Rozsądna suplementacja diety – spirulina i chlorella

Styczeń 5, 2014

Dwie algi morskie, które Twój organizm pokocha.

Nie będę ukrywać, że nie popełniłam w życiu żadnego żywieniowego błędu. Popełniłam ich mnóstwo. Jednym z nich było pakowanie w siebie suplementów diety bez zastanowienia. Bywały takie lata w trakcie których czułam się mocno zmęczona i zwłaszcza na studiach w trakcie sesji zjadałam wszystko co było w tabletkach, miało w składziewitaminy i żeń szeń. Czy działało nie wiem, bo popijałam to głównie Red Bullem. Boski zestaw, wiem. Po zdaniu ostatniej sesji powiedziałam sobie – stop. I odstawiłam wszystkie suplementy diety. Przez pierwszy tydzień bolała mnie głowa i chodziłam trochę bardziej senna niż zwykle. Potem wszystko wróciło do normy i okazało się, że życie bez wspomagaczy jest możliwe, a i moje wyniki badań są w normie. Uznałam, że nie ma sensu wracać do faszerowania się.

Skąd więc pomysł na spirulinę?

 

 

 

  • ana2213

    Przymierzam się do spróbowania ze spiruliną, bo chlorelli jednak się obawiam. Mam bardzo wrażliwe jelita i obawiam się, że odtruwanie skończyłoby się przywiązaniem do łazienki…:( W każdym razie przekonałaś mnie ;) Muszę wypróbować!
    Mogłabyś trochę rozwinąć temat alergii pokarmowych? Chyba kiedyś pisałaś, że robiłaś takie duże testy alergologiczne i m.in. na te pokarmowe też. Co Ci wyszło? Stosujesz się i nie jesz tego?

    • Tak, robilam. Wyszly mi wszystkie wziewne pozytywne i okolo 20 pokarmowych. Mam totalny zakaz dotykania sie do wszystkich przypraw i ziol, ktore mnie uczulaja-curry,kminek,rumianek itp.A poza tym musze sie obserwowac.Alergeny pokarmowe reaguja krzyzowo z wziewnymi. U mnie najgorzej jest po pietruszce, selerze,jablkach i brzoskwiniach. Ale np mam tez alergie na pomarancze i mandarynki, ale jem je i o ile robie to w umiarkowanych ilosciach to nic mi nie jest.Mam leki na wszystko i teraz sie odczulam na roztocza. Podobno mam jakis wskaznik trudnego pacjenta do odczulenia i ciagle mi powtarzaja dawki, wiec to sie ciagnie i ciagnie :( Ale jak sie odczule z wziewnych to podobno pokarmowe w wiekszosci mijaja.

  • Ja gdy mam problemy z włosami i paznokciami, a zdarza mi się to zwłaszcza na dłuższych rowerowych wyjazdach, stawiam na stare, dobre drożdże piwowarskie w tabletkach. Na przykład Lewitan.

  • Ciekawy materiał. Muszę go przesłać mojej znajomej. A tak poza tym też kiedyś praktykowałem takie cuda podczas sesji. To jest złe, ale dobrze, że o tym wspomniałaś. Pozdrawiam

  • Joanna Wyszyńska

    A jakiej firmy spirulinę w proszku polecasz? Właśnie rozważam zakup i nie chciałabym się naciąć na taką made in China ;) Pozdrawiam!

    • Ta , która jest na zdjęciu z lewej strony :)

      • Joanna Wyszyńska

        Dzięki;) powiększyłam zdjęcia i udało mi się dojrzeć nazwę firmy. A co myślisz o spirulinie eko (brytyjskiej firmy z certyfikatem Soil Association) 200g za 54 zł. Podpucha, czy raczej OK?

        • Super, bo nie ma mnie w domu i nie mialam jak sprawdzic na opakowaniu,sorry.Ja sie nie znam na wszystkich spirulinach w sklepach,ale wydaje mi sie, ze jest okay.Jeszcze to sprawdze.

          • Joanna Wyszyńska

            Sprawdź, bo ta spirulina z uwagi na cenę może być niezłą alternatywą, na razie nie dopatrzyłam się niczego podejrzanego w tej brytyjskiej firmie. Pozdrawiam! ;)

          • To jest też Rainforest Food? To ta firma jest okay :)

          • Joanna Wyszyńska

            Tak jest;) dopiero zauważyłam, że Twoja chlorella jest tej firmy, ale ze mnie niezdara:P dzięki za info!

          • Julita Izydorek

            „Spirulina firmy Rainforest Foods pochodzi z ekologicznych hodowli na jednej z wysp Morza Południowochińskiego.”

            Ze strony http://bmsalononline.pl/pl/p/Rainforest-Foods-Chlorella-Spirulina-BIO-300-tabletek-x-500-g/534

  • Z zasady nie ufam rzeczom, które mają w nazwie „suplement” albo „dieta”.

    • Suplement faktycznie się źle kojarzy. Ale to tylko sproszkowana alga ;)

  • hulla balloo

    a powiedz – takie nieco oderwane pytanie ;) – czy jagody goji, które kupujesz, są siarkowane czy nie?

  • Z dwojga dobrego skuteczniejsza jest spirulina. Chlorella ma to do siebie, że pochłania mnóstwo zanieczyszczeń ze swojego środowiska naturalnego, kumuluje je w znacznych ilościach a co za tym idzie może być toksyczna.

  • A że tak zapytam bo nie widzę tej informacji, je się kupuje w aptece czy gdzieś specialnie zamawia? Nie ukrywam, że opcja „mniej zmęczenia, rzadziej choruje i działania antyalergiczne” mocno otwierają mi oczy jako człowiekowi, który niestety ale jest francuskim pieskiem i do tego pracoholikiem, który niedopilnowuje odpowiedniej dawki snu ;)

  • Dżasta

    mogłabyś mi podpowiedzieć, jaka cena jest w porządku za spirulinę? bo opakowania są różne, szczególnie jeśli chodzi o kapsułki…

    • Przecież jest o cenach w tekście.

      • Karolina Skowronek

        W tekście jest tylko sformułowanie: „opakowanie kosztuje około 100 zł i starcza na mniej więcej 1,5-2 miesięcy. Na rynku jest mnóstwo spiruliny nieznanego pochodzenia za 20-30 zł.”
        Moim zdaniem nie odpowiada to na pytanie zawarte przez Dżasta. Ponieważ np cena za opakowanie 100 zł może być w porządku jeśli jest to opakowanie 1000 tabletek ale jeśli 100 to już nie bardzo. tak samo nie charakteryzuje tego na ile to opakowanie za 100 zł (z niewiadomą ilością tabletek) starcza skoro można przyjmować kilka albo kilkanaście dziennie.

  • bliska mi osoba ze względu na bardzo intensywną terapię mocnymi lekami zażywała te algi i też działały, muszę się do niej odezwać po szczegóły, bo na nowo się zainteresowałam :)

  • Izabela

    Fashionelka właśnie zrobiła vloga o spirulinie i chlorelli – przypadek ? ;)

  • Pingback: Siemię lniane, czyli realny sposób na szybciej rosnące włosy()

  • Katarina

    Ja próbowałam już i tego i tego, ostatecznie postawiłam na spirulinę, bo jest bardziej dostępna cenowo, na freedelikatesy.pl – mówię konkretnie o tej http://freedelikatesy.pl/spirulina_pacifica_60_tabletek_cyanotech.html w kapsułkach -płacę niecałe 4 dychy

  • Michał

    Witam,
    a co myślisz o takim zestawie http://auraherbals.pl/p316,nr1-spirulina-w-tabletkach-chlorella-tabl-400.html. Czy Producent jest Ci znany i godny polecenia.
    Ogólnie mam problemy z trądzikiem i wyczytałem, że te suplementy to dobry pomysł, nawet w połąćzeniu biorąc w stosunku 2-1, czyli np. na 6 g spiruliny 3 g chlorelli
    Co o tym sądzisz?
    Pozdrawiam

    • Nie znam niestety, najlepiej żebyś zobaczył na żywo w sklepie czy na opakowaniu nie ma gdzieś magicznego słowa Chiny.

      • Michał

        A co myślisz braniu dwóch suplementów na raz w stosunku Spirulina 2 : 1 Chlorella? Podobno nie ma żadnych przeciwwskazań, a nasila efekty.

  • Michał

    Witam,
    a co myślisz o takim zestawie http://auraherbals.pl/p316,nr1-spirulina-w-tabletkach-chlorella-tabl-400.html. Czy Producent jest Ci znany i godny polecenia.
    Ogólnie mam problemy z trądzikiem i wyczytałem, że te suplementy to dobry pomysł, nawet w połąćzeniu biorąc w stosunku 2-1, czyli np. na 6 g spiruliny 3 g chlorelli
    Co o tym sądzisz?
    Pozdrawiam

    • Nie znam niestety, najlepiej żebyś zobaczył na żywo w sklepie czy na opakowaniu nie ma gdzieś magicznego słowa Chiny.

      • Michał

        A co myślisz braniu dwóch suplementów na raz w stosunku Spirulina 2 : 1 Chlorella? Podobno nie ma żadnych przeciwwskazań, a nasila efekty.

  • Natalia Pietraszkiewicz

    Porównujesz ‚która lepsza’ natomiast myślę, że ciężko porównać bo mają troszkę inne zastosowania. Ja bym to ujęła tak, że kuracja chlorellą powinna poprzedzać kurację spiruliną, czy jakiekolwiek wzmacnianie organizmu w mikroelementy, bo nieoczyszczony organizm nie wchłonie witamin, choćbyśmy zjedli ich trzy worki:) toksyny=betonowy blok

  • Pingback: Olej z czarnuszki egipskiej – właściwości, działanie, alergie itp.()

  • Pingback: Szybki i zdrowy koktajl ze szpinakiem()

  • Patrycja

    Dzisiaj mama kupiła mi spirulinę 250 g za 70 zł. Dystrybutorem jest SMART CAFE Michał Lasocki z „yerbamatestore”. Kraj pochodzenia: Niemcy. Babki z bio sklepu na fakturze miały napisane, że ta spirulina pochodzi z Japonii. I tak teraz się zastanawiam czy warto ją zacząć stosować czy zwrócić do sklepu? Na internecie wyczytałam, że spirulina z Japonii może być radioaktywna, a tutaj ta alga nie jest polecana tylko z Chin. Nie wiem co robić, proszę o pomoc! :)

  • Marta

    Witam :) a lepiej zakupić chlorelle w proszku czy w tabletkach ? bo mam dylemat…;)

  • MarcinLan

    W USA przebadali ten produkt na różne sposoby, cytuje za wiki: „According to the U.S. National Institutes of Health,
    at present there is insufficient scientific evidence to recommend
    spirulina supplementation for any human condition, and more research is
    needed to clarify its benefits, if any.”

    • Kasia Tem

      Zawsze tak piszą o naturalnych metodach. Czego się spodziewałeś…? Ja siebie i swoją rodzinę leczę wyłącznie naturalnymi sposobami i zdrową dietą i nie chorowaliśmy od kilku lat, a nawet nie mamy w domu paracetamolu czy ibupromu.

    • Smakosz

      @marcinlan:disqus Co się dziwić skoro to nie idzie w parze z interesami koncernów farmaceutycznych. Przecież nie od dziś wiadomo że badacze są uzależnieni od grantów(wsparcie finansowe) jakie dostają właśnie od firm farmaceutycznych czy tym podobnych więc muszą być po tej samej stronie. Jeśli jesteś tak przekonany o tym by łykać wszystko co reklamują i polecają lekarze(firmy farmaceutyczne) to życzę dużo zdrowia byś dał radę przeżyć na tych zaleceniach.

  • Natalia Henriksen

    Mam pytanie, gdzie kupilas obydwa produkty ze zdejcia? Bardzo zalezy mi na kupnie czegos sprawdzonego :)

    • Niestety nie pamiętam, ale na pewno przez Internet.

  • Mario

    Chorowanie 3 razy w roku nazywasz normą? Ja nie chorowałem przez ostatnie 6 lat. piłem srebro koloidalne,inchalowałem sie olejkiem z drzewa cherbacienego i urzywam w domu filtra hepa.

    • Proszę czytać ze zrozumieniem:” Uznaję, że chorowanie 2 razy w roku to norma bez względu na dietę i styl życia, więc jest nieźle. Rok temu do stycznia byłam chora 3 razy.”

  • Iza

    To nie jest prawda, że każda spirulina czy chlorella pochodzące z Chin są do niczego. W Chinach też powstają znakomite produkty. Myślę, że pies jest pogrzebany w dystrybutorach, którzy handlują często świństwem. No i litości, takie suplementy to jak leki, należy kupować je w dobrych sklepach ze zdrową żywnością, a nie przez internet nie wiadomo od kogo. Ja kupuję od paru lat z firmy BioOrganicFoods, w sprawdzonym sklepie ze zdrową żywnością. Polecam obie algi, pozwoliły mi one przetrwać straszny czas w moim życiu, kiedy zapomniałam co to jedzenie. Nie choruję

  • Iza

    I jeszcze: 300 g (1500 tabletek na 100 dni) to koszt 75 zł. Jest to spirulina w najczystszej postaci, bez dodatku żelowych kapsułek czy innych wypełniaczy

  • polalola

    niestety nie jestem w stanie tego wypić, nie mówiąc już o dziecku które dosłownie ma odruch wymiotny :-(
    Pół łyżeczki do koktajlu pewnie nie zepsułoby jego smaku ale ile takich koktajli musiałabym wypić dziennie…..

  • Joanna Błaszczyk

    Ponoć żeby alergie minęły trzeba przejść porządną detoksyzację, ale taką przez rok co najmniej na zdrowym żywieniu. Poznałam też osoby, które ratują się z lepszymi wynikami niż medycyna konwencjonalna homeopatią. Ja się raczej skłonię ku sposobom naturalnym. Zobaczymy skoro innym się udało jest nadzieja, że można wyregulować układ immunologiczny. Pozdrawiam

    • Noo…może niekoniecznie na całkiem zdrowym (pozdrawiam jedząc orzeszki w panierce), ale na trochę innym. Z roztoczami już się rozprawiłam. Zobaczymy co dalej.

  • Halina Zajac

    ja uwielbiam ten zielony kolor w koktajlach

  • Katarzyna Moś

    Chlorella to doskonały środek na usunięcie toksyn z organizmu, ale trzeba uważać na nią jak przyjmuje się jakiekolwiek inne leki.Może osłabić ich działanie. Trzeba przyjmować ją w określonych odstępach czasowych. Ja ze swojej strony polecam też zioło czystek. Można pić zamiast normalnej herbatki 2xdziennie a działanie ma doskonałe.

  • vegehools

    witam. chcę zacząć z mężem suplementować Algi Morskie, jednak nie przez jakieś tabletki lub przetwory lecz prawdziwe algi z których się robi wywary. Czy wie Pani coś o tym więcej? W jakich dawkach powinno się je suplementować? (dawka min/max gdy każdy ma inne zapotrzebowania) pozdrawiam

  • Aleksandra Karys

    Hey mam pytanie piszesz ze nie wskazane jest brac w ciazy a jaki czas przed trzeba zaprzestac aby nie bylo problemow I czy mozna obie algi przyjmlowac jednoczesnie jesli sa w proszku ?

  • Joanna Błaszczyk

    Cześć. Wlasnie i ja zaczelam odczuwać na zewnarz objawy chyba alergii: katar i kaszel. Podejrzewam pleśnie – zewnątrzpochodne. Na pomieszczenia klimatyzowane i domki kempingowe reagowalam juz wczesniej, ale nigdy na dworze. Chcialam sie Ciebie podpytac, bo troche mnie to martwi – znow kolejny alergen;( czy ty odczuwasz objawy ze strony plesni caly rok, czy tylko jesienia?

  • Ja polecam [nazwa zniknęła] Obniżyła mi trójglicerydy. Jestem zadowolona.

    • Jasne, że polecasz, bo pracujesz w tej firmie, adminie ;)

  • hej dostalam w prezencie spiruline firmy Intenson i sprawdzilam ze zamiast napisac made in China napisali ChRL czyli chinska republika ludowa. data waznosci krotka wiec potrzebuje rady- jak sprawdzic jakisc? boje sie troche tego uzywac do jedzenia ale moze nada sie jako maseczka do skory?

Pół roku po otwarciu butiku

Grudzień 28, 2017

Rok temu mniej więcej o tej samej porze w moim mieszkaniu odbywał się bifor przed Blogowigilią (corocznym wigilijnym spotkaniem twórców internetowych). Typowa K(asia) mnie czesała, Janek z Konradem wymieniali informacje branżowe (#trudnesprawy), Roman przygotowywał drinki. Planowałam siedzieć cicho, ale nie dałam rady – musiałam się pochwalić, że w końcu, po wielu miesiącach poszukiwań, udało nam się znaleźć idealny lokal na nasz butik. Wtedy widzieliśmy go tylko raz, dwa dni wcześniej wieczorem. W środku nie działał prąd, więc wszystko musieliśmy oświetlać latarkami w telefonach. Po weekendzie byliśmy umówieni na kolejne oglądanie, tym razem w dzień.

Martwiłam się, że kiedy nastanie jasność, to okaże się, że to jednak nie jest miejsce, którego szukamy.

Dziś dokładnie pamiętam, jak w styczniu 2017 r. chodziliśmy po kamiennej podłodze już wtedy naszego butiku. Czas mija naprawdę ekstremalnie szybko. Rok temu wynajęliśmy nasz wymarzony butik przy Niecałej 7, pół roku temu w końcu udało nam się go otworzyć. Jak przez ten okres zmieniło się moje życie (bo nie ulega wątpliwości, że drastycznie)?

LEKCJE ŻYCIA

Byłam w tym roku na darmowym szkoleniu z zarządzania bezustannym kryzysem w biznesie. Domyślacie się, co mam na myśli. Tylu negatywnych emocji nie miałam w sobie nigdy w życiu i z żalem przyznaję, że bardzo odbiło się to na moim zdrowiu fizycznym i psychicznym. Śmiało mogę powiedzieć, że co nas nie zabije, to doprowadzi nas do nerwicy. Gdy patrzę na ten nasz remont z perspektywy, jasno widzę, że trafiliśmy po prostu na ekstremalnych partaczy, którzy wykorzystali nasz brak znajomości tematu, żeby wcisnąć nam swoje totalnie błędne pomysły, zarobić na nas i zniknąć. Mogłabym tak długo wylewać swoje żale, bo naprawdę boli mnie to, że dałam się tak łatwo nabrać. Napiszę jednak, że właśnie jesteśmy w trakcie kolejnego remontu. Tym razem mniejszego, bo tylko biura. Z innym architektem i inną ekipą budowlaną. I co? ZERO STRESU. Można? Można! Tym samym chciałabym zakomunikować, że nie ma takiego zawodowego bagna, z którego nie da się wyjść. I tego się trzymaj, kiedy trafi Ci się tak kiepski moment w pracy. Zawsze jest szansa ruszyć do przodu.

ORGANIZACJA PRACY

Wraz z przenosinami na Niecałą zmienił nam się czas pracy. Butik jest otwarty od 11:00 do 19:00, co w praktyce oznacza, że pracujemy cały dzień. Ja nadal uparcie trzymam się tego, że praca to praca, a bycie własnym szefem nie oznacza przyzwolenia na codzienne kilkugodzinne lunche. Dużo moich znajomych pracuje do godz. 16:00 i nie rozumie, że nie chcę wyjść z butiku przed 19:00. A prawda jest taka, że często nie wychodzę przed 21:00, bo we własnej firmie non stop jest coś do zrobienia. Oczywiście wiem, że to już niemodne, ale ja od zawsze mam taki styl życia i nie planuję go zmieniać. Kocham to, co robię. Wciąż podtrzymuję, że bez sumiennej i regularnej pracy, zwanej po prostu zapierdalaniem, nie da się osiągać swoich celów. Okay, albo ja swoich bym nie osiągnęła, ponieważ nieustannie wyznaczam sobie kolejne. Co ciekawe, od liceum odgrażałam się, że będę pracować po godzinie 12:00 (ponieważ uwielbiam spaaaaać), i w pewnym sensie mi się udało. Moim największym sukcesem jest to, że nie muszę wstawać o 6:00 rano. Choć mam energię, żeby w piątek o 23:00 zmieniać w butiku ekspozycje, to rano nie próbujcie mnie zmusić – nawet nie tyle do pracy, ile do wyjścia z domu o 8:00. O tej godzinie mogę władać światem jedynie z kanapy. Jestem naprawdę wdzięczna, że udało mi się to poukładać tak, jak zawsze chciałam.

INWESTOWANIE

Wielu osobom wydaje się, że skoro ktoś otwiera butik w środku miasta, to znaczy, że sypia na banknotach i kąpie się w bąbelkach z monet. Tymczasem rzeczywistość wygląda tak, że we wrześniu, inwestując w zimową kolekcję, dosłownie wyzerowałam swoje konto. Dlaczego? Otóż, żeby taki lokal na siebie zarobił, to poza całym szeregiem kosztów (pracownicy, lokal, wystrój, opakowania itp.) trzeba przede wszystkim zaopatrzyć się w towar, za który płaci się oczywiście z góry. A nigdy nie ma gwarancji, że uszyjemy coś, co na pewno się sprzeda, i nie utopimy ogromnych sum. Koszty rosną lawinowo. Wełna w ciągu roku drożeje o około 20% (jeśli interesuje Cię tematyka cen ubrań, to więcej na ten temat możesz przeczytać w moim tekście Skąd się bierze cena ubrania), a sytuację pogłębia fakt, że każda osoba, która orientuje się, że mamy butik w tym, a nie innym miejscu, nagle znacznie podnosi swoje stawki. Co gorsze: za wyższą ceną wcale nie idzie lepsza jakość. Po prostu dostajemy wyższą cenę. BO TAK.  To jest jakiś horror i pociesza mnie tylko fakt, że mieszkańcy budynku przy Niecałej mają ten sam problem, więc nie jestem sama. Nie można zadzwonić po hydraulika, bo okazuje się, że za sprawdzenie jednej rury bierze trzykrotnie więcej niż na tej samej ulicy, ale w starym bloku naprzeciwko. W ciągu pół roku musiałam więc nauczyć się inwestować od nowa oraz – co było dla mnie trudniejsze – negocjować lub też rezygnować ze współpracy z pewnymi osobami, które nagle zobaczyły we mnie maszynkę do zarabiania pieniędzy. Krótko mówiąc: często w telefonie myli mi się Facebook z kalkulatorem. Nie przestaję liczyć.

KOLEKCJE

Butik w nowym miejscu oraz publikacje w wielu zagranicznych magazynach modowych pozwoliły złapać mi wiatru w żagle i trochę zaczęłam szaleć. Do kolekcji ready-to-wear postanowiłam wprowadzić te elementy, które wcześniej szyłam sobie na miarę. Szerokie spodnie, dwurzędowe marynarki, minispódniczki oraz w końcu – tkaniny we wzory. Kiedy siedziałam na I piętrze showroomu na Poznańskej, to zdecydowanie przestrzeń mnie ograniczała i trochę negatywnie onieśmielała. Jeśli szyłam coś szalonego, to tylko dla siebie na Pitti. Nowa lokalizacja mnie wzmocniła, sprowadziła też trochę inny typ klientek i pozwoliła mi rozwijać się odważniej. Jara mnie to jak pizza w neapolitańskim piecu, bo po zakupach klientek widzę, że był to strzał w dziesiątkę. Nie dalej jak wczoraj Verona Suit nałożyła pani, która wygląda w tym zestawie lepiej niż ja i kupiła go, chociaż twierdziła, że nie jest fanką szerokich spodni. Ale leżały tak idealnie, że nie miała wyjścia – wzięła je od razu.

PRIORYTETOWANIE

Nie miałam nigdy problemy z zarządzaniem swoją pracą, ale butik wymaga ode mnie jeszcze silniejszego skupienia się i jeszcze szybszego analizowania sytuacji. Czasem w jednej chwili przychodzi nowa dostawa szalików, trzeba dodać garnitur do stanów magazynowych, znaleźć pokrowce na zapleczu, zająć się klientem w butiku, zmienić grafikę w sklepie online i odpisać na e-maile. Delegowanie zadań też się samo nie zrobi, wiele rzeczy trzeba wytłumaczyć. Oczywiście gdzieś w tle dzwoni telefon, w brzuchu burczy, a głowa domaga się kofeiny. Na szczęście uwielbiam taki rozgardiasz, mega mnie to nakręca i dzięki temu pracuję szybciej i efektywniej. Doceniam, że od zawsze robiłam mnóstwo naraz, bo dzięki temu jestem naprawdę wytrenowana w podejmowaniu decyzji, w jakiej kolejności zapanować nad sytuacją. Oczywiście zdarzają się też mniejsze bądź większe kryzysy, ale nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi.

SYTUACJE KRYZYSOWE

Kiedyś na każdy, nawet najmniejszy problem reagowałam płaczem. Dziś jedynie na co drugi. Trochę tu sobie śmieszkuję, ale nie tylko pół roku w butiku, lecz także trzy lata prowadzenia marki nauczyły mnie, że chociażbym stanęła na głowie, to na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Bywały czasy, że potrafiło mnie to ekstremalnie załamać. Dziś wiem, że ważniejsze niż lamentowanie jest szybkie reagowanie, znalezienie rozwiązania i przeanalizowanie problemu, tak żeby nie doprowadzić ponownie do takiej sytuacji. Pogodziłam się z tym, że nie da się wszystkiego zrobić idealnie. To nie znaczy, że odpuszczam. Nic z tych rzeczy. Dalej cisnę na 250% normy, ale mniej siebie samobiczuję, jeśli popełnię jakiś błąd. Pomyłki są wpisane w pracę, ale jeśli mam świadomość, że robiłam wszystko rzetelnie, a po prostu przytrafił się pech, to jestem w stanie to przełknąć.

RADOŚĆ

Jeśli spacerujesz Niecałą, to możesz zauważyć, że czasem siedzę sobie za ladą butiku. To mi chyba daje najwięcej radości (poza dotykaniem tkanin…), bo dosłownie i namacalnie pokazuję, że to właśnie jest moje miejsce pracy. A to wcale nie jest takie oczywiste, jak mogłoby Ci się wydawać! Moje życie zmieniło się ekstremalnie szybko. Trzy lata temu pracowałam jako logopeda, chociaż już gdzieś z tyłu głowy czułam, że na pierwszych dwóch sukienkach, które wyprodukowałam, ten projekt się nie skończy. Od samego początku dawał mi podejrzenie dużo radości i sprawiał, że bez problemu mogę pracować, pracować, pracować i wciąż się z tego cieszyć. Cudowne uczucie!

NEVER ENDING STOOOORY

To nie jest tak, że butik się otwiera i już wszystko ma się gotowe raz na zawsze; że wystarczy wpaść w ciągu dnia na godzinkę, zrobić sobie selfie w lustrze i to by było na tyle z pracy. Jest doooooookładnie odwrotnie! Moja mama zawsze mówiła, że gdy już ma się dom, to trzeba się przyzwyczaić do tego, że ZAWSZE jest w nim coś do zrobienia. Z butikiem jest podobnie. Samo przebieranie manekinów i zmiana ekspozycji zajmują naprawdę dużo czasu, a to tylko niewielki procent rzeczy widocznych na zewnątrz. Tu jest tyle rzeczy do zrobienia, że czasami mam ochotę utopić sobie telefon w zupie, żeby przestał dzwonić. Ale później przypominam sobie, że nienawidzę bezczynności, a zupę kocham. Więc jej nie marnuję.

UCZENIE SIĘ

I na sam koniec coś, co będzie towarzyszyć mi do końca życia. Na szczęście. Kiedy pracowałam jako logopeda w szkole, to starsze koleżanki jak mantrę powtarzały mi, że dobry nauczyciel całe życie się uczy. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z właścicielem marki jest tak samo. Gdybym ze swoją wiedzą dotyczącą krawiectwa i biznesu zatrzymała się na tym, czego dowiedziałam się dwa lata temu, to jest więcej niż prawdopodobne, że nadal byłabym dokładnie tam, gdzie dwa lata temu. Wiem, że najgorsze, co może mi się przytrafić, to przeświadczenie o tym, że wiem już wszystko. Na szczęście natura obdarzyła mnie ekstremalnie dociekliwym umysłem, który kwestionuje dużo rzeczy, zadaje mnóstwo pytań oraz z dziką namiętnością zdobywa nową wiedzę. Totalnie nowy dla mnie temat to np. visual merchandising. Jeśli ktoś Ci kiedyś powie, że to po prostu ŁADNE ułożenie towarów w sklepie, to poproś go, żeby równie ładnie popukał się w czoło. Od samego otwarcia gdzieś z tyłu głowy miałam przeczucie, że z VM w naszym butiku coś jest nie tak. Kiedy znalazłam wolną chwilę, żeby ruszyć z tematem, a przy okazji z nieba spadł mi geniusz w tej dziedzinie (Jarek, pozdrawiam!), poczułam się jak dziecko, które od zera uczy się alfabetu. Niesamowicie ekscytujące zajęcie!

Nie będę pisać żadnego podsumowania roku. Chociaż mam poczucie, że może jednak w tym powinnam, to tak naprawdę wolę zabrać się do pracy nad tym, co planuję w 2018 r., niż podsumowywać coś, co już minęło. Napiszę tylko krótko: to był trudny rok, ale zdecydowanie najbardziej ekscytujący w całym moim życiu. A teraz czekam na następne przygody!

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Poranna dawka inspiracji  #vogueitalia #onthetable #morningroutine #morningcoffee #flatlay #flatlayinspo #vogue #cozymorning #january2018 #gypshophila #whitetable #morning #coffe #coffelovers #coffetime #inspocafe #vogueinspo #coffeaddict #coffeebreak   @sam_edelman shoes Są tak ładne, że aż szkoda je zakładać  @shopbop #samedelman #shopbop #newshoes #shoesaddict
 Na relację z @pitti_uomo_ zapraszam Was na profil @monikakaminska_official #pittiuomo #pitti93 #pitti #pitti93 #pu93 #pittipeople #pittistyle #pittiphotos #redjacket #ootd #redcoat #woolcoat #wooljacket #streetstyle #womaninsuit #pittuwoman #elegantstyle #classy #sartorial #bespoketailoring #bespoke #luxuryfabrics  #monstera  #rondo1 #rondoonz1
 Zaraz znajdziecie się w owsiance  #raspberries #sundaymood #sundaymorning #breakfastinspo #sundaybreakfast #pooridge #winterbreakfast #onthetable #sundaychill #pornfood #healthfood #fruitlovers  Sunday  #sundaymood #valenciatrip #sky #vscotravel
 Prezent ode mnie dla mnie  @seebychloe / @shopbop #shopbop #bag #seebychloe  sun  #valencia #valenciatrip #vscotravel
 Szara wełniana czapka smerfetka @monikakaminska_official #ootd #wool #greywool #winterootd #streetstyle #minimalstreetstyle  Nature is pleased with simplicity #valencia #valenciatrip #vscotravel