Ubranie to nie jest zdjęcie packshotowe

Październik 29, 2017

Być może to, o czym napiszę w tym wpisie, jest dla Ciebie taką abstrakcją, że za nic w świecie nie będziesz w stanie zrozumieć, o co mi chodzi. To dobrze, że nie masz tego (dziwnego, nie ukrywajmy) problemu.

Zacznijmy od początku.

Kiedy z perspektywy czasu patrzę na swoje zdjęcia w pierwszych sukienkach Monika Kamińska, to chce mi się śmiać. Zaczynając pracę nad swoją marką, nie miałam zielonego pojęcia o sesjach zdjęciowych marek odzieżowych. Wszystkiego nauczyłam się w praktyce, na własnych błędach oraz przede wszystkim dzięki oglądaniu olbrzymiej ilości fotografii, nie tylko modowych. Dlatego postanowiłam podzielić się z Tobą pewnym spostrzeżeniem, które kiedyś totalnie przeszkadzało mi w cieszeniu się ze zdjęć, ale też trochę z ubrań.

Spójrz na przykład na wpis „Klasyczna sukienka z asymetrycznym dekoltem” i zobacz, co ja robię na tych zdjęciach. Widzisz? Właśnie. Nie robię nic. Stoję na baczność. Dlaczego?

Baczność!

Dlatego, że wmówiłam sobie, iż tkanina mojej sukienki ma się prezentować t a k  g ł a d k o jak na zdjęciu packshotowym. True story of my life. Przez kilka pierwszych lat byłam niewolnikiem tego, że na mojej sylwetce nie może być ani jednego zagniecenia, falki, minimalnego marszczenia. Przed sesjami zdjęciowymi g o d z i n a m i prasowałam ubrania, a w trakcie nie pozwalałam sobie na żaden ruch ręką, sylwetką, nogą. Dosłownie na nic. Stałam na baczność i modliłam się o to, aby powietrze w pomieszczeniu, w którym mam sesję, również stało ze mną na baczność. Nie mogło drgnąć, żeby nie wprawić milimetra mojego ubrania w ruch, bo to przecież nie będzie wyglądało elegancko.

Skrajnie obsesyjny perfekcjonizm naprawdę długo nie pozwalał mi ruszyć z miejsca z jakością zdjęć, ponieważ utknęłam w jednej pozie i nie rozwijałam się dalej. A na dodatek ciągle byłam niezadowolona, bo na przykład normalne jest to, że każda bawełna się gniecie – mnie jednak denerwował fakt, że koszula na zgięciach łokcia nie jest turboprosta. I wtedy nie podobały mi się zdjęcia, bo przecież moje ubrania i ja sama jesteśmy tak idealne, że na mnie nic się nie gniecie. Czy oszalałam? Prawie.

Planowałam o tym napisać już od jakiegoś czasu, ale wciąż nie wiedziałam, jak ugryźć ten temat, żeby zostać zrozumianą.

„Nie jesteś samaaaaaaaa…”

Szlak przetarł mi Dawid Tymiński w swoim wpisie „Propaganda bycia odprasowanym”. Kiedy przeczytałam u niego następujące zdanie: „Wtedy jednak nie dało rady inaczej, kiedy najlepszy nawet kadr mógł zostać odrzucony ze względu na podniesioną nogawkę, krzywo ułożony krawat czy jakąś niewidoczną na pierwszy rzut oka, ale jednak obecną zmarszczkę”, to zrozumiałam, że nie jestem sama w tym – wydawać by się mogło – totalnie abstrakcyjnym problemie.

Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że ubranie ma nie tylko rewelacyjnie wyglądać, lecz także zwyczajnie nam służyć. A skoro ma nam służyć, to mówiąc wprost: ma się z nami ruszać, ma się zaginać, falować i po prostu żyć. Wełna, bawełna ani jedwab to nie jest pianka neoprenowa czy zbroja rycerska, która bez względu na to, jaką pozycję zajmiemy, będzie wyglądała tak samo. Wypchniemy biodro, to tkanina w jednym miejscu wypchnie się z nami, a w drugim zafaluje w inną stronę. Powiem więcej: wiele zależy od tego, w jakim oświetleniu stoimy albo pod jakim kątem pada światło słoneczne. Naprawdę nikt nie stoi cały dzień na baczność. Czasem zdarza się, że przed lustrem przyjmujemy sztucznie „przeprostowane” pozy, ale uwierz mi (a obserwuję dużo klientów w butiku) – każdy, kto wyjdzie z przymierzalni, wygląda już zupełnie inaczej, niż kiedy w niej stał. Nawet jeśli upiera się, że tak nie jest.

Piszę o tym dlatego, że czasami zdarza mi się obserwować osoby, które stają na baczność jeszcze bardziej niż ja i porównują ubranie na sobie ze zdjęciem packshotowym. Oczywiście zawsze na swoją niekorzyść, ponieważ packshoty są sztucznym tworem robionym na manekinie, który przecież nawet nie oddycha, a co dopiero mówić o ruszaniu się. Zdjęcie packshotowe ma służyć dokładnemu pokazaniu ubrania z każdej strony. I tyle. Nigdy nie będzie wyglądało to tak jak człowiek w ubraniu.

Szalchetne zagniecenia

Pamiętam, jak długo nie mogłam pojąć takiej rzeczy jak „szlachetne zagniecenia”. Chodzi tutaj o zagniecenia, które powstają na tkaninach lnianych. Len się naprawdę bardzo gniecie. Ale poza tym jest ekstremalnie lekki w noszeniu i niezwykle przewiewny. Niektórzy nie wyobrażają sobie lata bez lnu – i słusznie. Naprawdę nie ma powodu, żeby demonizować tę tkaninę tylko dlatego, że się mnie. Po prostu taki ma urok. Kiedyś tego nienawidziłam, teraz bardzo mi się to podoba. Kwestia opatrzenia się.

Podsumowując: im bardziej przyglądałam się zdjęciom, tym bardziej docierało do mnie, jaką bzdurę sobie wmówiłam i w jakiej pułapce utknęłam. Bardzo chciałam zacząć się rozwijać, robić inne zdjęcia, a szczególnie street style, ale on zwykle wymaga chodzenia. Oczywiście wcale niełatwo zrobić dobre „chodzone” zdjęcie, bo czasem wiatr zawieje tak, że szalik mam na połowie twarzy, a spodnie zostają wessane pod płaszcz, ale nie o to chodzi – chodzi o piękno tkaniny w ruchu. Tak, o piękno. Moje podejście na przestrzeni ostatnich trzech lat zmieniło się diametralnie. Zamiast przybierać na zdjęciach sztuczne i nienaturalne pozy, zaczęłam zachwycać się tym, jak tkanina potrafi pięknie się ułożyć, kiedy się rusza.

Zmiana postrzegania

Zaczęłam chodzić na zdjęciach oraz celowo szukać wiatru w mieście. Zerknij na jedną z moich ulubionych sesji z ostatniego lata – „Summer vibes”. Wyobrażasz sobie, jak komicznie bym wyglądała, gdybym stała na baczność w tej koszuli? Przecież w niej właśnie o to chodzi, że jest za duża i mocno się rusza razem ze mną!

Oczywiście nie zachęcam nikogo do wyglądania niechlujnie ani do wyrzucenia żelazka przez okno. A w szczególności nie zalecam robienia słabych zdjęć (kiepski fotograf nawet przepiękne ubranie sfotografuje po prostu brzydko). Szczególnie że moim zdaniem różnica pomiędzy kontrolowanym luzem a wyglądaniem jak fleja jest dość cienka. Na pewno jednak nie bądź mną sprzed trzech lat i nie prasuj jednej sukienki przez kilka godzin. A później nie kasuj wszystkich zdjęć z aparatu tylko dlatego, że pod prawą piersią pojawiła się na tkaninie mała falka. Przede wszystkim jednak nie nakładaj na siebie ubrań w sklepie, jednocześnie otwierając w telefonie ich zdjęcie packshotowe. Bo to nigdy nie będzie to samo. Na szczęście.

P.S. A skoro już jesteśmy przy ubraniach, to zachęcam do zapisania się do newslettera mojej marki. To jest inny newsletter niż ten blogowy. Wiem, że dwa to duże zamieszanie, ale uważam, że podział na info o wpisach i info o produktach jest jest potrzeby. Dlaczego warto się zapisać? Ponieważ z okazji trzecich urodzin Monika Kamińska tylko dla subskrybentów newslettera pojawi się zniżka -500 zł na płaszcze, które już za chwilę będą dostępne. Kod rabatowy otrzymasz w newsletterze, w dniu w którym płaszcze pojawią się w sklepie. Nie przegap tego! 

 

 

 

Miejskie safari, czyli lniana marynarka w stylizacji

Czerwiec 25, 2018

Lniana marynarka marzyła mi się od dawna, jednak bardzo długo broniłam się przed tą tkaniną z powodu tzw. szlachetnych zagnieceń. Nie da się ukryć: len się gniecie. Kiedy pierwszy raz to odkryłam, byłam zniesmaczona. Bo jak można kupować coś, co się gniecie? Szlachetne zagniecenia? Co za bzdura! Teraz się z siebie śmieję. Napisałam na ten temat nawet kiedyś cały wpis: „Ubranie to nie jest zdjęcie packshotowe”.

Uuu, pogniecione

Zresztą trochę przewidziałam tym wpisem „miniaferkę”, która miała miejsce na ślubie Meghan Markle. Otóż internetowe komentatorki, które wszystko wiedzą lepiej, zaczęły się anonimowo czepiać, że po wyjściu z kościoła suknia księżnej miała ślady zagnieceń. Powiedzmy sobie szczerze: w porównaniu do tego, jak gniecie się len, to suknia ślubna byłej gwiazdy „Suits” była wręcz idealnie prosta. Jednak żyjemy w czasach, w których na topie jest namalować sobie rysy twarzy z pomocą cyrkla i kątomierza, a kobiety wymagają od siebie nawzajem bycia swoimi komiksowymi wersjami. Gdzie tu miejsce na naturalność?

Prognozowanie trendów

Nadejdzie. W trendach tkaninowych na przyszłe lato dominują wszystkie możliwe odcienie bieli, kości słoniowej, beżu i piaskowych szarości. Projektanci materiałów czerpią silne inspiracje z kolorów ziemi w najjaśniejszej możliwej formie. Zapamiętaj moje słowa, ponieważ do łask wróci – choć może nie w Polsce – nawet męski kremowy garnitur. Widziałam na Pitti Uomo, wyglądało to OBŁĘDNIE. Oczywiście garnitur był perfekcyjnie skrojony, nowocześnie uszyty i wystylizowany po włosku. To tyle, jeśli chodzi o kolory. W tkaninach natomiast na pierwszy plan mocno zacznie wybijać się len w każdej odsłonie. I gwarantuję Ci: pokochasz szlachetne zagniecenia. To one nadają nonszalancji całej stylizacji.

Lniana marynarka podczas Pitti Uomo

Mając na uwadze te prognozy oraz fakt, że Pitti Uomo jest zawsze o krok przed wszystkimi trendami, postanowiłam w tym roku zainspirować się „Pożegnaniem z Afryką” i stworzyć miejską wersję marynarki safari. Nie chciałam jednak wprowadzać do kolekcji takiej zwykłej – wymarzyłam sobie, że albo to będzie it jacket, albo żadna inna. Dlatego też lniana marynarka Monika Kamińska poza podstawowym elementem charakteryzującym marynarki safari, czyli czterema nakładanymi kieszeniami, ma również pagony, pasek w talii oraz – moje oczko w głowie i coś, czego na pewno nie spotkasz nigdzie indziej – mankiety neapolitańskie.

Do marynarki dobrałam lniane szorty w odcieniu green grass, z charakterystycznymi zielonymi szlufkami. Zależało mi na stworzeniu nie garnituru, lecz zestawu koordynowanego, tak żeby zarówno marynarkę, jak i szorty można było nosić oddzielnie. Zresztą Safari Jacket obłędnie wygląda połączona po prostu z… jeansami, a Green Grass Shorts bardzo lubią się z każdą białą bluzką. Uzupełnieniem mojej stylizacji są brązowe balerinki, czyli nasz pierwszy jesienny prototyp (prawdę mówiąc, nie wiem, czy nie zrobić jednak we wrześniu tego modelu w czarnym kolorze – daj znać, które byś wolała), oraz zielona bandanka (pokochałam noszenie ich na głowie). Pół swojego dobytku ukryłam w wiklinowej torbie w kształcie koła, a przed włoskim słońcem chroniły mnie okulary z subtelnym motywem w panterkę.

Przy safari nie trzeba się ograniczać. Stylizacja została wyróżniona w magazynach „TrendSpotter” oraz „StyleForum”.

 

Lniana marynarka – Monika Kamińska

Lniane spodnie – Monika Kamińska

Buty (prototyp) – Monika Kamińska (te same buty, ale innym kolorze dostępne są w sklepie online: buty zamszowe)

Bandanka (prototyp) – Monika Kamińska

Okulary – Le Specs / Shopbop

Torebka (hitem jest to, że mieści się do niej komputer) – Aranaz / Shopbop

Męski garnitur lniany ze zdjęcia głównego – ZACK ROMAN

 

 

Lniana marynarka oraz lniane szorty

Lniana marynarka w stylizacji

Letnia, damska lniana marynarka

Letnia marynarka lniana

Lniana marynarka

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Czasem mam słabą silną wolę  Namawiałyście mnie, namawiałyście i udało się. Ruszyła przedsprzedaż butów Blissful Black. Do 20 lipca możecie je zamówić w sklepie online @monikakaminska_official To ostatnia tura produkcji tego modelu, więc nie zwlekajcie  Jeśli nie jesteście pewne rozmiaru to zapraszamy do butiku przy Niecałej 7 w Warszawie, tam doradcy pomogą go dobrać (pon. - pt.: 11.00 - 19.00, sob. 11.00 - 15.00) A jeśli do butiku macie za daleko to piszcie na info@monikakaminska.com lub dzwońcie 531 880 233, również pomożemy dobrać rozmiar! #shoes #instashoes #buty #czarnebuty #details #ootd #detailsgoals #ootdgoals #streetstyle #streetstyleluxe #shoeslovers  Moja stylizacja z pierwszego dnia #pittuuomo94 była niezwykle soczysta, dlatego szukałam do niej odpowiedniej letniej biżuterii. Idealnie sprawdziła sie się kolelcja Saint Tropez @wkruk1840 ktora jest połączeniem delikatnego złota i mieniących się w słoncu cyrkonii ☄ #wkruk #krukbizuteria #zlotypierscionek #zlotekolczyki #roze #roses #jewellery #jewelleryinspiration #onthewhitetable #details #flowerlover #flowers #flatlay #pittiwoman #pittiuomo #pu94 #pittiuomo #pittiuomo94
 A smile is the prettiest thing you can wear 🤗🤗🤗 Bluzka w słoniki (zostały już tylko ostatnie sztuki) @monikakaminska_official #smile #warszawa #warsaw #summermood #summerstyle #ootdgoals #ootd #streetstyleluxe #streetstyle #elegantstyle #minimalstreetstyle #minimal #vsco #chill  Kiedy pierwszy raz trafiłam do Vogue, pomyślałam: "Przypadek". Kiedy trzynasty raz trafiłam Vogue to pomślałam: "Okay, trzynaście razy przypadek"  Piećdziesiąt innych publikacji? Jak bardzo PRZYPADEK. 30 tysięcy ludzi na Pitti Uomo. Kilkadziesiąt zdjęć w Vogue (szanse jak na wygranie w totka), a ja nadal uważam, że to przypadek? Pewnie modnie jest umniejszać swoje zasługi, ale tym razem jako Wasz insta-bełko-coach powiem Wam jedno: nie przypadek, a praca. I tylko / aż tyle. Nie ma drogi na skróty. @aeweou dziękuję za ekspresowe kolaże  #pittiuomo #pitti94 #pu94 #pitti94 #streetstyle #firenze #streetstyleluxe #womaninsuit #womansfashion #elegantstyle #pittiwoman #pittiphotos #pittipeople #ootdgoals #ootd #ootd
 A teraz napiszę coś bardzo mało popularnego - Cinque Terre mnie nie zachwyciło. ZA DUŻO LUDZI. Piękne widoki, ale przeciskanie się pomiędzy turystami to jednak nie mój styl. Poza tym mam dziwne wrażenie, że akurat ta część Włoch lepiej wygląda na zdjęciach niż na żywo. #problemypierwszegoswiata #cinqueterre #italyphotos #italy #italianmoments #italiandream #italiandays #travel #vscoitalia #vscotravel  To, że razem pracujemy i jeszcze nic nie wybuchło jest największym sukcesem polskiej blogosfery 🤣 Jesteśmy trochę jak Włoch z północy i Włoch z południa. Do wszystkiego mamy inne podejście, na szczęście na koniec dnia zawsze okazuje się, że chodzi nam o to samo  Kiedy kilka lat temu @zackroman_official pokazał mi różnicę między wełną, a poliestrem żadne z nas się nie spodziewało, że kiedyś codziennie rano będziemy spotkać się w jednym butiku. To jest nasze piąte wspólne Pitti i jednocześnie rok działalności Niecałej 7. Niesamowite jak założenie bloga może zmienić całe zawodowe życie. • P.S. Obydwie lniane marynarki są z kolekcji ready-to-wear i możecie kupić je online oraz w naszym butiku przy Niecałej 7. • fot. @thestylestalkercom ❤ #pittiuomo #pu94 #pitti94 #pittiimmagine #pittipeople #firenze #streetstyle #streetstyleluxe #ootdgoals #ootd #ootdinspo #elegantstyle #linenjacket #len #lnianamarynarka #safaristyle #safarijacket #pittipeople #pittiwoman
 First I drink coffee. Then I do the things. ☕☕☕ Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez śniadania i kawy. A raczej nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez spokojnego wypicia kawy. Cały dzień mogę być w biegu i załatwiać milion spraw, ale 15 minut na kawę codziennie rano to czas tylko dla mnie. Na blogu (link w bio) możecie przeczytać tekst o tym jak robić w domu kawę we włoskim stylu. #delonghi #coffee #coffelover #coffeeinspo #mandaymorning #delonghipolska  Za takich ludzi i takie zdjęcia uwielbiam Pitti Uomo ❤ Regram @stylealertsa #pitti #pittiuomo94 #pu94 #pittiuomo #firenze #streetstyle #classy #suits
 There is no magic in magic, it is all in the details  ring: @wkruk1840 #wkruk #pittiwoman #pitti94 #pitti #pittiuomo #pu94 #pittiphotos #ring #goldring #pierscionek #zlotypierscionek #jewelleryinspiration #jewellery #details #cultgaia #suit  Cztery lata temu oddałabym wszystkie pizze świata za to, że nigdy nie założę niczego we wzorki. We wrześniu ubiegłego roku podczas targów tkanin w Paryżu zobaczyłam te zebry i przepadłam  Korzystając z tego, że tkanina jest niesamowicie lekka i przewiewna wymyśliłam koszulę z podpinanymi rękawami w stylu miejskiego safari. Jest już dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official #ootdgoals #shirt #streetstyle #ootd #luxuryfabrics #womansfashion #ootdinspo #safaristyle #warsaw #warszawa #summermood #summerstyle #fashionbloggers