Otwieramy butik!

Styczeń 26, 2017

Pierwszą sukienkę spakowałam w swoim starym pokoju, w domu moich rodziców. Na początku magazynowałam tam wszystko – od ubrań przez kartony do wstążek. Stamtąd również zarządzałam całą firmą. Oczywiście po pracy, bo cały czas byłam jeszcze na etacie. Wracałam do domu i wieczorami realizowałam zamówienia, a potem osobiście zawoziłam je na pocztę. Bywało, że gnałam na całodobową na Świętokrzyskiej, ponieważ wszystkie inne były już zamknięte.

Kilka miesięcy później Roman Zaczkiewicz zaproponował mi, żebym zaczęła sprzedawać swoje sukienki u niego w studiu, które mieściło się na I piętrze przy ul. Poznańskiej w Warszawie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Równo pół roku po otworzeniu sklepu poszłam ostatni raz do pracy na etacie. Dzień później zabrałam wszystkie swoje rzeczy i rozpoczęłam największą przygodę swojego życia. Żeby nie marnować czasu, zamieszkałam w odległości 30 sekund od studia na Poznańskiej (już się stamtąd wyprowadziłam, więc mogę to zdradzić, bo długo to była tajemnica). I powiem w skrócie: od tamtej pory harowałam dzikie ilości godzin, żeby w końcu dojść do tego, co jest sednem tej notki.

Nic się nie dzieje samo z siebie. Obydwoje z Romanem spędziliśmy ostatnie dwa lata, non stop pracując. Przez ten czas nauczyłam się więcej niż przez wszystkie poprzednie lata w życiu wzięte. Dostałam też znacznie mocniej w kość, niż się spodziewałam. Nigdy tego nie pisałam, ale to jest chyba dobry moment: gdyby nie wsparcie i wiedza biznesowa Romana, to na pewno by mi to tak sprawnie nie poszło. Ogromnie za to dziękuję, zwłaszcza że kulisy prowadzenia marki modowej to połączenie maratonu z rollercoasterem. Bywały miesiące, podczas których kryzys gonił kryzys, a ja budziłam się z płaczem. Potem oczywiście przychodziły sukcesy i znów okazywało się, że mam najlepszą pracę na świecie.

Powoli obydwoje zaczęliśmy zatrudniać coraz więcej osób, dzięki czemu ja na przykład mogłam przestać pakować paczki, aby zająć się rozwijaniem strategii marki. Wprowadziłam do usług firmy szycie miarowe. Obydwoje bez przerwy poszerzamy swoją wiedzę, staramy się bez przerwy uczyć i szukać lepszych rozwiązań.

Pamiętam taki moment wiosną 2016 r., kiedy stałam na balkonie, bo klientów w środku było tylu, że naprawdę nie było gdzie szpilki wcisnąć. A to był środek tygodnia, godzina 12:00! To było ostateczne potwierdzenie tego, że przestajemy się mieścić w studiu na I piętrze. Uznaliśmy, że trzeba poszukać czegoś większego.

I wtedy zaczęła się zabawa…

Ceny lokali użytkowych w Warszawie są olbrzymie. Obejrzeliśmy mnóstwo powierzchni – od 100 metrów na I piętrze w samym sercu Mokotowskiej do 20 metrów z witryną i wejściem od ulicy, ale w jakiejś bocznej uliczce. Zlecaliśmy szukanie własnym pracownikom i agencjom oraz próbowaliśmy robić to sami. I ciągle coś było nie tak. Głównie było za drogo, ale również za dużo do remontu, za brzydka klatka, za słaba okolica, zbyt dziwny właściciel… Horror. Ja sama przestałam już wierzyć w to, że kiedykolwiek cokolwiek znajdziemy. Aż tu nagle przed świętami Bożego Narodzenia przyszedł święty mikołaj! Zadzwonił do nas właściciel pewnej agencji nieruchomości i powiedział, że ma coś idealnego. Pfff, słyszałam to już sto razy, a potem okazywało się, że lokal może i jest idealny, ale pod budkę z kebabem.

Tym razem jednak okazało się inaczej.

Nie wierzyłam. Obejrzeliśmy lokal dwukrotnie i zdecydowaliśmy się na wynajem. Od tego momentu do czasu zobaczenia umowy byłam bliska zejścia na zawał. Byłam jedną wielką czarną myślą. A co, jeśli ktoś nas przebije cenowo? Albo właściciel się rozmyśli? A może tam jest jakiś haczyk? Może to zabytek? Pewnie nie można robić remontu! Na pewno coś jest nie tak! Aaa, na pewno ten lokal nie istnieje! A wszystko mi się przyśniło!

Za czarnowidztwo powinnam dostać Nobla.

Na kilka dni przed wyjazdem na Pitti Uomo podpisaliśmy umowę. Pamiętam, że ze zmęczenia (szykowanie się na Pitti to mnóstwo pracy) nawet tego nie świętowaliśmy. Ale to nic, ponieważ mam nadzieję, że na wiosnę odwiedzisz nas w butiku, więc po prostu zaczniemy świętować to z Tobą!

Na razie nie zdradzamy lokalizacji – wszystko w swoim czasie. Obecnie jesteśmy na etapie ustalania projektu z architektem. Później czeka nas remont. Jeśli oglądasz mnie na Insta Stories, to być może kilka razy rzuciła Ci się w oczy taka kamienna podłoga. To butik. Jednak spokojnie, tego kamienia się pozbędziemy, a ja za trzy miesiące będę specjalistką od kładzenia podłóg.

A teraz napiszę to jeszcze raz (tak mnie to cieszy, że muszę): otwieramy butik! Najprawdziwszy, wymarzony i wyczekany butik! Taki z wejściem od ulicy, olbrzymimi witrynami i w genialnej lokalizacji!

I to mi się nie śni! Aaaa! Przepraszam: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!

PS. Szukam asystentki do butiku. Jeśli interesujesz się elegancką modą damską, jesteś perfekcyjnie zorganizowana, masz doświadczenie w sprzedaży i nie boisz się pracy z kimś tak wymagającym jak ja, to napisz na kontakt@monikakaminska.com.

 

 

 

  • Teresa

    Gratulacje ;)

  • Anna S-B

    Tyle czekałam na tę notkę! Taka zapowiedź kilka tygodni temu i wreszcie jest! :D Świetna wiadomość :) Ogromnie gratuluję i bardzo się cieszę, od początku obserwuję jak się rozwijała Twoja Marka, trzymałam kciuki, kiedy pisałaś o kryzysach i cieszyłam się jak dziecko z każdej nowości i sukcesu :) Nawet się nie domyślam, ile naprawdę pracy i zdrowia włożyłaś i Ty i Roman w ten sukces, ale, hej, będziecie mieć prawdziwy BUTIK!!! :D

  • Gratuluję Monika!!! Cieszę się razem z Tobą. :)

  • Gratulacje! Od początku budowania Twojej marki trzymam kciuki! :)

  • Anna Bińkowska

    Ależ to cudowna wiadomość! Z radością zaglądałam na Poznańską po odbiór rzeczy, które z dumą noszę, więc tym bardziej z całą pewnością będę zaglądała do butiku :D Lokalizacja na Poznańskiej nie była zła – przeciwnie, zawsze miło było wdrapać się po schodach i zajrzeć do eleganckiego, spokojnego wnętrza, ale butik to jednak co innego. Wielkie gratulacje!

    • My już nie możemy patrzeć na tę klatkę schodową :D

      • Anna Bińkowska

        Wierzę, że może się znudzić ;) Ale za to jaki to jednak naprawdę piękny start, od zera własnymi siłami do butiku! Nowe miejsce na bank będzie genialne!

  • Aleksandra Frątczak

    WSPANIALE! Gratuluję ogromnie <3

  • Gratulacje! Trzymam kciuki i czekam na więcej szczegółów :)

  • Gratulacje! ;) A nie masz jeszcze 30-tki!

  • Nie interesuję się elegancką modą damską (tą nieelegancką także), ale jak będę w Warszawie, to na pewno zajrzę :)

  • Cudownie Monika! Z serca gratuluję!

  • Fantastycznie! Powodzenia na nowej, lepszej drodze biznesu! :)

  • Joanna Kołcun

    Gratulacje! :)

    PS. Czytając notkę cały czas nuciłam sobie „Pan Roman” Janusza Radka ;-) I nie wiedzieć czemu bardzo mi tu pasował.

  • An_ka

    Serdeczne gratulacje! A ja skojarzyłam sobie z tym, co Wojciech Cejrowski napisał w książce Wyspa na Prerii – .”…Domek na prerii – to brzmi nierealnie. A jednak – przytrafiło mi się. I może przytrafić się każdemu…”
    ps. książkę polecam, powinno się ją zapisywać na receptę zamiast leków na depresję ;)))

  • Rewelacyjna wiadomość! Wiedziałam, że to w końcu nastąpi! Masz rewelacyjną markę i butik to naturalny etap rozwoju marki. Super, że robicie to razem z Romanem – takie wsparcie jest na wagę złota!

    Trzymam mocno kciuki za wszystkie remonty!
    I jestem w Warszawie na wiosnę! Już nie mogę się doczekać!!!

  • MagdaMi

    Cudownie!!! Gratuluję i trochę zazdroszczę pasji i konsekwencji w działaniu.
    Następnym razem widzimy się w butiku :)

  • Wielkie gratulacje i trzymam kciuki!

  • Ania Piwowarczyk

    Tak czułam, że to właśnie to! <3 Piękny początek roku, gratuluję i proszę o więcej :)

  • Sukcesów życzę! ;)

  • Gratuluję! I choć na razie nie stać mnie na sukienkę u Ciebie, to wierzę że już niedługo zajrzę do Twojego butiku i wcale nie po to, żeby go zwiedzać! :)

  • Gratki!!

  • Ogromne gratulacje!

  • Kasia Marciniewicz

    Czysta energia jesteś w tej notce, power jakich mało!
    Ogromnie się cieszę z Wami obojgiem, U rock Girl <3
    i trzymam mocno kciuki, to wielka frajda urządzać się na swoim :)

  • Super! <3

  • Ogromne gratulacje. Kibicuję Ci od początku i to niesamowicie radosny i motywujacy wpis. Trzymam kciuki za kolejne butiki tym razem gdzieś w świecie :)

  • Ruda

    Gratulacje. Jestem pełna podziwu.

  • Monika! Wielkie gratulacje! Cały czas trzymam ckiuki za Twój business, dobrze, że opisałaś swoją drogę, sukces to wierzchołek ogromu pracy! Jeszcze raz wielkie brawa! (ps byłyśmy sąsiadkami i o tym nie wiedziałam!!)

  • Monika czytam Twoje wpisy blogowe i śledzę Twoją modową markę od samego początku. Widziałam Cię na żywo pierwszy raz wieki temu na Blog Forum Gdańsk. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Ja wyprowadziłam się z Polski, przestałam prowadzić bloga i czasem nie jestem pewna podjętych decyzji. Ty – idziesz do przodu jak burza, rozwijasz swoją własną markę, robisz to co kochasz. Ciężko pracujesz, żeby być szczęśliwą i spełnioną. Podziwiam Cię i życzę Wam samych sukcesów. Jesteś najlepszym przykładem tego, że można osiągnąć sukces jeśli się bardzo chce i jest się gotowym temu poświęcić. Gratulacje!!!!!

  • Gratulacje! Jesteś moją wielką inspiracją, sama myślę o otworzeniu butiku

  • Weronika

    Mam ciary… Gratulacje:)!

  • aleksandrasowinska

    Wspaniale! Gratulacje!

  • Pingback: Butik – stan przed remontem i pierwsze projekty | BLACK DRESSES – blog lifestylowy()

  • Kossakowa

    Wow, brawo kochana! Trzymam za Was kciuki! :)

  • Weronika Pietras

    Widzę tę lokalizację z okna:-))) nie zdradzam jednak! Powodzenia:-)

Księżna bez cekinów

Maj 21, 2018

Mam wrażenie, że po Meghan Markle spodziewano się wszystkiego, ale nie minimalistycznej sukni ślubnej. Na wiele tygodni przed uroczystością serwisy plotkarskie prześcigały się w podawaniu informacji, w świetle których przyszła żona Harry’ego – d e l i k a t n i e mówiąc – nie wypadała najlepiej. Wystarczy wspomnieć ustawki jej ojca z fotografami, liczne komentarze na temat tego, że tak naprawdę nie jest zakochana, tylko cwana, lub list jej brata, w którym ten wyraźnie zachęcał przyszłego męża Markle, żeby odwołał uroczystość. Do tego doszły tysiące artykułów o tym, jak drogi ma być cały ślub, za który zapłacą oczywiście podatnicy.

Wyobrażam sobie, że dla przyszłej panny młodej musiał to być horror. Mam chociaż nadzieję, że aktorskie doświadczenie pozwoliło jej trochę mniej stresować się transmisją telewizyjną na cały świat; ja bym chyba umarła z przerażenia. Nie da się ukryć, że atmosfera przed ślubem była gęsta aż do przesady. Tymczasem mam wrażenie, że wszystkim liczącym nie tylko funty, lecz także na jakąś ślubną katastrofę główna sprawczyni całego zamieszania zagrała na nosie. Jednocześnie, jak przystało na własny ślub, świetnie się przy tym bawiąc.

 


Lubisz klasyczne ubrania?


 

Pierwsza kreacja Megan, w której jeszcze wtedy przyszła księżna pojawiła się w kaplicy św. Jerzego, to projekt brytyjskiej projektantki Clare Waight Keller dla francuskiego domu mody Givenchy. Zgodnie z oficjalnymi informacjami podanymi przez rodzinę królewską Markle wybrała Keller ze względu na „ponadczasowy i elegancki wygląd, nienaganne krawiectwo oraz swobodną postawę”. Tkanina, z której uszyto suknię, została wyprodukowana specjalnie na tę okazję przez jedną z europejskich tkalni. Jest to oczywiście jedwab (podwójnie tkany), który wyróżnia się niezwykle subtelnym połyskiem. Jeśli istnieje coś takiego jak „matowy połysk”, to właśnie tak tę suknię można opisać.

Konstrukcja sukni – a w zasadzie jej dekolt w łódkę – nawiązuje  po pierwsze do słynnego projektu Givenchy, w którym Audrey Hepburn, mistrzyni minimalizmu, pojawiła się w filmie „Funny Face”.

W przeciwieństwie do wersji filmowej sukni Megan zdecydowała się na rękawy o długości 3/4 oraz bardzo nowoczesny dół, który jest połączeniem kilku kawałków tkaniny zszytych sześcioma szwami. Geometrycznie, skromnie i jednocześnie bardzo na luzie. Do takiej kreacji Markle swobodnie mogła nałożyć tiarę królowej Marii oraz pięciometrowy welon. Dzięki naturalnej fryzurze i prawie niewidocznemu makijażowi prezentowała się lekko, dziewczęco i przynajmniej o sześć lat młodziej niż w rzeczywistości. Cuda minimalizmu.

Jeśli interesują Cię kulisy, to na Twitterze The Royal Family pojawiły się rysunki projektu sukni. Wyjaśniono również, że kwiaty na trenie Megan miały wymiar polityczny – symbolizowały pięćdziesiąt trzy kraje Wspólnoty Narodów.

Bardzo prawdopodobne jest również, że suknia inspirowana była kreacją ślubną Angeli Brown, pierwszej ciemnoskórej kobiety, która została księżną.

 

I chociaż o pierwszej sukni ślubnej najsłynniejszej panny młodej 2018 r. mogę śmiało powiedzieć, że jest zachwycająca, to jednak jeszcze bardziej oszalałam na punkcie kreacji, w którą Megan przebrała się po południu, żeby udać się na mniej oficjalną część, czyli na wesele dla rodziny i przyjaciół.

Druga suknia ślubna Megan to projekt Stelli McCartney uszyty z białej jedwabnej krepy. Dzięki odkrytym plecom i zapięciu sukienki na szyi znów podkreślone są ramiona Megan – i słusznie, bo są przepiękne. Delikatnie rozkloszowany, lecz ekstremalnie prosty w formie dół pięknie zamykał sylwetkę. Całość została uzupełniona koktajlowym pierścionkiem należącym do księżnej Diany oraz wykonanymi z jedwabnego atłasu butami młodej, pochodzącej z Florencji marki Aquazzura. Natomiast prawie niewidoczny makijaż oraz lekko niedbały kok dodawały księżnej niesamowicie dużo uroku.

Najciekawsze pozostaje to, że o żadnej z tych sukni nie da się więcej napisać. Obydwie nie miały falbanek, cekinów, wszytych diamentów ani niczego, co można by było przez długie akapity analizować. Próżno szukać na twarzy Markle dwudziestu warstw podkładu, bronzera lub rozświetlacza; wydaje mi się też, że nawet z lupą trudno byłoby znaleźć w jej włosach ciężkie produkty do stylizacji. Mimo to panna młoda wyglądała w obydwu kreacjach obłędnie pięknie, świeżo i przede wszystkim po swojemu. A to dzięki temu, że wybrano szlachetne, naturalne tkaniny oraz ponadczasowe kroje.

Zaskakujący, ale piękny i niesamowicie uroczy wybór jak na księżną. Mam nadzieję, że wpłynie bardzo mocno na modę ślubną w kolejnych latach, ponieważ – jak to mawiał jeden z moich wykładowców – lepsze jest zawsze wrogiem dobrego.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 To, że razem pracujemy i jeszcze nic nie wybuchło jest największym sukcesem polskiej blogosfery 🤣 Jesteśmy trochę jak Włoch z północy i Włoch z południa. Do wszystkiego mamy inne podejście, na szczęście na koniec dnia zawsze okazuje się, że chodzi nam o to samo  Kiedy kilka lat temu @zackroman_official pokazał mi różnicę między wełną, a poliestrem żadne z nas się nie spodziewało, że kiedyś codziennie rano będziemy spotkać się w jednym butiku. To jest nasze piąte wspólne Pitti i jednocześnie rok działalności Niecałej 7. Niesamowite jak założenie bloga może zmienić całe zawodowe życie. • P.S. Obydwie lniane marynarki są z kolekcji ready-to-wear i możecie kupić je online oraz w naszym butiku przy Niecałej 7. • fot. @thestylestalkercom ❤ #pittiuomo #pu94 #pitti94 #pittiimmagine #pittipeople #firenze #streetstyle #streetstyleluxe #ootdgoals #ootd #ootdinspo #elegantstyle #linenjacket #len #lnianamarynarka #safaristyle #safarijacket #pittipeople #pittiwoman  Czy możemy oficjalnie uznać, że mój młodszy brat wygrał w kategorii lokalizacje weselne 2018?  #wedding #spain #olivella #wedding2018 #pool #vscotravel #travelawesome #traveltospain #perfectview #chill #fridaymood #partytime #summermood
 Za takich ludzi i takie zdjęcia uwielbiam Pitti Uomo ❤ Regram @stylealertsa #pitti #pittiuomo94 #pu94 #pittiuomo #firenze #streetstyle #classy #suits  Bawełniana bluzka, czyli szybka zapowiedź tego co już możecie dostać w butiku przy Niecałej 7, a niedługo pojawi się online @monikakaminska_official Zdjęcie: cudowna @agnieszka.kumuda (dziękuję @aleksandersiczek za polecenie ) #warsaw #ootd #streetstyle #streetstyleluxe #bwfotography #bwphoto #city #elegantstyle #minimalstyle #minimalism #minimalstreetstyle #warszawa #bawelna #bawelnianabluzka
 Cztery lata temu oddałabym wszystkie pizze świata za to, że nigdy nie założę niczego we wzorki. We wrześniu ubiegłego roku podczas targów tkanin w Paryżu zobaczyłam te zebry i przepadłam  Korzystając z tego, że tkanina jest niesamowicie lekka i przewiewna wymyśliłam koszulę z podpinanymi rękawami w stylu miejskiego safari. Jest już dostępna online oraz w butiku @monikakaminska_official #ootdgoals #shirt #streetstyle #ootd #luxuryfabrics #womansfashion #ootdinspo #safaristyle #warsaw #warszawa #summermood #summerstyle #fashionbloggers  Pewnie mi w to nie uwierzycie, ale kiedyś nie byłam pewna siebie. Dziesięć lat temu wszystkiego i wszystkich sie bałam. Byłam oczywiscie najgłośniejsza i najmądrzejsza, ale nie miało to nic wspólnego z pewnością siebie. Dziś jest zupełnie inaczej i o tym możecie przeczytać w nowym wpisie na blogu (link w bio), a jak już przeczytacie to razem z #Dermika zapraszam Was na stronę kobiecahistoria.pl gdzie możecie opowiedzieć swoją historię i wygrać cudowne nagrody  ❤  Bardzo jestem ciekawa jak u Was było z pewnością siebie. Miałyście ja od zawsze czy przyszła z czasem? #kobiecahistoria #pewnoscsiebie #onthetable #onthewhitetable #kosmetyki #flatlay #springmood #instaflowers #vsco #springmood
 Jeśli bedziecie w Barcelonie to musicie iść do @cottonhousehotel i zjeść chipsy z buraka oraz burratę. Najlepiej od razu zamówcie podwójną porcję. Szczególnie, że można zjeść kolację w sali, która w całości  wyłożona jest...próbnikami z tkaninami bawełnianymi. RAJ ❤ ------------------------------------------------------------------------------- P.S. BLACKDRESSES W TEJ SAMEJ SUKIENCE 518 RAZ. CZY ONA NIE MA NIC NOWEGO W SZAFIE? Jakiś czas temu komentowałam na IS fakt, że pewien portal krytykował to, że ktoś założył dwa razy tę samą sukienkę. Naprawdę w 2018 r. to nadal może kogoś dziwić? Ja sobie uszyłam tę sukienkę w @monikakaminska_official właśnie po to żeby przed każdym ważnym wydarzeniem nie zastanawiać się w co się ubiorę. Ładne rzeczy są po to żeby nosić je często ❤ #cotton #silkdress #dress #summermood #cottonhousehotel #barcelonalovers #barcelonabeach #barcelonaphoto #travelawesome #traveltobarcelona #triptobarcelona #vscotravel #garden  • Sand Suit • Przyznam szczerze, że nie wiem jak wyglądało moje życie bez garniturów. Kocham sukienki i nigdy z nich nie zrezygnuję, ale damski garnitur to jest totalnie inny poziom ubierania się, szczególnie do pracy. Albo szczególnie wtedy, kiedy długie spodnie garniturowe możesz zamienić na krótkie lub udawać, że jesteś rodowitą Włoszką...mam nadzieję, że włosy mnie nie zdradzają  Suit: @monikakaminska_official #suit #womaninsuit #ootd #streetstyle #warsaw #vscofashion #reallife #elegantstyle #classy #woolsuit #ootdgoals #streetstyleluxe
 Sitges pod Barceloną to raj dla biegaczy z idealną do długich wybiegań nadmorską promenadą. Problem jest taki, że czasami ciężko się biegnie, bo jest tak ładnie, że ciągle trzeba robić zdjęcia 🤗 Mimo wszystko pocisnęłam i mogę się pochwalić, że łącznie w maju przebiegłam 103 km  #sitges #spain #calm #catalonia #chill #beach #vscotravel #vscospain #travelawesome #traveltospain #morningsun #morning  Pojechałam do Włoch kupować tkaniny do @monikakaminska.com Dowcip polega na tym, że najlepsze tkalnie są tam gdzie jest wilgotno, czyli...ciągle pada. W związku z powyższym kiedy podczas majówki w Polsce było 30 stopni, to ja we Włoszech miałam tych stopni 15 i deszcz od świtu do nocy. Po trzech dniach spędzonych w magazynach, na halach produkcyjnych i w samochodzie (4 kilkuugodzinne spotkania dziennie, a na obiad kanapki z supermarketu) nawet ja - człowiek robot - byłam skrajnie zmęczona. Na szczęście na weekend miałam zaplanowane tylko zwiedzanie. I tak w piątek wieczorem jadąc z Bielli do Portofino postanowiłam iść spać gdziekolwiek. Nie było czasu na analizy i szukanie fajnych lokalizacji. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, kiedy obudziłam się w Rapallo i odkryłam, że jest to jedno z ładniejszych włoskich miasteczek w których byłam. Cudowne widoki, przepiękne budynki i obłędna kuchnia Ligurii. To miasto jest tak cudne, że dwa dni później Cinque Terre nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia. Uwielbiam takie włoskie niespodzianki!