Rozsądna suplementacja diety – spirulina i chlorella

Styczeń 5, 2014

Dwie algi morskie, które Twój organizm pokocha.

Nie będę ukrywać, że nie popełniłam w życiu żadnego żywieniowego błędu. Popełniłam ich mnóstwo. Jednym z nich było pakowanie w siebie suplementów diety bez zastanowienia. Bywały takie lata w trakcie których czułam się mocno zmęczona i zwłaszcza na studiach w trakcie sesji zjadałam wszystko co było w tabletkach, miało w składziewitaminy i żeń szeń. Czy działało nie wiem, bo popijałam to głównie Red Bullem. Boski zestaw, wiem. Po zdaniu ostatniej sesji powiedziałam sobie – stop. I odstawiłam wszystkie suplementy diety. Przez pierwszy tydzień bolała mnie głowa i chodziłam trochę bardziej senna niż zwykle. Potem wszystko wróciło do normy i okazało się, że życie bez wspomagaczy jest możliwe, a i moje wyniki badań są w normie. Uznałam, że nie ma sensu wracać do faszerowania się.

Skąd więc pomysł na spirulinę?

 

 

 

  • ana2213

    Przymierzam się do spróbowania ze spiruliną, bo chlorelli jednak się obawiam. Mam bardzo wrażliwe jelita i obawiam się, że odtruwanie skończyłoby się przywiązaniem do łazienki…:( W każdym razie przekonałaś mnie ;) Muszę wypróbować!
    Mogłabyś trochę rozwinąć temat alergii pokarmowych? Chyba kiedyś pisałaś, że robiłaś takie duże testy alergologiczne i m.in. na te pokarmowe też. Co Ci wyszło? Stosujesz się i nie jesz tego?

    • Tak, robilam. Wyszly mi wszystkie wziewne pozytywne i okolo 20 pokarmowych. Mam totalny zakaz dotykania sie do wszystkich przypraw i ziol, ktore mnie uczulaja-curry,kminek,rumianek itp.A poza tym musze sie obserwowac.Alergeny pokarmowe reaguja krzyzowo z wziewnymi. U mnie najgorzej jest po pietruszce, selerze,jablkach i brzoskwiniach. Ale np mam tez alergie na pomarancze i mandarynki, ale jem je i o ile robie to w umiarkowanych ilosciach to nic mi nie jest.Mam leki na wszystko i teraz sie odczulam na roztocza. Podobno mam jakis wskaznik trudnego pacjenta do odczulenia i ciagle mi powtarzaja dawki, wiec to sie ciagnie i ciagnie :( Ale jak sie odczule z wziewnych to podobno pokarmowe w wiekszosci mijaja.

  • Ja gdy mam problemy z włosami i paznokciami, a zdarza mi się to zwłaszcza na dłuższych rowerowych wyjazdach, stawiam na stare, dobre drożdże piwowarskie w tabletkach. Na przykład Lewitan.

  • Ciekawy materiał. Muszę go przesłać mojej znajomej. A tak poza tym też kiedyś praktykowałem takie cuda podczas sesji. To jest złe, ale dobrze, że o tym wspomniałaś. Pozdrawiam

  • Joanna Wyszyńska

    A jakiej firmy spirulinę w proszku polecasz? Właśnie rozważam zakup i nie chciałabym się naciąć na taką made in China ;) Pozdrawiam!

    • Ta , która jest na zdjęciu z lewej strony :)

      • Joanna Wyszyńska

        Dzięki;) powiększyłam zdjęcia i udało mi się dojrzeć nazwę firmy. A co myślisz o spirulinie eko (brytyjskiej firmy z certyfikatem Soil Association) 200g za 54 zł. Podpucha, czy raczej OK?

        • Super, bo nie ma mnie w domu i nie mialam jak sprawdzic na opakowaniu,sorry.Ja sie nie znam na wszystkich spirulinach w sklepach,ale wydaje mi sie, ze jest okay.Jeszcze to sprawdze.

          • Joanna Wyszyńska

            Sprawdź, bo ta spirulina z uwagi na cenę może być niezłą alternatywą, na razie nie dopatrzyłam się niczego podejrzanego w tej brytyjskiej firmie. Pozdrawiam! ;)

          • To jest też Rainforest Food? To ta firma jest okay :)

          • Joanna Wyszyńska

            Tak jest;) dopiero zauważyłam, że Twoja chlorella jest tej firmy, ale ze mnie niezdara:P dzięki za info!

          • Julita Izydorek

            „Spirulina firmy Rainforest Foods pochodzi z ekologicznych hodowli na jednej z wysp Morza Południowochińskiego.”

            Ze strony http://bmsalononline.pl/pl/p/Rainforest-Foods-Chlorella-Spirulina-BIO-300-tabletek-x-500-g/534

  • Z zasady nie ufam rzeczom, które mają w nazwie „suplement” albo „dieta”.

    • Suplement faktycznie się źle kojarzy. Ale to tylko sproszkowana alga ;)

  • hulla balloo

    a powiedz – takie nieco oderwane pytanie ;) – czy jagody goji, które kupujesz, są siarkowane czy nie?

  • Z dwojga dobrego skuteczniejsza jest spirulina. Chlorella ma to do siebie, że pochłania mnóstwo zanieczyszczeń ze swojego środowiska naturalnego, kumuluje je w znacznych ilościach a co za tym idzie może być toksyczna.

  • A że tak zapytam bo nie widzę tej informacji, je się kupuje w aptece czy gdzieś specialnie zamawia? Nie ukrywam, że opcja „mniej zmęczenia, rzadziej choruje i działania antyalergiczne” mocno otwierają mi oczy jako człowiekowi, który niestety ale jest francuskim pieskiem i do tego pracoholikiem, który niedopilnowuje odpowiedniej dawki snu ;)

  • Dżasta

    mogłabyś mi podpowiedzieć, jaka cena jest w porządku za spirulinę? bo opakowania są różne, szczególnie jeśli chodzi o kapsułki…

    • Przecież jest o cenach w tekście.

      • Karolina Skowronek

        W tekście jest tylko sformułowanie: „opakowanie kosztuje około 100 zł i starcza na mniej więcej 1,5-2 miesięcy. Na rynku jest mnóstwo spiruliny nieznanego pochodzenia za 20-30 zł.”
        Moim zdaniem nie odpowiada to na pytanie zawarte przez Dżasta. Ponieważ np cena za opakowanie 100 zł może być w porządku jeśli jest to opakowanie 1000 tabletek ale jeśli 100 to już nie bardzo. tak samo nie charakteryzuje tego na ile to opakowanie za 100 zł (z niewiadomą ilością tabletek) starcza skoro można przyjmować kilka albo kilkanaście dziennie.

  • bliska mi osoba ze względu na bardzo intensywną terapię mocnymi lekami zażywała te algi i też działały, muszę się do niej odezwać po szczegóły, bo na nowo się zainteresowałam :)

  • Izabela

    Fashionelka właśnie zrobiła vloga o spirulinie i chlorelli – przypadek ? ;)

  • Pingback: Siemię lniane, czyli realny sposób na szybciej rosnące włosy()

  • Katarina

    Ja próbowałam już i tego i tego, ostatecznie postawiłam na spirulinę, bo jest bardziej dostępna cenowo, na freedelikatesy.pl – mówię konkretnie o tej http://freedelikatesy.pl/spirulina_pacifica_60_tabletek_cyanotech.html w kapsułkach -płacę niecałe 4 dychy

  • Michał

    Witam,
    a co myślisz o takim zestawie http://auraherbals.pl/p316,nr1-spirulina-w-tabletkach-chlorella-tabl-400.html. Czy Producent jest Ci znany i godny polecenia.
    Ogólnie mam problemy z trądzikiem i wyczytałem, że te suplementy to dobry pomysł, nawet w połąćzeniu biorąc w stosunku 2-1, czyli np. na 6 g spiruliny 3 g chlorelli
    Co o tym sądzisz?
    Pozdrawiam

    • Nie znam niestety, najlepiej żebyś zobaczył na żywo w sklepie czy na opakowaniu nie ma gdzieś magicznego słowa Chiny.

      • Michał

        A co myślisz braniu dwóch suplementów na raz w stosunku Spirulina 2 : 1 Chlorella? Podobno nie ma żadnych przeciwwskazań, a nasila efekty.

  • Michał

    Witam,
    a co myślisz o takim zestawie http://auraherbals.pl/p316,nr1-spirulina-w-tabletkach-chlorella-tabl-400.html. Czy Producent jest Ci znany i godny polecenia.
    Ogólnie mam problemy z trądzikiem i wyczytałem, że te suplementy to dobry pomysł, nawet w połąćzeniu biorąc w stosunku 2-1, czyli np. na 6 g spiruliny 3 g chlorelli
    Co o tym sądzisz?
    Pozdrawiam

    • Nie znam niestety, najlepiej żebyś zobaczył na żywo w sklepie czy na opakowaniu nie ma gdzieś magicznego słowa Chiny.

      • Michał

        A co myślisz braniu dwóch suplementów na raz w stosunku Spirulina 2 : 1 Chlorella? Podobno nie ma żadnych przeciwwskazań, a nasila efekty.

  • Natalia Pietraszkiewicz

    Porównujesz ‚która lepsza’ natomiast myślę, że ciężko porównać bo mają troszkę inne zastosowania. Ja bym to ujęła tak, że kuracja chlorellą powinna poprzedzać kurację spiruliną, czy jakiekolwiek wzmacnianie organizmu w mikroelementy, bo nieoczyszczony organizm nie wchłonie witamin, choćbyśmy zjedli ich trzy worki:) toksyny=betonowy blok

  • Pingback: Olej z czarnuszki egipskiej – właściwości, działanie, alergie itp.()

  • Pingback: Szybki i zdrowy koktajl ze szpinakiem()

  • Patrycja

    Dzisiaj mama kupiła mi spirulinę 250 g za 70 zł. Dystrybutorem jest SMART CAFE Michał Lasocki z „yerbamatestore”. Kraj pochodzenia: Niemcy. Babki z bio sklepu na fakturze miały napisane, że ta spirulina pochodzi z Japonii. I tak teraz się zastanawiam czy warto ją zacząć stosować czy zwrócić do sklepu? Na internecie wyczytałam, że spirulina z Japonii może być radioaktywna, a tutaj ta alga nie jest polecana tylko z Chin. Nie wiem co robić, proszę o pomoc! :)

  • Marta

    Witam :) a lepiej zakupić chlorelle w proszku czy w tabletkach ? bo mam dylemat…;)

  • MarcinLan

    W USA przebadali ten produkt na różne sposoby, cytuje za wiki: „According to the U.S. National Institutes of Health,
    at present there is insufficient scientific evidence to recommend
    spirulina supplementation for any human condition, and more research is
    needed to clarify its benefits, if any.”

    • Kasia Tem

      Zawsze tak piszą o naturalnych metodach. Czego się spodziewałeś…? Ja siebie i swoją rodzinę leczę wyłącznie naturalnymi sposobami i zdrową dietą i nie chorowaliśmy od kilku lat, a nawet nie mamy w domu paracetamolu czy ibupromu.

    • Smakosz

      @marcinlan:disqus Co się dziwić skoro to nie idzie w parze z interesami koncernów farmaceutycznych. Przecież nie od dziś wiadomo że badacze są uzależnieni od grantów(wsparcie finansowe) jakie dostają właśnie od firm farmaceutycznych czy tym podobnych więc muszą być po tej samej stronie. Jeśli jesteś tak przekonany o tym by łykać wszystko co reklamują i polecają lekarze(firmy farmaceutyczne) to życzę dużo zdrowia byś dał radę przeżyć na tych zaleceniach.

  • Natalia Henriksen

    Mam pytanie, gdzie kupilas obydwa produkty ze zdejcia? Bardzo zalezy mi na kupnie czegos sprawdzonego :)

    • Niestety nie pamiętam, ale na pewno przez Internet.

  • Mario

    Chorowanie 3 razy w roku nazywasz normą? Ja nie chorowałem przez ostatnie 6 lat. piłem srebro koloidalne,inchalowałem sie olejkiem z drzewa cherbacienego i urzywam w domu filtra hepa.

    • Proszę czytać ze zrozumieniem:” Uznaję, że chorowanie 2 razy w roku to norma bez względu na dietę i styl życia, więc jest nieźle. Rok temu do stycznia byłam chora 3 razy.”

  • Iza

    To nie jest prawda, że każda spirulina czy chlorella pochodzące z Chin są do niczego. W Chinach też powstają znakomite produkty. Myślę, że pies jest pogrzebany w dystrybutorach, którzy handlują często świństwem. No i litości, takie suplementy to jak leki, należy kupować je w dobrych sklepach ze zdrową żywnością, a nie przez internet nie wiadomo od kogo. Ja kupuję od paru lat z firmy BioOrganicFoods, w sprawdzonym sklepie ze zdrową żywnością. Polecam obie algi, pozwoliły mi one przetrwać straszny czas w moim życiu, kiedy zapomniałam co to jedzenie. Nie choruję

  • Iza

    I jeszcze: 300 g (1500 tabletek na 100 dni) to koszt 75 zł. Jest to spirulina w najczystszej postaci, bez dodatku żelowych kapsułek czy innych wypełniaczy

  • polalola

    niestety nie jestem w stanie tego wypić, nie mówiąc już o dziecku które dosłownie ma odruch wymiotny :-(
    Pół łyżeczki do koktajlu pewnie nie zepsułoby jego smaku ale ile takich koktajli musiałabym wypić dziennie…..

  • Joanna Błaszczyk

    Ponoć żeby alergie minęły trzeba przejść porządną detoksyzację, ale taką przez rok co najmniej na zdrowym żywieniu. Poznałam też osoby, które ratują się z lepszymi wynikami niż medycyna konwencjonalna homeopatią. Ja się raczej skłonię ku sposobom naturalnym. Zobaczymy skoro innym się udało jest nadzieja, że można wyregulować układ immunologiczny. Pozdrawiam

    • Noo…może niekoniecznie na całkiem zdrowym (pozdrawiam jedząc orzeszki w panierce), ale na trochę innym. Z roztoczami już się rozprawiłam. Zobaczymy co dalej.

  • Halina Zajac

    ja uwielbiam ten zielony kolor w koktajlach

  • Katarzyna Moś

    Chlorella to doskonały środek na usunięcie toksyn z organizmu, ale trzeba uważać na nią jak przyjmuje się jakiekolwiek inne leki.Może osłabić ich działanie. Trzeba przyjmować ją w określonych odstępach czasowych. Ja ze swojej strony polecam też zioło czystek. Można pić zamiast normalnej herbatki 2xdziennie a działanie ma doskonałe.

  • vegehools

    witam. chcę zacząć z mężem suplementować Algi Morskie, jednak nie przez jakieś tabletki lub przetwory lecz prawdziwe algi z których się robi wywary. Czy wie Pani coś o tym więcej? W jakich dawkach powinno się je suplementować? (dawka min/max gdy każdy ma inne zapotrzebowania) pozdrawiam

  • Aleksandra Karys

    Hey mam pytanie piszesz ze nie wskazane jest brac w ciazy a jaki czas przed trzeba zaprzestac aby nie bylo problemow I czy mozna obie algi przyjmlowac jednoczesnie jesli sa w proszku ?

  • Joanna Błaszczyk

    Cześć. Wlasnie i ja zaczelam odczuwać na zewnarz objawy chyba alergii: katar i kaszel. Podejrzewam pleśnie – zewnątrzpochodne. Na pomieszczenia klimatyzowane i domki kempingowe reagowalam juz wczesniej, ale nigdy na dworze. Chcialam sie Ciebie podpytac, bo troche mnie to martwi – znow kolejny alergen;( czy ty odczuwasz objawy ze strony plesni caly rok, czy tylko jesienia?

  • Ja polecam [nazwa zniknęła] Obniżyła mi trójglicerydy. Jestem zadowolona.

    • Jasne, że polecasz, bo pracujesz w tej firmie, adminie ;)

  • hej dostalam w prezencie spiruline firmy Intenson i sprawdzilam ze zamiast napisac made in China napisali ChRL czyli chinska republika ludowa. data waznosci krotka wiec potrzebuje rady- jak sprawdzic jakisc? boje sie troche tego uzywac do jedzenia ale moze nada sie jako maseczka do skory?

Dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskie?

Październik 9, 2017

Ten temat chodzi za mną naprawdę od wielu lat. Już jako konsumentka, jeszcze przed założeniem swojej marki modowej, zauważyłam pewną prawidłowość. Powiedzmy sobie, że szłam do znanej sieciówki typu TERA lub M&M. W sklepie znajdował się dział męski oraz dział damski. Na dziale męskim można było dostać wełniane swetry i bawełniane koszule. Na damskim odpowiednikiem była akrylowa narzutka i poliestrowa bluzka. Z narzutki wystawały nitki, natomiast szwy w bluzce były krzywe.

Żeby było śmieszniej, kilka lat później, kiedy już produkowałam swoje koszule, miałam bardzo duży problem ze szwalnią, która szyła zarówno męskie, jak i damskie modele. Nie dało się ukryć, że damskie odszywali w gorszej jakości. Nawet jeśli dałam im dobrą tkaninę, to zawsze gdzieś były niedokładnie wszyte guziki albo krzywe szwy wewnętrzne. Z męskimi nie było tego problemu. W efekcie musiałam zmienić szwalnię.

Gorsza jakość

Nazwijmy rzeczy po imieniu. Damskie ubrania są bardzo często szyte z gorszych tkanin oraz z mniejszą dbałością o szczegóły niż ubrania męskie. Dlaczego?

Domyślam się, że jesteś tym faktem oburzona. Ja też. Powodem, dla którego założyłam własną markę, był fakt, że w żadnym sklepie nie mogłam dostać eleganckiej sukienki uszytej z naturalnej tkaniny. Pewnej zimy szukałam małej czarnej z naturalnego materiału, a wszędzie był tylko poliester. Naprawdę byłam w każdym sklepie w Warszawie. Ekspedientki wręcz się ze mnie śmiały. „Nigdzie pani nie znajdzie takich sukienek” – powtarzały jedna za drugą.

Musisz wziąć pod uwagę, że na tym blogu mamy pewną enklawę. Ty wymagasz jakości i wiesz, czym ta jakość jest. Ale konsumentki w całej Polsce – a raczej na całym świecie (ponieważ słynne zdjęcie z metką „wool” i aż 8% wełny w składzie zrobiłam w Barcelonie) – już niekoniecznie. I dla tych niekoniecznie wymagających, masowych klientek produkuje się masowo ubrania, które spotykamy w większości centrów handlowych.

Masowa klientka jest tu słowem kluczem, ponieważ to ona decyduje o tym, co i jak się szyje. Żadną tajemnicą biznesu nie jest bowiem to, że produkuje się to, co się sprzedaje i czego wymaga klient.

Masowa klientka

Odpowiedź na pytanie, dlaczego damskie ubrania są często gorszej jakości niż męskiej, należy więc zacząć od pytania: „Jaka jest masowa klientka?”.

Dla masowej klientki robienie zakupów to hobby, cardio i sposób na spotkanie z przyjaciółkami. Niekiedy kilka razy w tygodniu. Najpierw ogląda rzeczy online, później przymierza w  sklepie, następnie kupuje, przymierza w domu, połowę wymienia na coś innego, a tydzień później… znowu idzie do sklepu, kupuje, przymierza wymienia, kupuje, przymierza, kupuje itd. Tak spędza znaczną część wolnego czasu.

Żeby to wszystko miało sens, z tych zakupów trzeba jednak wracać z jakimiś zdobyczami. A jak wracać z czymś nowym z każdych albo prawie każdych zakupów? Trzeba kupować rzeczy tanie. A jak się produkuje rzeczy tanie? Byle jak i z byle czego. I kółko się zamyka. Moda na minimalizm ma się świetnie na Instagramie. W prawdziwym życiu nadal większość masowych konsumentek pragnie mieć bardzo dużo ubrań. To jest taka samonapędzająca się karuzela.

Nie chcę nikogo oceniać, każdy robi z pieniędzmi i czasem to, co chce. Po prostu staram się wytłumaczyć, skąd ta niska jakość. A traktowanie zakupów jako cotygodniowego zajęcia jest jednym z powodów. Żeby masowa konsumentka mogła kupować dużo, to ubrania muszą być tanie, nawet bardzo tanie. A takie mogą powstać tylko z kiepskich tkanin oraz muszą być źle zszyte.

Idąc dalej: skoro typowa konsumentka kupuje dużo, to znaczy, że nie chodzi w tych ubraniach często, bo ma ich tak wiele, że jej jedna bluzka może żyć dwa–trzy prania. To nawet lepiej. Zniszczyła się? Można znów iść na zakupy! Można? Raczej trzeba!

Bariera cenowa

W tym samym czasie masowy mężczyzna robi wszystko, żeby na te zakupy jak najczęściej nie chodzić. Woli więc raz zapłacić kilka tysięcy za dobry garnitur, niż szukać nowego co kilka miesięcy. Dla mężczyzn bardziej opłaca się produkować lepszej jakości ubrania, które będą kosztowały odpowiednio więcej, ale również dłużej posłużą.

I tu dochodzimy do kolejnego powodu niższej jakości. Otóż masowa konsumentka z trudem (albo wcale) przekracza barierę cenową. Taka klientka może wydać w jednym miesiącu pięć razy 100 zł na pięć różnych sukienek, ale nie wyda za jednym razem 500 zł. Ja wiem, że mnóstwo kobiet w internecie deklaruje, że woli oszczędzić i kupić jedną rzecz dobrej jakości niż więcej, ale słabej. Jednak deklaracje w sieci i decyzje przy kasie zakupowej to naprawdę dwie totalnie różne rzeczy. Deklaruje się to, co jest modne, a robi się to, co się chce. Zwłaszcza kiedy nikt nie widzi.

Całą tę spiralę nakręca dodatkowo fakt, że większość gwiazd, celebrytek oraz influencerek nie pokazuje się dwa razy w tym samym. Albo robią to tak rzadko, że kiedy księżnej Kate zdarzy się raz na trzy lata założyć na dwie okazję tę samą sukienkę, to zaraz pojawiają się o tym artykuły na wszystkich stronach plotkarskich. A umysł masowej klientki działa na zasadzie naśladownictwa. Nawet nie chcecie wiedzieć, ile razy usłyszałam od kobiet, że nie można pójść na dwa wesela w tym samym. Bo co rodzina powie?

Trendy

Ostatni element, na który chciałam zwrócić uwagę, to ekstremalnie szybko zmieniające się trendy w modzie damskiej. W lipcu pastele, w sierpniu paski, we wrześniu krata. Jeśli masowa klientka dąży do tego, żeby cały czas wyglądać modnie, to musi kupować mnóstwo nowych ubrań, a żeby nie zbankrutowała, to te ubrania muszą być tanie. A jak się produkuje tanie ubrania? Odpowiedź na to pytanie już  znacie.

To naprawdę jest gigantyczne błędne koło, z którego szybko się nie wyplączemy. Misją mojej marki (Monika Kamińska) jest walka z bylejakością, która nas zalewa, ale to wcale nie jest proste. Nie zmienię nagle na całym świecie podejścia kobieta do robienia zakupów. W modzie damskiej nie ma czegoś takiego jak granatowy garnitur w modzie męskiej. Pewnie myślicie, że odpowiednikiem jest mała czarna, ale to nieprawda. Granatowe garnitury mogą być dwa: jednorzędowy i dwurzędowy. Już naprawdę w porywach cztery: z wełny zimowej oraz z letniej, chociaż da się oczywiście kupić jeden z całorocznej. A jak jest z małą czarną? Może być na cienkich ramiączkach, na grubych, z krótkim rękawem, z rękawem do łokcia, z rękawem ¾, z długim rękawem, z rękawem dzwonkowatym, do połowy uda, przed kolano, do połowy kolana, za kolano, do połowy łydki, do kostki, do ziemi, ołówkowa, z ¼ koła, z ½ koła, z pełnego koła, wykończona koronką, z dekoltem V, z dekoltem U, z dekoltem w łódkę, z dekoltem na plecach… Możliwości jest tyle, że naprawdę bloga by mi nie starczyło, żeby wszystkie wymienić.

Napędzanie sprzedaży

Sieciówkom po prostu nie opłaca się produkować dla kobiet ubrań, które są dobrej jakości. Sieciówki muszą napędzać sprzedaż, więc iść w ilość, a nie w jakość. Sukienka, która nie niszczy się (!) po jednym sezonie, nie jest dobrym rozwiązaniem biznesowym. I mówię to jako osoba, która takie (czyli nieniszczące się po jednym sezonie) sukienki sprzedaje. Mam świadomość tego, że więcej zarobiłabym, gdybym drastycznie obniżyła jakość. Jeśli obserwujesz uważnie moją markę, to możesz zauważyć, że czasem przez sześć lub więcej miesięcy nie wprowadzamy żadnego nowego modelu sukienek do sprzedaży ready-to-wear. Tak jest w tym momencie. Robimy to świadomie, ponieważ nie zależy nam na szybkiej modzie. Wiosną i latem było dużo nowych sukienek, ale jesienią stawiamy na akcesoria (możesz je kupić tutaj), szyjemy garnitur dwurzędowy w kratkę księcia Walii oraz niesamowicie ciepłe płaszcze z grubej, angielskiej wełny. Ale to są ubrania, których nie trzeba wymieniać co miesiąc. Wolę zainwestować w tkaninę, konstrukcję i szwalnię niż w 72 920 byle jakich produktów. Robię to kosztem tego, że nigdy nie osiągnę takiej skali sprzedaży jak sieciówki. A musisz wiedzieć, że naprawdę  duże pieniądze w modzie robi się na ilości, a nie na jakości. Brutalna rzeczywistość biznesu.

Wyjście z sytuacji?

Cóż, mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam temat. Generalnie najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji jest uważne czytanie metek wewnętrznych ze składem, oglądanie szwów i dotykanie jak największej ilości ubrań. W pewnym momencie wyrobisz sobie takie wyczucie, że pocić będziesz się już od samego dotykania poliestru. A jeśli przy okazji uświadomisz koleżankę, czym się różni naturalna tkanina od sztucznej, to może za kilka(-naście) lat uda nam się zmienić rynek.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Sorry:

- Instagram feed not found.