Margaret Thatcher – wizerunek Żelaznej Damy

Sierpień 8, 2016

Żelazna Dama jest punktem odniesienia dla wszystkich kobiet stojących na czele państw. Jej nazwisko pojawia się również w każdym tekście dotyczącym ubioru kobiet na wysokich stanowiskach. Wspominałam Wam już o niej w notce Power dressing – siła kobiecego ubioru. Dzisiaj chciałabym skupić się na jej osobie jeszcze bardziej. Zastanówmy się, jakim zmianom podlegał jej wizerunek i w jakim kontekście funkcjonował.

Kiedy kilka tygodni temu zaczynałam pisać ten tekst, Margaret Thatcher była jedyną kobietą sprawującą urząd premiera Zjednoczonego Królestwa. Kiedy go kończę, już wiem, że niedługo będę chciała zająć się analizą wizerunku i butów Theresy May.

Na razie jednak skupmy się na Thatcher. Ona była pierwsza. Niewątpliwie mnóstwo spraw związanych z jej wizerunkiem – jako de facto najważniejszej osoby w państwie – należało wymyślić od nowa. Rola minister czy szefowej rządu wymaga nieco innych rozwiązań, jeśli chodzi o strój czy fryzurę, niż te stosowane przez królową Elżbietę II bądź przez żony prezydentów z innych krajów Zachodu. Również dress code biznesowy – zwłaszcza ten z lat 70. – nie pod każdym względem byłby odpowiedni.

Margaret_Thatcher

Oficjalny portret

Zresztą diabeł tkwi w szczegółach. Thatcher bazowała na ubiorze biznesowym, ale wprowadzała do niego szereg kontrowersyjnych detali. Dlaczego to wszystko jest tak ważne?

To, że prezencja polityków – dowolnej płci – ma znaczenie, wszyscy chyba wiemy. Ale sytuacja Thatcher była szczególna. Lata 70. to jeszcze czas zdecydowanej dominacji mężczyzn w polityce. Wielu wyborców brytyjskich było zwolennikami bardzo tradycyjnego podziału ról płciowych. No i przede wszystkim Thatcher musiała zyskać zaufanie wewnątrz Partii Konserwatywnej.

To istniejące od 1834 roku ugrupowanie, którego korzenie sięgają XVII-wiecznych torysów (zwolenników silnej władzy królewskiej, reprezentujących interesy ziemiaństwa), także w latach 70. XX wieku miało w swoich szeregach wielu sirów i lordów. Części z nich bardzo nie w smak było, aby liderem partii została kobieta. Ale świat się zmienia i rewolucja obyczajowa, która na Zachodzie miała miejsce w latach 60., sprawiła, że wizerunek torysów wymagał odświeżenia. Szczególnie po przegranych wyborach parlamentarnych w 1974 roku.

Rok później odbyły się wybory na lidera Partii Konserwatywnej. Edward Heath, który w poprzedniej kadencji stał na czele torysowskiego gabinetu, przegrał je z młodszą o dekadę Thatcher. Nie zdobyła ona w partii bardzo mocnej pozycji i być może dlatego zyskała poparcie działaczy, zmęczonych ugruntowanym przez lata układem sił. Thatcher miała mnóstwo energii i spore doświadczenie; zasiadała w Izbie Gmin już od 1959 roku, a w rządzie Heatha sprawowała funkcję minister edukacji. Jednocześnie jej wizerunek dawał szansę na zmianę. Ale skąd się wzięła w polityce?

Z Lincolnshire do Westminster

Margaret Hilda Roberts urodziła się w 1925 roku w niewielkim mieście Grantham, w hrabstwie Lincolnshire, w środkowo-wschodniej Anglii. Ten prowincjonalny region jest bastionem konserwatystów, ale, co ciekawe, ojciec Margaret sympatyzował z Partią Liberalną. Alfred Roberts prowadził dwa sklepy spożywcze, był pastorem kościoła metodystów, jako niezależny polityk działał na rzecz Grantham. Jego córka Margaret wiele razy podkreślała, że została wychowana w przekonaniu o niezbędności rzetelnej, systematycznej pracy.

Margaret_Thatcher_headshot

1979 r.

Przyszła premier miała bardzo dobre wyniki na wszystkich etapach edukacji. W 1947 roku ukończyła studia chemiczne na Uniwersytecie Oksfordzkim. Podczas pobytu na uczelni zainteresowała się klasycznym liberalizmem gospodarczym. Inspirowały ją poglądy Friedricha Hayeka, który w swoich rozprawach przekonywał, że interwencjonizm państwowy, próby centralnego sterowania gospodarką po prostu ją psują, bo to pojedynczy przedsiębiorca i pojedynczy konsument wiedzą najlepiej, co naprawdę im się opłaca.

Po studiach Margaret pracowała w zawodzie, między innymi w laboratoriach chemicznych. To jednak jej nie wystarczało. Wkrótce wstąpiła do Partii Konserwatywnej – ze względu na gospodarczy liberalizm (choć poglądy obyczajowe miała mniej zachowawcze niż te, które wśród torysów dominowały). W 1951 roku wyszła za zamożnego biznesmena Denisa Thatchera. Starszy od niej o 10 lat mąż miał znaczny wpływ na początek kariery przyszłej premier. Współfinansował jej kampanie wyborcze, a także zapewnił Margaret studia adwokackie, które od dawna ją interesowały. Specjalizacja w zakresie prawa podatkowego uczyniła z niej twardą rozmówczynię dziennikarzy i politycznych konkurentów. Wielu ekspertów krytykowało jej podejście do spraw gospodarczych, ale nie można było jej zarzucić braku orientacji.

Margaret_Thatcher_(1983)

1983 r.

A to właśnie sprawy gospodarcze stały się w latach 70. zmorą Brytyjczyków. Thatcher, już jako liderka opozycji, przekonywała, że potrafi rozwiązać problemy, przed jakimi stawało ubożejące społeczeństwo.

Co ciekawe, za czasów bycia w opozycji Margaret nie przywiązywała uwagi do wyglądu. Rzekomo nawet kiedyś powiedziała, że podoba jej się zaniedbany wizerunek. (O ile tak można nazwać noszenie delikatnie rozwianych włosów i sukienek z kokardami). Szalona kobieta! Ale wróćmy do historii, bo bez kontekstu politycznego trudno będzie mówić o wizerunku.

Pierwsza kadencja – opanować chaos

Choć dzisiaj trudno w to uwierzyć, Zjednoczone Królestwo nie zawsze było świetnie prosperującym krajem. W latach 70., po długim okresie intensywnego rozwoju gospodarczego, niemal cały Zachód pogrążył się w stagnacji. Korzystna koniunktura światowa się skończyła, a Imperium Brytyjskie od lat 40. do 60. utraciło większość kolonii, stając się już tylko cieniem dawnej potęgi.

800px-Margaret_Thatcher_visiting_Jimmy_Carter

Thatcher i Jimmy Carter, 1979 r.

Gospodarka brytyjska nie była w stanie sobie z tym poradzić. Inflacja osiągała dwucyfrowy poziom, podobnie jak poziom bezrobocia. W 1979 roku wyborcy uznali, że Partia Pracy nie radzi sobie z problemami. Zaufali Thatcher.

Nowa premier zaczęła od podwyższenia stóp procentowych, aby powstrzymać inflację. Miał to być pierwszy krok do unormowania sytuacji. Ale ponieważ w budżecie pieniędzy było mało, podniesiony został podatek VAT (do 15%), co spowolniło gospodarkę. Bezrobocie wciąż rosło. Na przełomie lat 70. i 80. młodzi Brytyjczycy śpiewali refreny Sex Pistols i urządzali zamieszki na ulicach wielkich miast. Policja, chcąc zaprowadzić spokój, była bardzo brutalna.

Według danych rządowych w 1982 roku bez pracy znalazło się ponad 3,5 miliona osób. Inflacja nareszcie spadła, ale gospodarka rozkręcała się powoli. Poza tym w wyniku cięć obniżała się jakość świadczonych przez państwo usług publicznych. No ale wiecie, że Thatcher po jednej kadencji nie odeszła. Jak to się stało? Prawdopodobnie zadecydowały dwie sprawy.

Thatcher_at_Oval_Office_desk_with_Carter

Thatcher i Jimmy Carter, 1979 r.

Pierwsza z nich to umiejętność komunikowania się z telewidzami. Thatcher zamawiała przemówienia u wybitnych publicystów, pobierała lekcje emisji głosu u specjalisty z londyńskiego Teatru Narodowego i miała dyskretny urok surowej, ale zasługującej na zaufanie nauczycielki. Budżet państwa stale porównywała do budżetu domowego. W ten sposób tłumaczyła swoim wyborcom, że pani domu (to słowo klucz) po prostu nie może wydać więcej niż rodzina zarabia. Nawet jeśli jakiś zakup jest potrzebny, to czasem trzeba go sobie odmówić i ciężko harując, odłożyć pieniądze. Nie brak ekspertów, którzy krytykują to porównanie. Pani domu nie będzie przez setki lat odczuwać skutków deindustrializacji czy wymknięcia się całych sektorów gospodarki spod wpływu państwa – mówili. Ale wielu Brytyjczyków uznało, że Thatcher ma rację, i w dalszej perspektywie nie wyszli na tym źle.

Drugim czynnikiem, który wzmocnił popularność Thatcher na finiszu pierwszej kadencji, była wojna o Falklandy – należące do Zjednoczonego Królestwa wyspy u wybrzeży Ameryki Południowej. Ubożejącą z roku na rok Argentyną rządziła w tym czasie zupełnie nieodpowiedzialna junta, która radykalnie traciła na popularności. Żeby ludzie nie odwrócili się od wojskowych, postanowiono zrobić coś spektakularnego. Napadnięto na Falklandy i zajęto je w krótkim czasie.

Reagan_-_Thatcher_c8575-32A

Thatcher i Ronald Regan, 1982 r.

Brzmi to jak zupełna bezmyślność, ale pozycja międzynarodowa Zjednoczonego Królestwa była wtedy słaba, a po świecie rozeszły się wieści o wielkich cięciach w budżecie brytyjskiej armii. Sądzono, że Londyn, zajęty problemami wewnętrznymi, po prostu pogodzi się z utratą tych wysp.

Żelazna Dama zareagowała natychmiastowo. Znaczne siły brytyjskie w krótkim czasie odbiły wyspę, a w ciągu trzech miesięcy doprowadzono do upadku junty i zaprowadzenia w Argentynie demokracji. Straty Zjednoczonego Królestwa nie były bagatelne. Jednak sukces Thatcher wpłynął na reelekcję.

Jak to wszystko można było zrobić w garsonce?

Pod notką dotyczącą power dressingu pojawił się komentarz porównujący kobiety na wysokich stanowiskach, które są ubrane w sukienki lub spódnice, do sekretarek. Idąc tym tropem, większość światowych liderek (z bardzo wyraźnym wyjątkiem Angeli Merkel) tylko nosi kalendarz za prawdziwymi przywódcami. Uparci mogą doszukiwać się tu nawiązania do obecnej sytuacji w naszym kraju, ale ja, tak jak przy każdym innym tekście o podłożu politycznym, również teraz zaznaczę, że nie rozmawiamy o wyborczych sympatiach i antypatiach. Ani o tym, czy Thatcher była dobrym, czy złym politykiem. Interesuje nas tylko i wyłącznie wizerunek oraz osadzenie go w kontekście historycznym.

A więc można to wszystko było zrobić – i w garsonce, i z perłami na szyi, i bez przerwy trzymając torebkę w ręku. Szczególnie że nikt nie wiedział, co w niej jest.

Przechodząc do konkretów: Margaret była pierwsza. Żadna inna kobieta w zachodnim świecie nie zajmowała wcześniej podobnego rangą stanowiska. Nikt przed nią nie narzucał standardów; kanony damskiej mody w polityce i biznesie nie tylko nie istniały, one w ogóle nie były zakorzenione w świadomości społeczeństwa.

page1-432px-Reagan_and_Thatcher_-_1980.pdf

Z Ronaldem Reganem, 1981 r.

Ubranie było dla Thatcher formą zbroi. Mogę sobie wyobrazić, że wszystkie jej elementy zakładała na siebie codziennie rano w niezwykłym skupieniu. Chociaż korzystała z porad doradcy od wizerunku (który zdjął z niej większość biżuterii, stonował stroje oraz do granic możliwości wygładził włosy), widać było, że wszystko, co ma na sobie, jest niesamowicie spójne z jej osobowością. Nie była za nikogo przebrana, a to dodawało wiarygodności jej i tak już niezwykle silnej osobowości.

Margaret podkreślała, że w ubraniach jest dla niej najważniejszy stosunek jakości do ceny. Jej mama była krawcową, więc Thatcher doskonale wiedziała, jak ubrania powinny leżeć. Miała obsesję na punkcie dobrze skrojonych ramion żakietów. Między innymi z tego powodu często decydowała się na usługę szycia na miarę. Mówiła, że lubi ubrania skrojone na nią, ponieważ w końcu nie uciskają jej w pasie. Korzystała z usług krawieckich firmy Aquascutum, a jej kostiumy inspirowane były ubraniami Chanel. Ceniła sobie usługi krawieckie, ponieważ uważała, że w ubraniach trzeba chodzić wiele razy. I słusznie!

Charakterystyczne elementy jej ubrań to:

– niebieska garsonka (kolor partii konserwatywnej), koniecznie z żakietem o mocno zarysowanych ramionach (wzmocnienie silnego i konkretnego wizerunku jest zawsze w cenie u polityka),

– czarna pudełkowa torebka marki Asprey (w 2011 roku sprzedano ją na aukcji charytatywnej za 25 000 funtów),

– perły,

– jedwabne bluzki z kokardą pod szyją,

– czarne czółenka.

Haig_and_Thatcher_DF-SC-83-06152

Thatcher i Alexander Haig, 1982 r.

Chociaż wizerunek Margaret za czasów piastowania urzędu premier był dość konserwatywny, to w porównaniu z obecnymi trendami w biznesie i polityce można zastanowić się, dlaczego teraz jednak od kobiet oczekuje się jeszcze bardziej stonowanego wyglądu. Po pierwsze, Thatcher sprytnie manipulowała modą i w świecie rządzonym przez mężczyzn w sposób absolutnie nienawiązujący do cielesności jednak pokazywała, że jest kobietą. Dodatkowo była w tym niesamowicie konsekwentna i spójna. Po drugie, taką stylistykę trzeba dobrze czuć i – co za tym idzie – dobrze w niej wyglądać. Angeli Merkel z tyloma pierścionkami na dłoniach raczej sobie nikt z nas nie wyobraża. To też nie pasowałoby do niemieckiego stylu zarządzania. Po trzecie, i w sumie najważniejsze,  poza barwnym strojem trzeba mieć też gigantyczną charyzmę. Jestem pewna, że gdyby nagle trafiła się kobieta, które jest w stanie porwać za sobą tłumy wyborców, to jeśli chodzi o wygląd – mogłaby odbiegać od przyjętego standardu. Dodawałoby jej to jeszcze więcej charakteru. Określenie Żelazna Dama nie wzięło się w końcu od sznura pereł. Lech Wałęsa, kiedy wygrywał wybory prezydenckie, również nie musiał zachwycać strojem. Takie jednostki, kiedy mają swój złoty moment, mogą więcej.

Dlatego warto wiedzieć, jak dalej potoczyła się kariera Thatcher.

Druga kadencja – odzyskać moc

W 1983 roku Partia Konserwatywna znów zyskała mandat do tworzenia rządu. Polityka gospodarcza niewiele się zmieniła – celem Thatcher była budowa liberalnego kapitalizmu. Chcąc wzmocnić budżet i pozbyć się problemów ze związkami zawodowymi, kontynuowano zapoczątkowaną w poprzedniej kadencji politykę prywatyzacji. Wielkie zakłady państwowe osiągały słabe wyniki, więc sprzedano je biznesmenom. Zgodnie z twardą logiką rynku wielu robotników miało stracić pracę, a Thatcher musiała z nimi negocjować podczas strajków i stale opanowywać sytuację za pomocą wystąpień medialnych. Była nieugięta wobec górników, którzy strajkowali przez rok, nic nie osiągając.

1024px-Margaret_Thatcher_near_helicopter

1981 r.

Tymczasem światowa koniunktura się polepszała, oszczędna polityka budżetowa przyniosła efekty, a Brytyjczycy odnaleźli się w logice twardego kapitalizmu. Gospodarka gwałtownie rosła, a dzięki energicznym zabiegom Thatcher pozycja międzynarodowa kraju poważnie się wzmocniła.

Kariera Żelaznej Damy mogła się jednak gwałtownie zakończyć 12 października 1984 roku. W hotelu w Brighton, gdzie odbywała się konferencja Partii Konserwatywnej, podłożono bombę. Zginęło wtedy pięć osób. Fakt, że Thatcher przeżyła, to czysty przypadek. To ona była celem zamachu. Następnego dnia, mimo tych tragicznych wydarzeń, punktualnie o 9:30, czyli zgodnie z planem, przemawiała na konferencji.

President_Reagan_and_Prime_Minister_Margaret_Thatcher_at_Camp_David_1986

Thatcher i Ronald Regan, 1986 r.

Sprawcami zamachu byli terroryści z Tymczasowej Irlandzkiej Armii Republikańskiej żądający odłączenia Ulsteru od Wielkiej Brytanii. Thatcher prowadziła raczej ugodową politykę wobec Irlandii Północnej, natomiast twardą wobec terrorystów i tych, którzy ich wspierali.

Nieustępliwa była także wobec Związku Radzieckiego czy partnerów z Europy Zachodniej. Starała się sytuować Zjednoczone Królestwo na marginesie wspólnot polityczno-gospodarczych Starego Kontynentu. Zacieśniała za to sojusz militarny z USA, zwłaszcza podczas prezydentury Ronalda Reagana, z którym się blisko przyjaźniła. Jej oponenci twierdzili, że tak naprawdę Wielka Brytania jest na każde skinienie amerykańskich generałów.

Trzecia kadencja – utrata wyczucia

W 1987 roku Thatcher została wybrana na trzecią kadencję. Sytuacja Wielkiej Brytanii była stabilna i raczej dobra. Premier zajęła się sprawami dotąd uważanymi za drugorzędne. Między innymi zmodyfikowano system pomocy społecznej w celu aktywizacji bezrobotnych, choć bezrobocie bez tego było niskie.

800px-Margaret_Thatcher_Nancy_Reagan_with_husbands_behind

Thather i Nancy Regan, 1988 r.

Thatcher była już niesłychanie mocną marką międzynarodową. Mogła sobie pozwolić na niemal wszystko. Ostro krytykowała dążenia do głębszej integracji Starego Kontynentu, prowadziła skuteczne ofensywy dyplomatyczne w sprawach Bliskiego Wschodu, niemal triumfowała podczas wizyty w rozpadającym się Związku Radzieckim w 1987 roku.

1024px-Margaret_Thatcher_060912-F-0193C-006

Thatcher i Donald Rumsfeld, 2006 r.

Zupełnie traciła jednak kontakt z wyborcami. W myśl upraszczania podatków wprowadziła tzw. pogłowne. Zamiast podatków ustalanych od rynkowej ceny danej nieruchomości zaczęła obowiązywać jednolita stawka od dorosłego mieszkańca. Ludzie nie potrafili zrozumieć, dlaczego posiadacze wielkich pałaców mają płacić do kasy państwowej tyle samo, co posiadacze mieszkań. Dziesiątki tysięcy ludzi wyszły na ulice. Thatcher to ignorowała. Tak jak swoich kolegów z Partii Konserwatywnej. Oni natomiast, ku wielkiemu zdumieniu Żelaznej Damy, odwołali ją ze stanowiska szefa ugrupowania i rządu w 1990 roku.

Koniec kariery

Thatcher do 1992 sprawowała mandat parlamentarny, a następnie przeszła na emeryturę. Zajmowała się doradztwem politycznym i gospodarczym, z rzadka zabierała głos w debacie publicznej. Poświęciła się także działalności charytatywnej. W 2003 roku zmarł jej mąż. Od tamtej pory była polityk coraz bardziej wycofywała się z życia publicznego. Zmarła 8 kwietnia 2013. Sprawowała swój urząd najdłużej ze wszystkich premierów Zjednoczonego Królestwa.

 

baner-poziomy

 

A w zasadzie to co u mnie słychać?

Marzec 23, 2017

Chciałam opublikować notkę o tym, co warto robić wiosną, ale uznałam, że to już milion razy wszędzie było. Siedziałam więc przed otwartym wpisem w WordPressie i poczułam nagle chęć napisania takiego zwykłego tekstu – bez żadnej myśli przewodniej. Kiedy szesnaście (sic!) lat temu zakładałam pierwszego bloga, blogosfera właśnie na tym polegała. Na pisaniu o tym, co u mnie. I chociaż to dopiero profesjonalizacja internetowych pamiętniczków dokonała rewolucyjnej zmiany w moim życiu, to jednak przelewałam myśli na klawiaturę długo wcześniej. I na chwilę chciałabym do tej konwencji wrócić.

Mamy 23 marca 2017 r.

Jestem potwornie szczęśliwa. Tak, wiem, że „potwornie” i „szczęśliwa” do siebie nie pasują, ale Jeremi Przybora zawsze mówił, że coś mu się strasznie podoba – więc ja mogę być potwornie szczęśliwa.

W moim wymarzonym butiku trwa remont. Obecnie wybieramy krzesła i przyznam, że nie sądziłam, że to takie trudne. Mam nadzieję, że znajdziemy coś ciekawego. Szczególnie że kupiliśmy już genialne szklanki, tak więc krzesła nie mogą być gorsze. Szukam też czarnych, matowych filiżanek. Może widziałaś gdzieś ładne?

Co najważniejsze, myślałam, że dojazd z mieszkania do butiku będzie zajmował mi dużo czasu, ale okazało się, że w sumie nie jest tak tragicznie. To dobrze, bo naprawdę nienawidzę marnować czasu na dojazdy.

W weekend miałam całkiem udaną sesję zdjęciową nowych ubrań, zatem niedługo zobaczysz pięć nowych sukienek, a chwilę później dwie spódnice. Cały czas rozwijamy też moje małe dziecko, czyli projekt szycia limitowanych serii, które dostępne są tylko stacjonarnie. To coś pomiędzy szyciem na miarę a ready-to-wear. Ubrania są unikalne, a jednocześnie w przystępnej cenie. W marcu trochę zaszaleliśmy, bo uszyliśmy na przykład czerwone spódnice, które w ostrym słońcu łapią pomarańczowy odcień. Niesamowicie dodają energii.

A poza sklepem? W zasadzie im więcej mam pracy, tym więcej mam czasu dla siebie, a raczej: tym więcej staram się robić w wolnych chwilach.

Przede wszystkim wciągam jak pizzę książki Remigiusza Mroza. Jego „Wotum nieufności” ma zakończenie, którego na pewno zazdroszczą mu scenarzyści „House of Cards”. Nie przesadzam.

Poza tym oglądam bardzo dużo seriali. Wszystko dlatego, że nadal mam przed telewizorem postawiony orbitrek. Chociaż wszyscy wróżyli mi klęskę, to ćwiczę na nim regularnie. Aktualnie robię to, oglądając brytyjski kryminał psychologiczny pt. „Luther”. Szału nie ma, ale jest całkiem przyjemnie – i przede wszystkim ma wartką akcję, więc nadaje się do treningu. Na dniach będę musiała wrócić do biegania, bo choć faktycznie nie przytyłam przez całą zimę, a nawet schudłam w talii, to chyba mi się za bardzo mięśnie rozrosły na udach. Ewentualnie jest to wina tego, że teraz mieszkam na czwartym piętrze ekstremalnie wysokiej kamienicy, można więc liczyć jak za ósme. Bez windy oczywiście. Panowie z Ezakupów Tesco mnie nienawidzą, kiedy zamawiam zgrzewki wody mineralnej.

Uwaga, teraz będzie śmiesznie. Od stycznia chodzę również na zajęcia… tańca na szpilkach. Taaaaak, dobrze przeczytałaś. Zgrabne poruszanie się nigdy nie było moją zaletą, dlatego postanowiłyśmy się z koleżanką ogarnąć i zapisałyśmy na tzw. high heels. Niestety, ćwiczenie na każdych zajęciach nowej choreografii chyba nie jest do końca tym, o co nam chodziło. Szukamy więc czegoś innego – ostatnio chodzi nam po głowie balet dla dorosłych. Ponoć uczą też od podstaw takie sieroty ruchowe jak ja. Jeszcze nie jestem przekonana, więc jeśli słyszałaś o jakichś ciekawych zajęciach, które nie są czymś typowym jak salsa, a jednocześnie uczą ładniej się poruszać, to daj znać.

Przedwczoraj zgłupiałam na punkcie piosenki „Hard to Be a Woman” śpiewanej przez połowę jednego z moich ulubionych zespołów, czyli The Pierces. Słucham tego non stop. A ponieważ mamy wiosnę, to również śpiewam. Mam nadzieję, że sąsiedzi mnie nie słyszą. Nie to, żeby mi jakoś tragicznie szło, ale – biorąc pod uwagę częstotliwość – mogą uznać, że coś jest ze mną nie tak.

W ogóle słucham ostatnio bardzo dużo muzyki, co nie jest takie oczywiste, ponieważ w zasadzie można by powiedzieć, że przez ostatnie kilka lat jej unikałam. Jeśli chciałam czegoś lub kogoś posłuchać, to szłam na koncert. W każdym innym wypadku wybierałam ciszę. Nie wiem z jakiego powodu, ale dźwięki mnie denerwowały. Kiedy byłam na studiach, to nie wyjmowałam słuchawek z uszu i nie potrafiłam przejść pięciu metrów bez odsłuchania jakiejś piosenki oraz wyobrażania sobie, że biorę udział w teledysku. Potem chyba się zmęczyłam, a teraz czuję, że znów jestem na scenie i śpiewam dla publiczności. Taki tam płodozmian.

Poza tym jest mi zwyczajnie dobrze ze wszystkim. Ze sobą, z pogodą, z ludźmi, którzy mnie otaczają, i z tym, co robię. Mam nadzieję, że ta wiosna będzie cudowna, a po niej przyjdzie jeszcze lepsze lato. Nie mam wobec najbliższego pół roku żadnych konkretnych planów i oczekiwań. Wiem, że po otwarciu butiku pewnie nie odpocznę, ale jakoś niespecjalne mi to przeszkadza. Ciepłe dni zawsze są dla mnie okresem spontanicznych decyzji i chwil do zapamiętania na całe życie. I wierzę, że tak samo będzie w tym roku.

To tyle u mnie. A co słychać u Ciebie?

 

baner-poziomy

 

Przejdź do komentarzy
Obserwuj mnie na Instagramie @blackdressesblog

 Ok, Monday, let's do this! #mondaymorning #flatlay #morningligh #applejuice  Sunday morning #sundaymornng #relaxtime #teatime
 Tylko dla @timferriss jestem w stanie przerwać czytanie książki @remigiuszmroz #timferriss #toolsoftitans #instabook #flatlay #booklovers  Nowa, wiosenna paletka od @iliabeauty do kupienia w @rosetown_official Obłędne kolory! #ilia #rosetown #eyeshadow #flatlay #morningligh
 Na blogu dość nietypowa notka. O niczym konkretnym. #onthetable #flatlay #blogger #blog #flowers  Spring! #lalique #lamour #tulips #flowersgram #instaflowers
 #sky #inspo #nature #springinspired  #flowers #flatlay #inspo #onthetable #flowersgram
 Kilka sztuk tej soczyście kolorowej spódnicy czeka na Was na Poznańskiej 24/20 (wejście od Wspólnej 53, I piętro). Zapraszamy: pon - pt: 10.00 - 18.00 #minimalstyle #elegantstyle #ootd #fabrics  Spring is nature's way of saying: let's party! #springinspired #ootd #navybluedress #elegantstyle #blondhair #dresslovers