Sery, sitodruk, Pizza Ekspress, H&M home, tłoczone soki i inne atrakcje prosto z Pragi.
Warszawskiej oczywiście ;)
Jakoś do tej pory idea pikników mnie nie fascynowała. Nie mogłam zrozumieć co jest ciekawego w chodzeniu od stoiska do stoiska. Po wizycie w Soho zmieniłam jednak zdanie. Bardzo chętnie wybiorę się na kolejną taką imprezę.
Paradoksalnie okazało się, że taki stoiskowy clubbing może być fascynujący, jeśli te stoiska mają coś ciekawego do pokazania. A tutaj miały. Piszę oczywiście głownie o jedzeniu. Było w czym wybierać! Zaopatrzyłam się w przepyszny ser kozi z kozieradką oraz wypiłam świetny wynalazek – Cold Brew. Jest to zimna, mocna, czarna kawa w butelce, która smakuje o niebo lepiej niż jej mrożone odpowiedniki z setką syropów i kilogramami bitej śmietany. Parzy się ją na zimno przez 12 do 14 godzin. Gdybyście mieli ochotę spróbować to Cold Brew można też codziennie wypić w Soho Factory. Szukajcie zielonego neonu palarni kawy.
Najbardziej cierpię, że nie zdążyłam spróbować pizzy z Jak u Mammy. Pizza wyglądała tak dobrze (i cienko), że chętnych było wielu, a czas oczekiwania wynosił ponad pół godziny. Niestety nie miałam czasu czekać (cóż za błąd życia udać się do stoiska z pizzą na samym końcu!). Na szczęście dowiedziałam się, że spokojnie mogę ich szukać w soboty na targach śniadaniowych na Żoliborzu. Poza tym ten przenośny piec do pizzy też można kupić…a ja mam niedługo urodziny gdyby ktoś nie wiedział ;)
Oczywiście poza pizzą było też inne jedzenie. Nawet moje ulubione soki tłoczone się załapały. Mięso też było. Surowe. Ale był zakaz fotografowania.
Poza jedzeniem też się coś działo, ale nie pamiętam co. Żarcik. Pamiętam, pamiętam. Zwłaszcza ucieszył mnie H&M Home. Nie mogę się doczekać tego działu w Polsce, bo niestety starość nie radość i od pewnego czasu bardziej od zakupów ubraniowych kręcą mnie zakupy w sklepach z artykułami domowymi. Świeczki, ręczniczki ramki, kosze wiklinowe, łóżka…mogłabym oglądać je bez przerwy i całymi dniami zastanawiać się jak urządziłabym swój wymarzony dom. Chyba dojrzewam. Boli. Talerze tez mnie kręcą.
Thingo.pl – bardzo fajnie wyglądająca platforma do wymiany usług i rzeczy, muszę się tym w wolnej chwili bardziej zainteresować. Ktoś w Was kiedyś korzystał z takiej wymiany?
Kolejny świetny pomysł – Pracownia Sitodruku Sito. Drukują na przykład pocztówki gotowe do wysłania.
Co to jest za sport bo chyba jednak nie karate?. Poza tym były też zabawy nie tylko dla chłopców, koń i Andrzej Chyra.
(Serdecznie pozdrawiam fan page I want to party with Andrzej Chyra)
Podsumowując – było super! Następnym razem idę z pustym brzuchem oraz większym zapasem czasu. A Wy chodzicie na takie imprezy? Dzieje się coś ciekawego w podobnym stylu w lipcu?
Pingback: Instagram mix()
Pingback: Targ śniadaniowy na Żoliborzu - pomysł na idealną sobotę()