Historia sukienki w pigułce – część 1

Czerwiec 3, 2015

Sukienka uważana jest za symbol kobiecości. Potrafi wspaniale podkreślić figurę i jednocześnie wyrazić osobowość (romantyczną, minimalistyczną, klasyczną…). Mówi także bardzo dużo o czasie, w którym się ją nosi. Dlatego poza dzieleniem się z Wami swoimi stylizacjami chciałam też trochę przybliżyć jej historię.

Jak zmieniała się sukienka z biegiem lat? Dzisiaj zabieram Was w podróż przez historię.

Będzie to wycieczka w zawrotnym tempie, bo chcę Wam przedstawić dzieje sukienki od początku istnienia naszej cywilizacji.

W tej notce zajmę się okresem od prehistorii do końca renesansu. W najbliższych tygodniach będzie pojawiał się ciąg dalszy opowieści.

Przygotujcie sobie duży kubek herbaty i jakieś ciasteczko do podgryzania. Zaczynamy!

 

Początek sukienki

 

Nasi najstarsi przodkowie ubierali się w skóry. Najprawdopodobniej wiązali je wokół miejsc szczególnie wrażliwych na zimno – okolic intymnych, piersi i brzucha. Czasem można było z takiej skóry stworzyć formę zbliżoną do sukienki.

Idea była genialna w swojej prostocie. Okrycie otaczające ciało, swobodnie opadające na górną część nóg i jednocześnie zawiązane na ramionach. Do tej pory trudno wymyślić coś bardziej praktycznego.

PREHISTORIA Margaret A. McIntyre - ilustracja przedstawiająca ludzi z ery paleolitu

Margaret A. McIntyre – ilustracja przedstawiająca ludzi z ery paleolitu

Ten strój, wykonany z niewygarbowanej (czyli mówiąc wprost – surowej) skóry, nie bardzo jeszcze przypominał sukienkę. Przełom nastąpił, gdy człowiek na dobre przeszedł z koczowniczego na osiadły tryb życia. Wtedy właśnie zaczęto na większą skalę tkać – przede wszystkim z lnu, także z wełny owczej. Potwierdzają to na przykład stroje kobiece i męskie z epoki brązu, odkryte na terenie Danii. Mają one formę długiej tuniki albo kompletu złożonego z długiej spódnicy i bluzki. I chyba gdzieś tu się zaczyna prawdziwa historia sukienki.

 

Starożytność

 

W starożytnej Mezopotamii zarówno kobiety, jak i mężczyźni nosili przede wszystkim spódnice i suknie. Sumeryjczycy stosowali grube i kosmate tkaniny wełniane, bo ich technologia włókiennicza nie była zbyt zaawansowana. W Asyrii noszono już cieńsze wełny, a także przewiewne lny i bawełny. Suknie miały bogate faktury, frędzle, lamówki.

Płaskorzeźby asyryjskie wykonywano w piaskowcu, więc przeważnie myślimy o przedstawionych na nich ludziach jako o postaciach zaklętych w żółto-beżowym kamieniu. Ale prawdopodobnie noszono wtedy suknie we wszystkich kolorach tęczy! Świadczą o tym późniejsze mozaiki perskie, wzorowane na sztuce asyryjskiej.

STAROŻYTNOŚĆ Drewniana figurka z grobowca Meketre - ok. XIX w. p.n.e. - Egipt

Drewniana figurka z grobowca Meketre – ok. XIX w. p.n.e. – Egipt

Również w Egipcie noszono wzorzyste suknie, choć popularniejsze były te wykonane z białego lnu, z fantazyjnym drapowaniem. Ideałem piękności była kobieta smukła, ale o zaokrąglonym brzuchu (tak!). Egipcjanki często zawiązywały tkany pasek tuż pod biustem, chociaż czasem nosiły też suknie odsłaniające piersi.

Podobnie ubierano się w Grecji i dotyczy to również mężczyzn (ich ubiór zwano chitonem). Charakterystyczny dla Greczynek był peplos – duży wełniany prostokąt, który zawiązywały w sposób przypominający sukienkę. Nosiły też tuniki – długie i krótkie. Grecka moda przyjęła się potem w Rzymie.

STAROŻYTNOŚĆ Grecja - ilustracja brytyjska z XIX wieku

Grecja – ilustracja brytyjska z XIX wieku

Przeważnie były to proste ubrania, kryjące kobiece kształty i monochromatyczne. Ich główną ozdobą były fałdowania, najczęściej pionowe, ale w górnych partiach także poziome i skośne. W Grecji i Rzymie dominowała biel, z dodatkiem błękitu, żółtego, lawendy. Z czasem w Rzymie pokochano głęboką czerwień i modę zdominował jedwab. Co najprawdopodobniej musiało wyglądać obłędnie pięknie i najchętniej właśnie cofnęłabym się do tamtych czasów, żeby pochodzić sobie po Rzymie w czerwonej sukience z jedwabiu.

STAROŻYTNOŚĆ Rzymianki - ilustracja brytyjska z XIX wieku

Rzymianki – ilustracja brytyjska z XIX wieku

 

Bizancjum

 

Ciekawy jest okres rozkwitu Bizancjum. Na dworze cesarza Justyniana Wielkiego i jego żony Teodoryki wykształcił się styl pełen przepychu i zarazem elegancji. Powłóczyste suknie zazwyczaj były monochromatyczne, białe lub utrzymane w głębokich odcieniach purpury, złota i zieleni. Ubiór warstw wyższych był niemal uniseksowy (czyli jednak to nie pomysł z XX wieku). Niewiele się też różnił strój świecki od szat duchowieństwa, co dzisiaj wydaje się dziwne, ale przecież władca bizantyjski był jednocześnie najwyższym kapłanem.

 

BIZANCJUM Cesarzowa Teodora - mozaika z bazyliki w Rawennie - połowa VI w.

Cesarzowa Teodora – mozaika z bazyliki w Rawennie – połowa VI w.

Moda Bizancjum stanowi przejście między starożytnością a średniowieczem. Korzystała ze stylu Cesarstwa Rzymskiego, a jednocześnie stworzyła wzór dla dworów Europy Zachodniej.

 

Rozkwit i schyłek średniowiecza

 

Średniowieczne ubrania były przede wszystkim proste i praktyczne. Widać w nich wyraźnie mniejszy przepych oraz mniej uroczyste barwy. Na początku dominowały stroje złożone z kilku warstw – każda z nich miała jeden kolor, ale razem często tworzyły mocny kontrast (np. żółty, indygo i czerwień).

U schyłku średniowiecza tkactwo i haft były już na tyle zaawansowane, że popularne stały się materiały wykonane z kontrastowych pasów, przedstawiające trudniejsze, wielokolorowe wzory – nie tylko kwiaty i figury geometryczne, ale też na przykład zwierzęta.

ŚREDNIOWIECZE Tapiseria z Cluny, koniec XV w.

Tapiseria z Cluny, koniec XV w.

Generalnie kobieta gotycka miała być smukła i ubrana w lejące się tkaniny. Dekoltem podkreślano piersi, a obcisły krój eksponował zaokrąglony brzuch. Pod tym względem średniowieczny ideał piękna przypominał… egipski.

W tym momencie strój męski zaczyna się coraz bardziej różnić od kobiecego. Mężczyźni zakładają krótkie tuniki, pod którymi noszą spodnie, wcześniej używane głównie przez „barbarzyńców”. Od tej pory suknia zaczyna przynależeć głównie do stroju kobiecego.

 

Renesans

 

O ile w malarstwie czy architekturze mamy fascynację antykiem i coraz ważniejsze są proste formy i chłodne barwy, o tyle strój idzie odmienną drogą. W modzie dominuje ciepła paleta barw, nawet biel rzadko występuje w śnieżnej postaci, raczej wpada w perłę i złoto, ewentualnie lekką szarość.

Na południu Europy czerń staje się królową barw (w końcu!). Często towarzyszy jej koral, karmin lub złoto. Na północy chętniej nosi się jednak to, co w poprzedniej epoce – brązy, karmazyny oraz głębokie i ciężkie zielenie.

RENESANS Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna - drzeworyt Jana Matejki, 1871 r.

Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna – drzeworyt Jana Matejki, 1871 r.

Najważniejszą innowacją w ówczesnych ubraniach są bufki oraz wysoko zabudowane suknie, zakończone kołnierzem. Czasami jego wyłogi były efektownie zaostrzone i bardzo wysoko się otwierały. Jeśli kołnierz miał bardziej typowy krój, ozdabiano go kontrastującym pasmem materiału, np. czerwonego. Ale przede wszystkim ważne są krezy (mówiąc prościej – usztywnione koronki), nieraz horrendalnie skomplikowane.

RENESANS Obraz Agnolo Bronzino, połowa XVI w.

Obraz Agnolo Bronzino, połowa XVI w.

Suknia mocno poszerza się od talii. To w zestawie z bufkami daje efekt wyraźnej klepsydry. Suknie osób zamożnych są bardzo bogato wykończone (haftami, złotą nicią, perłami, drogimi kamieniami). Rękawy przeważnie są długie, także ozdobione, zazwyczaj falbanami.

 

W ten sposób, powoli witając się z moją ulubioną czarną sukienką, kończę dzisiejszą opowieść. Jeśli jesteście ciekawi, co wydarzyło się dalej, zapraszam za kilka dni. W drugiej części zacznę od baroku i dotrę do początków wieku XX.

 


Podoba Ci się ten wpis? Udostępnij go znajomym!

 

 

 

Bez kompromisów – wełniane płaszcze oraz wełniane swetry

Listopad 17, 2017

Na studiach zawsze kupowałam płaszcz na dwie raty. To znaczy najpierw płaszcz, a później sweter pod płaszcz. Nie było innego wyjścia, bo zawsze było mi ekstremalnie zimno. Denerwowało mnie to niesamowicie, ponieważ zwykle musiałam nakładać na siebie podkoszulkę, sukienkę, sweter, płaszcz, a czasem nawet dwa szaliki (!): jeden pod płaszcz, a drugi na niego. Bardzo często nawet to nie pomagało, więc cały czas się trzęsłam, chociaż starałam się wybierać naprawdę grube materiały. Nie wiedziałam wtedy, że to nie o grubość chodzi i że bez względu na to, jak podobna stanę się do ludzika Michelin – nadal będzie mi zimno.

Dziś mam na sobie golf, dyplomatkę, elegancki szalik oraz czapkę i jest w sam raz. Wyglądam elegancko, zimowe ubranie jest spójne z tym, co lubię, a przede wszystkim w końcu jest mi ciepło. Dlaczego? Otóż wełniane ubrania nie muszą być grube, żeby grzały. To cud naturalnych tkanin. Dlatego zimową kolekcję do Monika Kamińska przygotowaliśmy całkowicie bez kompromisów. Jej głównym elementem są wełniane płaszcze o kroju dyplomatki, które podbiły serca klientek. Po pierwszym weekendzie sprzedaży nie mieliśmy już połowy. Kiedy piszę ten wpis, została nam jedna sztuka szarego płaszcza w rozmiarze XXS oraz kilka czerwonych i camelowych.

Płaszcze potraktowałam ekstremalnie poważnie. Tutaj naprawdę nie ma mowy o oszczędzaniu na tkaninie, kombinowaniu ze składem lub szukaniu tańszych zamienników. Zima to zima, tego się nie oszuka. Dlatego dyplomatki uszyliśmy w 100% z wełny pochodzącej od mającej 180-letnią historię brytyjskiej tkalni Abraham Moon & Sons (gramatura wełny to 555 g/mb). Brytyjczycy są mistrzami w produkcji naprawdę ciepłych tkanin, więc można im zaufać. Płaszcze mają minimalistyczny krój: klapy otwarte, najmodniejsze w tym sezonie kieszenie z patkami oraz charakterystyczny dla mojej marki detal, tj. kieszonkę piersiową. Wykończone zostały podszewką z cupro oraz guzikami rogowymi.

Kolejny ważny element to wełniane golfy damskie. Tutaj, jeśli chodzi o wybór wełny, przenieśliśmy się do Włoch i postawiliśmy na całkowicie niegryzącą (poważnie!) wełnianą dzianinę w trzech klasycznych kolorach: czarnym (nawet nie wiem, czy w momencie publikowania tego wpisu będzie dostępny, bo znika szybciej, niż ja jem pizzę), szarym i kremowym, który tak naprawdę jest zbliżony do odcienia kości słoniowej i jest moim zdecydowanym zimowym faworytem. Golfy zostały wykończone ściągaczami, dzięki czemu nie będą się wydłużać. Poza tym dzianina, z których zostały wyprodukowane, jest odporna na brud i przykre zapachy, więc nie wymaga częstego prania.

Chciałam napisać, że całość kolekcji uzupełnia garnitur oraz spódnica w kratkę księcia Walii, ale tempo sprzedaży tych produktów było tak szybkie, że nawet nie mam swojej marynarki, żeby zrobić zdjęcia, ponieważ została sprzedana w butiku. N I E S A M O W I T E. Kupiliśmy od razu kolejną belkę tkaniny, ale mamy tyle rezerwacji na szycie na zamówienie, że do sklepu online trafią dosłownie pojedyncze sztuki za około miesiąc.

Duża rotacja spotyka też akcesoria. Udało nam się uzupełnić wełniane czapki o wszystkie brakujące sztuki – z tym, że część z nich zmieniła odcienie, ponieważ skończyła się dzianina z pierwotnych modeli. Ale w ten sposób najbardziej popularny model w tym roku, czyli szara smerfetka, zyskał moim zdaniem jeszcze piękniejszy odcień szarego melanżu.

Czapki oczywiście uzupełniają wełniane szaliki oraz skórzane rękawiczki. Te pierwsze są najlepszym przykładem na to, że wełniany szalik nie musi mieć 753 m długości i 672 m szerokości, żeby ogrzewać. Szaliki uszyte są z wełny merynosa, a dzięki temu mogą być jednocześnie lekkie w noszeniu oraz dawać dużo ciepełka. Rękawiczki natomiast są uszyte z bardzo miękkiej skóry, która nie tylko grzeje, lecz także pięknie się układa. Mój faworyt to rękawiczki samochodowe, które tak naprawdę są najbardziej stylowymi rękawiczkami, jakie w życiu miałam. Ogromnie się cieszę, że mamy je w swojej ofercie.

O ciepełku można pisać wiele, ale myślę, że najwięcej powie fakt, że sesja zdjęciowa, którą niżej możecie oglądać, trwała cztery godziny, a ja naprawdę nie zmarzłam. Magia wełny!

Z dumą mogą napisać: total look ze wszystkich zdjęć – MONIKA KAMIŃSKA

Zdjęcia – Maciej Cioch

A na koniec zamszowa spódnica – mój totalny hit, jeśli chodzi o zimowy look. W połączeniu z czarnym golfem i camelowym płaszczem tworzy zestaw, którego naprawdę nie mogę z siebie zdjąć.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Sorry:

- Instagram feed not found.