You deserve the best

Maj 13, 2018

Z ogromną przyjemnością przedstawiam kampanię promującą butik Monika Kamińska & ZACK ROMAN przy ulicy Niecałej 7 w Warszawie. Jej celem było przybliżenie pracy butiku. Pokazujemy jak wybieramy tkaniny, zdejmujemy miarę, doradzamy w wyborze gotowych ubrań. Naszym marzeniem było stworzenie dla klientów przestrzeni, która będzie nie tylko sklepem, ale przede wszystkim miejscem, w którym przyjemnie spędza się wolny czas. Wierzymy, że to się udało! Zdjęcia: Bujak Studio.Za udział w sesji dziękujemy En Casa.

You deserve the best.

Niecała 7, Warszawa

pon.-pt: 11.00 – 19.00

sob: 11.00 – 15.00

Ubranie zaczyna się od tkaniny. To ona nadaje mu charakteru i przeznaczenia. Sprawia, że możesz poczuć się formalnie lub casualowo – Ty wybierasz, na co masz ochotę. Następna jest konstrukcja, która tworzy ramy sylwetki, oraz precyzyjnie wykonane detale, które podkreślą Twój indywidualny charakter. Dlatego w butiku przy Niecałej 7 materiały od renomowanych producentów, takich jak Scabal, Drago czy Huddersfield, łączymy z nowoczesnym krawiectwem.
Oferujemy Ci tylko najlepsze rozwiązania. Nie poddajemy się presji sezonowości i szybkich trendów. Wierzymy w ubrania, które będą służyć Ci przez dłuższy czas. Wiemy, że każda minuta jest cenna, a rano masz na głowie ważniejsze rzeczy niż wybór stylizacji. Z tego powodu tworzymy dla Ciebie spójną garderobę. W każdej chwili możesz uzupełnić ją o nowe modele, które będą pasować do pozostałych. Dzięki temu nie musisz martwić się, że nie masz się w co ubrać. Jednak gdybyś naprawdę nie miała – nasz adres znasz. Butik jest dla Ciebie.

 

 

 

  • Ale Ty jesteś piękna!

  • Avarati

    Piękna kampania, hasła reklamowe bardzo dobrze opisują to, co robicie :) Cudownie wyglądasz w czerni, a sukienka z rozcięciem zachwyciła także moją mamę.

  • Ida

    Piękne zdjęcia! I ta noga!

  • Ania

    Moniko, czy na wiosnę/lato 2018 będzie w sprzadaży ten model sukienki, który miałaś na sobie na otwarciu butiku? Jest piękna, i chciałabym taką! Może niekoniecznie z tak dużym rozcięciem, ale szukam podobnej już od dawna!

    • Jeszcze nie wiemy, być może będzie taki lub kimono z rozcięciem.

Nie muszę czuć się seksownie w ubraniu

Sierpień 28, 2018

Znam wszystkie sztuczki dotyczące tego, jak optycznie wyszczuplić figurę. Dzięki szyciu ubrań na miarę dla moich klientek wiem, gdzie powinny być zaszewki, jakie ustalić długości i który krój dobrać do figury. Rozumiem, że kiedy kobieta zamawia sobie sukienkę, to chce wyglądać w niej jak najlepiej. Moją rolą jest jej w tym pomóc. Paradoksalnie nie zawsze stosuję te wszystkie zasady na sobie.

Ukryta talia

Im dłużej zajmuję się modą, tym więcej eksperymentuję. Wybieranie dla siebie różnych ubrań i krojów zaprowadziło mnie w miejsce, którego sama się po sobie nie spodziewałam. Otóż pewnego dnia okazało się, że nie mam wewnętrznej potrzeby za każdym razem czuć się w swoim ubraniu seksownie. Nie przeszkadza mi, że ubiorę się w coś, co mnie całkiem zasłoni lub (to dopiero dramat dla internautów) ukryje mi talię.

Najważniejsze jest to, że kiedy chcę, to mogę ubrać się seksownie. Ale kiedy nie chcę – to nie muszę. Mam wybór.

Mnie chyba peszą męskie spojrzenia. Ostatnio wyszłam z domu w ekstremalnie krótkiej spódniczce. Była 10 rano. Właśnie tego dnia „natchnęło” mnie, żeby iść do pracy w mojej najkrótszej, uszytej dawno temu na miarę, mini. Nie pytaj. Już ustaliłyśmy, że nie traktuję mody zbyt dosłownie. W każdym razie była 10 rano, a ja czekałam przed domem na taksówkę. Spojrzenie, jakim obdarzył mnie wchodzący do budynku obok mężczyzna, mogło mi gwarantować wieczorną randkę. Na szczęście schowałam się za telefonem („Ja cię nie widzę, ty mnie nie widzisz”). Przez chwilę rozważałam powrót do domu i włożenie czegoś dłuższego, ale nie było czasu.

Seksapil

Przypominam sobie czasy, kiedy na studiach potrafiłam na środku klubu pełnego półnagich kobiet poderwać mężczyznę – tylko tym, że z wyraźnym zaangażowaniem opowiadałam mu o tym, czego ostatnio dowiedziałam się na wykładzie. Z pasją mówiłam o czymś, co mnie fascynowało. To dopiero był seksapil.

Tytuł jest dość przewrotny, ponieważ tak naprawdę czuję się seksownie. Nawet w domu w dresie. Jedyny kompleks (przy czym „kompleks” to i tak za duże słowo), jaki mam, to 3–5 kg za dużo węglowodanowego brzucha. Zanim zaczniesz się oburzać, dodam tylko, że to informacja potwierdzona przez dietetyka, a to, co teraz oglądasz na zdjęciach i Insta Stories z biegania, to wersja prawie idealna. Wiem, że tego nie widać prawie nigdy, ponieważ – tak jak napisałam na początku – znam wszystkie sztuczki dotyczące tego, w jaki sposób ubraniem poprawić figurę. Tak samo wiem, jak ustawić się do zdjęcia, żeby ten brzuch ukryć. To w sumie nic trudnego; są osoby, które z powodzeniem ukrywały półroczną ciążę. Kiedy więc pozuję do zdjęcia, oczywiste dla mnie jest, że robię je tak, byś myślała, że tego brzucha nie ma.

Natomiast jeśli chodzi o całą resztę… Wiem, że mam fajne ciało, ale zupełnie nie czuję potrzeby ogłaszania tego całemu światu za pomocą ubrania. Ja chcę się czuć dobrze ze sobą. Okay, walczę ze swoim brzuchem – ale gdy wygram, to paradoksalnie wcale nie wybiorę czegoś obcisłego. Ważniejszy jest dla mnie mój komfort psychiczny, który dzięki temu osiągnęłam. A co z nim zrobię oraz kiedy ubiorę się w mini, a kiedy w za duży sweter, to już tylko mój wybór.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Sorry:

- Instagram feed not found.