nie wyobrażam sobie takiego podróżowania. Chyba, że ktoś też podróżuje z dzieckiem (1 rok)?

  • Pingback: Lato w mieście, czyli warszawski street style | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

Trzy przedziwne rzeczy, które zrobiłam przed 30 urodzinami i których nie polecam

Sierpień 7, 2018

Kilka miesięcy przez 30 urodzinami wpadłam w popłoch. Czyli to teraz. Już. Nadszedł ten moment. Nie będę dwudziestką. Za chwilę stanę się trzydziestką. Rzecz dla mnie niewyobrażalna, szczególnie że nadal mam problem ze zrozumieniem tego, że nie mogę w tym wieku (jak to brzmi!) imprezować do rana bez konsekwencji. Jakim cudem to wszystko mogło się aż tak zmienić? Na studiach potrafiłam zaliczyć kilka imprez w tygodniu, spać po trzy–cztery godziny, a na koniec zdać sesję w terminie. Natomiast teraz jestem w łóżku o 22.00, a po butelce wina mam kaca przez tydzień.

„PORA SIĘ ODMŁODZIĆ!”, pomyślałam i jak na mnie przystało, szybko przeszłam do realizacji planu.

 

Ćwicz do utraty tchu

Nie jestem osobą, która zaczyna treningi od poniedziałku, od przyszłego miesiąca, jak skończy padać lub kiedy zmieni się faza Księżyca. Jeśli mam ćwiczyć, to robię to od zaraz. Z związku z powyższym na wiosnę dosłownie z dnia na dzień przeszłam od braku jakichkolwiek treningów do… sześciu tygodniowo. Bo co to dla mnie! Wstałam po zimie z kanapy i zaczęłam cisnąć jednocześnie długie wybiegania, podbiegi i trening siłowy. Bez opamiętania, bez planu i bez sensu. Byle więcej. W efekcie po niecałych trzech tygodniach takiego katowania się (plus elementy diety koktajlowej, bo co się będę oszczędzać) musiałam spędzić kilka dni w domu, ponieważ było mi cały czas tak słabo, że wejście na czwarte piętro stanowiło dla mnie wyzwanie.

Albo sztucznie chudnij

Skoro nagle nie mogłam ćwiczyć, to postanowiłam schudnąć inaczej i udałam się do profesjonalnej kliniki, a w niej równie profesjonalna osoba dobrała mi profesjonalne zabiegi, w trakcie których ja będę leżeć, a profesjonalna głowica wydzielająca profesjonalne ultrafale profesjonalnie mnie odchudzi. Żeby było szybciej, ten profesjonalny zabieg miał być wspomagany innym profesjonalnym zabiegiem, który poprzez uciskanie mojego brzucha miał za zadanie profesjonalnie przyśpieszyć usuwanie komórek tłuszczu z mojego organizmu.

Powiem wprost: nie do końca pamiętam, co to było i jak miało mi pomóc, ale ból brzucha, którego doświadczyłam następnego dnia po pierwszej serii tych profesjonalnych zabiegów, sprawił, że z pozostałych wypisałam się szybciej, niż jem pizzę. Zresztą do dziś mnie boli na samą myśl o tym.

To może twarz?

Jak widać, z ciałem szło mi średnio, wpadłam więc na pomysł, że może nadrobię twarzą. W tym celu przez kilka dni dokonywałam researchu w internecie, aż w końcu znalazłam placówkę, w której będę mogła dokonać zabiegu napinającego skórę twarzy. Poprawa owalu, usunięcie mikrozmarszczek, młodszy wygląd… Coś, co każda kobieta przed 30 urodzinami powinna zrobić. Wyobraź zatem sobie moje zdziwienie, kiedy w klinice stałam się główną bohaterką następującego dialogu:

– Najpierw zmyję pani makijaż – powiedziała kosmetolog.

– Ale ja nie mam makijażu – zdziwiłam się.

– Jak to?

– Noooo, nie mam, na zabiegi na twarz nie przychodzę w makijażu.

– Hmm, to ja poproszę koleżankę.

Trzy minuty później przyszła koleżanka.

– Ta pani tutaj chciała wykonać sobie zabieg napinający skórę twarzy. Spójrz, Anitka.

– O, nieeee, nie ma sensu – mruknęła Anitka.

– Tak jak myślałam. Nie wykonamy pani tego zabiegu – zawyrokowała kosmetolog.

– Jak to?! – oburzyłam się.

– Nie będzie widać efektu. Ma pani cerę idealną.

 

I tak właśnie jedna z droższych klinik dermatologii w Warszawie odmówiła mi wykonania zabiegu, bo stwierdziła wprost, że u mnie nie ma czego poprawiać. A ja spędziłam przecież tyle czasu na czytaniu stron tych wszystkich placówek i opisów zabiegów! Jeszcze przez chwilę próbowałam obydwie panie do czegoś zmusić, ale skończyło się tylko na delikatnym peelingu.

 

Po tych trzech akcjach wróciłam do domu, spojrzałam w lustro i parsknęłam śmiechem. „Oszalała baba przed trzydziestką”, pomyślałam sama o sobie. Nie mówiąc już o tym, ile czasu zmarnowałam na kombinowaniu, jak poprawić sobie to czy tamto. Chwilę później jeszcze raz zerknęłam w lustro, tym razem z dumą. Przecież tak naprawdę wyglądam super! Tylko mogłam raczej zacząć od poprawiania sobie myślenia, a nie skóry.

 

Bluzka – Monika Kamińska

Spodnie – Monika Kamińska

Buty – Monika Kamińska

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Były kiedyś takie czasy w blogosferze, kiedy nie kupowało się followersów na Instagramie tylko kupowało się o jedne...o pięć drinków za dużo na after party po konferencji 🤣 Wtedy wszyscy byliśmy piękni, młodzi i nieopierzeni. Z takim samym zapałem uczyliśmy się podnosić swoje blogowe kompetencje, jak i imprezowaliśmy do rana. Trochę brzmi to jak wspomnienie starego rockmana z czasów młodości, ale to prawda  Megę się cieszę, że załapałam się na te początki blogosfery, kiedy jeszcze w oczach widać było pasję, a nie cyferki. Poznałam mnóstwo wartościowych, niesamowicie pracowitych i zawsze gotowych pozować godzinę do zdjęć ludzi  Na starość wszyscy sobie te instagramy wydrukujemy! #wisla #warsawlovers #warszawa #sunset #rejspowisle #kolacjanawisle #warsaw #vistulariver #bloggers #chill #summerchill #relax #relaxtime #lazdydays  Dress @monikakaminska_official Trochę mnie bawi to, że nie wypada się na dwóch weselach pojawić w tej samej sukience, albo że w ogóle słabo widziane jest noszenie ciągle tego samego. Nie rozumiem takiego podejścia do ubrań, ponieważ moje jest dokładnie odwrotne. Zanim miałam własną markę, często w ogóle kupowałam jedną rzecz w dwóch sztukach żeby nie martwić się robieniem prania  W lipcu non stop chodziłam w denimowej sukience, natomiast w sierpniu wróciła mi faza na zieloną, która (uwaga! to może niektórych przerazić) jest w ogóle z zeszłorocznej kolekcji, więc miałam ją już na sobie dziesiątki razy. I mam nadzieję, że nie urosnę, więc będę mogła w niej chodzić również za rok. Ulubione rzeczy trzeba nosić jak najczęściej, zgadzacie się? #greendress #dress #wool #wooldress #sukienka #zielonasukienka #welnianasukienka #welnanalato #naturalnetkaniny #luxuryfabrics
 W Warszawie wydarzyły się wszystkie najważniejsze rzeczy w moim życiu. Tu się urodziłam, zdałam maturę, skończyłam studia, założyłam firmę. Tu się pierwszy raz zakochałam i pierwszy raz rozczarowałam. Szczęśliwie tutaj mieszka większość moich przyjaciół, z którymi od wielu lat odwiedzam te same miejsca. Tu mam swoje ulubione teatry, miejsca do biegania i knajpy. Nie sądziłam, że jestem z Warszawą tak mocno związana aż do momentu, w któryn to uświadomiłam sobie, że...nie potrafię przeprowadzić się do innej dzielnicy. Owszem, uwielbiam Saską Kępe, doceniam Żoliborz i miło wspominam Mokotów, ale...jestem mentalnie tak mocno związana ze Śródmieściem, że chcę mieszkać tylko tutaj. Tak, wiem: gwar, tłum i szybkie tempo. Ale ja znam te ulice na pamięć, mam swoje ścieżki i ulubione punkty. I tylko nie wiem jakim cudem kiedyś będę miała w Śródmieściu dom z ogródkiem. Ale coś się wymyśli  #warszawa #warsaw #warsawlovers #aggiepresets #sunset #rejspowisle #rejs #magicplace #magicmoments  sierpniowe noce 🥂 #fridaymood #friday #fridaynight #warsaw #vscowarsaw #drinks #chill #relax
 Jeśli utknęłyście w Warszawie w środku upalnego sierpnia to naprawdę nic straconego. Totalnie polecam rejsy po Wiśle. Kiedy @paulina_hofman wymyśliła, żebyśmy razem z @anna_sudol na taki się wybrały to nie spodziewałam się niczego spektakularnego, tymczasem okazało się, że to jest najlepsza rzecz jaką zrobiłam w Warszawie w sierpniu 🥂 Większa relacja znajduje się w Stories ❤ #warsaw #warszawa #wisla #nadwisla #rejspowisle #aggiepresets #sunset #boat #boattrip #rejs  Na blogu (link w bio) znajdziecie trzy nowe wpisy: 1) Relację z urodzin butiku @monikakaminska_official & @zackroman_official 2) Moją najbardziej niepraktyczną na świecie torebkę. 3) Historię trzech dziwnych rzeczy, które zrobiłam przez trzydziestymi urodzinami i których nie polecam. #instaflowers #party #blog #flowers #flowerlovers
 ☀ summer is a state of mind ☀ #summermood #summer #summer2018 #summervibes #mazury #jezioroniegocin #august  Lucky Blue & Lucky Pink shoes @monikakaminska_official Stabilne, eleganckie i w sam raz na upały. Najwygodniejszyle buty świata w dwóch letnich kolorach  #shoes #shoeslovers #instashoes #summerstyle #summershoes
 Cinque Terre #tb #cinqueterre #5terre #italyphotos #italiandream #italyphotos #vscoitalia  The biggest adventure you can ever take is to live the life of your dreams #tb #Sitges #Spain #summermood #summer #morningsun #morning #travelspain