Wiskoza – jaka jest naprawdę

Październik 2, 2015

Oddycha nie gorzej od lnu, może udawać zarówno jedwab, jak wełnę. Powstaje z surowca roślinnego, ale należy do materiałów sztucznych. Brzmi dziwnie? Już wyjaśniam!

Wiskoza to substancja powstająca z celulozy uzyskanej ze zwykłego drewna. Potrzebny jest do tego skomplikowany proces technologiczny. Dlatego wiskozę zalicza się do włókien roślinnych, ale też do sztucznych. Zawiłości tych podziałów krótko wyjaśniałam w ogólnej notce o materiałach odzieżowych.

W każdym razie trzeba wiedzieć, że sztuczne nie oznacza złe – wiskoza jest najlepszym przykładem, bo należy do bardzo higienicznych włókien. W tej notce opowiem o jej właściwościach, metodach konserwacji i zastosowaniach. Ale zacznę od paru uwag na temat produkcji wiskozy.

Produkcja

Celuloza to kluczowy budulec wielu roślin. Bardzo efektywnie można ją pozyskać z drzew – na potrzeby przemysłu włókienniczego wykorzystuje się głównie świerk, sosnę i buk. Wytwarzanie wiskozy w początkowej fazie przypomina produkcję papieru. Drewno jest rozdrabniane i robi się z niego masę formowaną w arkusze.

 

 

 

  • Zdecydowanie bardziej jej zaufam. Nie wiem czy słyszałaś, ale H&M zdecydował się być bardziej eko i za jakiś czas (nie pamiętam jaki) wszystkie poliestry ma zastąpić wiskoza. Ale to chyba nie będzie ta, o której piszesz..

    Pozdrawiam!

  • Bardzo lubię nosić wiskozę, ale denerwuje mnie właśnie ta trudność w jej pielęgnacji. O ile pranie w niskich temperaturach nie jest problemem, to już suszenie w pozycji rozłożonej średnio mi odpowiada. Zwłaszcza, gdy mam koty, które tylko czekają, żeby coś im rozłożyć w taki właśnie sposób :) Poza tym już kilka dzianin wiskozowych musiałam przestać nosić, bo się okropnie odkształcały z biegiem czasu. Bluzki i sukienki zaczęły wyglądać jak worki. Natomiast rzadko kiedy spotykam się z tkaniną wiskozową. Ostatnio chyba w podszewce Twoich sukienek, a wcześniej chyba nigdy.

  • Wiskoza to mój duży ulubieniec obok jedwabiu i kaszmiru. Generalnie wyznaję zasadę, że wolę mieć mniej ubrań, a dobrej jakości :)

  • Venusian*Glow

    Wiskoza to chyba moja ulubiona tkanina, i do tej pory nie mialam problem z pilegnacja — z tym ze ja wszystkie moje ubrania piore na delikatnym programie.

  • Wiskozę omijam szerokim łukiem – do tej pory wszystkie moje wiskozowe ubrania przegrywały pod względem jakości chyba ze wszystkim prócz akrylu (a to chyba najgorszy z najgorszych materiałów ;)) i tak jakoś się zraziłam. Z materiałów sztucznych zdecydowanie najbardziej lubię lyocell, który świetnie imituje bawełnę, a do tego odnoszę wrażenie, że jest niezniszczalny ;) Poza tym, słyszałam, że jest dużo bardziej ekologiczny od wiskozy, bo to trzecia generacja sztucznych materiałów, czy coś takiego i cokolwiek to oznacza ;)

Bez kompromisów – wełniane płaszcze oraz wełniane swetry

Listopad 17, 2017

Na studiach zawsze kupowałam płaszcz na dwie raty. To znaczy najpierw płaszcz, a później sweter pod płaszcz. Nie było innego wyjścia, bo zawsze było mi ekstremalnie zimno. Denerwowało mnie to niesamowicie, ponieważ zwykle musiałam nakładać na siebie podkoszulkę, sukienkę, sweter, płaszcz, a czasem nawet dwa szaliki (!): jeden pod płaszcz, a drugi na niego. Bardzo często nawet to nie pomagało, więc cały czas się trzęsłam, chociaż starałam się wybierać naprawdę grube materiały. Nie wiedziałam wtedy, że to nie o grubość chodzi i że bez względu na to, jak podobna stanę się do ludzika Michelin – nadal będzie mi zimno.

Dziś mam na sobie golf, dyplomatkę, elegancki szalik oraz czapkę i jest w sam raz. Wyglądam elegancko, zimowe ubranie jest spójne z tym, co lubię, a przede wszystkim w końcu jest mi ciepło. Dlaczego? Otóż wełniane ubrania nie muszą być grube, żeby grzały. To cud naturalnych tkanin. Dlatego zimową kolekcję do Monika Kamińska przygotowaliśmy całkowicie bez kompromisów. Jej głównym elementem są wełniane płaszcze o kroju dyplomatki, które podbiły serca klientek. Po pierwszym weekendzie sprzedaży nie mieliśmy już połowy. Kiedy piszę ten wpis, została nam jedna sztuka szarego płaszcza w rozmiarze XXS oraz kilka czerwonych i camelowych.

Płaszcze potraktowałam ekstremalnie poważnie. Tutaj naprawdę nie ma mowy o oszczędzaniu na tkaninie, kombinowaniu ze składem lub szukaniu tańszych zamienników. Zima to zima, tego się nie oszuka. Dlatego dyplomatki uszyliśmy w 100% z wełny pochodzącej od mającej 180-letnią historię brytyjskiej tkalni Abraham Moon & Sons (gramatura wełny to 555 g/mb). Brytyjczycy są mistrzami w produkcji naprawdę ciepłych tkanin, więc można im zaufać. Płaszcze mają minimalistyczny krój: klapy otwarte, najmodniejsze w tym sezonie kieszenie z patkami oraz charakterystyczny dla mojej marki detal, tj. kieszonkę piersiową. Wykończone zostały podszewką z cupro oraz guzikami rogowymi.

Kolejny ważny element to wełniane golfy damskie. Tutaj, jeśli chodzi o wybór wełny, przenieśliśmy się do Włoch i postawiliśmy na całkowicie niegryzącą (poważnie!) wełnianą dzianinę w trzech klasycznych kolorach: czarnym (nawet nie wiem, czy w momencie publikowania tego wpisu będzie dostępny, bo znika szybciej, niż ja jem pizzę), szarym i kremowym, który tak naprawdę jest zbliżony do odcienia kości słoniowej i jest moim zdecydowanym zimowym faworytem. Golfy zostały wykończone ściągaczami, dzięki czemu nie będą się wydłużać. Poza tym dzianina, z których zostały wyprodukowane, jest odporna na brud i przykre zapachy, więc nie wymaga częstego prania.

Chciałam napisać, że całość kolekcji uzupełnia garnitur oraz spódnica w kratkę księcia Walii, ale tempo sprzedaży tych produktów było tak szybkie, że nawet nie mam swojej marynarki, żeby zrobić zdjęcia, ponieważ została sprzedana w butiku. N I E S A M O W I T E. Kupiliśmy od razu kolejną belkę tkaniny, ale mamy tyle rezerwacji na szycie na zamówienie, że do sklepu online trafią dosłownie pojedyncze sztuki za około miesiąc.

Duża rotacja spotyka też akcesoria. Udało nam się uzupełnić wełniane czapki o wszystkie brakujące sztuki – z tym, że część z nich zmieniła odcienie, ponieważ skończyła się dzianina z pierwotnych modeli. Ale w ten sposób najbardziej popularny model w tym roku, czyli szara smerfetka, zyskał moim zdaniem jeszcze piękniejszy odcień szarego melanżu.

Czapki oczywiście uzupełniają wełniane szaliki oraz skórzane rękawiczki. Te pierwsze są najlepszym przykładem na to, że wełniany szalik nie musi mieć 753 m długości i 672 m szerokości, żeby ogrzewać. Szaliki uszyte są z wełny merynosa, a dzięki temu mogą być jednocześnie lekkie w noszeniu oraz dawać dużo ciepełka. Rękawiczki natomiast są uszyte z bardzo miękkiej skóry, która nie tylko grzeje, lecz także pięknie się układa. Mój faworyt to rękawiczki samochodowe, które tak naprawdę są najbardziej stylowymi rękawiczkami, jakie w życiu miałam. Ogromnie się cieszę, że mamy je w swojej ofercie.

O ciepełku można pisać wiele, ale myślę, że najwięcej powie fakt, że sesja zdjęciowa, którą niżej możecie oglądać, trwała cztery godziny, a ja naprawdę nie zmarzłam. Magia wełny!

Z dumą mogą napisać: total look ze wszystkich zdjęć – MONIKA KAMIŃSKA

Zdjęcia – Maciej Cioch

A na koniec zamszowa spódnica – mój totalny hit, jeśli chodzi o zimowy look. W połączeniu z czarnym golfem i camelowym płaszczem tworzy zestaw, którego naprawdę nie mogę z siebie zdjąć.

 

 

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

Sorry:

- Instagram feed not found.