Kolejny rok biegania za mną – ale tym razem wnioski inne, niż się spodziewałam

Kwiecień 23, 2015

Dokładnie 18 kwietnia 2014 roku wstałam z łóżka, założyłam swoje różowe buty i poinformowałam samą siebie, że wydałam na nie za dużo pieniędzy, żeby teraz nie biegać regularnie. Albo 5 km, albo nic.

5 km nie było dla mnie wtedy ogromnym wyzwaniem, ponieważ od wielu lat „trochę biegałam”. Udało się tego samego dnia. Potem było tylko lepiej. Regularne treningi, pierwsza dycha, pierwszy półmaraton (przebiegnięty samodzielnie), pierwsze bardzo dobre wyniki. Bieganie w deszczu, w pełnym słońcu i na mrozie. Walczyłam z napiętym grafikiem swojego tygodnia oraz niewyobrażalnym lenistwem. Przerobiłam wszystko, co można przerobić na amatorskim poziomie.

Od tamtego czasu minął rok. Schudłam tyle, ile chciałam, wydolność mojego organizmu znacznie wzrosła, mam więcej energii i innych takich rzeczy, które wymienia się w każdym kolejnym artykule o korzyściach płynących z biegania.

Kiedy jednak usiadłam i zastanowiłam się tak zupełnie na poważnie, jakie są największe korzyści z tego, że przez ostatnie dwanaście miesięcy regularnie biegałam, to przyszły mi do głowy dwa wnioski, których w kwietniu 2014 roku zupełnie się nie spodziewałam.

Oto one.

1. To jeszcze raz, zaczniemy od nowa.

Nie macie pojęcia, ile razy zaczynałam od poziomu 5 km. Dopadła mnie jakaś okropna bakteria, która dosłownie przeczołgała mnie przez całą zimę. Łapałam na zmianę anginę i zapalenie ucha. Non stop. Spiskowców i internetowych lekarzy proszę o niekomentowanie tego wątku. Leczy mnie świetny laryngolog, a wykończył mnie prawdopodobnie gigantyczny stres związany z otwarciem sklepu (matura i magisterka to przy tym pikuś). Po każdej kolejnej chorobie byłam osłabiona do granic możliwości i w zasadzie prawie spacerowałam przez te 5 km. Czasami skracałam dystans.

Spróbujcie sobie wyobrazić, jak frustrujące może być „przebiegnięcie” 5 km w 45 minut, jeśli Wasz rekord to 28 minut. A ja już kilka razy wracałam do tych 5 km i znowu cieszyłam się jak dziecko, kiedy przebiegłam potem 6, 8 lub 10.

Przydało mi się to, bo nauczyło mnie wytrwałości i pokory wobec własnych umiejętności. Niesamowicie cenię tę lekcję, ponieważ to nie jest kozacka wytrwałość typu „jeszcze trochę pocisnę i dobiję do 15 km”, tylko informacja dla mojej psychiki, że umiem sobie poradzić z jednym faktem: nic nie jest dane na zawsze. A półmaraton nie oznacza, że przebiegniesz zaraz maraton. Czasami po prostu trzeba coś zrobić jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze. Superprzydatne w życiu. I w prowadzeniu biznesu.

2. Moje ciało wie lepiej.

Mam ten komfort, że nic nie muszę. Przebiegnięcie maratonu nie jest moim życiowym celem, z nikim się nie założyłam, nie podpisałam żadnej umowy ani nie potrzebuję sobie niczego udowodnić. Bieganie jest moim hobby. Takim samym jak chodzenie do teatru, podróżowanie, robienie zdjęć, pisanie bloga czy jedzenie pizzy. Staram się trenować regularnie trzy razy w tygodniu. Jednak pisząc ten tekst, sprawdziłam właśnie w aplikacji, że od 10 dni nie biegałam. Kiedyś czułabym się z tym fatalnie. Wydawałoby mi się, że tyję 2 kg każdego dnia, w którym opuszczam trening, a jakiś wewnętrzny trener-kat stałby mi nad głową i mówił „idź pobiegać, musisz biegać, biegaj, ciśnij”.

Teraz wiem, że mam gorący okres. Rzeczy do ogarnięcia w firmie jest mnóstwo, a lista ciągle się wydłuża. Do tego wróciła mi ochota na chodzenie do teatru i z przyjemnością udaję się na różne wykłady o PR i modzie. Wcisnęłabym w ten grafik bieganie. Ale celowo tego nie robię. Po roku wiem, kiedy moje ciało mówi mi: zwolnij, oszalałaś. Nie zakładam więc butów do biegania. Wskakuję do gorącej wanny, piję melisę i staram się wyspać. Wróciłam też do praktykowania jogi. Chodzę na zajęcia raz w tygodniu po 1,5 godziny i chociaż często na nich mówię, że bieganie jest łatwiejsze, to jednak uczucie wydłużonego i zrelaksowanego ciała, jakie mam po jodze, jest tak cudownym i niepowtarzalnym doświadczeniem, że nie zamienię go na nic innego.

Jestem spokojna, bo wiem, że wrócę do biegania, a na samą myśl o tym, jak kiedyś lamentowałam, że „stracę formę”, tylko chce mi się śmiać.

Bieganie ma być dla mnie, a nie ja dla biegania.

Kilka tygodni temu biegłam po raz kolejny te 5 km. Był już bardzo ciepły, jasny, przyjemny wieczór. Słuchałam The Kooks. W pewnym momencie (trochę się wstydzę, że to piszę, ale oto mała chwila prawdy) zaczęłam skakać i tańczyć na środku chodnika. Byłam po prostu szczęśliwa, że nic nie muszę. A dużo umiem i wszystko mogę.

 

 

 

  • Ania Piwowarczyk

    Masz rację. Dużo umiesz i wszystko możesz. Widać też, że jesteś szczęśliwa – to odzwierciedla się również w Twoich tekstach, które dla mnie mają od pewnego czasu „niesamowity komfort czytania”. Ostatnio za każdym razem, kiedy publikujesz, to nawet jeśli temat mnie nie interesuje, to i tak czytam, bo wiem, że to będzie mądre, ładnie napisane i mentalnie relaksujące.

  • Monika Paciorek

    Swieta racja z tym , ze mozesz ale nie musisz i jest w porzadku . Ja mialam tak z czytaniem , czasem mam czas ze ciagle mnie mazonek widzi przykejona do ksiazki , a pozniej w ogole . I zawsze gdy przychodzil ten okres „nie czytajacy” , to sie czulam jakas winna , ze trace czas a „powinnam ” zabrac cos do czytania . No , ale na studiach nie jestem , wiec moge , ale nie ,musze i nie powinnam sie z tym czuc winna . Ksiazka jedt dla mnie a nie odwrotnie .

  • ana2213

    Najlepszy tekst o bieganiu i w ogole sporcie w dzisiejszych czasach dzikiego pędu (i wręcz obowiazku) za byciem fit.

    • Ogromnie dziękuję!

    • Aleksandra Rogala-Jacek

      zgadzam się. wielu ludzi ma takiego wewnętrznego trenera kata nad sobą (ja go mam w tej chwili, haha). Z bieganiem jednak mam podobnie – biegam jak chcę i lubię to i z nikim się nie założyłam i to przyjemność.

  • Najważniejsze jest wsłuchanie się w potrzeby naszego ciała. Lubię biegać, ale robię to tylko wtedy, gdy mam na to ochotę. Nie dbając o liczbę kilometrów, czy czas. Po prostu biegnę. Nie robię tego, gdy wracam po pięciu godzinach w pracy, gdzie nieustannie jestem w biegu. Wybieram wtedy jogę lub pilates. To dlatego, że ruch ma sprawiać nam przyjemność.

  • Tak sobie przypomniałam, że jeśli chodzi o modę, to powinien Ciebie zainteresować ten kurs: https://www.coursera.org/learn/mafash

    • Fajnie, przejrzę w wolnej chwili, dzięki!

      • polecam ten kurs gorąco, w zeszłym roku go zrobiłam i można się sporo dowiedzieć, zwłaszcza fajne są materiały dodatkowe i case study róznych marek :) wyszło na to, że po tym kursie miałam lepszą wiedzę niż właściciele firmy odzieżowej, która mnie zatrudniała, ale w Turcji nie jest to niestety wyjątek :P

  • Chciałam tylko napisać, że naprawdę wspaniale było przeczytać taki wpis z rana. Optymistyczny, spokojny, bez oszołomstwa i lekko motywujący żeby założyć adidasy.
    I chciałam powiedzieć, że Twoje wpisy były (naprawdę) motywacją dla mnie by zacząć biegać. Napisałaś takie coś, że bieganie najszybciej odchudza, więc warto się przemóc. To była moja motywacja, bo przyznałam rację. :)
    Pisałam tu kiedyś, że wstydzę się, bo ludzie patrzą jak biegnę, a na obecnym etapie mam już mniejszy kłopot. Na razie to są wciąż marszobiegi (z taką aplikacją 10K, co stopniowo wydłuża bieg a skraca marsz) ale sprawia mi to przyjemność, a każde posunięcie do przodu daje satysfakcję. Co więcej, wydaje mi się, że już polubiłam bieganie! Nigdy by mi to do głowy nie przyszło. :) Także dzięki!

    • Bardzo dziękuję za ten komentarz. Cieszę się, że się przemogłaś. Ja cały czas biegam Gallowayem, czyli właśnie marszobiegami i pewnie niektórzy mnie w ogóle nie uznają na biegacza. Cóż :D

  • Jak to dobrze wreszcie przeczytać coś o bieganiu u kogoś, kto ma do tego zdrowe i wyluzowane podejście :)

  • Dziękuję! Ostatnio nie biegałam 1,5 miesiąca, przerobiłam dwa antybiotyki i w sumie trzy choroby, szłam te 5, a nawet niecałe 5 km i czułam się okropnie. Ale widzę, że nie tylko ja, że zdarza się, że trzeba się cofnąć i trudno. :)

    • Chyba wszyscy chorowali tej zimy znacznie bardziej niż zwykle :( Ale już jest wiosna :)))

  • Anna S-B

    A mnie się bardzo podobało to o zaczynaniu po raz kolejny. Wczoraj przedreptałam 3km, zaczynając po raz kolejny i trochę się podłamałam, że po kilku miesiącach ćwiczeń tak kiepsko stoję z wytrzymałością, bo już bywało dużo lepiej. Dziś przeczytałam Twój tekst i wyluzowałam :) Bywało lepiej i pewnie jeszcze będzie. I jeszcze kilka razy będzie gorzej. A potem znów przebiegnę 3 km bez języka do kolan ;) Dziękuję, czasem naprawdę potrzeba mi kogoś, kto mnie łagodnie zatrzyma i powie, że jest ok :)

  • Jesteś moją ogromną inspirację biegową i strasznie przyjemnie mi się Ciebie czyta :) Mam podobne odczucia, tyle, że Ty ładnie je w słowa ubierasz :)

  • Propsy za The Kooks, ostatnio też przy nich się przebiegłam… nogi same idą przed siebie! :)

  • Wow jak fajnie przeczytać, że nie jestem jedynym blogerem, który nie planuje przebiec maratonu i nie walczy o życiówki! :) Dla mnie bieganie to sposób na czytanie/słuchanie książek i reset po ciężkim dniu pracy we własnej firmie. Dołączam do klubu ;)

  • Bardzo mądry tekst:) Ja również powracam do tych 5 km kilkakrotnie, 2 lata temu złamałam stopę, a w zeszłym roku miałam wypadek samochodowy. Więc ciągle coś mnie zwalnia. Już nie pędzę jak szalona byleby pobić jakieś swoje rekordy, w zeszłym roku miałam większe ciśnienie. Teraz wiem, że gdy ból kręgosłupa się odzywa nie mogę tego ignorować. Może ktoś inny tego nie zrozumie i stwierdzi, że jestem słaba lub za mało mi zależy, ale to nie tak. Chcę po prostu czuć przyjemność z tego kiedy biegam, a nie ból i przymus.

  • Donia

    I o to chodzi :) w zeszłym roku miałam ciągłą presję z bieganiem – bo endomondo przypomina, bo zapisałam się na jakiś bieg i im bardziej musiałam tym mniej chciałam. Teraz biegam kiedy mam na to ochotę jednocześnie przeplatając to innymi formami aktywności fizycznej. Dzięki temu czerpię z biegania jeszcze większą radość i chce mi się więcej i więcej :)

  • Dajesz, dziewczyno!
    Jak będziesz biegła w Warszawie, to daj znać, przyjadę z transparentem <3

  • Ula

    Dwa lata temu wiosną-latem byłam mocno wkręcona w bieganie, co jakiś czas dla własnej satysfakcji biłam życiówki, aż stanęło na 48:46 na 10km. Później biegałam już rzadziej, a od jesieni ani razu… ale kończę życie w Birmingham i wracam do sportu bo naprawdę źlę się czuję z tym, że nie jestem w formie, nawet jeśli waga jest ok. I już wyobrażam sobie ten pierwszy bieg po przerwie i zdychanie po 3km w wolnym tempie… Początki są najgorsze!

  • Ja przyznam szczerze, że wyparłam ze swojej codzienności bieganie na rzecz innych rodzajów treningów, ale zdarza się, że siedzę wieczorem przy laptopie i wpada mi nagle myśl: potrzebuję pobiegać, dokładnie w tej chwili! Ubieram się i wychodzę. Wracam niesamowicie spokojna, ale i odprężona, pomimo nierzadko sporego zmęczenia. To te momenty, w których nie ma znaczenia ile przebiegłam i w jakim czasie, chodzi o stan, w który wpadam, po takiej dawce aktywności.

  • Weronika

    I pokora i optymizm. Brawo. Cieszę się, że tu bywam:)

  • Tyle czytam o zbawiennym wpływie biegania na samopoczucie i zawsze na czytaniu się kończy. Raczej nie sądzę, że kręgosłup kiedykolwiek pozwoli mi pobiegać, bo właściwie uniemożliwia mi wszelki „skakany” trening. Kompletnie odzwyczaiłam się przez to od ćwiczeń i nie jestem w stanie ponownie wpleść ich w życie.

  • I fajnie. Bieganie bez endomondo i innych aplikacji, obowiązkowego selfie i całej tej otoczki to wciąż bieganie. Przede wszystkim radość, wolność i chwila sam na sam ze swoimi myślami. Fajnie, że są ludzie, którzy też tak myślą, pozdrawiam :))

  • ka

    trafiłaś mnie tym tekstem. a potem cholernie wzruszyłaś. jak widok mojej mamy, która ponad dwa lata temu wybiegła pierwszy raz na ulicę tylko po to, żeby poukładać sobie kilka rzeczy w głowie, a wczoraj złamała cztery godziny podczas maratonu. bez trenera i połowy z tych wszystkich pseudo niezbędnych biegaczowi rzeczy. od początku do końca sama ze sobą i dla siebie. doprowadzając mnie jej piątym już maratonem zakończonym pełnym sukcesem do tego, że płakałam z wzruszenia i dumy. że każdym kilometrem uczy mnie właśnie, że „(…) nic nie muszę. a dużo umiem i wszystko mogę.”

  • Podoba mi się zdanie, że bieganie jest dla Ciebie, a nie Ty dla biegania. :) Bo tak właśnie jest. Każdy sport można uprawiać dla przyjemności, rekreacji, po prostu dla siebie lub dla efektów, wtedy zwykle przyjemność szybko się kończy. Pozdrawiam serdecznie! :)

Czy ten mityczny „nowoczesny poliester” naprawdę istnieje?

Maj 29, 2019

Prawdopodobnie przynajmniej raz w życiu trafiłaś na określenie „nowoczesny poliester”.

Ja od mniej więcej dwóch lat słyszę o „nowoczesnym poliestrze” coraz częściej.

Dlaczego?

Na rynku pojawia się coraz więcej marek odzieżowych, które chcą szybko zarabiać.
Na ubraniach szybko zarobić da się w większości przypadków tylko w jeden sposób: bardzo obniżając koszty. A jak obniżyć koszty? Oczywiście najprościej zrobić to zaniżając jakość. Zarówno szycia, jak i tkanin.

Obniżenie jakości szycia to temat rzeka, dziś zajmiemy się więc tylko obniżeniem jakości tkanin.
Najprościej można zrobić to kupując tanie materiały.

Co jest tanie?
Poliester, akryl i poliamid.

Dlaczego?
Ponieważ wytwarza się je syntetycznie (nie powstaje naturalnie, lecz dzięki pracy chemików). Ten poliester, z którym najczęściej spotykamy się w sklepach odzieżowych, to politereftalan etylenu, często oznaczany literami PET. Z czym się to Ci się kojarzy? Tak, z tego poliestru wykonuje się folie i butelki na napoje, ale też różnorodne włókna odzieżowe.

Jest DZIKO wręcz tani.
Tkanina poliestrowa na uszycie sukienki potrafi kosztować 5 zł.
Jeśli sprzedaje się gotową sukienkę za kilkaset złotych, to nawet dodając do tego koszty szycia prowadzenia marki odzieżowej nadal można na tym dużo (BARDZO DUŻO) zarobić.

Na szczęście coraz więcej ludzi ma już świadomość tego, ze poliester to straszny badziew.

Coraz trudniej się więc go sprzedaje.

Ale dla chcącego nic trudnego…więc powiem to wprost: marki sprzedające ubrania z tandetnego poliestru zaczęły wmawiać klientom, że ich poliester to „nowoczesny poliester” i ona ma same super właściwości. Kłamią, żeby zarobić.

W 99,9 % przypadków jest to bzdura.

I tutaj dochodzimy do pytania z tytułu.

Czy istnieje coś takiego jak „nowoczesny poliester?”
Odpowiedź brzmi: nie, w 99, 9 % coś takiego nie istnieje, marka kłamie.

Gdzie się podział w takim razie  ten 0,1 %?

Tym wyjątkiem, czyli 1%, jest nowoczesna „łezka”, czyli materiał sportowy z charakterystycznymi kanalikami. Jest drogi i bardzo rzadko spotykany.

Przykro mi, ale nie szyje się z tego sukienek za kilkaset złotych.

Jeśli macie w ręku grubo plecioną tkaninę, to naprawdę nie ma szans, żeby to był ten mityczny „nowoczesny poliester”.

Macie w ręku po prostu badziewną tkaninę, w której można się tylko spocić i brzydko pachnieć. Nic ponadto. Cała reszta to bzdury, które ktoś Wam opowiada po to żeby sprzedać towar.

Mam nadzieję, że pomogłam.

A jeśli nadal wierzysz w „nowoczesny poliester” co moje obserwatorki na Instagramie napisały mi o swoich przygodach z poliestrem. Przepraszam, że wygląda to bardzo roboczo, ale po prostu tak wygląda to na Instagramie:

 

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Chciałabym napisać coś mądrego, ale jeszcze nie dopiłam kawy  Kochani, dziękuje że tak dużo Was przyszło. Bałam się, że upały sprawią, że będziemy mieć pusty sklep, a było dokładnie odwrotnie. Dziękuję też mojemu #teamniecala - byliście najlepsi, sama to bym tego w życiu nie ogarnęła. —- Każda nowość, jaką widzieliście w butiku niedługo pojawi się online, obserwujcie stronę ✨ Oczywiście wszystko jest dostępne również w butiku, więc jeśli wczoraj nie mieliście czasu, to zapraszamy innego dnia. —- Mój zestaw z tego zdjęcia jest też dostępny online oraz a butiku @monikakaminska_official —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Dzisiaj mega zakręcony dzień przede mną. Najpierw muszę ogarnąć siebie, potem dalej kończymy przygotowania do eventu, odbieramy dostawę butów i ubrań specjalnie na event, w nocy będziemy jeszcze zmieniać środek butiku, jutro rano przed butikiem też coś rozstawiamy (niespodzianka). —- Jeśli jutro nie możecie to oczywiście dzisiaj cały dzień butik pracuje normalnie, więc również zapraszamy. —- A na zdjęciu Meghan Dress w wersji czerwonej, dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official w całej rozmiarówce.❤️ —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dziękuje za dzisiaj  . . . #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic  Kochane, krótko i na temat. Po pół roku pracy, nowy sklep online @monikakaminska_official w końcu działa ✨✨✨ Dajcie znać jak Wam się podoba ❤️ Jeśli widzicie jakieś błędy, wysyłajcie proszę wiadomość na info@monikakaminska.com, dział online się tym zajmie. Dostępna jest oczywiście sukienka ze zdjęcia ❤️ Udanych zakupów, ja wracam do pracy nad rękawiczkami na zimę  zdjęcie @anna_sudol #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove
 Dzień dobry! Do wyspanych to ja dzisiaj nie należę, bo jako człowiek stres musiałam się oczywiście obudzić za wcześnie. Zaraz idę się ogarniać, przebieram w sukienkę w kwiaty i o 11.00 widzimy się w butiku ❤️ —- Garnitur i koszula, którą mam na sobie są dostępne w butiku oraz online @monikakaminska_official dzisiaj oczywiście można normalnie robić zakupy cały dzień, po to mamy dużo dostaw na dziś ❤️ A jeśli Was nie będzie to...napiszcie mi chociaż żebym się nie stresowała, bo nie ma czym  —- fot. @anna_sudol ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Ostatnio tak się wymądrzam o tym, że po dużej ilości pracy trzeba odpocząć, a przecież gdy ktoś mi mówił to samo, kiedy zakładałam firmę to w ogóle nie rozumiałam o co chodzi. —- I bardzo dobrze. —- Cieszę się z tego, że otworzyłam firmę kiedy miałam maksymalnie dużo energii i czasu. Ja naprawdę kilka lat temu nie potrzebowałam odpoczywać. Przypominam, że miałam 26 lat, człowiek ma naprawdę wtedy znacznie więcej energii. Regenerowałam się bardzo szybko, a początki biznesu chociaż są bardzo trudne, to na pewno mniej stresujące niż rozwinięta firma (większa firma = więcej problemów, zawsze 🤗). —- I teraz napiszę coś bardzo niepopularnego: myślę, że nie powinniśmy aż tak bardzo terroryzować tego, że ktoś dużo pracuje, bo chce. Pracowałam bardzo dużo przez 5 lat i dopiero po 5 latach poczułam, że muszę więcej odpoczywać, więc to robię. Ale ja naprawdę tego wcześniej nie potrzebowałam, miałam przecież młody organizm. Te 5 lat zrobiło u mnie ogromną różnicę w energii jaką mam na pracę, ale nie żałuje ani trochę że kilka temu pracowałam w każdą niedzielę. Bo co innego miałam robić, skoro ja naprawdę wtedy nie byłam zmęczona. Teraz jeśli jestem to staram się jakoś to ogarnąć i odpoczywać. —- Moim zdaniem najważniejsze jest słuchanie swojego organizmu i działanie w swoim rytmie. Bez względu na to czy obecnie mocny jest pracoholizm czy obijalizm. —- [edit] Zajrzyjcie w komentarze, bo tam @paniswojegoczasu wprost piszę o tym, co ja owijam w bawełnę  Czyli, że kontekst jest najważniejszy. Mój kontekst jest opisany wyżej, Wasz może być inny. Więc słuchajcie siebie. —- #parisvibes #aesthetic #aestheticaccount #flowers #parisian #parisianlifestyle #neutralstyle #neutrals #aestheticlypleasing #frenchmood #frenchstyle #parisianstyle #vintagesoul #frenchsoul #vintagevibes #parisianvibes #parisien #parisienne #howtobeparisian #myparisstyle #theparisguru #detailsshot #parisianblogger #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #minimalstyle
 Kończę na dzisiaj relację informacją, że mamy też doszyte na urodziny te sukienki z kieszeniami. Na Stories możecie zobaczyć też ich inny kolor. Online niech się nie stresuje, wszystko po weekendzie będzie się pojawiać. Do zobaczenia jutro na Niecałej 7 ❤️ —- #monikakaminska #niecala7 #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots #neutrals #lookinspiration #vieparisienne #lavieparisienne #outfitdaily #outdujour  Kiedy pytałam o ulubiony owoc to truskawki walczyły o pierwsze miejsce z mango. A jakie są Wasze ulubione kwiaty?   ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #peonies #peonie #peoniesbouquet #peoniesaremyfavorite #peoniesofinstagram #pinkpeonies #peoniesfordays #flowers #flowerslovers #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic
 Włosy zrobione ✨ . . . #hairstyle #hair #hairinspiration #hairinstagram #hairinspo #parisianvibes #parisianchic #hairdresser #haircut #haircolor #hairstylist #hairart #wlosy #blondehair #blondies #blond #blondhairs #blondhairdontcare #blondynka #fryzury #dailyhair #blondgirls #blondynki #summerhair #hairoftheday #haircolorgoals #wlosowelove #hairlove  Kochane, zaczynamy ogłoszenia ✨ 1. Sklep online nadal nie widziała, nie będzie działał też jutro. Wiemy o tym, sami go wyłączyliśmy. Jesteśmy w trakcie przenoszenia się z Shoplo na Shopera. Sklep ponownie zacznie działać PRAWDOPODOBNIE w czwartek. Dostaję mnóstwo pytań dlaczego przenosimy się na Shopera. Kiedyś nagram o tym dłuższe Stories, ale na razie to misze skupić się na tym żeby się po prostu przenieść  —- 2. Udało mi się ogarnąć temat i tkanina na plażową sukienkę, którą Wam pokazywałam w Tajlandii jest już u nas na miejscu w Warszawie. Będziemy szyć je niedługo zaczynać szyć. —- 3. Na Stories możecie obejrzeć pierwszy model butów, który pojawi się w sprzedaży 15.06 czyli podczas urodzin. Ja mam na nogach kolor czarny ponieważ moje buty są wykonane w usłudze made-to-order. Buty w kolekcji ready-to-wear będą w letnim kolorze. Online pojawia się jak najszybciej się da ❤️ —- 4. Na @monikakaminska_official jest zdjęcie przepięknych lnianych tkanin, z próbnika do szycia na miarę, na przykład letnich, lnianych garniturów. Na miarę szyjemy oczywiście w butiku przy Niecałej 7. —- Uff, to chyba tyle. Generalnie dzieje się  Zdjęcie zrobiła mi cudowna @anna_sudol —- #weekendtime #softtones #quietchaotics #capturequiet #myquietbeauty #feelfree #naturally_imperfect #smallmoments #smallmomentsofcalm #monthoflove #lestyleàlafrançaise #ootdnl #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #darlingdaily #parisianlifestyle #parisstyle #streetstyleparis #parisstreetstyle #theparisguru #minimalstreetstyle #howtobeparisian #parisianstyle #parisianvibes #parisianchic #minimalstyle #frenchstyle #detailshots